piątek, 11 stycznia 2013

Chrzest- wejście do misterium Kościoła


 
 

"Daj mi Panie Boże żyć jeszcze troszeczkę, ponieważ jeszcze nie jestem do końca ochrzczony. woda chrzcielna jeszcze nie dotarła wszędzie, gdzie dotrzeć powinna. Jeszcze we mnie jest tak dużo starego poganina". „Jestem chrześcijaninem z metryki”, bardzo często można usłyszeć od wielu ludzi. „Rodzice wbrew mojej woli przynieśli mnie do chrztu, nie prosiłem oto”. To są często smutne słowa, tak jakby wypowiadający je rozmówcy do końca nie wiedzieli o co, tak naprawdę chodzi. Często brakuje świadomości samym rodzicom którzy przynoszą swoje dzieci aby mogły stać się uczestnikami tych rzeczywistości które są przywilejem a nie koniecznością, zapożyczoną z tradycji. W ważnych decyzjach życiowych a szczególnie takich jak sakrament chrztu, niemożna wyłączyć świadomości. W czasie obrzędu prezbiter stawia fundamentalne pytanie: „O co prosicie Kościół Boży dla swoich dzieci ? Rodzice odpowiadają „O chrzest”. Po tej deklaracji następują słowa upomnienia, które mają wskazać na wymiar odpowiedzialności jaki na nich spoczywa, na wagę danego zobowiązania. To nie jest tylko zwykła formuła, to świadectwo ich życia, środowisko w którym ma dojrzewać człowiek do wiary w taki sposób, aby nigdy Kościół  nie stał się dla niego reliktem, a wiara przeżytkiem. Dlatego takie mocne słowa: „Drodzy rodzice, prosząc o chrzest dla swoich dzieci, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania ich w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowali Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku ? Rodzice odpowiadają: „Jesteśmy tego świadomi”.

Świadomość…świadomość i jeszcze raz świadomość. Chrzest to nie tylko piękna tradycja osadzona w kulturze religijnej narodu, nasza okazja do świętowania . To nie tylko kolejne wydarzenie rodzinne dzięki któremu towarzystwo może się spotkać przy stole i wypić wódkę. To misterium miłości Boga do człowieka. To start z pakietem w którym człowiek otrzymuje życie Boże, i gwarancję tego że Ktoś o nim pamięta i kocha go za darmo i wiecznie. „Bóg powołuje nas, chrześcijan, abyśmy byli w świecie Jego objawieniem przez miłość. Chrzest jest Bożym sposobem uzdolnienia nas do miłowania samego Boga. Dokonuje się to przez zanurzenie w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Bóg w chrzcie otwiera swoje miłujące serce, odsłania je i z niego wylewa miłość. Tak jak to uczynił na drzewie krzyża, kiedy z Jego przebitego boku wypłynęła krew i woda, źródło łaski dla każdego. W takiej sytuacji wobec takiego faktu, wsparty wiarą człowiek może powiedzieć jedynie: „Wierzę Panie! Wspomóż niedowiarstwo moje !”(Mk 9,24). Jeden z teologów chrześcijańskiego wschodu pisał kiedyś: Chrzest jest „kąpielą wieczności”, a przez to całkowitym powrotem do źródła, gdzie na nowo zostaje mu przywrócony obraz Boży. „Jest to odrodzenie naszej natury Adamowej, którą Chrystus odnowił przez swe dzieło zbawienia. Śmierć-pogrzeb i życie- zmartwychwstanie zostają przeniesione do symbolizmu chrztu. Woda chrzcielna czerpie swą moc sakramentalną z oczyszczającej Krwi Chrystusa; w ten sposób Krzyż znaczy prób nowego życia”. Można pójść jeszcze dalej w tej refleksji: „odkąd zostaliśmy ochrzczeni, dusza nasz oczyszczona przez Ducha jaśnieje bardziej niż słońce i nie tylko wpatrujemy się w chwałę Pańską, ale otrzymujemy jej odblask”- komentuje św. Jan Chryzostom. „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne minęło, a oto wszystko stało się nowe”. (2Kor 5,17). Nie jesteś już poganinem, wszystko w tobie jest nowe, szlachetne i świeże. Pozwól aby Bóg wydrążył w twoim sercu studnię aby została wypełniona wodą życia.