czwartek, 24 maja 2012

"Błogosławiona Jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona". Głosiłem dzisiaj kazanie odputowe z okazji uroczystości Wspomożycielki Wiernych. Jadąc samochodem tak sobie myślałem co powiedzieć odkrywczego o Maryi tak aby nie było za poważnie a jednak duchowo, tak po ludzku a jednak przekraczajac to co, ludzkie... Czasami wydaje się iż wszystko o Niej wiemy, nawet jeśli Ewangelie okazują się oszczędne w słowach. Pomyślałem o każdej kobiecie, takiej jak Służebnica Pana. W Maryi wszystko jest doskonałością, taką bliską i przemawiającą w cudowny sposób. Jest serce kochające, ciepło, prezentacja, wrażliwość, odważna kobiecość, macierzyństwo, płodna otwartośc na łaskę oraz to najważniejsze wypowiedziane "TAK" wiele razy. Na to "tak" Bogu wielu z nas nie chce się zgodzić. Ona jest ikoną dobroci, a jednocześnie stanowczości, wybrania które staje się dla innych darem, nadziei bo ciągle uczy spoglądania z ufnością na to, co jest i będzie. Wszystko w niej jest pięknem i mądrością, może dlatego Biblia w wielu momentach perosnifikację "sofii" odnosi własnie do Niej, Kolumna Mądrości, Oblubienica wybrania i szlachetnej obietnicy, otulona słońcem, niszcząca wrogie moce. To, co mniej najbardziej urzeka w ewangelicznej scenie zwiastowania to gotowość do przyjęcia łaski, spotkanie dwóch pragnień najpierw Boga Ojca w akcie wybrania oraz Jej Pokornej całkowicie wolnej. Maryja kiedy zostaje otulona łaską- Pełna łaski, z Tajemnicą w swoim łonie, nie ucieka od świata, totalny brak izolacji, idzie w góry od krewnej Elżbiety aby misterium ukazać światu. Idzie na spotkanie z każdym z nas, niesie nam dar największy Jezusa jako Miłość. Wychodzi na ulice aby pokazać dar łaski, to nic innego jak Dobra Nowina która wypisuje się w Jej życiu, twarzy, sercu i dłoniach które wzniesione do góry towarzyszłą radosnemu hymnowi "Magnificat" które wyśpiewują dziewczęce usta pełne słodyczy. To, co wydobywa się z Jej wnętrza staje się przesłaniem dla świata. Przez Nią, Bóg przychodzi aby powiedzieć nam z każdym razem "Tak" "ponieważ zdecydowane "Tak" Maryi przeważyło nad tyloma ludzkimi "nie". Uciekam się często do Niej, szukam wsparcia pytam o miłość i świętość, staje się bardziej człowieczym w szukaniu łaski i możliwości czerpania jej sercem. Wołam do Ciebie Matko z ufnością św. Bernarda:
Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy wzywa, Ciebie o przyczynę prosi. Tą ufnością ożywiony, do Ciebie, o Panno nad pannami i Matko, biegnę, do Ciebie przychodzę, przed tobą jako grzesznik płaczący staję. O Matko Słowa, racz nie gardzić słowami moimi, ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj. Amen.

Uroczystość Wspomożycielki Wiernych


 

Kiedy święta Elżbieta ujrzała Najświętszą Dziewicę wchodzącą do swojego domu, została napełniona Duchem Świętym do tego stopnia, że natchniona zaczęła prorokować: "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc Twojego łona". Tymi słowami Duch Święty pouczył, że Najświętsza Dziewica, obdarzona łaskami z nieba, została wybrana, aby ludzkości znowu przynieść to błogosławieństwo, które zostało utracone przez Ewę i przez tyle wieków było z utęsknieniem oczekiwane.

Na słowa swojej krewnej Maryja odpowiedziała również pod natchnieniem Bożym: "Wielbi dusza moja Pana, bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia". Żeby więc chwała Maryi mogła rozszerzać się na wszystkie pokolenia i aby one mogły nazywać Ją błogosławioną, trzeba było, by wszystkie pokolenia doznawały z Jej strony niezwykłego i nieustannego dobrodziejstwa, które będąc stałym motywem ich wdzięczności uzasadniałoby wieczną Jej chwałę.

To stałe i cudowne dobrodziejstwo nie może być inne jak pomoc, którą Maryja świadczy ludziom, pomoc, która powinna obejmować wszystkie czasy oraz rozszerzać się na wszystkie miejsca i na wszystkich ludzi.

Tytuł "Wspomożenie chrześcijan", przypisywany Czcigodnej Matce Zbawiciela, nie jest rzeczą nową w Kościele Chrystusa, ale w tych ostatnich czasach zaczęto go używać w stosunku do Błogosławionej Dziewicy ze specjalnego względu. Obecnie do wzywania Maryi nie zmuszają nas sprawy prywatne, lecz bardzo ważne niebezpieczeństwa zagrażające wszystkim wiernym. Obecnie sam Kościół katolicki stał się przedmiotem ataków. Atakuje się jego prace, jego święte instytucje, jego głowę, jego naukę i karność. Kościół katolicki jest atakowany jako ostoja prawdy i nauczyciel wszystkich wiernych.

Dlatego, aby wyprosić od Boga szczególną pomoc w tych czasach, wszyscy katolicy na całym świecie uciekają się do Maryi jako wspólnej Matki, specjalnej Wspomożycielki rządzących i narodów katolickich.

Z całą słusznością twierdzimy, że Bóg Maryję ustanowił "Wspomożeniem chrześcijan" i że Ona zawsze okazywała się taką w nieszczęściach publicznych, szczególnie wobec ludów cierpiących i walczących za wiarę.

Niech święta Dziewica pomaga nam wszystkim, abyśmy żyli przywiązani do nauki i Kościoła, których głową jest papież, zastępca Jezusa Chrystusa, i niech wyjedna nam łaskę wytrwania w świętej służbie Bożej na ziemi, byśmy mogli dojść do Niej w królestwie chwały w niebie.



Z pism św. Jana Bosko, kapłana




wtorek, 22 maja 2012



 Bez Ducha Świętego- Bóg jest daleko. Chrystus pozostaje w przeszłości, Ewangelia jest martwą literą, Kościół zwykłą organizacją, władza panowaniem, misja propagandą, kult archaizmem, a działanie moralne człowieka - działaniem niewolników. Ale w Duchu Świętym kosmos zostaje uszlachetniony przez zrodzenie Królestwa, a Chrystus Zmartwychwstały uobecnia się, Ewangelia staje się mocą życia, Kościół urzeczywistnia komunię trynitarną, władza przekształca się w służbę, liturgia jest pamiątką i antycypacją, działanie ludzkie zostaje przebóstwione.

Patriarcha Atenagoras



Czyż nazwy Ducha Świętego nie napełniają duszy uniesieniem i nie kierują myśli ku górze, ku Niemu, który przewyższa wszystko? Bo jest nazwany Duchem Boga, Duchem prawdy, który pochodzi od Ojca, Duchem prawości i Duchem mocy. Duch Święty, to Jego własne i szczególne imię.

Ku Niemu zwracają się wszyscy, którzy pragną uświęcenia; Jego pożądają wszyscy, którzy żyją cnotliwie; On swoim tchnieniem ożywia ich i wzmacnia, aby doszli do celu odpowiadającego ich naturze.

Jest On źródłem uświęcenia i światłem dla umysłu; każdej istocie rozumnej udziela niejako ze swej jasności, aby mogła dojść do prawdy.

Niedosiężny z natury, daje się pojąć, dzięki swej dobroci. Napełnia wszystko swoją mocą, ale udziela się tylko tym, którzy są tego godni, a daje się im nie jednakowo, lecz dostosowuje swe działanie do wielkości ich wiary.

Prosty w swej istocie, różnoraki w mocy, całą istotą pomaga każdemu, lecz całą istotą jest wszędzie obecny. Rozdaje każdemu, a sam nie doznaje uszczerbku, każdemu się udziela, a sam pozostaje nienaruszony. Podobnie i promień słońca udziela każdemu swego blasku i każdy nim się cieszy, jak gdyby do niego tylko należał, a przecież oświeca równocześnie ziemię i morze, i całą przestrzeń wypełnia.

Tak też i Duch Święty jest obecny w każdym, kto jest zdolny Go przyjąć, tak jak gdyby tylko o niego samego chodziło, a pozostając niezmienny, każdemu daje łaskę jemu potrzebną. Wszystkim też, którym się udziela, daje się w pełni, na ile tylko pozwala im ich ograniczona natura. On pozostaje nieograniczony, On kieruje serca ku górze, prowadzi słabych jak za rękę, a postępujących naprzód doskonali. On oświeca tych, którzy są czyści od wszelkiej skazy, a przebywając z nimi, czyni ich ludźmi duchowymi.

Ciała przejrzyste i nieskażone jaśnieją w zetknięciu z promieniem światła i same jarzą się blaskiem i innym tego blasku z siebie udzielają. Podobnie też dusze, noszące w sobie Ducha, są przez Niego oświecone, stają się uduchowione i łaską oświecają innych.

Stąd bierze się początek widzenia przyszłości, wnikanie w tajemnice i zrozumienie rzeczy ukrytych, rozdzielanie darów, życie niebiańskie i udział w chórach anielskich. To jest także źródłem nieustającej radości, trwanie w Bogu i upodobnienie się do Niego, a wreszcie dar, ponad który nie sposób już pragnąć innego, mianowicie stania się jak Bóg.



Z dzieła św. Bazylego Wielkiego, biskupa, O Duchu Świętym




poniedziałek, 21 maja 2012


ZAPRASZAM NA CZUWANIE 26 MAJA W WIGILIĘ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO W PARAFII ŚWIĘTEJ RODZINY W SŁUPSKU. SPOTKAMY SIĘ NA CZUWANIU JAK NIEGDYŚ PIERWSI CHRZEŚCIJANIE W WIECZERNIKU, TRWAJĄC NA MODLITWIE W OCZEKIWANIU NA DAR DUCHA ŚWIĘTEGO.
17.00 przywitanie wspólnot, śpiew, zawiązanie wspólnoty modlitwy
17.30 Koncert Anny Poźlewicz  pt.„Miłość do Matki”
18.20 Konferencja „Duch Święty i Matka Boża”
19.20  Nabożeństwo AKATYSTU KU CZCI BOGURODZICY
20.30  Wystawienie NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU – modlitwy uwielbienia
21.20   przygotowanie do Liturgii
21.30 UROCZYSTA  EUCHARYSTIA  (odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych)
po zakończonej Liturgii taniec uwielbienia, modlitwy o słowo dla wspólnot
23.00  Agapa ( czas paschalnej radości, śpiew, świadectwa)

WIERZĘ W DUCHA ŚWIĘTEGO

Chrześcijaństwo od dawna wierzy w Ducha Świętego i w Jego Bóstwo. Już wypowiedzi z mowy pożegnalnej wyrażają najgłębsze prawdy o Duchu. Według Synoptyków Duch Boży (Mt 12, 28) zostaje zesłany na Jezusa (Mk 1, 10), który będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem (Łk 3, 16). Duch Ojca będzie natchnieniem dla świadków Chrystusa (Mt 10, 20). Trynitarna formuła chrzcielna (Mt 28, 19) wyklucza wszelkie wątpliwości dotyczące wiary i liturgii pierwotnego Kościoła.

Z powodu kryzysu ariańskiego teologia musiała jednak na nowo uświadomić sobie prawdę o Bóstwie Ducha Świętego. Najpierw Atanazy, a po nim Bazyli, w roztropnych i pionierskich pismach argumentowali za wiarą Kościoła, przedstawiając działanie Ducha Świętego w świecie, bez nazywania Go wyraźnie Bogiem, w taki sposób, że jest ono zrozumiałe jedynie na podstawie Jego boskości. Niedługo potem przyszła definicja pierwszego soboru w Konstantynopolu, którego autorytet ostatecznie uznał sobór w Chalcedonie.

To, co najbardziej tajemnicze w Bogu - szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża (J 3, 8) - wprawdzie może być stwierdzone jako istniejące, ale nigdy nie będzie mogło być ujęte w sztywne pojęcia. Jest znamienne, że spór o tę tajemnicę między Kościołem wschodnim i zachodnim jeszcze nie umilknął.

Łacińskie słówko in (Credo in Spiritum) mówi nam, że Duch Święty jest Bogiem. Wyraża ono moje pełne wiary przekazanie siebie uświęcającej i zbawiającej tajemnicy Ducha. Oczywiście, nie bezosobowej mocy, gdyż czegoś takiego nie może być w Bogu, ale niepojętemu Komuś, który jest Kimś innym niż Ojciec i Syn (J 14, 16) i którego własnością będzie wolne i boskie działanie wewnątrz wolnego ludzkiego ducha oraz otwieranie przed naszą ograniczonością głębokości Boga, które tylko On zgłębił: myśmy otrzymali Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych (1 Kor 2, 12). Przed Nim, najczulszym, najwrażliwszym, najcenniejszym w Bogu winniśmy się otworzyć bez oporu, bez mędrkowania, bez zatwardziałości, aby zostać wtajemniczonym w misterium, że Bóg jest miłością. Nie wmawiajmy sobie, że to już sami wiemy! W tym przejawia się mitość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (1 J 4, 10). Tylko Duch uczy nas tej zmiany perspektywy, a przez Niego możemy się rzeczywiście nauczyć, co z Jego punktu widzenia jest miłością.

Ten władający w sposób wolny i niepojęty w Bogu nazywa się również pneuma: tchnienie albo wiatr, albo powiew wiatru (jak podczas Pięćdziesiątnicy). Zmartwychwstały tchnie Go na swoich uczniów, odtąd Jego powstanie w Bogu jest nazywane tchnieniem ze względu na brak lepszego określenia. Jest to coś, co pochodzi z głębi Jego wnętrza, gdyż o Ukrzyżowanym jest powiedziane, że umierając oddał swoje pneuma. Czyż tym, co najbardziej wewnętrzne w Bogu, nie jest miłość, czyż przez to Duch nie jest obecny wszędzie tam, gdzie to najbardziej wewnętrzne się urzeczywistnia? Stajemy więc wobec delikatnego pytania: czy można - tak jak zachodnia teologia stale uczyła - powiedzieć, że zrodzenie Syna jest aktem poznania (zatem ludzie muszą najpierw poznać, aby mogli miłować), a dopiero potem wzajemny stosunek między Ojcem i Synem byłby aktem miłości, który umożliwia pochodzenie Ducha? Czy pra-poświęcenie się Ojca nie jest już aktem miłości, która się udziela, oddaje wszystko, co własne? Czy zatem Duch, jak to uporczywie powtarzają prawosławni, tak samo jak Syn pochodzi od Ojca? Zachodnie myślenie od czasów Augustyna dodaje, że Duch pochodzi principaliter - co można przetłumaczyć przez "głównie", "w pierwszym rzędzie" - od Ojca. Ponieważ jednak Ojciec przekazuje Synowi całą moc Bóstwa, z pewnością także - jako dar Ojca - jednocześnie moc oddania Mu otrzymanego Ducha miłości. Gdy z Bożego życia wyłączymy wszelkie "przedtem" i "potem", powinno być możliwe pogodzenie wschodniego punktu widzenia z zachodnim: jeśli Ojciec w miłości rodzi Syna, to nie ma chwili, w której Syn w tej samej miłości nie pozwalał się zrodzić i odwzajemnić się tą miłością w Duchu Świętym, tak aby Duch - przyczyna i skutek miłości równocześnie - nieustannie nie płonął jako żar miłości pomiędzy Nimi. Byłoby niedorzecznością wprowadzać jakąś różnicę płci w Bogu i widzieć w Duchu element kobiecy, "łono", w którym dokonuje się zrodzenie. Różnica istniejąca w stworzeniu (która w żaden sposób nie wyczerpuje miłości pośród ludźmi) wywodzi się z planu Trójjedynego Boga. Gdyby się chciało iść dalej, to trzeba by raczej w Synu szukać elementu kobiecego. On umierając na krzyżu pozwala, by z Niego wyłonił się Kościół. On w całym swym ziemskim istnieniu pozwala się prowadzić i "zapładniać" przez Ojca, ale także równocześnie jako mężczyzna reprezentuje w świecie pierwotną rodzącą siłę Boga. A ponieważ Syn pochodzi od Ojca, różnica płci jest obecna w tym ostatnim w sposób "ponadziemski", dzięki czemu w Starym Przymierzu Jego miłość mogła być opisywana przy pomocy kobiecych przymiotów. Ostatecznie jednak wewnątrzświatowe różnice należą do obrazu i podobieństwa Boga, który w swej miłości jest bardziej niepodobny niż podobny (IV Sobór Laterański) do wszelkiego stworzenia.

Hans Urs von Balthasar “Credo – Medytacje o Składzie Apostolskim”






J 16,29-33

Uczniowie rzekli do Jezusa:

„Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś”.

Odpowiedział im Jezus: „Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.

To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”.

Zapewnienie Jezusa której kieruje do każdego z nas jest ciągle aktualne, to słowa mocne i rozpalające uczniów do dania świadectwa i podjęcia odpowiedzialności za Kościół i świat, "ale miejscie odwagę; Jam zwycieżył świat". Wiara to głoszenie Chrystusa Zwycięskiego "nie doktryny lub teorie, lecz On sam nieustannie odnawia chrześcijaństwo i prowadzi je do nieskończoności....Religia Dobrej Nowiny jest religią przyszłości. Ale królestwo Boże już jest: w pięknie otaczającego świata i tam, gdzie wśród ludzi zwycięża dobro, w prawdziwych uczniach Pana, w świętych i ludziach pełnych samozaparcia, w tych wszystkich, którzy pragną iść za Nim, którzy nie porzucili Chrystusa wśród ciężkich doświadczeń Jego Kościoła... Daj nam, o Boski Nauczycielu, ich moc i wiarę, ich niezłomną nadzieję i ogień miłości do Ciebie. Kiedy pobłądziwszy na ścieżkach życia zatrzymamy się, nie wiedząc dokąd iśc dalej, daj nam zobaczyć w ciemnościach Twoje oblicze. Poprzez jazgot i huk ery technicznej, tak potężnej i jednocześnie tak nędznej i bezsilnej, naucz nas wsłuchiwać się w ciszę wieczności i daj nam usłyszeć Twój głos, Twoje wzniecające ducha męstwa słowa: "A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata"( Mt 28,20)" - pisał przed laty męczennik ks. Aleksander Mień.

niedziela, 20 maja 2012

Szukać tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus- to starać się być nieustannie przed obliczem Boga. Stało się to dla nas w Chrystusie prawem wiekuistym, o które bez przerwy upominamy się ze łzami. Gdy raz już je posiedliśmy, nikt nie zdoła go nam wyrwać. To jest "dziedzictwo niezniszczalne i niepokalane, i niewiędnące"... Żyć w bliskości Boga, świadomi zespolenia z Chrystusem, tego  zjednoczenia które On dobrowolnie sprawił w nas i dla nas- oto sekret szczęścia, jakie ofiaruje nam Chrystus pośród smutków tego świata i pomimo ludzkiej niemożności oraz tragicznych naszych porażek. Czuć się blisko Boga poprzez Chrystusa- to wystarczy, aby zapewnić człowiekowi pokój wewnętrzny, "który przewyższa wszelki umysł" (Flp 4,7) oraz wszelkie niepokoje i niemożności naszego umysłu.
o. Matta el- Maskine "Komunia Miłości"