niedziela, 22 marca 2026

 

Czwarta niedziela Wielkiego Postu. Przeszliśmy połowę drogi pokuty. Odkryliśmy chropowatość kamieni raniących nogi i drzazgi osadzone w osoczu serca. Przytuliliśmy rosochate drzewo Krzyża i ujrzeliśmy strugę światła ze szczeliny Golgoty. Pustynia zaczęła pachnieć eterycznymi olejkami, a święci wskazali nam kierunek wędrówki. Zrozumieliśmy, że jesteśmy grzesznikami – ślepcami, paralitykami, epileptykami, zdrajcami, cudzołożnikami i mordercami – grzesznikami na których oczy Chrystus kładzie błoto i przynagla do obmycia w sadzawce Siloe. Tak wiele biblijnych postaci kotłuje się w człowieku: pełen oporu i ucieczki Jonasz, przynaglony i bezradny wobec powierzonej misji Mojżesz, wadzący się z żywiołami śmierci Noe, poddany próbie wiary Abraham i Hiob, podniesiona z brudu nieczystości Maria z Magdali, Zacheusz wypatrzony na sykomorze i przyjaciel Łazarz wskrzeszony w Betanii. Przesłanie jest proste: Kain nie może posuwać się naprzód ze zwłokami Abla na ramionach. Grzech nie może triumfować. Śmierć musi ustąpić naporowi życia. Ból musi zostać zaakceptowany i ostatecznie przemieniony.„ Cierpienie wprowadza nas w samo serce tajemnicy egzystencji”(J. Danielou). Jeszcze przed nami pełna miłości wytrwałość świętego Jana i próba przez którą będą musieli przejść uczniowie w spowitym nocą zdrady ogrodzie Getsemani. Na wszystkich tych twarzach, pomimo osobistych udręk i wyborów, odzwierciedli się czuła i pełna przebaczenia miłość Mistrza z Nazaretu. Przeniknąć rzeczywistość sensem, a cierpienie – zatopić w nadziei rodzącego się świtu. „Bóg przychodzi z pomocą tym, którzy pragną się leczyć, dając im wiarę”(Teodoret z Cyru). Nieopisana słowami dialektyka wiary i miłosierdzia, zrozumiana najmocniej przez tych, którzy potrafią dostrzec piszący na piasku palec Boga. „Każde uderzenie serca to poryw, w którym Ojciec oddaje siebie. Te uderzenia pompują nam krew Syna, ożywioną Tchnieniem Ducha”(L. Gillet). Oto dlaczego potrzebna jest metanoia – wielka przemiana umysłu i serca, całego naszego rozumienia rzeczywistości, gdyż będąc córą nadziei, jest odrzuceniem rozpaczy – jak głosił świadek i wielki asceta święty Jan Klimak. Życie zwrócone ku Bogu jest kolejnym etapem wielkopostnej drogi, po łzach nowego chrztu, przychodzi czas na pełne duchowej wiosny spotkanie z Chrystusem. Wszystko staje się darem łaski, zaopiekowaniem i euforią radości z odnalezienia daru zbawienia. „Błogosławieni ci, których pragnienie Boga upodobniło się do żądzy ukochanego do ukochanej.”

piątek, 20 marca 2026

 

Kilka dni temu włócząc się uliczkami Florencji, zaszedłem do bazyliki San Spirito, a w jej zakrystii zobaczyłem krucyfiks autorstwa Michała Anioła. Okrzepły w przeświadczeniu, iż renesansowy rzeźbiarz tworzył tylko zmysłowe, sensualne i przesadnie muskularne ciała, moim oczom odsłoniła się smukła, krucha i ascetyczna figura Chrystusa. Ten ujmujący oczy widok pozostawił mnie przez chwilę w zupełnej ciszy, poza zgiełkiem przesuwających się przez przestrzeń kościoła turystów. Zupełnie inny od rzeźb które emanowały siłą antycznej nagości i erotyzmu- jakiejś przesadnie wykreowanej rasy ludzi którą można chociażby dostrzec na freskach z kaplicy Sykstyńskiej. „Na Golgocie, jakby utożsamiony z Hiobem, przeżywa naszą rozpacz wobec Bożego milczenia, może nawet opuszczenia przez Boga. Zmartwychwstaje w tajemnicy”- pisał  Clément. Nagi i wątły skazaniec o delikatnie zaciśniętych ustach i ujmująco dramatycznie opadniętej pod wpływem wewnętrznie tłumionego bólu głowie. Ciało lekko skręcone i wyrwane przez rzeźbiarza ze statycznego unieruchomienia na drzewie kaźni. Bezpośredni stosunek widza ze Skazanym wyraża się przez nagość; ciało na powrót przemienione i odarte z potrzeby zatrzymania i uprzedmiotowienia. Chrystus nie posiada perizonium – jest nagi i odarty z materii – zawstydzająco spokojny i przekonujący znaczniej mocniej, niż epatujące bólem i krwią przedstawienia gotyckiego średniowiecza. Bierdiajew kiedyś powiedział, że On wszedł w naszą egzystencję w uniżeniu „był incognito i to było jego kenozą.”  Akt oddania w całej rozciągłości ciała po przeszywający na wskroś wymiar ducha. To  „Boski Eros” –  przezwyciężający chaos stworzenia i pociągający świat ku sile paschalnego świadectwa wiary. „Przez Chrystusa cała nasza natura zostaje naprawiona”(św. Grzegorz z Nyssy). Stałem naprzeciw odartego ze wszystkiego Boga i poczułem się poruszony tak mocno, iż pociekła mi po policzku łza. Otchłań grzesznika przyzywająca daru miłosierdzia !

środa, 18 marca 2026

 

Spędziłem wraz z młodzieżą dziesięć dni w Italii. Trudno w kilku skondensowanych zdaniach oddać uczucia i nasycenie sztuką, które wzbierało i zarazem przygniatało mój umysł i duszę. Gdybym wędrował samotnie to poderwałbym pióro i rozszerzył horyzont do śledzenia niuansów które dostrzegali zafascynowani tym obszarem podróżnicy i literaci. Malowałbym pejzaż wraz z twarzami napotkanych ludzi i kulturą którą obrastały włoskie miasteczka – zapalczywie strzegąc swojej autonomii i pielęgnowanej z pokolenia na pokolenie tradycji. „Włochy nadal są przy mnie”- cytując klasyka i przywołując tym samym urokliwe wspomnienia z miejsc w których dane mi było się zatrzymać na chwilę. Dla człowieka od lat trawiącego sztukę, to kolejne zbliżenie na pozór bliskie miłości której intensywność oszałamia, a później pozostawia na długie chwile samemu; drżącemu naprzeciw napierających muśnięć piękna. Czuję w ustach smak wina i wyrafinowanej kuchni której delektacja zapewne sięga starożytności i bóstw, którym nie obce były uciechy cielesne i wprost misteryjne uniesienia. „Ów most miedzy pierwszym a ostatnim dniem życia człowiek może przejść tylko w ekstazie. A tę ekstazę przynosi wino”- twierdził Hamvas. Gdy wkraczamy w tak napęczniałą od materialnych wytworów historię, może pozostać jedynie pragnienie kolejnego powrotu. Cudowność życia odciśnięta w starożytnych ruinach Rzymu, chrześcijańskiej cywilizacji ukształtowanej na Ewangelii i męczeńskiej śmierci pierwszych wyznawców Chrystusa. Tak zawiłe ślady uwiecznione są skomplikowanych żywotach artystów, dających się ponieść wirtuozerii, przecież nie wolnej od zapomnienia o sobie. Po raz pierwszy byłem w Ravennie i nie rozczarowała mnie swoimi skarbami. Choć przez wiele lat tropiłem ślady bizantyjskiego malarstwa, to tym razem mogłem poczuć jego siłę namacalnie – wzrokiem rejestrując obłaskawiające kolorami panele bazylik i baptysteriów. Teraz rozumiem artystów końca XIX i XX wieku którzy tam kierowali swoje kroki, szukając barw tak czystych i wyrazistych, że źrenicę oka wypełniały łzy radości a powonienie zapach kwiatów. Mauzoleum Galii Placydii „Z niebem lśniącym gwiazdami i niebiesko-złotymi dekoracjami otoczonymi geometrycznymi wzorami trompe-l'oeil w jasnych kolorach, girlandami kwiatów i koszami wypełnionymi owocami, do dziś pozostaje jednym z najbardziej olśniewających ostatnich domów, jakie kiedykolwiek zbudowano. Kto odmówiłby spoczynku pod takim widokiem gwiazd, gołębi, jeleni i winorośli, w towarzystwie Dobrego Pasterza, autorów Ewangelii i św. Wawrzyńca”- pyta Judith Herrin. W tym mieście (niegdyś przyczółku bizantyjskiej cywilizacji Justyniana i Teodory) również odnalazłem grób Dantego, modląc się żarliwie i mając zarazem z tyłu głowy cytat mistrza włoskiej literatury, mówiący o „Miłości, która porusza słońce i gwiazdy” - takie bowiem dostrzegłem dzień wcześniej na weneckim sklepieniu bazyliki św. Marka. Po tych malarskich horyzontach wieczności, przychylam się do myśli Georgesa Mathieu: „Filozof panował nad starożytnością. Naukowiec tymczasowo rządzi światem. Wszystko wskazuje na to, że to artysta będzie panował nad światem jutra.”

wtorek, 17 marca 2026

 

Trzecia niedziela Wielkiego postu, inaczej zwana Niedzielą Adoracji Krzyża. W trakcie jutrzni będącej częścią całonocnego czuwania, po wielkiej doksologii, wynosi się na środek cerkwi Krzyż, aby wierni mogli oddać mu cześć. Czas wielkopostnego nawrócenia i przepełniona nadzieją kontemplacja Krzyża. „W śmierci Chrystus przebywa z nami jak gdyby na jednej linii ludzkiej bezradności, cierpienia i lęku tych, którzy przebywają w ciemnościach”(S. Bułgakow). Tylko taka perspektywa odsłania prawdziwy sens Odkupienia. Ten znak łaski, pozostanie tam przez cały tydzień orientując myśli i modlitwy ludzi na misterium miłości Boga do człowieka. „Krzyż to powstanie z martwych, to nadzieja chrześcijan – powie św. Efrem Syryjczyk – Krzyż to siła bezsilnych, lekarz zdrowych… Krzyż to oczyszczenie trędowatych, uzdrowienie paralityków, źródło spragnionych.” Całun smutku spowija czas próby, przygniatając ciężarem belki tak wiele ludzkich sumień, wyborów i powstań z obolałych od potykania się kolan. Bliskość Chrystusa przytulającego i ocierającego łzy smutku; wyjmującego z ludzkich ran drzazgi buntu i niewierności. Resuscytacja wnętrza i na powrót wsłuchanie się w głos sumienia; zdarcie z siebie łachmanów grzechu – rozbłysk wyzwalającej prawdy ! Ludzkość może przyjąć terapeutyczne zstąpienie miłości lub odrzucić. „Bóg króluje z drzewa życia” – odsłania miejsca przebite gwoźdźmi - niczym trofea zdobyte w boju, przekonując świat, że miłość jest silniejsza niż śmierć. „Im bardziej przyszłość zanurza się w mroku, tym bardziej trzeba nam przekonania, że w głębi tej otchłani może wykiełkować coś lepszego, i to w jakimś niemożliwym do przewidzenia kształcie”(J. Guitton). Chrześcijanin jest zaproszony do odkrycia radykalizmu wiary, odnalezienia Drzewa na którym trzeba skłonić głowę i zebrać do naczynia duszy – drogocenne krople krwi Baranka. Tylko taka postawa może ożywić chrześcijaństwo wypalone, wątpiące, zbutwiałe, wynajdujące przeróżne usprawiedliwienia, pozbawione duchowej witalności, obumarłe. W takiej optyce, wszystko staje się błogosławioną tęsknotą, przemienieniem, podekscytowanym oczekiwaniem na noc, która zajaśnieje jak dzień. To miłosne wypatrywanie Raju, kiedy na nowo rozkwitnie drzewo życia - a na nim Ten – który otwiera ranę swego boku, aby rozlała się obficie Miłość. „Lecz o północy każde ciało nagle zamilknie – pisał B. Pasternak - Wiosna rozgłosi wiadomość, że od pierwszego brzasku, śmierć będzie w łunie wielkiego wołania Paschy.”

niedziela, 8 marca 2026

 

Druga niedziela Wielkiego Postu. Ewangelia proklamowana w świątyni, opowiada o uzdrowieniu Paralityka. Wyobraźnia przybliża nas do tego wydarzenia i umiejscawia nas w centrum dokonującego się cudu. Zobaczyć to z bliska i zastanowić się nad własnym życiem. Ująć to wewnętrznym okiem duszy. Napierające zewsząd tłumy, słuchające Jezusa. Każdy chce być jak najbliżej w bezpośredniej bliskości. Zgiełk i ścisk, podekscytowanie ludzi graniczące z gorączkowością zobaczenia czegoś spektakularnego. Kiedy kogoś kochamy to jesteśmy zdolni do najbardziej irracjonalnego ryzyka, a nawet do uszkodzenia czyjegoś budynku. „W otworze powstałym w glinianej powale ukazały się ręce, a potem twarze ludzkie. Znów odezwały się mocne uderzenia siekier, poszerzających otwór, i na osłupiałych mężów posypały się strugi piasku i okruchy gliny”(R. Brandstaetter). Nagle kilku mężczyzn (być może krewnych lub przyjaciół) i zmiażdżony chorobą człowiek, którego spuszczają na marach przez zerwany gwałtownie dach domu. Nie było innej możliwości dotarcia do Mistrza i natychmiastowego kontaktu ze spojrzeniem i czułym dotykiem Boga. Przekonujemy się namacalnie, że istnieje Ewangelia miłosiernego gestu Tego, który nie tylko zaskakuje i odbiera argumenty swoim oponentom – lecz jest nade wszystko Miłością, przebaczającą grzechy i uzdrawiającą ciało. „Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy”- to wstrząsające dla faryzeuszów słowa. W świecie którym przyszło nam żyć, „dotykamy wszystkiego i nic nas już nie może dotknąć” – a szczególnie zstępująca naglę i przenikająca każde włókno naszego jestestwa łaska. „Żyjemy w epoce niesłychanego napięcia nerwowego. Według współczesnej medycyny, większość chorób organizmu ma źródło w psychicznym nieuporządkowaniu. Tragedia współczesnego człowieka polega na tym, że znajduje się pod wpływem zasad, których nie zna lub boi się poznać”(P. Evdokimov). Wszelkie oddzielenie od Boga, może być źródłem niepowodzenia, nieszczęścia a nawet choroby, przed którą medycyna staje się bezradna. Choroba duszy okazuje się poważniejsza niż dolegliwości somatyczne. Jesteśmy paralitykami innego rodzaju, zdruzgotani niemocą i bardzo często samotni – pozbawieni ramion i dłoni ludzi którzy poniosą nasze zbolałe ciało i duszę do lecznicy. Dom wypełniony Obecnością i każda szczelina jego murów, przez która przepływa żywioł światła i oczyszczenia, miłości i wskrzeszającej siły życia. Oczy uzdrowionych to już krajobrazy zmartwychwstania. Wstać i wziąć swoje łoże, to znaczy „podnieś to, co ciebie nosiło, zmień los ciężaru, aby to, co było świadectwem słabości, stało się dowodem zdrowia…”(Piotr Chryzolog). Kiedy się pokajamy i żałujemy za naszego grzechy, dokonuje się nasze uzdrowienie i otwiera się przed nami droga do przebóstwienia. „Twe wszechpotężne słowo będzie zdolne oczyścić me ciało przepełnione słabością, gdy ja wołam do Ciebie z płaczem”- wyzna św. Grzegorz z Nareku. Dzisiejsza niedziela stawia przed nami oprócz uzdrowionego paralityka, charyzmatycznego biskupa, piewcę taboryckiego światła „herolda łaski” – św. Grzegorza Palamasa – arcybiskupa Tesalonik. Jego wkład teologiczny w życie Cerkwi jest nieprzeceniony i po dziś dzień jego myśl i  intensywne życie wewnętrzne, staje się niedoścignionym wzorem dla chrześcijan prawosławnych. Wedle niego, człowiek jest wspaniałym darem Boga, syntezą świata widzialnego i niewidzialnego, streszczeniem całego stworzenia, a nade wszystko istotą otwartą na przeobrażenie: „Człowiek, a więc owa wspaniała istota żywa na małym świecie jest streszczeniem wszystkich rzeczy, rekapitulacją dzieł Bożych.” Palamas definiując przebóstwienie, twierdzi następująco: „Łaska Boża to ta energia Boga, mocą której zstępuje On łaskawie, aby zbawić wszystkich, którzy okazali się godni przeobrażenia w Chrystusa w Duchu.”

środa, 4 marca 2026

 

Dogłębnie martwi mnie ta kolejna sytuacja wojenna z Iranem. Niepokoje o los jutra nakładają się warstwowo i nie pozwalają spokojnie spacerować naprzeciw oślepiającego wzrok słońca. Wiosna kiełkuje powoli a jej zapach budzi i wyostrza zmysły. Ta impresja zostaje przerwana komunikatami mrożącymi krew w żyłach. Człowiek z amplitudą mojej wrażliwości nie może pozwolić sobie na chwilę spokoju w refleksji o świecie i wydarzeniach które rozpisywane są ponad głowami innych, a na które nie mam żadnego realnego wpływu. Punkty zapalne i kolejne wojny – tym razem Iran – i koncentracja sił amerykańskich i Izraela, konfrontacje, zwarcia i kolejne przerwane życia. Jakże trudno utrzymać pokój w ryzach ludzkich świadomości i sumień. Kolejny demoniczny rechot na twarzach mocodawców, dostrzegających w wymianie sił i ognia, okazję do demonstracji złudnej wielkości i poszerzenia własnych partykularnych wpływów. Kolejna Golgota usypanych i bezimiennych ciał – „odprysków” zemsty,  niemocy przebaczenia i kochania. „Bo ludzie są ciekawi. Ludziom nie wystarcza wersja złagodzonej rzeczywistości. Nawet ozdobiona najpiękniejszymi ideami filozoficznymi i najbardziej nęcącymi hasłami zbiorowej szczęśliwości społecznej. Każdy bowiem człowiek ma własne doświadczenie życia i śmierci, miłości i nienawiści, szczęścia i rozpaczy. Wobec tego doświadczenia nieprzydatne są wszelkie metody interpretacji porządkującej. I ludzie, wiedzeni ciekawością, od czasu do czasu pragną sięgnąć poza te systemy porządkujące” – wyznał trafnie w jednej z rozmów Nowosielski. W to wszystko wpisuje się Krzyż Chrystusa na który również my, prawosławni, spoglądamy częściej z drżeniem ust wyśpiewując strofy Wielkiego Kanonu Pokutnego: „Przypadam do Ciebie, Jezu, zgrzeszyłem przed Tobą, zabierz ze mnie ciężkie brzemię grzechów i jako miłosierny daj mi łzy pociechy.” Jakże dojmujące jest przeświadczenie, że również tymi słowami duchowej przemiany, modlą się na froncie ukraińsko – rosyjskim żołnierze, jakże często unieruchomieni po obu stronach okopów. Tak bracia połączeni chrztem i krzyżem na piersiach szeptają te słowa mocy i jednocześnie ściskają w dłoni kolbę karabinu (narzędzia agresji i zniszczenia). Dzieci Boże zaciemniające oblicze Chrystusa i wystawiające wiarę na nieprawdopodobną próbę.Tam, gdzie kończy się królestwo Boże, natychmiast zaczyna się krajobraz obłędu i moralnej katastrofy: „Świat jest na opak, ludzie chodzą z głowami do dołu… to jest prawdziwe zboczenie ! Obłęd ! Oni nie wierzą ani w Boga, ani w Chrystusa. Ale próżność i duma dręczą ich i muszą skończyć na wzajemnym pożeraniu się”(F. Dostojewski). Świat wydany Złemu to mało popularna diagnoza i wierzcie mi, nie przechodzi przez usta wielu teologom, uprawiającym ugłaskaną i dostosowaną do potrzeb świata naukę. Spirala zła w potężnej opozycji do dobra które odciska się na oczach i duszach tych, którzy przestają być bierni i modlitwą rozkruszają sytuacje spowite mrokiem i brakiem nadziei. „Dusza przez grzech umiera… Łzy nie mogą wskrzesić martwego ciała, lecz jeśli padają na duszę, ożywiają ją i przywracają jej życie”(św. Efrem). Niech zatem ludzkie łzy, staną się wodą nowego chrztu i zalążkiem pokoju przenikającego ciało zapętlonego w złu świata.

niedziela, 1 marca 2026

 

Pierwsza niedziela Wielkiego Postu poświęcona jest przez Kościół Triumfowi Ortodoksji.  Tego dnia wspomina się święto przywrócenia kultu ikon po zwycięstwie nad herezją ikonoklazmu. Oczy są mądrzejsze od uszu, a we wczesnym Kościele najbardziej rozpowszechnioną metaforą poznania Boga było widzenie. „Sama ikona jest świadectwem i nosi na sobie ogniste piętno chrztu. Krew męczenników miesza się z częściami poniszczonych ikon, ze strzępami światła powstałymi podczas zażartej walki ikonoklastów”(P. Evdokimov). Ikona stanowi nierozerwalną część tradycji Kościoła. To nie tylko część sakralnego depozytu sztuki, lecz zdumiewający język wiary – jej wyznanie – przełożone na malarską wizję. Ikona wpisuje się w historię i egzystencję człowieka, stanowią opowieść o wierze rodzącej się w sercu i pożądanej przez zmysł wzroku; będącej dogmatycznym zachwytem nad Bogiem, odsłaniającym zagubionemu w mroku światu, swoją Twarz. Tam gdzie pojawia się deficyt słów, ikona staje się katalogatycznym argumentem za istnieniem Obecności. Oznacza to, że widzialne człowieczeństwo Chrystusa jest ikoną jego niewidzialnego bóstwa, że jest „widzialnym niewidzialnego.” Dla chrześcijan Wschodu, ikona nie tyle coś wyobraża, ale jest wyznaniem przechodzącym z oczu do duszy. Kult ikon jest najwyraźniejszym świadectwem, że Bóg pojawił się w ludzkim ciele w osobie Jezusa. „Widziałem Boga w ludzkiej postaci i moja dusza została zbawiona.” To rzeczywistość modlitwy w całej rozciągłości i głębi tego znaczenia. „Sztuka jest domeną w której dusza bizantyjska znajduje swój pełny wyraz – pisał Tatakis - Takie przywiązanie do religii, dało sztuce to, co teologia dała myśli; teologia i sztuka są komplementarnym wyrazem tego samego dążenia pobudzonego przez religijny impuls. Głęboki sens tajemnicy, próba wyrażania tego, co jest ponad zjawiskami, duchowość, odrzucenie świata są szlakami, którymi podąża zarówno teologia, jak i sztuka.” Ikona przemienia spojrzenie człowieka, otwiera na materię przeistoczoną dotknięciem łaski. Zaprasza do komunii. Czyni wzrok i myśli skierowanymi na Chrystusa i piękno Jego Królestwa. Portret Chrystusa „malarski wyraz boskiej natury”(A. Grabar). Ikony przez wieki zbierają potoki ludzkich modlitw i łez, stając się świetlistymi towarzyszami wędrówki którą musi odbyć człowiek poderwany do drogi wiary i stający z pokorą atlety, wobec czyhających na niego niebezpieczeństw. Istnieje jeszcze prawda pośrednia, odzwierciedlająca nasze dzisiaj. Nasza rzeczywistość jest również dotknięta jakimś rodzajem kryzysu ikonoklastycznego, półprzejrzystości, separacji od piękna i paradoksalnie przesycona kultem idoli – bożków. Treści tej niedzieli to klarowna przestroga dla wierzących, aby nie wejść na drogę błędu, odstępstwa i herezji, zachowując nienaruszoną i przekazywaną przez wieki naukę wiary. Dlatego w specjalnym obrzędzie, wygłasza się anatemę wszystkim heretykom, a naprzeciwko tych którzy pobłądzili – stawia się świadków i obrońców prawdy. Liturgia wprowadza nas w czas i przestrzeń spotkania, gdzie rozbrzmiewa moc Słowa Życia i pełne światła Oblicze Boga, który wchodzi ku nam, czyniąc wiarę mądrą i odważną. „O Ty, który wszystko znosisz miłosiernie. Który wszystkich ludzi wybawiłeś od przekleństwa. O łagodny Panie, chwała Tobie.”