piątek, 24 lutego 2017


Syr 6, 5-17

…Wierny przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł. Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty ani równej wagi za wielką jego wartość. Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bogobojni. Bogobojny dobrze pokieruje swoją przyjaźnią, bo jaki jest on, taki i jego przyjaciel.

W świecie pełnym wszystkiego, co można wycenić lub okleić nęcącą wizytówką, brakuje tylko prawdziwych przyjaciół. Świat dorosłych stał się światem szczelnie pozamykanych okien i drzwi- „świętej anonimowości”, którą nie daj Boże miałby ktoś naruszyć. Przyjaźń stała się towarem luksusowym zarezerwowanym dla wyjątkowych i powszechnie uwielbianych ludzi. Zwykli ludzie mogą się tylko zadowolić podglądaniem serialowych przyjaźni- zmieniających swoje odcienie i emocjonalne natężenie niczym w kalejdoskopie. To bolesna prawda: jesteśmy samotnikami artykułującymi zbędne minimum słów; żyjącymi obok siebie i mijającymi się każdego dnia do tego samego sklepu po ciepłe pieczywo. Nie potrafimy już szczerze mówić o naszych uczuciach…, pozostawiać cząstkę siebie choćby dla przypadkowego przechodnia. Nawet jeśli ktoś obdarowuje nas uśmiechem to doszukujemy się w tym spontanicznym geście jakiegoś drugiego dna. Zapominamy zbyt często, że „uśmiech jest najprawdziwszym, kiedy jednocześnie uśmiechają się oczy” (J. Twardowski). Podejrzliwość i emocjonalny chłód. Wszystko zdaje się być takie papierowe, sztuczne, mające przydatność czysto pragmatyczną z przeznaczeniem do tymczasowej konfrontacji z drugim człowiekiem. Mamy swój własny i wielokrotnie sprawdzony w społecznych konwenansach szablon zachowań. Wsadziliśmy nasze nosy w telefony komórkowe, komputery; a głos żyjących obok nas ludzi słyszymy tylko fragmentarycznie, ponieważ słuchawki stały się nieodzownym elementem naszego ubioru. Nie potrafimy budować więzi, mówić o sobie bez skrótów i drobnych retuszy. Nasze umysły obciążone zostały przekonaniem, że ten drugi, może mnie tylko zranić lub okazać się kimś lepszym ode mnie. „Przyjaciel to ktoś przed kim można głośno myśleć”, nie bojąc się utraty cząstki siebie. Boimy się dać oswoić, aby przypadkiem nieokazało się, że ten drugi będzie mi potrzebny, „będzie dla mnie jedynym na świecie i ja będę dla niego jedynym na świecie”- posługując się słowami Exuperego. Szukajmy przyjaciół według siebie wielokrotnie się rozczarowując. Nie można kupić przyjaciela który będzie klonem nas samych. Najpewniejsi przyjaciele to tacy, którzy podtrzymują nasze serce. Nie prawią tanich pochlebstw i zawsze są szczerzy do bólu. Emocjonalni pochlebcy szybko przeminą, a zostaną tylko ci, którzy będą potrafili wraz z nami dźwigać znój codziennego życia. Przenikliwą i niezwykle realistyczną diagnozę przyjaźni wystawił Coehlo: „Prawdziwi przyjaciele to ci, którzy są przy tobie, gdy dobrze ci się widzie. Dopingujący cię, cieszący się z twoich zwycięstw. Fałszywi przyjaciele to ci, którzy pojawiają się tylko w trudnych chwilach, ze smutną miną, niby solidarni podczas gdy tak naprawdę twoje cierpienie jest pociechą w ich nędznym życiu”. Nie bójmy się zauważać na naszej drodze przyjaciół- tych posłanych przez Boga- zwyczajnych, prostodusznych, o pięknym spojrzeniu z uśmiechem wypisanym na twarzy.