Menu

▼

wtorek, 6 października 2026

 

Lubię powroty do sztuki średniowiecznej w której materia drży i ugina się pod naporem łaski. Duchowość ludzi wykarmionych mądrością Biblii, patrystyką i antyczną filozofią której odzwierciedleniem są imponujące rzeźby sztuki gotyckiej. Jesteśmy grudą ziemi którą kształtują dłonie Obecności – taka myśl kotłuje mi się w głowie – kiedy z rozrzewnieniem wspominam kamienne cuda katedry w Chartres. Ta imponująca wirtuozeria form z których najbardziej zapada w pamięć przedstawienie Boga stwarzającego Adama. Przedwieczny rzeźbił istotę ludzką, patrząc w swojej mądrości na niebiańskie człowieczeństwo Chrystusa. Przeniósł najdoskonalszy obraz – Ikonę na stworzenie które ostatecznie stało się kapryśne i samowolne. Lech Kalinowski redefiniuje tradycyjną egzegezę biblijnego tekstu: „„Artysta z Chartres rezygnuje z dosłowności Księgi Rodzaju. Bóg nie 'lepi' człowieka z prochu ziemi w sposób rzemieślniczy. Jego gest jest pełen intelektualnej kontemplacji i czułości; to raczej dotknięcie budzące duszę, przeniesienie idealnego archetypu z boskiego intelektu w ziemską rzeczywistość.” Gruda ziemi może zdradzić i odsłonić tajemnicę miłości. Adam jest piękny i dziewiczo poddany dłoniom które perfekcyjnie dopracowują każdy detal. „Człowiek jest ludzkim obliczem Boga”(św. Grzegorz z Nyssy). To podobieństwo jest zaskakujące i zobowiązujące, stając się zagadką wolności. „Mogę uciec przed Tobą tylko w Tobie”- wyzna pewien poeta. Ludzki smutek może pokrzepić pragnienie położenia głowy na kolanach Stwórcy.

niedziela, 4 października 2026

 

Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je (Mk 8,34-36).

W świecie dotkniętym ignorancją, który tak intensywnie upodobał sobie grzech i rozsmakowuje się nim, wznosi się ostatni już znak sprzeciwu i opamiętania, którego przecięte belki – przeszywają najbardziej zamrożoną otchłań duszy i karłowatość ludzkich wyborów. Krzyż brama zbawienia ! Nie ma chrześcijaństwa bez krzyża. Nie ma świata bez krzyża na którym Bóg stanął po stronie człowieka i odpowiedział najbardziej radykalnym aktem miłości. „Tylko ten, kto dojrzał w poniżonym i pokonanym, w postaci sługi, w ukrzyżowanym – Króla i Boga, ten włącza się w tajemnicę zbawienia”(M. Bierdiajew). To nic innego jak skandal druzgoczący posadami sumienia; szaleństwo odbierające władzę rozplenionemu złu i negacji. „Wierzący musi ciągle abstrahować od rzeczy tego świata, brać rzeczy tego świata w nawias zapomnienia, aby myśleć o Bogu, który jest ponad ludzkim zrozumieniem”(D. Staniloae). Inteligencja mistyczna i realizm szeroko otwartych oczu skierowanych na Bogu ogołoconym i zwycięskim zarazem. Krzyż twardy, chropowaty i uwierający, wrzynający się w ciało tych, którzy odkryli duchowy sens - filozofię cierpienia i łaski – potrafiąc się zaprzeć samych siebie i umierać, aby stać istotą zmartwychwstałą. Krzyż odciśnięty na sercu, umyśle, ustach i dłoniach błogosławiących wszystko i wszystkich w nadmiarze. Krzyż znak odkupionego człowieka ! Przyoblec się w upokorzonego Chrystusa, aby następnie wraz z Nim przejść ponad przepaściami lęku, odrzucenia, wyszydzenia i zdeptania. To hiobowe doświadczenie wynosi ku światłu Paschy i radości dziecka karmiącego się pierwszym promieniem wiosny. „Bóg ukrzyżowany bierze na Siebie całe nasze niewolnictwo, bierze na siebie śmierć – w całej jej duchowej głębi: śmierć jako piekło, jako nieobecność Boga, nieobecność miłości „zapłatę za grzech,” zapłatę za rozdzielenie, za nienawiść, zbrodnię i samobójstwo” – pisał O. Clement. Głębia tej katechezy dotyka sumienia i świadomości, podrywa uczniów do naśladowania i miłości Krzyża.