Nie
ma już czarodziejskiego świata. Zostawiono cię. Jakże
melancholijny ton ma wyrażona przez Borgesa myśl. Samotność na peryferiach
podekscytowanego wszystkim i niczym miasta. „Mam jedną radę: nigdy, ale to
nigdy nie odwiedzajcie miejsca, które opuściliście jako dzieci - pisał
Gospodinov- Zostało podmienione, opróżnione przez czas, opuszczone, widmo. Tam.
Nie ma. Nic.” Napawa mnie smutkiem świadomość, iż świat w którym się wychowałem
i który mnie ukształtował - przechodzi do lamusa – w niebyt. Świat w którym
obserwacja i zdumienie, połączone z wytężoną pracą umysłu, pozwalało czytać rzeczywistość
w wielu fascynujących wymiarach, staje się migotliwym wspomnieniem ludzi
cierpliwych i intelektualnie pracowitych: odmieńców i wrażliwców potrafiących
marzyć oraz stawiać twórcze i dotykające niemalże kosmosu czy wieczności
pytania. Nawet trawa i kwiaty inaczej pachną, niż wtedy kiedy pozbawiały mnie
tchu i wymuszały miłosny uśmiech. W dobie AI nasze codzienne życie, praca i
edukacja ulegają dramatycznym zmianom. Ludzie z tytułami naukowymi sięgają po
te narzędzie, rezygnując z trudu przebywania w bibliotece – miejscu które wykarmiło
mądrością gigantów nauki i kultury. „Czemuż wszystko się kurczy, wszystko chce
się rozmienić na drobne, ścieśnić się, ustąpić w cień…”nie bez przesady, utyskiwał
w Szkicu o mieszczuchu Dostojewski. Wszystko
stało się paskudnie banalne, tendencyjne i głupie, zamknięte w dossier ludzkiego
inwentarza. Żyjemy szybko i myślmy szybko, bez wczorajszej delektacji i
zauroczenia. Przechodzień z dostępem do śmigającego w zawrotnym tempie Internetu,
uważa się za „mędrca” znajdującego od zaraz odpowiedzi dotyczące fragmentarycznie,
ale jakże przekonująco zdeponowanej gdzieś tam, każdej dziedziny wiedzy. Lecz
kiedy odbierze się istocie dwunożnej narzędzie, nagle staje się jak dziecko we
mgle. Jak ślepiec potykający się o własną nogę i spadający twarzą na bruk. To
nie satyra, a jedynie częściowa prawda o człowieku zalogowanym. Obowiązek
obserwatora każde mi nadmienić jeszcze, że ten scenariusz może mieć miejsce i
będzie miał tragiczne konsekwencje dla jednostki stającej przed koniecznością
zaufania własnym siłom i zasobności swojej wiedzy która, co tragikomiczne jest już tylko śladowa. „Kultura nie jest
posiadaniem dobrze zaopatrzonego magazynu wiadomości, lecz zdolnością jaką ma
nasz umysł do zrozumienia życia”- pisał Alberto Moravia. Nie chcemy rozumieć
życia i tego, co nas zewsząd otacza. Człowiek pragnie być nieśmiertelny w
śmiertelnym przeżywaniu swojej cielesności, obarczonej temporalnością i
skazami. Jesteśmy gotowi na wszystko, byle usłyszeć komplement o pięknie naszej
materialnej powłoki w która jesteśmy przez Stwórcę odziani. Przestaliśmy cenić
mądrość, porzucając ją na rzecz sprytu i strategii obliczonej na sukces lub
porażkę. „Ułomna pozbawiona dotyku i zmysłu relacji cywilizacja zamraża piękno
w obiektywnym spektaklu, którym handluje. Wszędzie odciśnięta nagość, martwy
spektakl erosa, którego trudno rozpoznać w otchłani pustki, między spektaklem i
widzem”(Ch. Yannaras). Potrzebujemy pustyni, gdzie schowane w krajobrazie
śmierci źródła, czekają na odkrycie. Tam potrafią opaść z ludzkiej twarzy maski
które przesłaniają obraz prawdziwego Piękna.






