czwartek, 27 kwietnia 2017

J 3, 31-36

Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkim, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba przychodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a bez miary udziela mu Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz gniew Boży nad nim wisi.

Ewangelia nakreśla nam obraz Chrystusa w którym zbiegają się wszystkie człowiecze drogi, wyobrażenia, niewiadome czy targające umysłem i sercem intuicje. Władza jest oddana w ręce Syna który nie tylko ogarnia rzeczywistość swoim spojrzeniem ale wszystko wypełnia siłą przeobrażającą i otwierającą na perspektywę przyszłości. Alfa i Omega- Świadek Wierny, zatrzymujący się przy odkupionym człowieku. On nie potrafi przejść obojętnie wobec ludzkiej egzystencji- nadaje jej sens i przeobraża ją według własnego zamysłu. Jak pisał jeden z teologów: „W największych ciemnościach mego piekła Przyjaciel patrzy na mnie wzrokiem, który nie paraliżuje, lecz wyzwala. Oblicze Ukrzyżowanego- Zmartwychwstałego jest absolutnym pięknem, jedynym które może przyciągnąć cały świat”. Bóg którego proklamuje chrześcijaństwo nie jest jakąś mniej lub lepiej prezentowaną ideą religijną. Jego obecność jest najbardziej dostrzegalna w losie jednostki; w głębinach serca które gdzie rozszerza się miłość wiecznie Obecnego. Takie przekonanie wychyla człowieka w stronę Chrystusa. Rodzi zdumienie i wdzięczność. Bóg jest polifoniczny i zaskakujący, rozpościerający przed człowiekiem narrację której nie można sobie nawet wyśnić.  Przychodzący z nieba podnosi człowieka wrośniętego w glebę efemerycznego świata. „Krzyż przywracający życie”, z którego rozbrzmiewa śpiew paschalnego triumfu wiary w życie. Jedyne co człowiek może uczynić, to dokonać wyboru; pozostać z Chrystusem lub być poza Nim. Uczepić się życia, czy pozostać peryferiach wieczności. Trzeba być ślepym aby nie zauważyć tej Bożej filantropii. „Gdyby Bóg patrzył na zasługi, nikt nie wszedłby do Królestwa”- głosił św. Marek Pustelnik. Człowiek odkrywa, że jest kochany „szaloną miłością”- wskrzeszającą, pozbawioną boskiej nonszalancji. „Całe chrześcijaństwo polega na tym, że On bardzo nas umiłował”. Zbawienie człowieka i świata dokonało się przez miłość. W swoim Umęczonym i Zmartwychwstałym Synu Ojciec odsłonił pełne miłości oblicze, tym samym odryglowując dla rzeszy Adamów i Kainów bramy swego Królestwa. Jeżeli Ewangelia zaprasza nas do szukania Królestwa Bożego, to ono jest na wyciągnięcie dłoni- urzeczywistnia się przez wielkie dzieło miłości. „Bóg pochyla się nad światem, Duch przenika jego otchłanie, a Chrystus staje się wewnętrzną rzeczywistością człowieka”.  

środa, 26 kwietnia 2017


J 3, 16-21
Jezus powiedział do Nikodema: «Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony… A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».
Świat przeniknięty światłością, człowiek oświecony, a nade wszystko Bóg, od którego emanuje oślepiająca światłość. „Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności”- powie św. Jan Apostoł. Obszerny, teologiczny komentarz do tego stwierdzenia uczynił św. Symeon Nowy Teolog: „Bóg jest Światłością, i ci, których czyni on godnymi oglądania Go, widzą Go jako Światłość; ci, którzy Go otrzymali, otrzymali Go jako Światłość. Światło bowiem Jego chwały poprzedza Jego oblicze i nie może On ukazać się inaczej jak tylko w świetle. Ci, którzy nie widzieli tej Światłości, nie widzieli Boga, gdyż Bóg jest Światłością… Skrucha bowiem jest bramą, która prowadzi z krainy ciemności do krainy światła. Ci, więc, którzy nie są jeszcze w światłości, nie przekroczyli godnie wrót skruchy…” Stąd zdaniem mistyka, życie w łasce i odwrócenie się od grzechu, jest nieustannym procesem świadomości i wzrastaniem ku Boskiej światłości. „Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, to mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu”. Apostoł Jan, uświadamia nam niezwykle ważną sprawę; pójście za Chrystusem wymaga porzucenia ciemności- bowiem ciemność wyraża stan chaosu, czegoś, co nie zostało jeszcze prześwietlone światłem Bożym. Dlatego w chwili agonii Chrystusa na krzyżu nastały ciemności- wymiar infernalny, demoniczny, infekujący świat grzechem. Co takiego w tej sytuacji, dla nas- uczynił Chrystus ? „Jezus na krzyżu wyniszczył ciało, które nosiło grzech świata, i gdy w poranek wielkanocny zwycięsko powstał z grobu, był to triumf światła. Tym razem ciemność została ostatecznie pokonana, ponieważ grzech został ugodzony w samo serce. Bowiem pełen pychy bunt człowieka przeciw Bogu, bunt, który strącił go w ciemność, obecnie przez posłuszeństwo drugiego Adama został przezwyciężony i pokonany na zawsze. Wielkanocne słońce, promienne wschodzące na grobem, było symbolem Bożej światłości” (Odo Casel). To doświadczenie światła, czyni chrześcijaństwo opromienionym wydarzeniem Paschy Pana. Twarz każdego człowieka, została opromieniona światłem Zmartwychwstałego Pana. „Albowiem w Tobie jest źródło życia i w Twej światłości oglądamy światłość” (Ps 36). Nasze kroczenie za Światłością, jest niczym innym jak orientacją swojego życia ku Chrystusowi- który skruszywszy pęta grzechu, przechadza się w tanecznym korowodzie miłości, odbijając niczym lustro światło wydobywające się z głębin Ojca. Jeśli we wszystkim będziemy potrafili dostrzegać Chrystusa, wówczas cały świat stanie się przeniknięty światłością. Zakończę słowami patriarchy Athenagorasa: „Dziś chodzi o to nie by burzyć i odrzucać ale napełniać pokojem i światłem życie codzienne”.


wtorek, 25 kwietnia 2017

Mk 16,15-20

Jezus ukazawszy się Jedenastu rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli
i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.

Od momentu powstania z martwych Chrystusa- en nekron, dzieje ludzkości zostają opromienione światłem Paschy i naznaczone mocą zmartwychwstania. Zmartwychwstały Chrystus posyła swoich uczniów w świat i tym samym Kościół wchodzi w czas eschatologiczny, pełen tęsknoty i nadziei.  Stagnacja i lęk zostają przezwyciężone odwagą którą wskrzesza w nich moc z wysoka- Obietnica Ojca. „Święty Duch daje wszystko: On rozlewa proroctwa. On czyni doskonałymi kapłanów. On niewykształconych nauczył mądrości. On rybaków uczynił teologami. On zbiera w jedno cały sobór Kościoła. Współistotny i współzasiadający na tronie z Ojcem i Synem. O Pocieszycielu, chwała Tobie !” Od tej pory Chrystus będzie obecny w świecie pod ukrytą postacią Ducha. Wieczernik szczelnie zaryglowany zostaje opustoszały- apostołowie przynagleni miłością i wyposażeni pewnością wiary idą w nieznane- stają się homo viator- wędrowcami i gwałtownikami Królestwa Bożego. Od tej pory moc Parakleta będzie towarzyszyć wszelkim ich poczynaniom. Tam gdzie postawią swoje stopy, tam zrodzą się młode i przeniknięte entuzjazmem wiary wspólnoty. Uczniowie nie otrzymują obietnicy, że wszędzie znajdą wiarę, nie mogą mieć złudzeń. Pomyślność ich misji będzie zależała od ognia wiary, który ma płonąć w ich sercach. Mają być pokornymi narzędziami w rękach Boga. „Będziecie moimi świadkami aż po krańce ziemi”. Swe odejście do Ojca przypieczętowuje Jezus błogosławieństwem, które będzie towarzyszyć przyszłym losom Kościoła, którego skutki będą się objawiać przez wszystkie czasy i któremu mamy podporządkować wszelkie działanie Kościoła”. Z perspektywy dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa widać wyraźnie jak wielkie dzieło wskrzesił Bóg. Ruch który rozpoczął się z garstki Żydów w Jerozolimie, stał się religią o zasięgu globalnym. Jego dynamiczny rozwój potwierdza bogata historia społeczności, będąca świadectwem kulturowego zróżnicowania i zdolności adaptacyjnych. Przemijały ustroje polityczne, sprawowane władze, ideologie- a chrześcijaństwo, które „wgryzło” się w ciało świata pozostało niezmienne w swojej posłudze, emanując nieustannie twórczą siłą Ewangelii. „Niewidzialna moc wiary wyryła w murach i sarkofagach znaki świadectwa, które rozsiewają blask życia wiecznego”. Chrześcijanie będą dumnie przemierzać historię i czas ją spajający wpatrzeni w jeden punkt- Ex Oriente Lux- skąd nadejdzie Ten, który ich rozesłał w przygodę wiary u początku Kościoła. Intensywność chrześcijaństwa w dużym stopniu zawsze będzie zależeć od tej ciepłoty duchowej- otwarcia na ożywcze działanie Ducha Świętego. Już prawosławny teolog O. Clement zauważył, że nie zawsze Kościół potrafił właściwie uchwycić obecność Parakleta w swojej historii, jakby się bał całkowicie otworzyć na Jego działanie; a to w konsekwencji doprowadziło do wewnętrznych pęknięć i wzajemnych podziałów. „Zamknął się w obawie przed życiem i wolnością osobistą w moralizmie rytualistycznym na Wschodzie, a jurydycznym na Zachodzie. Wówczas porywy Ducha powiały na peryferiach Kościoła, a niekiedy przeciwko niemu, w ogromnym wołaniu o życie twórcze, o sprawiedliwość, o zjednoczenie i piękno.” Miał rację święty Sylwan z Atosu: „Kto może pojąć raj ? Ten, kto nosi w sobie Ducha Świętego”.  

niedziela, 23 kwietnia 2017

J 20, 19-31

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Wiele razy próbowałem sobie wyobrazić przerażonych, zrezygnowanych uczniów zabarykadowanych przed światem. Poczuli się naprawdę osieroceni i samotni. Mistrz był dla nich wszystkim; dopiero teraz sobie to uświadomili w całej pełni. Ostatnie chwile bycia z Jezusem przemykały przez ich myśli w setkach różnych odsłon i skojarzeń; pewnie właśnie teraz coś do nich zaczęło docierać. Jednak pozostał paraliżujący serce strach. Marzyli o spokoju i pytali siebie jeden przez drugiego: Co z nami będzie dalej ? W to napięcie wchodzi zmartwychwstały Pan. Pokazuje im swoje rany i pozwala się nawet dotknąć. Wyprowadza ich z lęku, tak jak wtedy kiedy sparaliżowani siedzieli w łodzi bojąc się rozszalałego żywiołu wody. Dlatego Ewangelista Jan a zanim napełniony entuzjazmem Wielkanocy Kościół wyzna: dotykaliśmy Go własnymi rękoma. Ciało, które było martwe, złożone w grobie, owinięte całunami- jawi się przed nimi zmartwychwstałe. Od niedowierzającego Tomasza Kościół wyzwolił się ze sceptycyzmu, niepoprawnych pytań, czy aroganckiego dociekania. Od tej pory największym grzechem ludzi wierzących będzie brak wiary w Zmartwychwstanie. Chrystus staje przed apostołami i przynosi im sakramentalny dar odpuszczania grzechów, który urzeczywistnia się dzięki dynamicznej aktywności Ducha Świętego. „Wielkanoc jest tą uroczystością, podczas której Kościołowi podarowane zostaje pełnomocnictwo odpuszczania każdego grzechu, za który okazana zostaje skrucha; w tym celu Kościół przyjmuje od Jezusa Ducha Świętego”. Chrystus czyni ze zmartwychwstania wydarzenie pełne łaski i przebaczenia. Człowiek otrzymuje siłę wyrwania się z więzów śmierci, pokonania w sobie grzechu- duchowego przeobrażenia. Święty Cyryl Jerozolimski pisał: „czegokolwiek bowiem dotknie Duch Święty to wszystko jest uświęcone i przemienione”. Dzisiejsza Niedziela jest świętem Miłosierdzia- darmowej miłości, Bożej absolucji. Miał rację Mikołaj Kabasilas: „Duch nazwany jest Królestwem i daje początek królowaniu Boga w nas”.

sobota, 22 kwietnia 2017

Mk 16, 9-15

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której przedtem wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to Jego towarzyszom, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak, słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie dali temu wiary. Potem ukazał się w innej postaci dwom spośród nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i obwieścili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary oraz upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!»

Maria Magdalena jako pierwsza osoba spotkała zmartwychwstałego Pana. Nie jest to przypadkowy zbieg okoliczności. Chrystus przez kobietę chciał rozgłosić prawdę o tym, że śmierć nie zatrzymała Go w objęciach grobu. Maria jest szczęśliwa, podekscytowana, wypełniona radością wielkanocnego zwycięstwa. Umiłowany jej duszy żyje ! Z jej twarzy musiała tryskać radość odkupionego człowieka. Kobieca pewność i świadectwo płynące z głębi serca, nie wystarcza aby skruszyć niedowierzanie uczniów i lęk spowijający mury Wieczernika. Kobieta spotkała Pana, to nie była iluzja, przewidzenie, czy projekcja tęskniącej za Mesjaszem nawróconej gwałtownie niewiasty. Wielu chrześcijanom- podobnie jak Marii z Magdali towarzyszy często jakaś niemoc wobec sceptycznego świata. „Kto chce mówić o paschalnej nadziei i radości spostrzega z zakłopotaniem, że zasób pojęć i obrazów szybko się wyczerpuje, że słowa łatwo zawodzą, stają się puste i niezdolne do przekazania myśli i uczuć… On sam oczekuje od swoich uczniów, że odnajdą w sobie radość, której przyczyna i źródłem jest rzeczywistość Boskiego świata zmartwychwstania” (W. Hryniewicz). Człowiekowi współczesnemu brakuje często żaru, który płonął w sercu kobiety równiej apostołom. Często tracimy czas i energię na gromadzenie smutku, przeżywanie go. Zapominamy nazbyt łatwo, że  w Chrystusowym zmartwychwstaniu dokonało się wielkie święto wiary i szczęścia. Radość odkupionych których euforia szczęścia niszczy w posadach pesymizm infernalnego świata zakutych w kajdanach smutku i cierpienia. „Dla każdego człowieka Zmartwychwstanie Chrystusa jest najradośniejszą i najważniejszą wiadomością. Czerpiemy wszyscy z tego wydarzenia światło i siłę, których tak bardzo potrzebuje współczesny człowiek” (Demetriors). Ocalmy ducha Wielkanocy. Niech przeniknie nasze serca radosne celebrowanie wiary w życie które podarował nam Baranek Zwycięski. „Gdzie raduje się miłość, tam jest święto”- przekonywał swoich wiernych św. Jan Chryzostom. Potrzeba wyjścia na ulicę i uśmiechu wiary, który będzie najbardziej wiarygodnym komunikatem człowieka paschalnego. Pozdrówmy wszystkich najpiękniejszym przesłaniem wiary: „Radości moja, Chrystus zmartwychwstał !”

czwartek, 20 kwietnia 2017

Łk 24, 35-48

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi…

Pokój wam !
Tymi słowami Zmartwychwstały usuwa z serc uczniów poczucie lęku. Chrystus, który przeszedł przez Krzyż, śmierć i piekło, przynosi Kościołowi będącemu w powijakach i wystraszonemu, doskonały pokój. Jest to inny pokój niż ten, który „daje świat”. Dlatego Paweł Apostoł podkreśla w swoim nauczaniu: „On bowiem jest naszym pokojem” (Ef 2,14), a sam Chrystus poprzedza i potwierdza jednocześnie ten dar, ukazaniem swoich ran. Właśnie te znamiona śmierci, zadanej Mu przez ludzi, stają się w Jego Osobie źródłem owego pokoju. Przez te chwalebne rany rozlewa się na uczniów miłość Ojca, wypełniając ich serca odwagą świadectwa. „Apostołowie mogli widzieć Chrystusa Zmartwychwstałego, gdyż sami zostali podniesieni do poziomu rzeczywistości Zmartwychwstałej”- pisał Nowosielski. Od tej pory Kościół dotyka i kontempluje Oblicze Zmartwychwstałego. „Bezkresny ocean światłości  rozlewa się ze zmartwychwstałego ciała Zbawiciela” (W. Łosski). Rany zadane Barankowi w boju stały się gwarantem autentyczności i całkowitej miłości do człowieka. Bez Chrystusa Zmartwychwstałego nie ma autentycznego chrześcijaństwa i przepowiadania Ewangelii. Tam gdzie zanika wiara w triumfalne zstąpienie Chrystusa do Otchłani i zdetonowany siłą życia grób, tam wiara zamienia się w nic nieznaczący światopogląd religijny, który w ustach choćby najbardziej wykształconych ludzi Kościoła staje się największą herezją. Chrystus stał się bowiem „słońcem eonów” jak powie jeden z Ojców Kościoła w którego promieniach odnawia się świat i to, co umarłe na powrót rodzi się do życia. Słyszymy to w cudownej homilii paschalnej św. Jana Chryzostoma: „Niech nikt nie opłakuje grzechów, przebaczenie bowiem z grobu zajaśniało. Niech nikt nie lęka się śmierci, wybawiła nas bowiem śmierć Zbawiciela. Wygasił ją Ten, który był przez nią trzymany…” Pan wydobywa nas z naszych grobów i pokazuje nam swoje rany- mówi: dotknij ich. Przekonaj się o sile mojej miłości. Wierz ! Wiara w Zmartwychwstanie, powinna być jak twierdził ks. Twardowski „stałym źródłem zdziwienia i zachwytu”. Nie pozwólmy aby ktokolwiek pozbawił nas wiary przenikniętej radością paschalną. W czasie każdej liturgii spożywamy Jego zmartwychwstałe Ciało i odpowiadamy na jego przyjęcie słowem: Amen.

środa, 19 kwietnia 2017

Łk 24, 13-35

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali…Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Dwaj uczniowie na których spoczywa cień krzyża, szli przytłoczeni smutkiem i wątpliwościami z Jerozolimy. Po drodze przyłącza się do nich nieznajomy wędrowiec, który włącza się do rozmowy. Zwróćmy uwagę, że to spotkanie jest poza jakimkolwiek kontekstem religijnym. Zapraszają Go do gospody i  w czasie wieczerzy, przy błogosławieniu chleba, spadają im łuski z oczu i poznają Go. Jezus czyni te same gesty jak w czasie pożegnalnej wielkoczwartkowej Wieczerzy- Eucharystia. Pan Zmartwychwstały pozwala im się poznać. "Dopiero kiedy rozmawiamy z Nim i pozwalamy Mu do nas przemówić, kiedy wchodzimy z Nim w dialog, w relację ja i ty, wtedy możliwe jest autentyczne doświadczenie Boga.” Każdy z nas ma swoje Emaus w którym Chrystus łamie chleb i daje się rozpoznać, aby wzmocnić w nas oczekiwanie na miłość i łaskę. „Bóg złożył w sercu człowieka pragnienie posiadania Go”- powie św. Maksym Wyznawca. W Eucharystii to posiadanie staje się rzeczywistością komunii, bliskości. To jednocześnie wspólnota stołu w której gotowy jestem zobaczyć brata i siostrę, komunia miłości w której urzeczywistnia się prawdziwa miłość Boga wiecznie odkrywanego przez nasze oczy i serce.   Ta opowieść o roztargnionych uczniach bijących się z myślami i naznaczonymi cieniem smutku, wskazuje na Kościół który jest w drodze i nieustannym dorastaniu do prawdy o Zmartwychwstaniu. Tylko wiara pozwala zrozumieć to wydarzenie głębiej, usunąć zasłonę z oczu i wejść w przestrzeń rzeczywistości wypełnionej życiem. Chrześcijanin jest człowiekiem paschalnym, potrafiącym czytać własne życie na sposób wielkanocny. Miał rację o.Antoni Bloom: „Kresem naszej podróży jest spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym”, a gospodą w której będzie wiecznie trwać liturgia życia- będzie Dom Ojca.