Kilka dni temu
uczestniczyłem w ogólnopolskim seminarium historyków sztuki w Płocku. Poza
szczelnym i interesującym programem wykładów, znalazł się również czas na
wędrówkę po różnych obiektach kultury. Ku mojemu zaskoczeniu w przestrzeni diecezjalnego muzeum,
zobaczyłem obraz który mnie dogłębnie poruszył. Arabska Madonna lub Sen
Dzieciątka na pustyni z 1898 roku, wykonany pędzlem francuskiego artysty
Alberta Luisa Aubleta. To obraz prawdziwie „ekumeniczny” i orientalny w
konwencji przedstawieniowej. Czyta się to dzieło wszystkimi zmysłami, udając
się wraz z bohaterami w samotną podróż po pustyni – kontemplując Misterium w
widzialności ! „Szukanie Obecności na zewnątrz oznaczałoby skazanie się na to,
by nigdy się do niej nie zbliżać. Suchość pustyni wskazuje nomadzie, że źródło
żywej wody nie należy do manifestacji. Trzeba umieścić go w niewidzialnym, do
którego samotność daje dostęp i do którego człowiek zawiera w sobie” – pisała
M. Davy. Pustynia miejsce śmierci, skorpionów i węży, staje się krainą
błogosławieństwa, czystą ziemią na której – niczym na ołtarzu Maryja kładzie i
kontempluje ciało wcielonego Boga – Życie. Chrystus i jego Matka stają się fakirami, co w języku arabskim oznacza
biedaków i żebraków. Król bez miasta i domu, wykluczony ze swego stworzenia,
wydany sądowi ludzkiej wolności. „Bóg śpi w skale, śni w roślinie, porusza się
w zwierzęciu i budzi się w człowieku”( Ibn'Arabî). To jedno z najpiękniejszych,
malarskich kadrów macierzyństwa. Piękna Dziewczyna w beduińskim stroju czuwa
nad snem dziecka i ocienia go od parzących twarzyczkę promieni słońca. Namiot i Strażniczka Świętego Daru, Krzak gorejący na pustyni, odzwierciedla pełnię modlitwy i zgody na wielki plan Boga. „Syn ziemi wniósł w świat choroby
i dolegliwości i otworzył drzwi śmierci – Syn Maryi wziął na siebie cierpienie
stworzenia i dał mu w darze życie” – objaśni nam językiem poezji święty Efrem.
To przedstawienie zawiera w sobie całą kwintesencję teologii, opowiadającą o
odkupieniu świata i człowieka. Kształt ciała Dziecka imituje krzyż, a owijający
go szczelnie całun, przywodzi na myśl opaski pogrzebowe którymi został owinięty Chrystus i złożony do grobu. Cień śmierci pada na Niego, a refleksy
światła zapowiadają jego wielkanocny triumf. „Bo trysną zdroje wód na pustyni i
strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj
w krynice wód”(Iz 35, 6-7). Ziemia metafizyczna, materia przemieniona
Obecnością, staje się źródłem z którego bije piękno i tęsknota za Królestwem
Bożym. To obwieszcza wspaniały tekst liturgii bizantyjskiej: „Ziemio
błogosławiona, błogosławiona Oblubienico Boga. Ty, która zrodziłaś ziarno nie
zasiane, Zbawiciela świata.”






