Wieczerza
podwójna, bowiem mieści Paschę Starą i Nową, Władcy Krew i Ciało.
Wieczernik. „Błogosławieni, którzy widzieli koniec figur, a początek
Prawdy”(św. Efrem). Pomiędzy słowami Ewangelii relacjonującymi to podniosłe
wydarzenie, również ważna jest wyobraźnia pozwalająca wskrzeszać obrazy, czyniąc
je bliskimi, pomimo odczuwalnego upływu czasu. Każdy detal zawiera głębię
odczuć, zapachów, delikatnych muśnięć, malarskich reminiscencji- otwierających
szeroko oczy na zdumienie i ciszę w której aurze obleką się słowa paschalnej Pamiątki.
Przestrzeń jerozolimskiej architektury przeniknięta obecnością i przeszyta
pokorną miłością Syna Człowieczego. Zapadł wieczór i mrok spowił kontury miasta.
Słońce za oknami izby dogasło. Pomimo zalegającej ciemności, kontury
niesamowitości kreślą scenariusz czegoś naprawdę podniosłego. Grupa mężczyzn
krząta się po izbie, aby noc sederu przygotowana była według uświęconej
tradycji ojców i następujących po sobie rytów. Na ich twarzach rysuje się
radość i niepewność. Nic nie może umknąć uwadze ludzi ukształtowanych w
kulturze Biblii i obyczajów tak silnie przenikających codzienność żydowskiego życia.
Pieczołowitość przenika wiktuały kuchni: przaśne mace, gorzkie zioła, wodę i
wino- materię codzienności i znoju ludu zrzucającego okowy niewolnictwa. Wnętrze
rozbłysło oliwnymi lampkami. Zapach mirtu i cynamonu nęci zmysły, czyniąc
uczestnikami wyjątkowej chwili błogosławieństwa. Na ścianach rozwieszono
kotary, a podłoga pokryła się posłaniami na których w półleżącej pozycji
domownicy będą spożywać ten wyjątkowy posiłek i wyśpiewywać radosny Hallel. Na glinianych
paterach układano wypieczone w pośpiechu mace i
kielichy napełniono czerwonym winem, słodkie i mocne, którego smak miał
ukoić rozterki tego, co dopiero miało nadejść i wywołać rzekę łez. Kiedy w
czternastym dniu Nisan rodzina
żydowska zasiadała do stołu, najmłodsze dziecko, według zwyczaju, zwracało się
do ojca z następującym pytaniem: „Co oznacza ten ryt, który będziemy tej nocy
celebrować ?”(Wj 12,26). To pytanie również wyszło z ust Jana (najmłodszego) i
w całkowicie nowym blasku, powtarzane jest przez Kościół z pełną żaru charyzmą:
„Dlaczego ta noc jest wyjątkowa ?” To, co robimy jest anamnezą, liturgią która
rozdziera włókna czasu, czyniąc realnie obecnym Boga. Jest sakramentem, który
aktualizuje wydarzenie. Nowa Pascha, Wieczna Wieczerza, Misterium Eucharystii
! Starożytna obrzędowość przeniknięta ukrytym sensem i literalną precyzją. Na
początku należało umyć ręce. Chrystus przyjmuje rolę niewolnika w
niezrozumiałej logice uniżenia. Pochyla się nad spoconymi i zakurzonymi nogami
uczniów, aby w geście obmycia zawrzeć całą pedagogię miłosiernej służby
kapłana. Trudno opisać zamieszanie obecnych na widok tego, co uczynił Jezus.
Wzbranianie się i poddanie, aż po sugestię Piotra, aby uczynić czystymi również
inne miejsca ciała. „Pan pokazuje uczniom przykład pokory. On, który obłokami
przyodziewa niebo, przepasuje się ręcznikiem i klęka, aby sługom obmyć nogi.
On, w którego ręce oddech wszystkich żyjących”- słyszymy w tekstach liturgii.
To, co następuje później staje się sercem Kościoła- źródłem największego
obdarowania: „Czyńcie to na Moją pamiątkę.” Chleb i wino, stają się Jego
prawdziwym Ciałem do spożycia- Materia
nieśmiertelności, Przyobleczoną w
pokarm Miłością nasycającą największy z ludzkich głodów. „Kto spożywa moje
Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto
spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”(J 6, 54- 56). „Kto spożywa”- użyty tutaj czasownik troguein, oznacza dosłownie
„rozgniatanie,” „miażdzenie” dokonujące się w czasie spożywania posiłku w
ustach konkretnej osoby - wchłaniania go w substancje własnego ciała. „Dokonał
Wchlebowstąpienia. Stał się Chlebem”(R. Brandstaetter). Sakramentalny realizm
liturgii wprowadza w oblubieńczą komunię. „On jednoczy nas ze sobą, prowadząc
do Ojca- pisał J. Corbon- aż będziemy żyć Jego życiem.” Po tej chwili
podniosłości i przeistoczenia, przychodzi dramatyczny moment samotności i
zdrady. Zapowiedź ogrójca: „Wy wszyscy zgorszycie się tej nocy…” To pierwsze i
inicjujące w historii jakże wiele zgorszeń związanych z osobą Jezusa. Próba
wiary w której tyglu wypieczone będą pokolenia świadków i zdrajców. Mistrz
„demontuje wiarę naiwną, prymitywną, opartą na ludzkich wyobrażeniach,
wyliczoną z jakieś sytuacji ziemskiej. Nie chciał wiary łatwej,
bezkonfliktowej, która nic nie kosztuje. Nie znosił wiary „ubezpieczonej”,
pewnej siebie, sytej”(J. Pasierb). Topos ogrodu zdrady ciągle jest żywy w
świadomości tych którzy potrafią płakać wraz z Nim. Rosochate drzewa po dziś
dzień kształtują jego krajobraz i niemo szepczą pełną trwogi modlitwę Jezusa do
Ojca. „Jezus- powie Pascal- będzie konał aż do skończenia świata; nie wolno nam
spać przez ten czas.” Wyjście z samotni ogrodu, zapowiada teofanię bólu i
ostatecznego triumfu życia. Rajskie drzewo musi na nowo zakwitnąć i wydać owoc
!






