środa, 29 marca 2017




(J 5, 17-30) Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie pod sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.  
Od początku kształtowania się chrześcijaństwa priorytetowym zadaniem uczniów Chrystusa było głoszenie Dobrej Nowiny. W tym najważniejszym przesłaniu i żywych słowach Mistrza upatrywano jak najrychlejsze nadejście Królestwa Bożego. Kościół pierwotny był na wskroś przeniknięty tęsknotą za nadejściem „ósmego dnia” w którym to dokona się przeobrażenie wszystkiego. Pan przyjdzie i przeminie doczesna postać świata. Chrześcijanie zawierzyli słowom Mistrza, które były dla nich filarem i podporą prawdy. Już wczesnochrześcijański pisarz Atenagoras z Aten (II w.) głosił: „Powodem stworzenia człowieka jest jego wieczne bytowanie, a przyczyną wiecznego bytowania jest zmartwychwstanie, bez którego człowiek nie mógłby trwale istnieć”. Rozsmakowywano się w obietnicy przyszłej nieśmiertelności, rozpamiętując i przekazując braciom przekaz o paschalnym zwycięstwie Chrystusa. „Ostateczny dowód na to, ze żyjący w określonym czasie Jezus jest Chrystusem z dni ostatecznych, z końca dziejów, dało Zmartwychwstanie. Bez wiary w nie pierwsi chrześcijanie nie potrafiliby utożsamić obu postaci. Zmartwychwstając, Chrystus wykazał, że w Jego osobie Bóg dokonał ostatecznego osądu historii, a oczekiwana era eschatologiczna właśnie się otwarła. Przez powstanie Chrystusa z grobu nastąpił kres, ostateczność, spełnienie. Przyszło zwycięstwo w walce z potęgą zła i zaczęło realizować się finalne przeznaczenie do życia nieprzerwanego oraz wypełnionego wszelkim dobrem, światłem, sprawiedliwością i radością; w osobie powstałego z martwych Chrystusa ludzkość wraz z całym stworzeniem uzyskała takie życie”(J.D. Zizioulas). Pod tym względem futurystyczna eschatologia wpływała na intensywność przeżyć i towarzyszących im licznym wyobrażeniom. Chrześcijanie czuli podskórnie potrzebę mówienia i pisania o zmartwychwstaniu i czekającym na wszystkich Sądzie Ostatecznym. Z czasem ta pełna intensywności nadzieja na rychłe spotkanie z Chrystusem wygasła i w miarę upływania czasu z mniejszą lub większą intensywnością powracała w licznych dyskusjach, rozmyślaniach, czy sytuacjach naznaczonych dramatycznymi dziejami historii. Tak naprawdę Kościół nieustannie żyje prawdą o nadejściu Dnia Pańskiego- Sądzie nad ludzkością, ostateczną polaryzacją dobra i zła, stanięciem wobec absolutnej Prawdy. „Dzień ostateczny ma charakter szczególny: nie posiada żadnego „wczoraj”, ponieważ nie będzie miał żadnego „jutro”. Zamyka czas historyczny, ale sam nie bierze w nim udziału, nie znajdziemy go w kalendarzu, i dlatego nie da się go przepowiedzieć”(P. Evdokimov). Opowiadamy o sprawach które są niemożliwe do wyjaśnienia, można je jedynie rozważać w sferze ducha. Kościół nieustannie w modlitwie artykułuje pamięć o przyszłym zmartwychwstaniu, „to ono już dokonało się tu i teraz w „wiecznej pamięci Boga”, a ona jest nie tylko przyszłą, ale także teraźniejszą we wszystkich czasach” (K. Ch. Felmy). Słowa Chrystusa nigdy się nie zdezaktualizowały są świadectwem pamięci i miłości; wyrażają troskę o los świata i człowieka. Człowiek, który potrafi przezwyciężać grzech, potrafi równocześnie przezwyciężać wymiar śmierci i towarzyszącemu jej lękowi, nosi już w sobie życie wieczne, aczkolwiek wciąż jeszcze w sposób niewidzialny i niedostrzegalny. Powinno towarzyszyć nam nieustannie przekonanie po brzegi wypełnione nadzieją, że w chwili paruzji i eschatologicznego spełnienia dziejów cały świat stworzony osiągnie zjednoczenie z Bogiem. To zjednoczenie dokona się, lub raczej objawi w każdej z osób ludzkich, które uzyskały łaskę Ducha Świętego w Kościele”. Wypatrujmy piękna innego świata, nie zapominając, że ciągle ziemia po której stąpamy jest naszym przygodnym domem. Jedyne, co nam pozostaje, to wołać z Oblubienicą Kościołem: Pamiętaj o nas, wyryj nas w swej pamięci. Przyjdź !