wtorek, 18 grudnia 2018


Mt 1, 18-24

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów»....

W Ewangelii spisanej przez Mateusza odnajdujemy ludzką i pełną dylematów drogę Maryi i Józefa. Ich zmagania, rozterki, wewnętrzne perypetie, tak ściśle zespolone z precyzyjnie obwieszczanym planem Boga. Gdy u św. Łukasza Maryja stoi w centralnym punkcie historii Bożego Narodzenia, to św. Mateusz opowiada historię narodzin z punktu widzenia świętego Józefa. Ten wyjątkowy mężczyzna, tak bardzo bliski Maryi przeżywał najtrudniejsze wewnętrzne walki; rozdarte serce i mnóstwo pytań o które się po męsku rozbijał. Pewnie dlatego w sztuce Kościoła wschodniego- na ikonie pokazany jest z boku, jakby izolacji poza pełną apofatyczności sceną narodzin Dziecięcia. Jego bycie poza, nie jest postawą negacji czy odrzucenia- to chwilowe wycofanie naznaczone cieniem, który stopniowo będzie usuwał Bóg. Józef był człowiekiem sprawiedliwym i bez jakichkolwiek wątpliwości głęboko wierzącym. Nie chciał skompromitować Maryi w momencie w którym mu oznajmiono, iż kobieta obiecana mu za żonę jest wstanie błogosławionym. Niewyjaśniona brzemienność Maryi był podstawą, by Ją oskarżyć, a nawet ukamienować. On czyni zgoła inaczej, podąża za sercem przepełnionym troską i miłością. Gdy tak rozmyśla w jaki prawidłowy sposób powinien zareagować, Bóg wchodzi w jego szamotaninę i rzuca światło na podjęte decyzję. Od tej chwili będzie cichym- niejako w tle świadkiem rozgrywających się wydarzeń i stróżem tajemnicy miłości uobecnionej w Maryi i Jezusie. Jego Małżonce również nie było łatwo odnaleźć się w zaistniałej sytuacji; jak się obronić przed ludzkimi pomówieniami, a nade wszystko spojrzeć Józefowi w oczy- tak aby wszystko zdołał pojąć. W jaki sposób przemówić do serca Józefa, aby potrafił dostrzec zgoła coś więcej niż otoczkę słów usprawiedliwiających cudowne poczęcie Dziecka. Ona znalazła w sobie odwagę i siłę, aby unieść to brzemię odpowiedzialności. Została przeznaczona i wybrana do służby tajemnicy Wcielenia, zarazem przeżywając ludzką- czystą miłość względem Józefa. Wydaje na świat Boga-Człowieka przynoszącego zbawienie i staje się uwiarygodnieniem miłości Trójcy Świętej. „Sama Maryja- jak napisze J. Florowski- partycypowała w tajemnicy zbawczego ponownego stworzenia świata. Oczywiście należy ją zaliczyć do zbawionych. W sposób najbardziej oczywisty potrzebowała zbawienia. Jej Syn jest Zbawicielem i Wybawcą, podobnie jak jest On Zbawicielem świata. Jednakże jest Ona jedynie istotą ludzką, dla której Zbawiciel świata jest także synem, Jej własnym dzieckiem, które rzeczywiście zrodziła… Jego nadprzyrodzone narodziny są wzorem i źródłem nowego istnienia, nowych i duchowych narodzin dla wszystkich wierzących, które są niczym innym, jak uczestnictwem w Jego świętym człowieczeństwie, adopcją do synostwa Bożego- „w drugim Człowieku”. „w ostatnim Adamie”. Od samego początku św. Mateusz prezentuje Chrystusa jak nowego Adama, a Jego przyjście uobecnia przywrócenie edenicznej szczęśliwości. Nowe stworzenie dokonujące  się w Duchu Świętym, a kulminacyjnym wydarzeniem tego procesu jest narodzenie Bożego Syna.  

niedziela, 16 grudnia 2018


Mt 1,1-17

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba... Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

W Biblii historia zawsze jest święta. „Historia opisuje, wyjaśnia i stara się zrozumieć. Zrozumienie zaś zakłada uczestnictwo” (P. Tilich). Rozpamiętywanie przeszłości i utrwalanie jej w pamięci, należało do najważniejszych czynności Izraela. Bóg bowiem odsłaniał jakby niewidoczną kurtynę czasu i przenikał wszystkie wydarzenia życia, zaświadczając o swojej nieustannej obecności. „Historię tworzy oczekiwanie, że w przyszłości będzie miało miejsce niezwykłe zjawisko, które wyjawi sens istnienia- pisał M. Bierdiajew- Jest to oczekiwanie na przyjście Mesjasza lub na królestwo mesjańskie. Historia jest ruchem ku temu królestwu, które przyniesie ze sobą wyzwolenie z niewoli i cierpienia, przyniesie dobro.” Wydarzenia stanowią wielki i napełniony treściami fryz, w którym każda narracja opowiada o wielkich dziełach Boga. Człowiek kultury biblijnej widział, że trzeba zachować w pamięci życie swoich przodków; bo jeśli zapomni, to ktoś kiedyś zapomni o nim. Pamięć jest „miejscem” utrwalania i przekazywania historii która jest święta; czas przepływa niczym zwarty nurt wody, stając się łaską. Dlatego Maryja- przynosząca największy dar życia- Emanuela, „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. Święty Mateusz redaktor pierwszej Ewangelii synoptycznej na samym początku umieszcza tzw. rodowód Jezusa. Nie bez przyczyny badacz Ernst Renan powiedział, że Ewangelia św. Mateusza „jest najważniejszą księgą historii powszechnej”. Najprawdopodobniej przyświecała mu idea, aby ziemską historię Jezusa Chrystusa ujednolicić z historią Ludu Bożego Starego Testamentu, prowadzącego ludzkość do zbawienia. „Dlatego Mateusz jako hagiograf, zabiegał, aby dokonać redakcji jak najbardziej perfekcyjnie doskonałej genealogii Jezusa, która miała stanowić argument dopełnienia wykazującego, że Jezus jest tym samym obiecanym przez Boga w Starym Testamencie Mesjaszem.” Przez całą Ewangelię przewija się jednoznaczna argumentacja, która na obszarze judeochrześcijańsko-palestyńskim była wypowiedzią pierwotnej katechezy: Jezus z Nazaretu jest obiecanym w Starym Testamencie Mesjaszem z rodu Dawidowego. „Dla Żydów legalnym ojcem dziecka jest ten, kto się do ojcostwa przyznaje. Tak właśnie czyni Józef na polecenie anioła. W ten sposób Jezus zyskuje królewski rodowód i dlatego Mędrcy ze Wschodu będą pytać o nowonarodzonego króla żydowskiego” (H. Balthasar). Cykliczne koło czasu zostaje przeniknięte światłem wschodzącego Słońca. Umieszczenie przyjścia Zbawiciela w wielkiej historii, zapobiega niebezpieczeństwu ograniczenia jej do płytkich spekulacji, świata legend, czy balansowania na krawędzi kontestacji lub zwątpienia. Historia jest święta- a jej centrum stanowi Jezus Chrystus- Alfa i Omega !

piątek, 14 grudnia 2018


Jesteśmy coraz bliżej świąt Narodzenia Pańskiego. Adwentowy nastrój oczekiwania zostaje od kliku tygodni naruszony przez komercyjny happening, pragnący pozyskać jak najwięcej zwabionych wokół robienia zakupów klientów. W naszym zsekularyzowanym świecie nawet intymne i święte oczekiwanie w głębi duszy zostaje natarczywie naruszone przez pośpiech i wabiące zmysły marketingowe promocje. Wszystkim się wydaje, że urok świąt to radość z prezentów, zapominając o najważniejszej prawdzie- iż największym darem jest dla nas zstępujący w małym Dziecięciu Bóg. „A wy za kogo mnie uważacie ?”- to ewangeliczne pytanie musi określić sens naszej tęsknoty. Oczekiwanie na najważniejsze narodziny w dziejach świata, nie są świętem dystrybucji dóbr i zabijania czasu wędrówkami po galeriach. Można ogłupieć od tylu propozycji którymi prześcigające się firmy próbują zarzucić człowieka. To, co jest naprawdę ważne, przychodzi często niezauważalnie dla oczu. Chrześcijanie przygotowują się do misterium Wcielenia, która dotyka całej historii i stworzenia wokół nas. Miłość która zstępuje pokornie w centrum pulsującej rzeczywistości, nie ma nic z uwodzicielskiego języka świata. Nativitatis Domini jest Paschą ! To wydarzenie trzeba przeżyć i przełożyć jego błogosławione treści z języka wiary, na głębię relacji międzyludzkich. Jest to święto bogoczłowieczeństwa do którego zostaje zaproszony człowiek; ma stanąć w zdumieniu i pozwolić się przeniknąć promieniowaniu miłości, pozostawiając wszystkie inne sprawy na boku. Bóg przychodzi nie po to, aby nam było wygodnie, radośnie, czy żebyśmy byli pozbawienie jakichkolwiek zmartwień. Miłość, która rozprasza matowość zajętej sobą egzystencji, nie przychodzi aby człowieka uchronić od chorób nowoczesnego świata, czy kryzysu ekologicznego. Bóg przychodzi tylko dlatego, aby nam obwieścić miłość. Abyśmy zrozumieli sens miłości ! Nowina o Wcieleniu odsłania głębokie treści teologiczne, a nade wszystko egzystencjalne. Być w pełni człowiekiem. Miłość Dziecięcia usuwa lęk, przywraca pokój, wszystko czyni przejrzystym..., roznieca żar wiary. „Dla nas i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba” – wyznajemy w liturgicznym Credo. Ludzki grzech i egoizm zostają roztopione w bezgranicznej miłości Boga. „Słowo wychodzące z milczenia” (św. Ignacy Antiocheńskie) przechodzi przez łono Dziewicy, czyniąc z  miłości największy dar- czyniąc nas prawdziwie ubogimi. Ciasna i duszna Grota Narodzenia nie znajduje się tylko w Betlejem- to również ludzkie serca- miejsca szczerego przyjęcia lub odtrącenia Miłości. Ten, który jest z każdą chwilą bliżej nas, to „Bóg o twarzy Dziecka któremu łatwo wyrządzić krzywdę- pisał W. Hryniewicz- Bóg wiecznej młodości, stwarzający świat na nowo. Bóg, którego można przyjąć nie przyjąć. Bóg, od którego człowiek odchodzi... Bóg, któremu można i trzeba zaufać. Bóg milczenia, który przemówił najgłośniej przez swojego Syna.” Tylko tęsknota poruszona miłością pozwoli nam w całej pełni doświadczyć cudu betlejemskiej nocy. Prostaczkowie- ludzie głębokiej wiary, widzący bardziej sercem niż rozumem, ujrzą cudowne Niemowlę o dużych, przenikliwych i pięknych oczach; uchwycą prawdę zbawienia, że Bóg skrócił dystans wieczności, aby pozwolić się przytulić do grzesznego człowieka.

środa, 12 grudnia 2018


Łk 1,46-56

 W owym czasie Maryja rzekła: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim. Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy, oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, święte jest imię Jego…

Magnificat anima mea Dominum- to najpiękniejsze słowa modlitwy, jakie zostały utrwalone w Ewangelii. Modlitwa Oblubienicy, której łono i serce napełnione zostało największym obdarowaniem- życiem samego Boga. Modlitwa którą podejmuje Kościół w liturgicznym przypływie uwielbienia i drgania duszy. Hymn ten jest refleksem wydarzenia Zwiastowania. Wtedy spełniła się odwieczna decyzja- „zbawienia naszego początek i objawienie odwiecznej tajemnicy”. Duch Święty- nasienie Boga, zstępuje w Jej kobiecość i dokonuje tak wielkiego poruszenia, że Dziewica z Nazaretu wyśpiewuje chwałę Bogu. Chyba nie można tego wyrazić piękniej i jeszcze bardziej poruszająco. Tylko ludzki głos i ciało wibrujące w tańcu, potrafią stać się językiem najdoskonalszej wypowiedzi. Jak pisał o. Bułgakov: „Z Nią mówi wciąż te słowa każda ludzka dusza, która otwiera się na przyjęcie Ducha Świętego”. Naśladowanie przez chrześcijan Maryi w wielkiej doksologii, staje się źródłem niezwykłej radości, która przeszywa obojętność i szarość świata. „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”- Ikonografia w kompozycji zwanej „Koronowanie Dziewicy”- jak pisał Evdokimov, przedstawia Bogurodzicę jako głowę świata anielskiego i kapłaństwa królewskiego… Kobieta jest Ewą- Życiem, która strzeże, ożywia i opiekuje się każdą cząstką męskiego stworzenia. Dziewica przedstawia łaskę, Boską filantropię”. Wpatrzeni w Maryję, zostajemy wtajemniczeni w pomysły Boga. Powinniśmy nasze życie uczynić pokorną pieśnią uwielbienia, podziwu i wesela. Kasjodor mawiał: „Śpiewa Panu pieśń nową ten, kto złożył starego człowieka i został szczęśliwie odnowiony przez łaskę chrztu”. Naprawdę mamy każdego dnia za co, dziękować Bogu.  

 

 

poniedziałek, 10 grudnia 2018


Iz 35, 1-10

Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Szaronu. oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: «odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg przychodzi...    

Adwent – to pora metamorfozy. Opisy czasu mesjańskiego tak pogłębione i podane do lektury Kościołowi oczekującemu Pana, zapowiadają odnowę świata i człowieka; pustynia zamieni się w ogród, Liban nawodni nieurodzajnie spękaną ziemię- wszystko się zazieleni- stanie się nowym Edenem. Chrześcijanie - duchowi nomadzi wyruszą ku Źródłu które nasyci po brzegi ich łaknące dusze. „Schyłek świata to znak, że Królestwo Boże jest blisko, że stoi już u drzwi” – pisał E. Trubieckoj. Uderza mnie w lekturze tekstu u Izajasza obecność Boga pośród materii, jego przyjście zwiastuje błogosławiony „początek”, kiedy przechadzał się po ogrodzie i cieszył się uobecnionym pięknem powołanego z miłości stworzenia. W tym retrospektywnym ujęciu przyszłość wydaje się świętem życia i piękna- przebóstwienia. „Tak oto raj był piękny i dobry: Słowo Boże przechadzało się stale i rozmawiało z człowiekiem, zapowiadając rzeczy przyszłe, ponieważ będzie zamieszkiwało i rozmawiało z nim, i będzie razem z ludźmi, ucząc ich sprawiedliwości”(św. Ireneusz z Lyonu). Adwent jest przygotowaniem na zstępujące piękno, uobecnieniem świętości jaśniejącej na obliczu Bogaczłowieka. „Za czasów Izajasza mogło się wydawać, że świat nie potrzebuje odnowy: był młody jeszcze i płodny, a jednak prorok zapowiedział jego odnowienie. Nowe oznacza w Biblii to, co jest Boże, święte, nie sprofanowane. Odnowa może być niczym innym, jak powrotem do tego stanu” (J. Pasierb). Nasz świat jest również przestrzenią wybrakowaną i sprofanowaną- nie chodzi tu o niszczenie środowiska naturalnego, lecz o erozję ludzkich serc- pustynię- siedlisko śmierci, samotności, alienacji, pustki. Współczesny człowiek przechadza się po cienkiej granicy między życiem a śmiercią. Wielu przestało wypatrywać znaków, a ich oczy utraciły nadzieję. Chrześcijaństwo spowite tęsknotą, przypomina o dynamice wiary, stając się refleksyjnym- otwartym na życie w Chrystusie i komunię w Duchu Świętym. „Bóg staje się człowiekiem, aby zbawić utraconego człowieka”- twierdził św. Maksym Wyznawca. Wcielenie Chrystusa i Jego powtórne przyjście posiada znaczenie kosmiczne, kosmogoniczne, to nowy dzień stworzenia- pełnia- partycypacja w Bogu, radość ponownych narodzin świata !

niedziela, 9 grudnia 2018


Mt 11,11-15

Jezus powiedział do tłumów: „Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść.  Kto ma uszy, niechaj słucha”.

Chrystus jest bardzo powściągliwy w pochwałach konkretnych osób, jakby chciał uświadomić swoim odbiorcom, iż na jakiekolwiek wyróżnienie trzeba ciężko zapracować. Świadectwem pieczętującym doskonałość, ma być całe życie wypełnione wiernością i pokorą. Jest jeden wyjątek; rekomenduje człowieka, wobec którego nie posiada żadnych wątpliwości- chodzi o Jana Chrzciciela- zostaje postawiony jako wzór do naśladowania. On jest nawet więcej niż prorokiem- jest burzycielem sumień, jego przejście przez pustynię życia powoduje duchowe poruszenie. Kiedy postawił stopy na pustyni, to miejsce zatracenia, bezdomności- siedlisko demonów i przerażającej samotności, przemieniło się w rozkwitającą oazę. Jego słowo miało taką moc, iż ludzie najbardziej obojętni pragnęli zmienić swoje życie i otrzymać obmycie wodą z Jordanu. Jest On nazwany poprzednikiem Pańskim- Prodromos, był bowiem prorokiem na styku dwóch Testamentów i bezpośrednio poprzedził nadejście Mesjasza- prostował drogi, kształtował ludzie sumienia, a nade wszystko wskazał na Baranka. Według pobożnej legendy, anioł miał wyprowadzić młodego i pełnego duchowego zapału Jana na pustynię i podarował mu szatę ze zwierzęcej sierści, która rzekomo miała stanowić nierozerwalny atrybut jego osoby. Na pustyni kształtował się charakter Jana- duchowy profil człowieka nieugiętego, bezkompromisowego, całkowicie oddanego Bogu. Jest jednym z najbardziej popularnych świętych; są mu poświęcone liczne baptysteria, dedykowane kościoły, powierzane wstawiennictwu krainy. Potrafił być w cieniu, ascetyczny, pełen realizmu życiowego. Był „duchowym szaleńcem”, ale nigdy fanatykiem. Jego serce przepełniał jeden cel- pozwolić zajaśnieć Światłości. On sam jest niczym Anioł Światłości, nie bez przyczyny ikonografia Kościoła Wschodniego, przedstawia Jana Chrzciciela ze skrzydłami. „Anioł Pustyni”. Jest to nawiązanie do mesjańskiego proroctwa Malachiasza o Aniele Przymierza, który ma poprzedzić przyjście oczekiwanego Pana (Ml 3,1). Jan- Anioł Pustyni, nazwany w liturgii „aniołem na ziemi” i „człowiekiem nieba” jest wzorem życia pustelniczego, określanego jako życie anielskie, a tym samym zapowiedzią przebóstwionego człowieczeństwa”. Orygenes napisze o Proroku: „Duch więc, który byłe w Eliaszu, przyszedł do Jana, i moc, która w nim była, w tym także się objawiła. Tamten został uniesiony do nieba, ten zaś był poprzednikiem Pańskim i umarł przed Nim, aby zstąpiwszy do otchłani przepowiedzieć tam Jego przyjście”. Zdaje się, że wstąpił w ciemności świata niczym na skrzydłach wiary. „Wszechmogący wieczny Boże, daj sercom naszym postępować w prostocie dróg Twoich, której uczył św. Jan Chrzciciel, głos wołający” (Sakramentarz z Werony).

sobota, 8 grudnia 2018


Łk 1,26-38

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus… Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym… Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”Wtedy odszedł od Niej anioł.

Zwiastowanie – to najpiękniejsze wydarzenie utkane ze słów na kartach Ewangelii. Nie ma drugiej takiej samej sceny; tu wszystko przeniknięte jest tajemniczością, intymnością, rozgrywającą się bardziej w głębinach serca, niż na oczach ciekawskich gapiów. Czytamy ten fragment w ważniejsze święta poświęcone Matce Odkupiciela. Opowieść o Maryi- Owieczce Baranka, rozpina się wokół dwóch obrazów- Zwiastowania i testamentu z Krzyża. W pierwszym młoda, piękna Dziewczyna z Nazaretu otwiera swoją kobiecość na łaskę i przyjęcie daru Życia- błogosławione i płodne macierzyństwo, a w drugiej odsłonie trzyma w swoich dłoniach umęczone, wyżłobione od ludzkiej nienawiści i sadyzmu- ciało Syna (Pieta).   Pokorna Służebnica Pana- w tym określeniu zawiera się cała duchowa głębia Jej osoby. Wymownie o tej rzeczywistości łaski, pisze jeden ze wschodnich teologów: „Na fiat Stwórcy odpowiada fiat stworzenia: „Oto ja służebnica Pańska”. Anioł Gabriel jest jakby pytaniem, które Bóg stawia wolności człowieka: czy rzeczywiście chce on być zbawiony i przyjąć Zbawcę ? Działanie Ducha Świętego przez linię „przodków” i czystość Tej, która jest gratia plena, odbierają złu wszelką broń…” Najpokorniejsza z kobiet świata staje się Pneumatophorą- nosicielką Ducha i Theotokos- nosicielka Chrystusa. „To Duch Święty tworzy Chrystusa w umysłach wszystkich ludzi na podstawie udziału Maryi w wydarzeniu wcielenia” (M. Nissiotis). Chciałbym również wzmocnić moją refleksję obrazem. Myślę o scenie zwiastowania, którą wymalował pokorny brat Fra Angelico. Tylko głęboko wierzący artysta potrafiłby z taką prostotą i urokliwą aurą świętości zbudować tak głęboką scenę. Sam artysta ponoć mawiał, że obcował z Chrystusem i przystępował do pracy jedynie w stanie łaski. „Jest malarzem raju i jego szczęśliwości”. Uchwycił na obrazie coś znacznie więcej, niż tylko sacra conversacione- święty dialog, między Maryją, a zwiastującym dobrą wieść Archaniołem. Maryja namalowana tak delikatnie- transparentnie, jakby w Niej i przez Nią emanowało światło. Tylko lekko zarumienione policzki na twarzy, przekonują nas, że jest prawdziwie cielesna. Piękna dziewczyna, zdająca się być obleczoną w świętość. Nie jest tylko wytworem wyobraźni kontemplującego słowa Ewangelii zakonnika. Odkrywamy w tej scenie piękno i szczęście. Maryja klęczy przed posłańcem, dłonie złożone na piersi- wyrażające modlitwę, wygląda tak, jakby ktoś w jednym momencie wszedł w strumień jej modlitwy uwielbienia. Na pierwszy rzut oka wydaje się być zastygłą w swojej hieratycznej pozie, ale to tylko pewien refleks oka. Tu wszystko żyje… opowiada o cudzie życia. Archanioł stojąc przygląda się młodziutkiej „kandydatce”, przez którą objawi się światu miłość. Posłaniec trochę naśladuje układem dłoni, gest Służebnicy. Intymność spotkania koresponduje z surowością wnętrza- tu nie ma nic, oprócz tego, co zdaje się być najważniejszym- pragnienia Boga i zgodą Maryi. Paleta kolorów, którymi posłużył się Fra Angelico, wyraża sugestywnie niematerialną zwiewność i cud zatrzymanej w kadrze obrazu intymności. Zostajemy zaproszeni do kontemplacji życia Maryi i przeżywania wiary w sposób zupełnie wyjątkowy. Pragnę zakończyć słowami modlitwy, przypisywanymi św. Janowi Damasceńskiemu: „Tobą raduje się, Łaski Pełna, wszelkie stworzenie, anioły chóry i ludzki ród. O święta Świątynio i Raju duchowy, dziewictwa Chlubo, w Ciebie wcielił się Bóg i dzieckiem był Przedwieczny Bóg nasz. Wnętrzności bowiem Twoje uczynił ołtarzem i łono Twoje było większe od nieba. Tobą raduje się, Łaski Pełna, wszelkie stworzenie”.