niedziela, 30 lipca 2017


Mt 13, 44-46

Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją».

Chrystus po raz kolejny posługuje różnymi obrazami z życia codziennego, aby przybliżyć swoim słuchaczom prawdę o Królestwie Bożym. Dwie przypowieści na których zatrzymuje się nasz uwaga, odsłaniają pewne zadanie które musi podjąć człowiek wierzący. Chodzi o to, aby szukać, wyjść ku przygodzie, pracować, dokonywać wyboru, zaangażować się, by zrobić coś na co wcale nie mamy ochoty i bardzo możliwe że jest to sprzeczne z naszym osobistym interesem. „Życie musi się skończyć..., miłość nie” (M. Abom). Przybliżanie się ku tej innej rzeczywistości- odsłanianej trochę enigmatycznie przez Chrystusa wymaga odwagi i przeorganizowania własnego życia. Odkrycie stawia człowieka przed wyborem. Jeśli Królestwo Boże jest rzeczywistością najcenniejszą, to ze względu na nie trzeba poświeć wszystko inne... Trzeba dobrze zrozumieć słowo „poświęcić”, nie jest to bowiem starta, ale w szerszej perspektywie zysk. W tym kontekście z pewnym wyrzutem o odwadze wyjścia poza, pisał M. Delbrel: „Odczuwamy potrzebę stawiania Boga na tej samej płaszczyźnie co aktualna moda dnia, tak jakby nie był On „modny” w każdy dzień, jakby można Go było wyretuszować. Kiedy już poznaliśmy słowo Boże, nie mamy prawa nie przyjmować go, kiedy już raz je przyjęliśmy, nie mamy prawa nie pozwolić mu wcielić się w nas, nie mamy prawa zatrzymywać go dla siebie: od tej chwili należymy do tych, którzy oczekują na to słowo.” Aby doświadczyć zbawienia eschatologicznego trzeba najpierw podjąć misję ucznia, potrzeba mądrości wiary- ewangelizatora i świadka. Wierzyć, to znaczy mieć świadomość, że jest się kochanym, i odpowiadać swoim życiem na tę miłość. Ks. Maliński pytał: „Po co pracujesz ? Nie uciekaj od tego pytania, nie prześlizguj się obok niego. Praca wypełnia twoje życie: poświęcasz jej lwią część swojego czasu... Pytaj o intencję. On cię kształtuje. Taki jesteś, jaka jest odpowiedź na to pytanie.” Miał rację św. Augustyn mówiąc, że my już należymy do Królestwa Bożego i do ludu Bożego „wierząc w Niego i postępując w łasce.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz