niedziela, 28 sierpnia 2016

Hbr 12, 18-19. 22-24a
Bracia: Nie przyszliście do namacalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go usłyszeli, prosili, aby do nich nie mówił. Wy natomiast przyszliście do góry Syjon, do miasta Boga żywego – Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zgromadzenie, i do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy już doszli do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu – Jezusa.
Z niedzielnej liturgii słowa najbardziej do mnie przemawia czytanie z Listu do Hebrajczyków. Mamy do czynienia ze słowną impresją, która nie tylko uruchamia pokłady ludzkiej wyobraźni, a nade wszystko próbuje nasycić rozum i serce- tęsknotą za światem w którym człowiek spotyka Boga. To spotkanie rodzi zdumienie i zachwyt. Mamy zatem do czynienia z eschatologiczną wizją wstępowania ku Miejscu Świętemu. Czy przedsmakiem tej uszczęśliwiającej wizji nie jest liturgia chrześcijańska ? Człowiek, czas i przestrzeń wchodzą w inny wymiar bytowania- stając naprzeciw największej i niewypowiedzianej Chwały. „Pozwól mi zobaczyć Twoje oblicze” (Wj 33,18). Wspólnota Kościoła zgromadzona na celebracji Misterium, wstępuje w cudowny świat Boga. W dialogu prezbitera z ludem oczekującym na wejście w komunię z Chrystusem,  możemy doświadczyć podniosłości i duchowego uniesienia: eucharistesomen to Kyrio- „dzięki składajmy Panu”. Tak uroczyście rozpoczętą Eucharystię kapłan wyśpiewuje wchodząc w modlitewne uwielbienie, a „Kościół staje się niebem na ziemi, w którym zamieszkuje i działa Bóg” (św. German). Świątynia zatem staje się wypełniona ogniem obecności Trójcy Świętej. „Chwałą Boga jest żyjący człowiek- napiszę św. Ireneusz z Lyonu- a życie człowieka jest wizją Boga”. W rzeczywistości, kiedy przyjmujemy Komunię Świętą, jednoczymy się ze złociście promieniującym „światłem trzech słońc”. Liturgia jest dziełem bosko-ludzkim, wydarzeniem sakramentalnym, w którym Bóg żywy i prawdziwy daje swoje życie ludziom, którzy wierzą w Jego miłość, wydarzeniem, w którym On sam objawia, aktualizuje i komunikuje tajemnicę zbawienia dokonaną raz na zawsze w paschalny misterium Chrystusa. Aktorami tego wydarzenia są przede wszystkim twórcy liturgii niebieskiej, do której zostaje włączona ziemska wspólnota ludzi. Błogosławione Królestwo Ojca i Syna i Ducha Świętego, uobecnia się przez zasłonę wiecznego teraz i staje w samym sercu świata. Podchodząc procesyjnie do przyjęcia Świętych Darów, wspólnota orantów- staje naprzeciw Ognia. Wielki mistyk i poeta św. Efrem pisał: „W tym chlebie żyje ukryty Duch, który nie może być spożyty; w Twym winie płonie ogień, który nie może być wypity. Duch w Twym chlebie, ogień w Twym winie są wielkimi cudami, jakie przyjmują nasze usta. Pan zstąpił na ziemię do ludzi, czyniąc ich nowym stworzeniem. Jak Aniołom, tak i ludziom dał Ogień i Ducha, by stali się wewnętrznie ogniem i Duchem”.

wtorek, 23 sierpnia 2016

2 Tes 2, 1-3a. 14-17
W sprawie przyjścia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, i naszego zgromadzenia się wokół Niego prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi. Po to wezwał was przez nasze głoszenie Ewangelii, abyście dostąpili chwały Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Przeto, bracia, trwajcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu. Sam zaś Pan nasz, Jezus Chrystus, i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam wiecznego pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi w każdym działaniu i dobrej mowie.

Chrześcijanin jest niewzruszonym człowiekiem oczekiwania; próbującym umiejętnie odczytywać znaki czasu, stając w obronie depozytu wiary. Chrześcijaństwo wierne zapewnieniu Chrystusa i stojące na fundamencie Tradycji „przemieniło dawny świat, przyjmując go w siebie. Czy można sobie wyobrazić myśl Pawłową odciętą od tysiącznych korzeni wiążących ją z gruntem Tarsu, Jerozolimy, cywilizacji greckiej, mistyki wschodniej i Cesarstwa Rzymskiego ?” (H. Lubac). Zachwianie fundamentem powoduje naruszenie stabilności, wejście pierwiastka obcego- zacierającego naukę Chrystusa i osłabiającego wiarygodne przepowiadanie Kościoła. Jest w dzisiejszym świecie wielu chrześcijan zachwianych- stojących na zewnątrz i pozostających jako bierni widzowie; zastraszeni, niepewni, może rozczarowani, pozbawieni entuzjazmu wiary, niewyraźni. Na twarzach wielu wierzących, nie można już zobaczyć blasku świętości- nie wspominając już o pragnieniu Nieba. Taka postawa oziębłości i stagnacji, może grozić każdemu człowiekowi ochrzczonemu. Kilka pytań może bardzo łatwo przywrócić trzeźwą równowagę: czym żyją chrześcijanie dzisiaj…, co ich absorbuje…, ku czemu zmierzają ? Bez tych pytań, nie może dokonać się wewnętrzne scalenie i określenie dalszego kierunku drogi. Symbol Wiary- „Wierzę w jednego Boga… Wierzę w jeden, święty i powszechny Kościół”- nie może być tylko dostojnie recytowany, winien być przeniesiony na życie- przeżywany w głębi. Zaangażowane- świadome i przekraczające wszelakie ograniczenia wyznawanie wiary- doprowadza do spotkania z Chrystusem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. „On bardziej wewnętrzny niż twoje serce. Gdziekolwiek zatem uciekniesz, tam jest. Gdzie uciekniesz przed sobą ? Czyż nie pójdziesz za sobą, gdziekolwiek byś uciekł- pyta św. Augustyn. Skoro zatem jest bardziej ci wewnętrzny niż ty sam sobie, nie masz gdzie uciec przed Bogiem”. Ojcowie Kościoła potwierdzają wielokrotnie w swojej refleksji, że człowiek nie jest bytem osieroconym- skazanym na utrapienie, niepewność czy duchową tułaczkę. Bóg szuka człowieka, a człowiek szuka Boga. „Znaleźć Pana to szukać Go nieustannie. Bo szukanie jest czymś jednym, a czymś innym znalezienie, ale pożytkiem szukania jest samo szukanie. Chcesz wiedzieć, jaki jest moment stosowny, by szukać Boga ? (św. Grzegorz z Nyssy) Powiem krótko: cała egzystencja ! Bo jedynym czasem właściwym, by zajmować się tylko tym, jest całe życie”. Jak bardzo „święci”- ludzie, którzy starają się brać na serio swoje uświęcenie przez Boga i żyć tak, by życie ich było odpowiedzią na uświęcenie- mogą wzajemnie dla siebie być, działać, cierpieć; być dla siebie tworząc komunię. „Chrześcijanin może siłę czerpać z dnia dzisiejszego i nie potrzebuje nikogo pocieszać jutrem. Ukazując dzisiejszą siłę miłości, nawrócenia, włączenia się i udziału zaczyna już dziś przemieniać świat, nadaje nowym kierunkom i prądom bieg, który- jak mówi doświadczenie- zawsze okazuje się krążeniem… I w ten sposób urzeczywistnia się uczestniczenie człowieka wierzącego w obejmującej wszystko Opatrzności, którą określamy jak wydarzenie Chrystusa, (ten kto wierzy i kocha) może współkierować biegiem dziejów” (H. Balthasar). W taki sposób chrześcijanin wyznawaną wiarą zmienia oblicze świata i z właściwym dla siebie optymizmem wygląda przyjścia Pana.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Łk 1,26-38
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”… „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”…

Zwiastowanie to wydarzenie intymnego spotkania, zaskakującej i zatrzymującej oddech w ustach chwili obdarowania- zdumienia i szczęścia- osobista Pięćdziesiątnica Dziewczyny z Nazaretu. Mamy w Ewangelii dwa wielkie zstąpienia Ducha Świętego; jedno ciche- niczym delikatny szum wiatru wprawiający w delikatny i prawie niezauważalny taniec liście drzew i duszę Maryi, a drugie gwałtowne w Wieczerniku- pełne spektakularnej gry form (wichru i ognia), rozgrywające się „ostatniego i wielkiego dnia Pięćdziesiątnicy”. Relacja między Maryją a Duchem Świętym jest niepowtarzalna, trudna do opisania, czy posługiwania się znanymi nam kategoriami teologicznymi. Jej wewnętrzne przyzwolenie i odważne wejście w plan Boga, należy kontemplować jak najpiękniejszy akt wiary. Bóg odnalazł Matkę w pięknej, wrażliwej, kochającej o przenikliwym spojrzeniu Kobiecie. Czysta i Piękna- niczym najpiękniejszy i pachnący świętością kwiat. „Ikona Zwiastowania ukazuje, jak Duch Święty przebija niebiosa, aby misteryjnie zapłodnić Dziewicę Marię, której Owoc pojedna ziemię i niebo. Przyjęcie Ducha Świętego w naturalny sposób poprzedza przyjęcie Syna” (M. Quenot). W Jej życie wchodzi Bóg- „Życiem, które Duch Święty daje Maryi, jest Chrystus”. Drobna i piękna Niewiasta, staje się drogocennym Naczyniem łaski, Tabernakulum obecności Tego, który do tej pory był nieuchwytny ludzkim oczom. W jakimś stopniu Maryja staje się również ikoną Ducha Świętego, który nie posiada swojego wyobrażenia, a który jest enigmatycznie i jakby abstrakcyjnie opisywany językiem skojarzeń i symboli. Tę scenę należy przenieść w liturgiczny zachwyt i uwielbienie, wyrażając to słowami modlitwy: „Śpiewajmy, wierni  Chwale Świata, Bramie niebios, Dziewicy Maryi, Kwiatu ludzkiego rodu i Theotokos- Matce Boga, Tej, która stała się Niebem i Świątynią Bóstwa”.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Łk 13, 22-30
Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!”… Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».

Często odnoszę wrażenie, że dzisiejszy chrześcijanin żyje tak, aby przepłynąć życie w sposób jak najmniej kolizyjny- a na drugi świat ( o którym sobie przypomni w momencie trudnego doświadczenia choroby, czy nieuniknionej konieczności śmierci ) próbuje się prześliznąć, tak jak kombinował całe życie, żyjąc beztrosko i bez większych wymagań wobec siebie. Boje się tej powszechnej obojętności, kurczowego trzymania się tego, co jest tu i teraz. Życia na fali i opróżniania swojego umysłu i serca- z myśli o nadchodzącej przyszłości. Przecież życie każdego chrześcijanina powinno być opowiadaniem o pięknie tamtego świata; tęsknocie za Bogiem jak wyrażają to słowa liturgicznej doksologii: „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie”. To w Nim, jak powie św. Paweł „poruszamy się i jesteśmy”. Bliskość nadchodzącego Królestwa Bożego i możliwość wejścia do niego, w dużej mierze zależy od każdego człowieka. „Chrześcijaństwo ułatwione mdłe, letnie, ryzykuje tym, ze stanie się nieszkodliwe, nic nie znaczące. Nie ma nikomu nic do powiedzenia”. Taka religia nie będzie potrafiła przepowiadać chrześcijańskiej nadziei, ale będzie skupiona na tym jak bez większego zmęczenia, znaleźć drogę na skróty do nieba- to najbardziej zatrważająca sytuacja. Zbawienie jest wielkim darem Bożego Miłosierdzia, ale jednocześnie wymaga zaangażowania i odpowiedzi człowieka. Zapytano kiedyś świętego starca Paisjusza Hagiorytę: „Abba, skąd niektórzy święci, dawni i nowi, wiedzieli kiedy przyjdzie ich ostatnia godzina albo kiedy coś się wydarzy ? (Starzec odrzekł) Wyróżniali się oni gotowością ofiary, wielką prostotą, pokorą i wiarą. Nie mieszali do swojego życia logiki, która nadszarpuje wiarę. Wielka to sprawa- wiara !” Tylko wiara pozwala zobaczyć w całej pełni własne życie. Chrześcijanin dojrzały- potrafiący stawiać pytania, szukać, wadzić się ze sobą i czytać świat jako wielki komunikat Boga- będzie potrafił wydedukować, że istnieją tylko dwie możliwości: życie w Bogu lub poza Nim. Często ludzie na których z wyższością spoglądamy i wydajemy o nich krzywdzące sądy- są dziedzicami nieba, pierwszymi spośród ostatnich. Może się okazać, że percepcja Bożych tajemnic dokonuje się w sercu tych, którzy powszechnie uchodzą za grzesznych, zmarginalizowanych, skazanych na odtrącenie… Nie pytajmy Pana kto będzie zbawiony ? Pytajmy raczej siebie, czy potrafimy kochać tak mocno i wierzyć bez jakichkolwiek kalkulacji w przekonaniu, że „jedynie prawdziwą przyszłością jest życie wieczne”.  

sobota, 20 sierpnia 2016

Ez 43, 1-7a
Anioł poprowadził mnie ku bramie, która skierowana jest na wschód. I oto chwała Boga Izraela przyszła od wschodu, a głos Jego był jak szum wielu wód, a ziemia jaśniała od Jego chwały. Było to widzenie jak to, które miałem wtedy, gdy przyszedł, by zniszczyć miasto, widzenie jak tamto, które oglądałem nad rzeką Kebar. I upadłem na twarz. A chwała Pańska weszła do świątyni przez bramę, która wychodziła na wschód. Wtedy uniósł mnie duch i zaniósł mnie na wewnętrzny dziedziniec. – A oto świątynia pełna była chwały Pańskiej. I usłyszałem, jak ktoś mówił do mnie od strony świątyni, podczas gdy ów mąż stał jeszcze przy mnie. Rzekł do mnie: «Synu człowieczy, to jest miejsce tronu mojego, miejsce podstawy mych stóp, gdzie chcę na wieki mieszkać pośród Izraelitów».

Człowiek spragniony Boga szuka tam, gdzie sądzi że może Go znaleźć. Historia człowieka- a tym samym dzieje Zbawienia naznaczone są mozolnym wędrowaniem ku Tajemnicy- wychodzeniem ku zaspokojeniu największego pragnienia, jakim jest spotkanie z ukrytym Bogiem. Patriarchowie przemierzali pustynie, a prorocy- nomadzi Bożej mądrości kierowali swoje kroki ku Wschodowi, gdzie miało powstać  jaśniejące oszałamiającym blaskiem Słońce Dnia Nowego. Dopiero po wiekach chrześcijanie zrozumieją na czym polega uwschodnienie- czyli orientacja własnego życia ku Bogu, tęsknota za rajskim Edenem, wypatrywanie Ziemi Ocalenia i nasłuchiwanie kroków Tego, który ze Wschodu miał przyjść w pełnym splendorze i triumfie. To Chrystus jest Słońcem wychodzącym na horyzoncie Ziemi Obiecanej- Świątynią Chwały Bożej- jedyną Bramą, przez która trzeba przejść, aby odkryć przemieniony i przekraczający wyobraźnię świat Boga. Pierwsi chrześcijanie doskonale wiedzieli dlaczego Wschód jest tak niezwykle ważny. Na Wschodzie Bóg stał się człowiekiem (Wcielenie), tam dokonał dzieła Odkupienia (Męka i Zmartwychwstanie), użyźniający dar Pięćdziesiątnicy- Obietnica Ojca, zszedł na Wschodzie, gdzie z przerażonej wspólnoty apostołów zrodził się Kościół ewangelicznego posłania. W końcu ze Wschodu miał w Paruzji przyjść Chrystus- jako Miłosierny Sędzia. Architektura sakralna i modlitwa orientowała przez całe wieki kościoły wschodu i zachodu, podtrzymując napięcie eschatologiczne wyrażone w wołaniu: Marana Tha ! „Tak pojmowana orientacja to przede wszystkim wyraz spoglądania na Chrystusa jako na miejsce spotkanie między Bogiem a człowiekiem… Jednak to, że Chrystusa odnajdujemy w symbolu wschodzącego słońca, odsyła nas do chrystologii zdeterminowanej eschatologicznie. Słońce symbolizuje powracającego Pana, ostateczny wschód Słońca historii. Modlić się, będąc zwróconym na Wschód, oznacza wyjść naprzeciw nadchodzącego Chrystusa. Liturgia, która jest ukierunkowana na Wschód, urzeczywistnia poniekąd pochód historii kroczącej w kierunku swej przyszłości, nowego nieba i nowej ziemi, które w Chrystusie wychodzą nam naprzeciw…”, pisał J. Ratzinger. Chrześcijanin zatem stając w postawie modlitwy, wchodzi w perspektywę Orientu. Wyrażają to słowa Orygenesa, stanowiące komentarz do modlitwy: „Skoro są cztery strony świata: północ, południe, zachód i wschód, któż nie przyzna, że w czasie modlitwy winniśmy patrzeć ku wschodowi na znak, że dusza wygląda wzejścia „prawdziwej światłości” ? Jeśli zaś ktoś woli modlić się w stronę otwartych drzwi, gdziekolwiek skierowanych, i będzie twierdził, że widok nieba ma coś bardziej pociągającego niż widok ściany, powiem mu, że dom może być różnie zwrócony, w zależności od ludzkich zwyczajów, ale wschód ma z natury pierwszeństwo przed innymi stronami, i że to, co jest naturalne, postawić należy przed tym, co umowne”. Zatem wypatrujmy wschodu Słońca ! Pozostaje nam tęsknota i zdumienie obłaskawione ciepłymi promieniami. Dostojewski pisał: „Stań się słońcem, a wszyscy cię zobaczą”. Wyglądamy Orientu, aby stać się choćby drobinkami w cudownej teofanii Boga.
 

piątek, 19 sierpnia 2016


Mt 22, 34-40

Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy».


Miłość do Boga i człowieka, nie można opisać tylko i wyłącznie słowami oscylującymi w kategorii uczuć, pragnień, tęsknot, szczęścia… Właściwie na gruncie teologii i praktycznego przekraczania jej- miłość- implikuje wszystko w człowieku, całe jestestwo zostaje zdeterminowane, aby być naprzeciw tego Drugiego. Ten stan odniesienia wypływa z przestrzeni serca i jest mniej dyskursywny, niż komuś się może wydawać. Miłość wymaga czytelnych i jednoznacznych aktów. Miłość wymaga przestrzegania przykazań- to fundament na którym powstaje gmach uczuć, emocji, gestów i pragnień skierowanych ku Bogu oraz drugiemu człowiekowi. „Kto kocha Boga, kocha też bez reszty swego bliźniego”- pisał św. Maksym. Taka miłość kosztuje; nie jest płytka, krótkowzroczna, opakowana kaprysami chwili czy zmieniających się nastrojów. Miłość prawdziwa jest stała, kreatywna, detonująca przytwierdzone do serca znamiona egoizmu i pychy. Miłość otwiera i udrażnia zatamowane arterie dobra. Miłość jest „lekarstwem na nasze grzechy”- rodzi współczucie, wrażliwość, współodczuwanie cierpienia z innymi, uśmierza ból egzystencjalnych porażek. Aby kochać prawdziwie, trzeba przejść przez doświadczenie cierpienia. „Boga trzeba kochać, by bolały mięśnie i kości”- mówił św. br. Albert. Z tego „bólu” rodzi się świat przepełniony ogniem miłości. „Kiedy Twoja miłość jest już przyjęta i otwierają się przed Tobą ramiona, wówczas proś Boga, niech zachowa tę miłość od zepsucia…”(A. Exupery). Jak sobie poradzić z tą koncepcją Chrystusowej miłości ? Możemy przytaknąć i przyznać rację jak faryzeusze; ale za chwilę wrócić do swojego schematu myślenia. A może spróbować żyć inaczej- nasycać życie Miłością.

 

czwartek, 18 sierpnia 2016

Ez 36, 23-28
Tak mówi Pan: «Chcę uświęcić wielkie imię moje, które zbezczeszczone jest pośród ludów, zbezczeszczone przez was pośród nich, i poznają ludy, że Ja jestem Pan, gdy okażę się Świętym względem was przed ich oczami… I dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. Wtedy będziecie mieszkać w kraju, który dałem waszym przodkom, i będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem».

Ezechiel jest prorokiem wygnania nawołuje do nawrócenia; gromi występki znajdującego się w niewoli i oddającego kult obcym bożkom ludu Izraela. Praktyki kananejskie dokonywane w diasporze, stanowią obok futurystycznych wizji, temat  spędzający sen z oczu proroka. Kiedy Bóg powiada, że „da nowe serce i nowego ducha tchnie do wnętrza”- można to zrozumieć jako pragnienie scalenia świętej społeczności, oraz zamiar urzeczywistnienia wolności- Juda i Izrael, wskrzeszone staną się znowu jednym krajem, i tym zjednoczonym królestwem ponownie będzie rządzić Dom Dawida. Nie chodzi tu tylko o odrodzenie monarchii i urzeczywistnienie bytu narodowego- suwerennego i wolnego religijnie, chodzi o coś o wiele większego uczynienie wspólnoty przenikniętej duchem Jahwe i skupionej wokół kultu sprawowanego w Świątyni (Jahwe- szamma – „Bóg jest tutaj). Prorok z wielką dokładnością i determinacją odsłania nieprzeliczone rygorystyczne przepisy dotyczące budowy nowej Świątyni oraz wykładnię teologiczną przedstawionych drobiazgowo przez niego obrzędów kultowych. Renowacja religijna od tej pory zmierza ku odnowie kultu i odnowieniu miłości względem Boga. Powie mądrość Talmudu: „Kto ogląda miejsca, w których wydarzyły się cuda dla Izraela, mówi: Błogosławiony Pan, który uczynił cuda dla naszych praojców w tym miejscu”. O czym Ezechiel pragnie powiedzieć chrześcijanom… Jakie pozostawia im przesłanie ? Nawrócenie i oczyszczenie myślenia, a najważniejsze to zburzenie zatwardziałych serc. Podobnie jak Żydzi, chrześcijanie myślą i kochają sercem. W sercu człowieka zawierają się władze duchowe i dokonują się najważniejsze decyzje. Rozeznanie duchowe i najważniejsze dalekosiężne decyzje rozgrywają się w głębi serca. Serce jest miejscem spotkania, nawiedzenia, poznania, uświęcenia. Dlatego Psalmista modli się: „Panie, daj jedność mojemu sercu” (Ps 86,11). A chrześcijanin przeżywający napięcie duszy, będzie wołał: „Panie, uczyń serce moje według Twego serca”. W jego głębi, można odkryć siebie: „wejdź w siebie, a znajdziesz tam Boga, aniołów i Królestwo niebieskie”- mówili Ojcowie Pustyni. Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka: Co sądzisz o sytuacji na świecie ? Dziadek odpowiedział: Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugi przepełnia miłość, przebaczenie i pokój. Który zwycięży ? chciał wiedzieć chłopiec. Ten, którego karmię- odrzekł na to dziadek. Bóg pragnie powinno scalać nas wewnętrznie, nawoływać nasze serce, wypełniać je miłością. Można funkcjonować niczym chory przykuty do łóżka, którego serce jest podtrzymywane przez urządzenie, lub żyć pełnią życia pozwalając Bogu trzymać nasze życie w Jego dłoniach.