niedziela, 19 kwietnia 2026

 

Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym (J 20, 27).

Na zewnątrz było słychać tylko szelest wiatru i ruch drzew w których kłębiły się nad wyraz krzykliwe ptaki. Mury Wieczernika przenikał strach i niepewność. Poczucie osierocenia i brak perspektyw rysował się na twarzach mężczyzn zdruzgotanych zwątpieniem, ucieczką, a nade wszystko sparaliżowanych okropnością śmierci Mistrza. Zawiedli ! Nakarmieni strachem i zabarykadowani przed zewnętrznością, trwali w kokonie własnych obaw. Oni żyli, ale tak naprawdę w środku byli umarli i dogłębnie zawstydzeni. W jednej chwili mury Wieczernika spowitego milczącym wstydem, naznacza Obecność. Przez małe świetliki wyprute w ścianach pomieszczenia wchodzą strugi światła, wyłaniające sylwetkę kogoś tak dobrze znajomego. Powietrze przeniknięte zapachem eterycznych olejków wiruje i zawłaszcza zmysł powonienia. Skazany i Zabity, Milczący i Oddalony – żyje. Tej sceny nie sposób odmalować słowem, ona bowiem obezwładnia pióro i pędzel artysty. Podpierający ściany uczniowie zerwali się gwałtownie z mat i stanęli w postawie wyprostowanej. Byli onieśmieleni – takimi ich pragnę widzieć – spolegliwi wobec zaskakującej ich realności Mistrza. Nie mieli odwagi o nic pytać, jedynie chłonęli wzrokiem Tego, którego moment temu zamykał grób i szczelnie osadzony kamień. Pieczęcie zostały zerwane, a fałszywe pogłoski opłaconych żołnierzy rozeszły się błyskawicznie, wypełniając powietrze gwarnych uliczek Jerozolimy. Pomimo tego kompromitującego historię kłamstwa, Prawda przeniknęła ludzki wzrok, sięgając Otchłani i tych napotkanych na drodze kobiet. Niebo już było uobecnione w sercach uczniów, którzy zobaczyli Mistrza i rozproszyły się momentalnie ich obawy, wątpliwości i lęki. Była to wiosna której zapach i rozkwit onieśmielał prostych mężczyzn pochwyconych jakby wczoraj nad brzegiem jeziora lub spowitej mrokiem i krępującym zapachem nieprawości komory celnej lub obskurnego szynku. Postacie z fryzu miłości: siłujące się z sieciami szczelnie wypełnionymi cudownym połowem ryb; onieśmielone wezwaniem i skierowanym tak wprost w duszę uniesieniem stwarzającej dłoni; wydobycie z dołu grzechu. Wszystko uczynione w dialogu, nawet tym który przeszywał chłód nocy i pytanie o możliwość powtórnych narodzin. Każdy z nich utrwalił w pamięci moment osobistego powołania – tego gwałtownego i dobierającego słowom siłę poruszenia – rzeźbiącego od zaraz ucznia, posłanego, świadka, proroka, charyzmatyka, kapłana, powiernika najbardziej skrytych tajemnic wieczności. Milczenie i pokój wznosiły się niczym hymn. Przecięcie teraźniejszości i przyszłości za sprawą Tego,
z którego dłoni, stóp i boku wydobywa się światło wiary – odbierające pewności rozumu władzę nad czymkolwiek. Świdrujące spojrzenie Chrystusa, stwarzające na nowo i przywracające pewność, pośród cierpkiego zrezygnowania. Gwoździe wyżłobiły tak wyraziste ślady, które pozostaną uwiarygadniając pozaczasowość ofiary na Golgocie. „Nosi w sobie ślady ran, zadanych podczas ukrzyżowania. Dzięki temu przyszłe pokolenia dowiedzą się, że Jezus został ukrzyżowany i przebity w bok z miłości do niewolników. Teraz może przedstawić rany, zapisane w Jego ludzkiej słabości, jako ozdobę króla”(Mikołaj Kabasilas). Jeden z nich nie był obecny. Tomasz racjonalista ! „O Tobie mówi moje serce: „Szukaj Jego Oblicza”(Ps 27,8). Szamotanina myśli i skaza zawiedzionych zmysłów. Suche powietrze wniknęło w jego uszy i oczy, chciał zapłakać ale nie potrafił. Rozgoryczony wyczekiwał, a rozum podsuwał tak wiele wyobrażeń. Jak nieskończony jest świt oczekiwania na ? Natychmiastowy krok ku Niemu i palec sondujący głębokość rany. Perspektywa cielesności którą Bóg oddaje na chwilę stworzeniu. Podekscytowana ciekawość Tomasza nie odbiera zmartwychwstaniu Chrystusa apofatyczności. „Patrz na Ukrzyżowanego ! Złączony z Nim stajesz się wszechobecny, jak On sam” – powie Edyta Stein na krótko przed męczeńską śmiercią w Auschwitz. To jedynie potwierdzenie poznania, które musi przeniknąć od zmysłów do wnętrza. Dotyku uzasadniającego pewność wzroku i precedensu wątpliwości tak intensywnie karmiących wiarę przez wieki. Od tej pory Tomasz przebudzony choćby w środku nocy, będzie wiedział że przy nim jest On – Ukrzyżowany i Zmartwychwstały – „Pan mój i Bóg mój.” My dzisiaj również chcemy zaświadczyć o Jego obecności. W liturgii bizantyjskiej pojawia się wezwanie: „Chrystus jest wśród nas” – przenika ciało wspólnoty której usta rozchylają się, aby przyjąć Ciało Żyjącego: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam na wieki”(Hbr 13,8).

środa, 15 kwietnia 2026

 

Człowiek to suma drobnych natchnień i radości, eterycznie uwolnionych w przestrzeni rozleniwionego życia. Nieuniknione wahania na linii czasu, gnającego bezpowrotnie i pozostawiającego zmarszczki. Chciałbym być posłuszny myślom kotłującym się obficie w głowie, które uwalniając na zewnątrz, mogą mnie przygnieść, onieśmielić, wstrząsnąć, a nawet przerazić. Wolę intensywnie rozmyślać, niż wchodzić do cyberprzestrzeni „labiryntu” w poszukiwaniu wszystkiego, a zarazem niczego. Odczuwam jakąś uwierającą nieufność wobec Internetu i przesiewanych w nim informacji o świecie, polityce, religii, czy zdobyczach nauki i techniki. Rzeczywistość wykreowana przez sztuczną inteligencję to nowy gatunek chimer które skutecznie ogłupiają i pozbawiają trzeźwości myślenia i postrzegania. „Smutne w sztucznej inteligencji jest to, że brakuje jej sztuczności, a więc inteligencji”(J. Baudrillard). Dramatycznym wydaje się fakt, że wielu ludzi nie potrafi już się obejść bez telefonu czy komputera. Zakładnicy coraz to nowych i udoskonalanych technologii, co na kształt miniaturowego więzienia, pozbawionego prawa amnestii. Zdają się być zastygli i przyssani do ekranu w którym ciągle coś miga, zmienia się, stymuluje zmysły do granic nadwyrężenia- przenikniętego przez pustkę, rozproszenie i dojmujące poczucie osamotnienia. „Dzięki łatwości tworzenia, manipulowania i rozpowszechniania obrazów, a także przez nadaną im istotność, nowe media ustanowiły świat wirtualny paralelny do świata realnego, zyskujący większą władzę niż ten ostatni”- pisał J. C. Larchet w książce Chorzy od nowych mediów. Urojone przystanie szczęścia szturmowane przez anonimowy tłum gapiów, podglądaczy, cenzorów i narcyzów. Obawiam się o jutro w którym nie spotkam człowieka którego ręce będą wolne, oczy szeroko otwarte, usta przysposobione do wymiany kilku życzliwych fraz. Mętnieje mój optymizm pod naporem spostrzeżeń i obserwacji młodych ludzi, których jakby ktoś na niewidzialnej dla oka smyczy - trzymał na uwięzi - rozdrabniając na kawałki wolność której frazesami są wypchane ich usta. Życie musi być przeżyte realnie, przeniknięte namacalnością spotkań, słów i westchnień, rzeźbiących duszę istoty, zdolnej przekraczać siebie i niebezpieczeństwa które kiełkują pod warstwą przecieranego szlaku. Zerwać z twarzy blagierską maskę kogoś, kto uważa się za nowoczesnego i poinformowanego o każdym odruchu zewnętrzności. Marnotrawi swój cenny czas na ślęczenie przed ekranem, będąc przekonanym jak pierwsi rodzice po spożyciu owocu z zakazanego drzewa, że będą jak Bóg. Być może należy zacząć posługiwać się jak sugerował Platon „jakimś zmysłem innym od zmysłów ciała.” Wzrokiem duszy wypatrującej miłośnie świtu. Na progu Apokalipsy dobrze jest stać twardo na ziemi i być wylogowanym !

niedziela, 12 kwietnia 2026

 


Wzeszło na horyzoncie Słońce Nieśmiertelności; Jego blask uświęca oczy niedowiarków i budzi zmarłych na cmentarzach świata. „Oto dzień, który Pan uczynił. Jakże inny od tych dni, które się zaczęły wraz z początkiem świata i które odmierzamy biegiem czasu. Dzień Pana jest początkiem nowego stworzenia...” (św. Grzegorz z Nyssy). Wydarzenie Zmartwychwstania Chrystusa jest sercem całej teologii, liturgicznego uniesienia, piękna utrwalonego w sztuce, energii życia poruszającej ciało- Kościół otulony światłem rezurekcyjnego poranka. „Święto świąt i uroczystość nad uroczystościami.” To przyjęcie przez każdego wierzącego paschalnej radości, którą w całej głębi oddają słowa podniosłej antyfony: Christos anesti ek nekron... wyraża się w nich epicentrum radości całego stworzenia od nadmiaru życia i łaski. Tej podniosłej chwili nic i nikt, nie jest wstanie zdyskredytować lub w jakikolwiek sposób pomniejszyć. „Zmartwychwstanie- pisze N. Chatzinikolaou – przeobraziło krzyż i śmierć Chrystusa w symbol zwycięstwa i życia. Ale nie tylko dla Niego, lecz także dla nas. Chrystus nie zmartwychwstał po to, aby zmusić nas do uznania Jego boskości, ale żeby dać nam życie wieczne.” Jego zmartwychwstanie jest zapowiedzią naszego powstania martwych i zniszczenia zamykającej ciało grobowej płyty. „Zmienia się porządek rzeczy: grób pochłania śmierć, a nie zmarłego, dom śmierci staje się mieszkaniem życia” (św. Piotr Chryzolog). Jesteśmy poderwani w przypływie radości i niewzruszonej wiary do oznajmienia światu najpiękniejszego i najpotężniejszego przesłania wiary: Chrystus żyje, a śmierć traci swoją moc zniszczenia. Trzeba z głęboką wiarą kontemplować to Święto Życia; otwiera się ono bowiem dla tych, których oczy i serca są przemienione. „Zmartwychwstanie nie narzuca się- pisał O. Clement- Nie ukazuje się władcom tego świata, objawia się tylko tym, którzy przyjmują Go w wierze i miłości. To nie Zmartwychwstanie wzbudza wiarę, to wiara pozwala przejawić się Zmartwychwstaniu. Jezus woła nas delikatnie, jak zawołał Marię Magdalenę - a ona dopiero wtedy obróciła się, jej serce się poruszyło, rozpoznało Go.” Kościół jest ciągle w drodze na której spotyka Żyjącego, który zachował znaki swojej męki. Kroczy zwycięski rozpromieniając ludzkie przygnębione twarze; czyniąc je świetlistymi. W tym szczególnym dniu- pełnym łaski, pragnę złożyć wszystkim szczere życzenia. Przede wszystkim odwagi wiary i wychylenia ku cudownemu światu Boga. Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli słowami św. Serafina z Sarowa: „Chrystus Zmartwychwstał radości moja !”

sobota, 11 kwietnia 2026

 

Pascha Pana ! Jeszcze raz powiem: Pascha, ku czci Trójcy. Dla nas jest to święto świąt, uroczystość uroczystości, która przyćmiewa wszystkie święta- nie tylko ludzkie i doczesne, lecz także święta samego Chrystusa, które obchodzi się ku Jego czci- tak jak słońce zaćmiewa gwiazdy (św. Grzegorz z Nazjanzu).

Wielka Sobota- dzień uroczystego Szabatu Boga. Milczenie spowija grób i ludzkie serca; święty bezruch który za chwilę przemieni się w pełną splendoru i radości liturgię Wigilii Paschalnej. Kościół zatopiony w kontemplacji, oczekuje chwili w której otworzą się „bramy Raju,” kiedy drzwi kościoła i carskie wrota ikonostasu zostaną rozpostarte dla tych którzy oczekują zstąpienia Słońca. „Głęboka cisza ogarnia stworzenie w spoczynku- pisała Minke de Vres- Lecz Bóg Ojciec, współczujący, działa dalej. Życie zstępuje w otchłań śmierci wypełniając swym blaskiem najciemniejsze jej dno. Owocowanie ziarna wrzuconego w ziemię, które obumiera w swej pierwotnej postaci, by powstać do życia nowego i wiecznego.” Chrystus złożony w grobie odpoczywa, po tak wielkim boju, który dokonał się na drzewie kaźni. Zranione Jego dłonie, bok i nogi, są świadectwem dramatu, który zgotowała mu ludzkość; odciśnięte niczym pieczęć w pamięci Kościoła, staną się znakami chwalebnego zwycięstwa nad śmiercią i królestwem demona. „Dzisiaj grób ogarnął Tego, który w swojej dłoni trzyma całe stworzenie, kamień okrywa Tego, który niebo okrywa pięknością, śpi życie i drży otchłań.” W sobotę dokonuje się jedynie to, co wyrażają słowa chrześcijańskiego Credo- „zstąpił do piekieł”. Zstąpienie do piekieł widziane oczyma wiary, stanowi jedno, powiązane i komplementarne wydarzenie: męki, śmierci krzyżowej i zwycięskiego zmartwychwstania. Krzyż i zmartwychwstanie ukazują się w tej perspektywie jako dwa oblicza tego samego Misterium. Tę właśnie jedność Chrystusowej Paschy wyraża ikonografia chrześcijańskiego Wschodu, przedstawiając Anastasis jako zstąpienie i wyjście z Otchłani: Chrystus kruszy bramy krainy zmarłych, dźwiga Adama i Ewę za rękę i wprowadza wszystkich oczekujących Go do królestwa życia. Słowa radosnego Troparionu powtarzane wiele razy, oddają podniosłość tego misterium wiary: „Chrystus powstał z martwych, śmiercią podeptał śmierć, i będących w grobach życie dał”. W ten sposób każdy wierzący może z właściwą dla siebie wrażliwością, kontemplować tajemnicę zbawienia, która stanowi jakże ważną prawdę o ostatecznej perspektywie życia w Bogu. Tu ciemność zostaje ostatecznie pokonana, ponieważ grzech został ugodzony w samo serce. Bunt Adama który stał się przyczyną strącenia w ciemność, teraz zostaje rozświetlony obecnością zstępującego Życia. W apokryficznej Ewangelii Nikodema czytamy: „I ujrzałem, że Pan Jezus Chrystus nadchodzi w chwale światła, w pokorze, wielki, a jednak skromny, trzymając w dłoni łańcuch pętający szyję Szatana i jego związane plecami ręce, i wtrąca go na powrót do Tartaru, a wsparłwszy świętą stopę na jego szyję, rzecze: Dziś skazuję cię na wieczny ogień.” Wielka Sobota stanowi już antycypację wydarzenia wielkanocnego – centrum chrześcijańskiego obchodu- Nocy triumfu- w czasie której w Paruzji może nadejść Pan. Otchłań napełnia się chwałą zmartwychwstania. „I samo piekło staje się Kościołem” (H. Balthasar). Wieczorem kiedy rozbłyśnie światło Paschału- wszystko zostanie zapłodnione życiem i światłością. Tak jak od światła świat zaczął istnieć jako przygotowany do wejścia w relację z Bogiem, tak światło Chrystusa Zmartwychwstałego oświeci ciemności ludzkich serc, i pozwolić na nowo uchwycić oczom duszy,  wielką eksplozję światła, które rozsadzi kamienny grób. „Oczyśćmy zmysły, a ujrzymy Chrystusa Jaśniejącego- będą opowiadać o tym apofatycznym wydarzeniu teksty liturgii wschodniej- w niedostępnym świetle swego Zmartwychwstania. I usłyszymy wyraźnie jak mówi: Witajcie !”

piątek, 10 kwietnia 2026

 

Wielki Piątek. Stwórca bity ręką stworzenia, na drzewo skazany Sędzia zostaje sędzia żywych i umarłych, w grobie zamknięty jest zwycięzca piekła. Wszystko jest spowite ciszą która przeszywa tkankę zaganianej codzienności. Osie teologii są odwrócone. „Świat zaczyna wyobrażać sobie siebie w ludzkiej zadumie”(G. Bachelard). Perspektywa bólu i śmierci, wbrew tragizmowi rozmyślań, spowita jest nadzieją i światłem przebijającym zlegający mrok. Śmiech szyderstwa i przeraźliwy rechot demona zostaje zmiażdżony triumfem miłości; pęknięciem ludzkich serc i rozdarciem zasłony świątynnego Przybytku. „Trzeba nam było, aby Bóg wcielił się i umarł, abyśmy mogli ożyć”- twierdził św. Grzegorz Teolog. Miniatury z których buduje się ewangeliczny obraz Pasji, stają się częścią większej całości- darem chwili i ekonomią miłości- odsłaniającym trudną do zrozumienia pedagogię Odkupienia i Zbawienia. „Milknie sakrament ustępując miejsca zdarzeniu, które dało początek wszystkim sakramentom”(R. Cantalamessa). Liturgia poprowadzi nas przez urwisko cierpienia. „Smutna jest moja dusza aż do śmierci”(Mk 14,34). W dramatycznym rozproszeniu myśli i paraliżującym wolność strachu uczniów, chowających się po kątach z obawy o własne życie- egzamin z płochej lojalności jest jedną z wielu prób przez które chrześcijaństwo będzie musiało przejść, aby rozpoznać dowody wiary za pomocą przepełnionego ogniem serca. Trzeba pójść pod prąd racjonalności, aby stanąć naprzeciw Jezusa ugiętego pod ciężarem krzyża. „Ukrzyżuj Go !” Ten wściekły krzyk tłumu nie przestał rezonować ani na moment. Jego wulgarność i determinacja w uśmiercaniu Boga, spowija umysły wielu nam współczesnych. „Bolesny pesymizm przeżera korzenie życia i to jest właśnie piekło serca, serca walczącego z nieistniejącym Bogiem, ku któremu człowiek krzyczy w swojej rozpaczy”(P. Evdokimov). W ferworze spragnionego krwi motłochu i grze kłamstw, zapada wyrok skazujący. Getsemani i Golgota- teatr powtórnej pogardy, rozgrywa się na naszych oczach w wyszydzeniu i wdeptaniu Go w niepamięć historii. „Stwórca świata wydany w ręce nieprawych. Przyjaciel człowieka podniesiony na drzewie, aby uwolnić więźniów znajdujących się w otchłani i wołających: Wielce cierpliwy Panie, chwała Tobie”(Stichera). Ciało Ptaka rozciągniętego na przestworzach, wygiętego w konwulsyjnym ruchu zstępującej nań miłości. „Rozpostarł swe opiekuńcze skrzydła, aby pod nimi zgromadzić w pokoju wszystkie narody obu części świata”(Laktancjusz).  Jest to jedyny dzień w ciągu roku, gdzie nasze oczy zostają zawłaszczone przez narzędzie tortury, a usta zostają przynaglone porywem uczuć, aby złożyć na nim swój pocałunek. „Krzyż uzupełnia fragmentaryczny sens tego świata, który ma znaczenie, gdy jest postrzegany jako dar posiadający swą wartość, ale jedynie relatywną i nie absolutną. Krzyż objawia przeznaczenie świata, który Chrystus prowadzi do przekształcenia w Bogu… Cały świat jest darem Boga i przez krzyż cały świat musi być przekraczany w Bogu. Tylko w Chrystusie to znaczenie krzyża jest w pełni objawione”(D. Staniloae). Później On jest oddany w nasze ręce, przytulony i obmyty łzami. Ciało wydane kochającej Matce i w dłonie grzesznego Kościoła, który na ołtarzach świata będzie antycypował Jego śmierć, zstąpienie do Otchłani i triumfalne Zmartwychwstanie. Piękno wzgardzone i oszpecone, stanie się wstępującym Słońcem.

czwartek, 9 kwietnia 2026

 

Wieczerza podwójna, bowiem mieści Paschę Starą i Nową, Władcy Krew i Ciało. Wieczernik. „Błogosławieni, którzy widzieli koniec figur, a początek Prawdy”(św. Efrem). Pomiędzy słowami Ewangelii relacjonującymi to podniosłe wydarzenie, również ważna jest wyobraźnia pozwalająca wskrzeszać obrazy, czyniąc je bliskimi, pomimo odczuwalnego upływu czasu. Każdy detal zawiera głębię odczuć, zapachów, delikatnych muśnięć, malarskich reminiscencji- otwierających szeroko oczy na zdumienie i ciszę w której aurze obleką się słowa paschalnej Pamiątki. Przestrzeń jerozolimskiej architektury przeniknięta obecnością i przeszyta pokorną miłością Syna Człowieczego. Zapadł wieczór i mrok spowił kontury miasta. Słońce za oknami izby dogasło. Pomimo zalegającej ciemności, kontury niesamowitości kreślą scenariusz czegoś naprawdę podniosłego. Grupa mężczyzn krząta się po izbie, aby noc sederu przygotowana była według uświęconej tradycji ojców i następujących po sobie rytów. Na ich twarzach rysuje się radość i niepewność. Nic nie może umknąć uwadze ludzi ukształtowanych w kulturze Biblii i obyczajów tak silnie przenikających codzienność żydowskiego życia. Pieczołowitość przenika wiktuały kuchni: przaśne mace, gorzkie zioła, wodę i wino- materię codzienności i znoju ludu zrzucającego okowy niewolnictwa. Wnętrze rozbłysło oliwnymi lampkami. Zapach mirtu i cynamonu nęci zmysły, czyniąc uczestnikami wyjątkowej chwili błogosławieństwa. Na ścianach rozwieszono kotary, a podłoga pokryła się posłaniami na których w półleżącej pozycji domownicy będą spożywać ten wyjątkowy posiłek i wyśpiewywać radosny Hallel. Na glinianych paterach układano wypieczone w pośpiechu mace i  kielichy napełniono czerwonym winem, słodkie i mocne, którego smak miał ukoić rozterki tego, co dopiero miało nadejść i wywołać rzekę łez. Kiedy w czternastym dniu Nisan rodzina żydowska zasiadała do stołu, najmłodsze dziecko, według zwyczaju, zwracało się do ojca z następującym pytaniem: „Co oznacza ten ryt, który będziemy tej nocy celebrować ?”(Wj 12,26). To pytanie również wyszło z ust Jana (najmłodszego) i w całkowicie nowym blasku, powtarzane jest przez Kościół z pełną żaru charyzmą: „Dlaczego ta noc jest wyjątkowa ?” To, co robimy jest anamnezą, liturgią która rozdziera włókna czasu, czyniąc realnie obecnym Boga. Jest sakramentem, który aktualizuje wydarzenie. Nowa Pascha, Wieczna Wieczerza, Misterium Eucharystii ! Starożytna obrzędowość przeniknięta ukrytym sensem i literalną precyzją. Na początku należało umyć ręce. Chrystus przyjmuje rolę niewolnika w niezrozumiałej logice uniżenia. Pochyla się nad spoconymi i zakurzonymi nogami uczniów, aby w geście obmycia zawrzeć całą pedagogię miłosiernej służby kapłana. Trudno opisać zamieszanie obecnych na widok tego, co uczynił Jezus. Wzbranianie się i poddanie, aż po sugestię Piotra, aby uczynić czystymi również inne miejsca ciała. „Pan pokazuje uczniom przykład pokory. On, który obłokami przyodziewa niebo, przepasuje się ręcznikiem i klęka, aby sługom obmyć nogi. On, w którego ręce oddech wszystkich żyjących”- słyszymy w tekstach liturgii. To, co następuje później staje się sercem Kościoła- źródłem największego obdarowania: „Czyńcie to na Moją pamiątkę.” Chleb i wino, stają się Jego prawdziwym Ciałem do spożycia- Materia nieśmiertelności, Przyobleczoną w pokarm Miłością nasycającą największy z ludzkich głodów. „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”(J 6, 54- 56).  „Kto spożywa”- użyty tutaj czasownik troguein, oznacza dosłownie „rozgniatanie,” „miażdzenie” dokonujące się w czasie spożywania posiłku w ustach konkretnej osoby - wchłaniania go w substancje własnego ciała. „Dokonał Wchlebowstąpienia. Stał się Chlebem”(R. Brandstaetter). Sakramentalny realizm liturgii wprowadza w oblubieńczą komunię. „On jednoczy nas ze sobą, prowadząc do Ojca- pisał J. Corbon- aż będziemy żyć Jego życiem.” Po tej chwili podniosłości i przeistoczenia, przychodzi dramatyczny moment samotności i zdrady. Zapowiedź ogrójca: „Wy wszyscy zgorszycie się tej nocy…” To pierwsze i inicjujące w historii jakże wiele zgorszeń związanych z osobą Jezusa. Próba wiary w której tyglu wypieczone będą pokolenia świadków i zdrajców. Mistrz „demontuje wiarę naiwną, prymitywną, opartą na ludzkich wyobrażeniach, wyliczoną z jakieś sytuacji ziemskiej. Nie chciał wiary łatwej, bezkonfliktowej, która nic nie kosztuje. Nie znosił wiary „ubezpieczonej”, pewnej siebie, sytej”(J. Pasierb). Topos ogrodu zdrady ciągle jest żywy w świadomości tych którzy potrafią płakać wraz z Nim. Rosochate drzewa po dziś dzień kształtują jego krajobraz i niemo szepczą pełną trwogi modlitwę Jezusa do Ojca. „Jezus- powie Pascal- będzie konał aż do skończenia świata; nie wolno nam spać przez ten czas.” Wyjście z samotni ogrodu, zapowiada teofanię bólu i ostatecznego triumfu życia. Rajskie drzewo musi na nowo zakwitnąć i wydać owoc !

niedziela, 5 kwietnia 2026

 


Świat poszedł za Nim (J 12,19).

Wielu ludzi stoi na skraju świata i jest jak gałązka palmy szeleszcząca pod naporem euforii lub zwątpienia. „Sprawiedliwy zakwitnie jak palma”(Ps 91,13). Przestaliśmy już skandować imię żywego Boga na placach miast, bo tak jest łatwiej i wygodniej- wbrew nachalności i głębi sumienia, przypominającej, że jesteśmy utkani z miłosnego oddechu Ukrzyżowanego Króla- wydanego z nas, wbrew logice świętego spokoju i obojętności. Rzeczywistość dotknięta duchową schizofrenią i odrętwieniem czynów. „W obłędzie człowiek upada w prawdę o sobie: a to jest sposób całkowitego się z nią utożsamienia i równocześnie utracenia”- pisał M. Foucault. PRAWDA stoi przed światem, ale on nie jest nią zainteresowany jak Piłat. Wybiera dla niej drogę powtórnego odtrącenia i śmierci. „Ukrzyżowany Bóg jest największym zgorszeniem dla Żydów. Bóg może być jedynie wielkim i potężnym. Kenoza była bluźnierstwem, zdradą dawnej wiary w wielkość i chwałę Boga. Taka jest żydowska religia, z której wyrosło odrzucenie Chrystusa”(M. Bierdiajew). Jedni patrzą na twarz mężczyzny, widząc w niej wszystkie prerogatywy władcy, a jeszcze inni – skazańca, niewolnika, uzurpatora, politycznego wichrzyciela, bluźniercę- uważającego siebie za JA JESTEM. „Rozciągnęli Cię na ołtarzu krzyża jakby ofiarę. Przybito Cię, jakbyś był złoczyńcą… Ciebie, który jesteś wielkością nietykalną”(Grzegorz z Nareku). Oszpecona ludzką nienawiścią i ślepotą Twarz pokornej Miłości, odbita na poszarpanej tkaninie ludzkich dusz. Tylko oślica niosąca Go na swoich ramionach, nie zwątpiła i stała się pomimo zwierzęco wrodzonej upartości, dyspozycyjnym narzędziem w drodze do wypełnienia powziętego planu zbawienia. Entuzjazm tłumu szybko zamienia się w posiedzenie sądowe. „Złorzeczą Bogu, a potem nuży ich złorzeczenie Mu. Obierają sobie innego, bardziej schlebiającego ich gustom… Prawda nigdy nie jest tak wielka jak w poniżeniu Tego, kto ją głosi”(Ch. Bobin). Im głębiej uczestniczymy w wydarzeniu Niewinnego i skazanego na Krzyż, tym wyraźniej dostrzegamy przestrzeń naszej wolności. Nie chodzi wcale, aby się ugiąć pod straszliwym brzemieniem moralnego udręczenia, ale doświadczyć opamiętania i nawrócenia. Możemy nakładać „maskę bestii” lub „naśladować Chrystusa, to znaczy przekształcać się w Chrystusa całkowicie, a następnie zstąpić do otchłani naszego świata”(P. Evdokimov). Satanistyczna teologia rozkrzyczana na dachach miast, próbuje wyrwać historii osobę Mistrza z Nazaretu i „czyni Go tak niemożliwie pięknym, że musi On pozostawać niezmiernie daleko od nędzy naszego bytowania”(T. Merton). Bóg zohydzony, wygnany i urojony- postrzegany jako projekcja maluczkich, prostaczków, sentymentalnych słabeuszy i wsteczników- pariasów anachronicznego zabobonu. Pomimo tytanicznej pracy tych którzy próbują wygnać na peryferia zapomnienia Boga i wymazać Jego imię, Sprawiedliwy otwiera ranę swego boku i miłosiernie przebacza. Wbrew zakusom zła, On nieustannie zmartwychwstaje i przypomina: „Jam jest Pierwszy i Ostatni, i żyjący”(Ap 1,17-18).