wtorek, 28 lutego 2017

Ps 50, 14; 23


Składaj Bogu dziękczynną ofiarę,
spełnij swoje śluby wobec Najwyższego.
Kto składa dziękczynną ofiarę, ten cześć Mi oddaje,
a tym, którzy postępują uczciwie, ukażę Boże zbawienie».


Wczoraj pisałem o drodze powołania; odczytywaniu Bożych planów i porzuceniu własnych roszczeń, aby w pełnej wolności ducha podążać za Chrystusem. Tak obrana droga jest stopniowym i pełnym fascynacji wchodzeniem w Misterium Miłości- uobecnionej w każdej celebrowanej przez kapłana Eucharystii. Kościół od początku swojego istnienia postrzegał osobę i posługę kapłana niczym „ikonę” miłującego Chrystusa Przyjaciela człowieka. O szczególnej godności kapłaństwa pisał św. Sylwan z Atosu: „Gdyby ludzie zobaczyli, w jakiej chwale kapłan odprawia Liturgię, to opadliby z wrażenia. I gdyby sam kapłan wiedział, jak wielką chwałą niebieską jest otoczony, gdy sprawuje swoją posługę, wówczas zostałby wielkim ascetą, aby niczym nie obrazić w nim łaski Ducha Świętego”. Czyż te wszystkie sprawowane i święte czynności, nie są intrygującym i przeobrażającym życie wymiarem miłości ? To odpowiedź na miłość Boga, która się rozlewa się ze źródła życia, a uzewnętrznia się w nurcie liturgii. „Daj mi pić”- woła nieustannie świat, szukając pokarmu, który zaspokoi jego największy głód. Wśród wielu egzystencjalnych zapychaczy głodu duszy, nic nie jest wstanie zastąpić „Manny z nieba spadającej”, którą niczym drogocenne okruchy rozdają rozrzutnie dłonie Boga. Wczesnochrześcijański pisarz Minucjusz Feliks zauważa: „Ten, kto wyrywa człowieka z niebezpieczeństwa, składa obfitą ofiarę. Oto liturgia, jaką składamy Bogu: kult niewinności i miłości prawdy”. Dokonuje się to przez ręce człowieka i drżące usta wypowiadające Chrystusowy testament z Wieczernika: „To jest moje Ciało. To jest moja Krew”. Wyrażają sens tego aktu słowa anafory św. Jakuba: „Na pamiątkę Jego życiodajnego cierpienia, Jego zbawiającego krzyża i śmierci, Jego złożenia w grobie i zmartwychwstania po trzech dniach od śmierci, Jego zasiadania po prawicy Boga i Ojca i Jego ponownego przyjścia w chwale… Tobie, o Panie składamy tę wspaniałą i bezkrwawą ofiarę, prosząc Cię, byś nie traktował nas tak, jak na to zasługujemy przez swoje grzechy… lecz zgodnie ze swoją wielką łaską i miłości”. Kapłan staje się stróżem Świętego Pokarmu, a jego życie powinno promieniować szczęściem i potwierdzać żywą obecność Pana. „Jestem cząstką Twego światła- pisał św. Symeon Nowy Teolog- i również uczestniczę w chwale. Rozjaśnia się oblicze moje tak jak oblicze mego Oblubieńca i wszystkie moje członki stają się nośnikami światła. Więc staje się w końcu  piękniejszy niż ci, którzy są piękni”. Czyste serce może ujrzeć Boga i przez nie Bóg może być w pełni uwielbiony „ofiarowując siebie niczym duchowe hostie”.