wtorek, 5 grudnia 2017


Łk 10, 21-24

Jezus rozradował się w duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie... Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».

Odkrywam w chrześcijaństwie zdumiewającą dążność ku poznaniu Boga; pochwyceniu, przybliżeniu się, zachwycie, który może nawet spowodować jakieś ekstatyczne unieruchomienie, bezwład. „Tyś najpiękniejszy z synów ludzkich” (Ps 44). Ten, którego miłuję, musi być kimś budzącym największą radość, podziw i poczucie piękna. Myślę, że tak postrzega te rzeczywistości Kościół przeżywający czas oczekiwania- Adwentus; nie jest to kolejny splot narracji okraszonych ckliwym oczekiwaniem na Święta Narodzenia Pańskiego, lecz rzeczywistą próbą kontemplacji oblicza Wcielonego Boga. „Widzieć Chrystusa to znaczy widzieć Boga i całą ludzkość. Ta tajemnica wzbudziła we mnie gorące pragnienie, by zobaczyć twarz Chrystusa”- pisał H. Nouwen, wpatrując się w ikonę Chrystusa Zbawiciela ze Zwienigorodu. Chrześcijanin jest człowiekiem pragnienia, wychylającym się ku źródłu i pędzącym na oślep niczym wariat. Święty Augustyn w jednym z komentarzy pisał: „Niech przyjdzie do nas..., niech przyjdzie do nas On sam, Oblubieniec. Kochajmy Go ! Ileż brzydoty znalazł On w nas ! A mimo to kocha nas.” Ukaż mi Panie swoją twarz ! – to moja codzienna modlitwa pragnienia, przyzywania i miłości. Spoglądam na ikony zawieszone na ścianie mojego pokoju. Oblicze Chrystusa w tylu ikonograficznych wariantach, a jedno wspólne przesłanie: „Jestem z Tobą, przez wszystkie dni aż do skończenia świata.”  Ikony opowiadają mi o tym miłosnym zapewnieniu i rodzą odwagę przedzierania się przez duchową powierzchowność świata. „Ikona ma swe miejsce w sercu wyznania wiary Kościoła- powie Ch. Schonborn- Stanowi jakby jego rekapitulację.” Dzięki ikonie Zbawiciela spoglądamy z nadzieją w stronę przyszłego świata. Pomaga nam w tym aramejski zwrot, tak silnie zakorzeniony we wczesnochrześcijańskiej liturgii: „Marana tha”, co się tłumaczy: „Pan wraca !” lub „Przyjdź, Panie !” Jeśli naprawdę Kościół stanie w tęsknocie i z głęboką wiarą, wtedy bez wątpienia usłyszy odpowiedź: „Zaiste, przyjdę niebawem” (Ap 22,20).