niedziela, 8 marca 2026

 

Druga niedziela Wielkiego Postu. Ewangelia proklamowana w świątyni, opowiada o uzdrowieniu Paralityka. Wyobraźnia przybliża nas do tego wydarzenia i umiejscawia nas w centrum dokonującego się cudu. Zobaczyć to z bliska i zastanowić się nad własnym życiem. Ująć to wewnętrznym okiem duszy. Napierające zewsząd tłumy, słuchające Jezusa. Każdy chce być jak najbliżej w bezpośredniej bliskości. Zgiełk i ścisk, podekscytowanie ludzi graniczące z gorączkowością zobaczenia czegoś spektakularnego. Kiedy kogoś kochamy to jesteśmy zdolni do najbardziej irracjonalnego ryzyka, a nawet do uszkodzenia czyjegoś budynku. „W otworze powstałym w glinianej powale ukazały się ręce, a potem twarze ludzkie. Znów odezwały się mocne uderzenia siekier, poszerzających otwór, i na osłupiałych mężów posypały się strugi piasku i okruchy gliny”(R. Brandstaetter). Nagle kilku mężczyzn (być może krewnych lub przyjaciół) i zmiażdżony chorobą człowiek, którego spuszczają na marach przez zerwany gwałtownie dach domu. Nie było innej możliwości dotarcia do Mistrza i natychmiastowego kontaktu ze spojrzeniem i czułym dotykiem Boga. Przekonujemy się namacalnie, że istnieje Ewangelia miłosiernego gestu Tego, który nie tylko zaskakuje i odbiera argumenty swoim oponentom – lecz jest nade wszystko Miłością, przebaczającą grzechy i uzdrawiającą ciało. „Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy”- to wstrząsające dla faryzeuszów słowa. W świecie którym przyszło nam żyć, „dotykamy wszystkiego i nic nas już nie może dotknąć” – a szczególnie zstępująca naglę i przenikająca każde włókno naszego jestestwa łaska. „Żyjemy w epoce niesłychanego napięcia nerwowego. Według współczesnej medycyny, większość chorób organizmu ma źródło w psychicznym nieuporządkowaniu. Tragedia współczesnego człowieka polega na tym, że znajduje się pod wpływem zasad, których nie zna lub boi się poznać”(P. Evdokimov). Wszelkie oddzielenie od Boga, może być źródłem niepowodzenia, nieszczęścia a nawet choroby, przed którą medycyna staje się bezradna. Choroba duszy okazuje się poważniejsza niż dolegliwości somatyczne. Jesteśmy paralitykami innego rodzaju, zdruzgotani niemocą i bardzo często samotni – pozbawieni ramion i dłoni ludzi którzy poniosą nasze zbolałe ciało i duszę do lecznicy. Dom wypełniony Obecnością i każda szczelina jego murów, przez która przepływa żywioł światła i oczyszczenia, miłości i wskrzeszającej siły życia. Oczy uzdrowionych to już krajobrazy zmartwychwstania. Wstać i wziąć swoje łoże, to znaczy „podnieś to, co ciebie nosiło, zmień los ciężaru, aby to, co było świadectwem słabości, stało się dowodem zdrowia…”(Piotr Chryzolog). Kiedy się pokajamy i żałujemy za naszego grzechy, dokonuje się nasze uzdrowienie i otwiera się przed nami droga do przebóstwienia. „Twe wszechpotężne słowo będzie zdolne oczyścić me ciało przepełnione słabością, gdy ja wołam do Ciebie z płaczem”- wyzna św. Grzegorz z Nareku. Dzisiejsza niedziela stawia przed nami oprócz uzdrowionego paralityka, charyzmatycznego biskupa, piewcę taboryckiego światła „herolda łaski” – św. Grzegorza Palamasa – arcybiskupa Tesalonik. Jego wkład teologiczny w życie Cerkwi jest nieprzeceniony i po dziś dzień jego myśl i  intensywne życie wewnętrzne, staje się niedoścignionym wzorem dla chrześcijan prawosławnych. Wedle niego, człowiek jest wspaniałym darem Boga, syntezą świata widzialnego i niewidzialnego, streszczeniem całego stworzenia, a nade wszystko istotą otwartą na przeobrażenie: „Człowiek, a więc owa wspaniała istota żywa na małym świecie jest streszczeniem wszystkich rzeczy, rekapitulacją dzieł Bożych.” Palamas definiując przebóstwienie, twierdzi następująco: „Łaska Boża to ta energia Boga, mocą której zstępuje On łaskawie, aby zbawić wszystkich, którzy okazali się godni przeobrażenia w Chrystusa w Duchu.”

środa, 4 marca 2026

 

Dogłębnie martwi mnie ta kolejna sytuacja wojenna z Iranem. Niepokoje o los jutra nakładają się warstwowo i nie pozwalają spokojnie spacerować naprzeciw oślepiającego wzrok słońca. Wiosna kiełkuje powoli a jej zapach budzi i wyostrza zmysły. Ta impresja zostaje przerwana komunikatami mrożącymi krew w żyłach. Człowiek z amplitudą mojej wrażliwości nie może pozwolić sobie na chwilę spokoju w refleksji o świecie i wydarzeniach które rozpisywane są ponad głowami innych, a na które nie mam żadnego realnego wpływu. Punkty zapalne i kolejne wojny – tym razem Iran – i koncentracja sił amerykańskich i Izraela, konfrontacje, zwarcia i kolejne przerwane życia. Jakże trudno utrzymać pokój w ryzach ludzkich świadomości i sumień. Kolejny demoniczny rechot na twarzach mocodawców, dostrzegających w wymianie sił i ognia, okazję do demonstracji złudnej wielkości i poszerzenia własnych partykularnych wpływów. Kolejna Golgota usypanych i bezimiennych ciał – „odprysków” zemsty,  niemocy przebaczenia i kochania. „Bo ludzie są ciekawi. Ludziom nie wystarcza wersja złagodzonej rzeczywistości. Nawet ozdobiona najpiękniejszymi ideami filozoficznymi i najbardziej nęcącymi hasłami zbiorowej szczęśliwości społecznej. Każdy bowiem człowiek ma własne doświadczenie życia i śmierci, miłości i nienawiści, szczęścia i rozpaczy. Wobec tego doświadczenia nieprzydatne są wszelkie metody interpretacji porządkującej. I ludzie, wiedzeni ciekawością, od czasu do czasu pragną sięgnąć poza te systemy porządkujące” – wyznał trafnie w jednej z rozmów Nowosielski. W to wszystko wpisuje się Krzyż Chrystusa na który również my, prawosławni, spoglądamy częściej z drżeniem ust wyśpiewując strofy Wielkiego Kanonu Pokutnego: „Przypadam do Ciebie, Jezu, zgrzeszyłem przed Tobą, zabierz ze mnie ciężkie brzemię grzechów i jako miłosierny daj mi łzy pociechy.” Jakże dojmujące jest przeświadczenie, że również tymi słowami duchowej przemiany, modlą się na froncie ukraińsko – rosyjskim żołnierze, jakże często unieruchomieni po obu stronach okopów. Tak bracia połączeni chrztem i krzyżem na piersiach szeptają te słowa mocy i jednocześnie ściskają w dłoni kolbę karabinu (narzędzia agresji i zniszczenia). Dzieci Boże zaciemniające oblicze Chrystusa i wystawiające wiarę na nieprawdopodobną próbę.Tam, gdzie kończy się królestwo Boże, natychmiast zaczyna się krajobraz obłędu i moralnej katastrofy: „Świat jest na opak, ludzie chodzą z głowami do dołu… to jest prawdziwe zboczenie ! Obłęd ! Oni nie wierzą ani w Boga, ani w Chrystusa. Ale próżność i duma dręczą ich i muszą skończyć na wzajemnym pożeraniu się”(F. Dostojewski). Świat wydany Złemu to mało popularna diagnoza i wierzcie mi, nie przechodzi przez usta wielu teologom, uprawiającym ugłaskaną i dostosowaną do potrzeb świata naukę. Spirala zła w potężnej opozycji do dobra które odciska się na oczach i duszach tych, którzy przestają być bierni i modlitwą rozkruszają sytuacje spowite mrokiem i brakiem nadziei. „Dusza przez grzech umiera… Łzy nie mogą wskrzesić martwego ciała, lecz jeśli padają na duszę, ożywiają ją i przywracają jej życie”(św. Efrem). Niech zatem ludzkie łzy, staną się wodą nowego chrztu i zalążkiem pokoju przenikającego ciało zapętlonego w złu świata.

niedziela, 1 marca 2026

 

Pierwsza niedziela Wielkiego Postu poświęcona jest przez Kościół Triumfowi Ortodoksji.  Tego dnia wspomina się święto przywrócenia kultu ikon po zwycięstwie nad herezją ikonoklazmu. Oczy są mądrzejsze od uszu, a we wczesnym Kościele najbardziej rozpowszechnioną metaforą poznania Boga było widzenie. „Sama ikona jest świadectwem i nosi na sobie ogniste piętno chrztu. Krew męczenników miesza się z częściami poniszczonych ikon, ze strzępami światła powstałymi podczas zażartej walki ikonoklastów”(P. Evdokimov). Ikona stanowi nierozerwalną część tradycji Kościoła. To nie tylko część sakralnego depozytu sztuki, lecz zdumiewający język wiary – jej wyznanie – przełożone na malarską wizję. Ikona wpisuje się w historię i egzystencję człowieka, stanowią opowieść o wierze rodzącej się w sercu i pożądanej przez zmysł wzroku; będącej dogmatycznym zachwytem nad Bogiem, odsłaniającym zagubionemu w mroku światu, swoją Twarz. Tam gdzie pojawia się deficyt słów, ikona staje się katalogatycznym argumentem za istnieniem Obecności. Oznacza to, że widzialne człowieczeństwo Chrystusa jest ikoną jego niewidzialnego bóstwa, że jest „widzialnym niewidzialnego.” Dla chrześcijan Wschodu, ikona nie tyle coś wyobraża, ale jest wyznaniem przechodzącym z oczu do duszy. Kult ikon jest najwyraźniejszym świadectwem, że Bóg pojawił się w ludzkim ciele w osobie Jezusa. „Widziałem Boga w ludzkiej postaci i moja dusza została zbawiona.” To rzeczywistość modlitwy w całej rozciągłości i głębi tego znaczenia. „Sztuka jest domeną w której dusza bizantyjska znajduje swój pełny wyraz – pisał Tatakis - Takie przywiązanie do religii, dało sztuce to, co teologia dała myśli; teologia i sztuka są komplementarnym wyrazem tego samego dążenia pobudzonego przez religijny impuls. Głęboki sens tajemnicy, próba wyrażania tego, co jest ponad zjawiskami, duchowość, odrzucenie świata są szlakami, którymi podąża zarówno teologia, jak i sztuka.” Ikona przemienia spojrzenie człowieka, otwiera na materię przeistoczoną dotknięciem łaski. Zaprasza do komunii. Czyni wzrok i myśli skierowanymi na Chrystusa i piękno Jego Królestwa. Portret Chrystusa „malarski wyraz boskiej natury”(A. Grabar). Ikony przez wieki zbierają potoki ludzkich modlitw i łez, stając się świetlistymi towarzyszami wędrówki którą musi odbyć człowiek poderwany do drogi wiary i stający z pokorą atlety, wobec czyhających na niego niebezpieczeństw. Istnieje jeszcze prawda pośrednia, odzwierciedlająca nasze dzisiaj. Nasza rzeczywistość jest również dotknięta jakimś rodzajem kryzysu ikonoklastycznego, półprzejrzystości, separacji od piękna i paradoksalnie przesycona kultem idoli – bożków. Treści tej niedzieli to klarowna przestroga dla wierzących, aby nie wejść na drogę błędu, odstępstwa i herezji, zachowując nienaruszoną i przekazywaną przez wieki naukę wiary. Dlatego w specjalnym obrzędzie, wygłasza się anatemę wszystkim heretykom, a naprzeciwko tych którzy pobłądzili – stawia się świadków i obrońców prawdy. Liturgia wprowadza nas w czas i przestrzeń spotkania, gdzie rozbrzmiewa moc Słowa Życia i pełne światła Oblicze Boga, który wchodzi ku nam, czyniąc wiarę mądrą i odważną. „O Ty, który wszystko znosisz miłosiernie. Który wszystkich ludzi wybawiłeś od przekleństwa. O łagodny Panie, chwała Tobie.”

wtorek, 24 lutego 2026

 

Człowiek dźwiga swój los, mijając krajobraz miast i ruin które pozostawia bezboleśnie zmarnowany czas. Siedzę przed zdyszanym komputerem i jedyne co słyszę to spadające krople wody ze stropu, który nade mną zalał nierozgarnięty życiowo sąsiad. Halucynacja, czy przepracowanie na skutek mozolnego wertowania tekstów ? Brutalna realność zamieszkiwania w bloku. Tektoniczna społeczność usytuowana w swoich pilnie strzeżonych przestrzeniach życia. Trzeszczenie rury i strumień wody wsiąkający w regipsową obudowę łazienki. Bezradność prowodyra staruszka, zawieszenie w próżni i drżące wargi wobec małego potopu czekającego na interwencję hydraulika. Przerwana cisza i poderwanie zmuszające do natychmiastowego zaradzenia sytuacji. Kropla uderza o brzeg wiadra jak myśl rozbija się o ciężkość umysłu, poddanego żywiołom pytań. Oschłość wobec trywialności chwili która zmienia tak wiele. Miał rację Lavelle: „Świat wokół nas jest lustrem, w którym odbija się nasza natura.” Na powierzchni dzieją się rzeczy, których nie można przewidzieć, a które mogą zmienić bieg wydarzeń i słów, próbujących zawrzeć prozaiczność istnienia. „Życie bez słów przynosi więcej pożytku niż słowa bez życia”- twierdził św. Izydor z Peluzjum. Kolejny już dzień pracuję nad książką poświęconą twórczości Dostojewskiego. Powracam do tematu i odchodzę niczym wędrowiec czujący przychylność lub zagaszenie natchnienia. Przybliżenia i odejścia, nieustanna kotłowanina i syntezy które trzeba za każdym razem robić, aby nie utonąć w ocenianie utartych twierdzeń, czy rześkich idei czekających wciąż na wydobycie. Dobro i zło; grzech i łaska; zbrodnia i kara; potępienie i zbawienie- kategorie które wrzały w duszy rosyjskiego i na wskroś profetycznego pisarza, czyniąc z niego proroka narodu, który po dziś dzień brodzi w błocie swoich utopijnych ambicji i marzeń. Biegunowość i rozdarcie świata w którym jak mawiał Bierdiajew „nie można zbawić się samemu”- potrzebny jest Chrystus zrywający pieczęcie historii. To mądra lekcja na rozpoczynający się Wielki Post. Dla Boga zaprawdę „siła lwa jest słabością kota.”

niedziela, 22 lutego 2026

 

Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski (Mt 6, 14-21). Niedziela Przebaczenia Win, przygotowuje prawosławnych chrześcijan do wejścia w Wielki Post. Cerkiew staje w uścisku miłości i przebaczenia, którego nurt musi przekuć kamienne serca w rezerwuary miłości i łaski. Duchowa wiosna i czas wewnętrznej przemiany ! Trwoga nicości musi zostać zażegnana. Stanąć naprzeciw soczystego i obezwładniającego zmysły owocu, i nie zerwać go, pozostawiając wszystko w prymacie wolności Boga. „Grzech to tajemnica odłączenia, to poczucie, że jesteśmy tak ogromnie blisko raju, patrząc na piękno świata, w pełnym ufności spojrzeniu, w oczarowaniu miłością, a mimo wszystko to raj utracony”(O. Clement). Człowiek wiary ma dostrzec dramat Raju i nieposłuszeństwa pierwszych rodziców, aby nie poddać się podszeptom demona i porzucić kiełkującą w duszy, pokusę wejścia na pełną cierni drogę nieposłuszeństwa i grzechu. Kiedy na krzyżu zakwitło Życie, wszystko stało się dziewicze i przeniknięte pięknem pierwszego dnia. Od tej pory świat staje się przejrzysty i nie rygluje go już miecz anioła. Opuścić miraże i widma szczęścia, podekscytowanie i gorączkowość rzeczywistości w której egoizm i próżne „ja”- niszczy harmonię pomiędzy ludźmi, a nade wszystko Bogiem. „Wówczas mocą Ducha Świętego kruszą się w proch bastiony pychy człowieka, zatwardziałości serca i nienawiści – pisał D. Łukin – Kościół odczuwalnie przenosi życie „przyszłego wieku,” gdzie króluje Miłość Boża. W tych minutach dźwięczy w sercach słyszalna w cerkwi pieśń nadchodzącego Zmartwychwstania. Jeden za drugim podchodzący wierni oddają pokłon do ziemi i kłaniają się przed kapłanem. Kłaniają się wzajemnie oraz proszą o przebaczenie wszystkiego, czym zasmucili się wzajemnie, czy to grzechami osobistej nieprzyjaźni, czy upadku wewnętrznego, ukrytego człowieka.” Ekspresja liturgii podrywa do wyjścia naprzeciw skrzywdzonego brata i siostry, stając się rozrzutnym w akcie przyjęcia, przytulenia i zgody. „Przebaczyć to znaczy uwolnić więźnia, a potem odkryć, że tym więźniem byłeś ty.” Podczas Nieszporów przebaczenia śpiewa się: „Otwórzcie mi drzwi pokuty” lub „Nad rzekami Babilonu…” Zewnętrzność gestu podąża za tym, co wewnętrzne – muśnięte dotykiem Ducha. „Miłujcie człowieka i w grzechu jego, albowiem to jest podobieństwo Bożej miłości i szczyt miłości na ziemi” – przestrzega nas przed nieumiejętnością kochania Dostojewski. Wszystko staje się wydarzeniem przebaczającej miłości, poderwaniem pokory i zdjęciem masek za którymi kryje się człowiek słaby, poraniony, przewrotny i podły, w którego rozpiętości wyborów zachował się jad i podszept węża. „Miłość jest bramą gnozy”- powie Ewagriusz. To początek duchowego przeobrażenia wnętrza, którego pulsowanie wyzwala źródło łez i uścisku – prowadzące do „królewskiej drogi naszego ubóstwienia”(Lot-Borodine). W przebaczeniu i wzajemnym współczuciu, kryje się najgłębsza prawda o współodpowiedzialności za siebie i uśmiechu dziecka, dostrzegającego na horyzoncie piękno pachnącego kwiatami ogrodu.

 

czwartek, 19 lutego 2026

 

Dezorientacja i rozproszenie, to słowa klucze do zrozumienia człowieka poddanego nieustannym aktywnościom i zadaniom którym musi w pocie czoła sprostać. Nie jest łatwo funkcjonować w świecie w którym coś trzeba zrobić na czas lub dostosować się do określonej i narzuconej ideologiami trajektorii myślenia. Obarczeni stygmatem błędu i niedopasowania, wewnętrznie wykrzykują bunt swego jestestwa. Tysiące sposobów aby się wykazać i nie pozostać w tyle za tymi którzy obrali kurs ku zauważeniu, profitowania i materialnym korzyściom- za cenę utraty zdrowia i duszy. Nie przegapią nadarzającej się okazji, aby wyeliminować innych z powziętej uprzednio drogi sukcesu i mniemaniu o przyszłości w której usadowią się w poczuciu spełnienia, jeśli nie całkowitego wypalenia- autodestrukcji. Zaćma spojrzenia i dewastacja wnętrza to niczym zrujnowane miasto, czekające na kogoś kto je odgruzuje i odbuduje. „Jednym z najgorszych demonów cywilizacji technologicznej jest pragnienie rozwoju”(R. Dubos). Nowe technologie i wtórująca im polityka, wymusza konieczność dopasowania się do cywilizacyjnych nowinek, mających rzekomo poprawić jakość egzystencji i uprościć wymianę przepływających naprędce informacji. Ludzie każdego dnia wymieniają naprawdę niewiele słów- są bierni i wycofani- skotłowani w gąszczu własnych myśli i naglących potrzeb, wobec których obmyślają płoche strategie bezpieczeństwa. Człowiek przestał twórczo rozmawiać. Posługiwać się tworzywem słowa ! Kiedyś rozmowa była powinnością ludzi otwartych i zadowolonych z najbardziej prozaicznych spraw i rzeczy. Wymianą spostrzeżeń i wzajemnym ubogaceniem- podpartym życiową mądrością innych. Obecnie dialog stał się czymś uporczywym i zawłaszczającym czas, którego puls obwieszcza dźwięk przychodzących sms. „Wszystkie media mają tę władzę narzucania komukolwiek, kto nie jest uważny, postulatów, na których się opierają”- twierdził McLuhan. „Wiadomość to medium”- silnie paraliżujące percepcję i uwagę posiadaczy nowych technologii. Powolność i spokój w świecie pulsujących krzemowych obwodów, jest przywilejem i komfortem nielicznych, tych którzy odcinając liczne maski Gorgony, uciekli na peryferia świata lub znaleźli bezpieczną przystań w klasztorach lub samotniach, odcinając się od Internetu i nachalnych akwizytorów postępu. Ci ostatni, wybrali przestrzeń serca, niż opryskliwą i butną inteligencję rodzącą zasklepionych w sobie narcyzów, demagogów i kłamców sprzedających podstępnie złudzenia szczęścia. „Ziemia jest pokryta nową rasą ludzi, którzy są zarówno wykształceni, jak i analfabetami- pisał Ch. Bobin- opanowali komputery i nie rozumieją nic o duszach, a nawet zapominają, co kiedyś oznaczało takie słowo.” Poruszamy się w świeci bożków, wygenerowanych recept na życie i kompulsywnego przeglądania się w ekranie telefonu. Substytut „szczęścia” i „religia konsumpcji” podszyta lękiem przed pustką i niezauważeniem- odrzuceniem poza nawias wirtualnego podwórka. „Przesadne uwielbienie Internetu rozwija się w atmosferze, która jawi się jako atmosfera nowej religijności. Jest coraz wyraźniejsza w miarę zbliżania się danej osoby do środowisk, które są najbardziej gorliwymi neofitami”- twierdzi socjolog Philippe Breton. Dlatego w najbliższym czasie Kościół zaprasza swoje dzieci na drogę postu i zmiany myślenia- dystansu i czujności wobec tego, co odbiera nam wolność i wewnętrzny spokój. Post jako rezygnacja i przebudzenie świadomości. Przemienienie postawy wobec rzeczywistości, „aktywne oddanie się wierze” która pozwala stanąć nam w naprzeciw Tego, który jest tchnieniem życia. „Panie Jezu Chryste, Boże nasz- pisał św. Izaak Syryjczyk- swoimi cierpieniami ukój moje cierpienia. Swoimi ranami ulecz moje rany… Niechaj Twoje ciało rozciągnięte na drzewie krzyża pociągnie ku Tobie mego ducha, którego niszczą demony…”

niedziela, 15 lutego 2026

 

A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”(Łk 2,22-40).

Święto Spotkania. „Raduj się, Bogurodzico Dziewico, pełna łaski, bo z Ciebie zajaśniało Słońce Sprawiedliwości, Chrystus Bóg nasz, oświecający znajdujących się w ciemnościach. Wesel się i ty, starcze sprawiedliwy, który wziąłeś w swoje ramiona Wyzwoliciela dusz naszych, dającego nam zmartwychwstanie”(Troparion). Wizyta w świątyni jerozolimskiej i proroctwo oraz towarzyszące wzruszenie starca Symeona. Te dwie narracje są ze sobą powiązane w sposób nierozłączny. Wyrażają prawdę o tym, że Bóg przychodzi do człowieka, a człowiek spotyka Boga. Dla mnie osobiście to Święto Światła- Syn Człowieczy „Bóg z Boga. Światłość ze Światłości” zstępuje w życie ludzi i rozszerza granice „Miejsca Najświętszego”, uobecniając się w całej pełni poznania. „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli…” Miał rację św. Grzegorz z Nyssy mówiąc: „Zbliżając się do światła dusza staje się światłością”. Ofiarowanie to początek rozszerzającej się na człowieka i świat światłości. Jej eksplozją będzie późniejsze Przemienienie i Zmartwychwstanie. „Światłość Zmartwychwstania będzie spowijać Kościół- jak pisał o. Bułgakow- a radość paschalna i zwycięstwo nad śmiercią będzie go wypełniać”. Ten blask wieczności zapowiadał pokorny Symeon- człowiek oczekiwania i nadziei. „Duch Święty objawił mu, że nie umrze, zanim nie zobaczy Mesjasza Pańskiego”. Duch Święty rozświetlił jego zmysły, obdarował natchnieniem i wyreżyserował spotkanie, które stało się Epifanią ! „Poprzez Ducha Świętego poznajemy Chrystusa, Syna Bożego a przez Syna kontemplujemy Ojca” (św. Jan z Damaszku). Dlatego Święto Spotkania jest zarazem uobecnieniem, teofanią Słowa, które stało się ciałem; jest teofanią czterdziestego dnia. Ten podniosły fakt staje się źródłem do uwielbienia Boga; naszą radością spotkania. „Jak Bogurodzica, Dziewica niepokalana, niosła w swoich ramionach Światło prawdziwe idąc na spotkanie tych, którzy pozostawali jeszcze w mroku śmierci, tak też i my oświeceni jego promieniami i trzymając w reku widoczny dla wszystkich płomień pośpieszajmy naprzeciw tego, który jest prawdziwym światłem…” (św. Sofroniusz). My jesteśmy w gronie uprzywilejowanych na których twarzach i duszach lśni blask obecności Pana.  „Człowiek mający oświecenie osiąga wieczne szczyty, już na ziemi wszystko staje się cudem” (św. Grzegorz Palamas). Chrześcijanina przenika świeta tęsknota za Oblubieńcem i blaskiem jego Królestwa. Miał rację Bierdiajew: „Człowiek niesie w sobie zupełnie odmienny świat, niezrozumiały do końca dla kogoś drugiego”. Ten człowieczy świat ostatecznie zostanie rozjaśniony w pełni ostatecznego spotkania z Chrystusem- spowitym blaskiem nowego eonu.