Błogosławiony nadmiar
czasu, to przywilej wakacyjnego odpoczynku. Status "bogactwa" którego wartość
potrafią docenić wrażliwcy spacerujący po świecie z intensywnością stworzenia
poddanego urokowi obłaskawiającego zewsząd piękna. Radość, która rodzi się ze splotu
okoliczności i drobnych natchnień które przychodzą nagle i obezwładniająco.
Obrazy i tonacje wychwytywane zmysłami, aby ostatecznie dotrzeć do duszy –
użyźniając ją wymagającymi namysłu wartościami. Człowiek to suma drobnych
natchnień i radości eterycznie uwolnionych w przestrzeni rozleniwionego życia i
pęczniejącej historii. Istota refleksyjna, potrafiąca udźwignąć brzemię czasu,
pod warunkiem że nie przymyka powiek i rozszerza źrenice oka z poznawczą i szczerą
naiwnością dziecka. „Nasze życie jest piękne nie tylko dlatego, że tego chcemy,
ale dlatego, że powinno być piękne. Bo innego wyjścia nie ma”- przekonywał
Aleksander Wat. Chłonąć świat z jego powabami i spękaniami, będąc wolnym od
uprzedzeń i fałszywych pytań, przynoszących jakże często wewnętrzne
rozstrojenie i niepewność. Oddech musi się zestroić z pulsem świata – życiem
które przechodzi przez tak wiele arterii i znajduje swoje źródło w tym którego
nazywam Obecnością. Zatrzymania w miejscach nieoczywistych i wyrywających z banalności
podróżowania. Spacer nad brzegiem morza, czy wspinaczka na szczyt góry. Zmienność
przestrzeni których staję się na jakiś czas częścią. „Życie każdego człowieka
jest drogą ku samemu sobie, próbą znalezienia drogi, zaznaczenia ścieżki”-
twierdził Herman Hesse. Chrześcijanin jest dzieckiem drogi, stróżem poranka,
naczyniem czekającym na wypełnienie, gwałtownikiem szamocącym się z burzą wciąż
nowych wyzwań i prądów szturmujących umysł. Chrześcijanin najpiękniej został przedstawiony
na ścianach rzymskich katakumb - postać oranta – personifikacj modlitwy i duszy
ludzkiej całkowicie powierzonej Bogu. Bezbronność i zarazem wielkość świadka, gotowego
przyjąć radykalizm miłości. „Modlitwa jest działaniem. Modlić się to być wielce
skutecznym… Modlitwa jest dziedziną naukową intelektualistów i sztuką artystów.
Artysta zajmuje się gliną lub kolorami, słowami lub dźwiękami; zgodnie ze swymi
zdolnościami obdarza je znaczeniem i pięknem. Materiałem, nad którym pracuje
modląca się osoba jest żywe człowieczeństwo. Kształtuje je swą modlitwą,
obdarza je znaczeniem i pięknem; najpierw siebie, a tym samym wielu innych”(T.
Colliander). Nicość zostaje wypełniona sensem. Zgiełk przenika radość milczenia.
Świat staje się katedrą do której wchodzę i czuję się zaopiekowanym, godnym zasłuchania
w wieczności. Jak ujął to św. Grzegorz z Nyssy: „gdzie Oblubieniec jest obecny,
ale niewidzialny.”






