Dogłębnie martwi mnie ta
kolejna sytuacja wojenna z Iranem. Niepokoje o los jutra nakładają się
warstwowo i nie pozwalają spokojnie spacerować naprzeciw oślepiającego wzrok
słońca. Wiosna kiełkuje powoli a jej zapach budzi i wyostrza zmysły. Ta
impresja zostaje przerwana komunikatami mrożącymi krew w żyłach. Człowiek z
amplitudą mojej wrażliwości nie może pozwolić sobie na chwilę spokoju w
refleksji o świecie i wydarzeniach które rozpisywane są ponad głowami innych, a
na które nie mam żadnego realnego wpływu. Punkty zapalne i kolejne wojny – tym razem
Iran – i koncentracja sił amerykańskich i Izraela, konfrontacje, zwarcia i
kolejne przerwane życia. Jakże trudno utrzymać pokój w ryzach ludzkich świadomości
i sumień. Kolejny demoniczny rechot na twarzach mocodawców, dostrzegających w
wymianie sił i ognia, okazję do demonstracji złudnej wielkości i poszerzenia własnych
partykularnych wpływów. Kolejna Golgota usypanych i bezimiennych ciał – „odprysków”
zemsty, niemocy przebaczenia i kochania.
„Bo ludzie są ciekawi. Ludziom nie wystarcza wersja złagodzonej rzeczywistości.
Nawet ozdobiona najpiękniejszymi ideami filozoficznymi i najbardziej nęcącymi
hasłami zbiorowej szczęśliwości społecznej. Każdy bowiem człowiek ma własne
doświadczenie życia i śmierci, miłości i nienawiści, szczęścia i rozpaczy. Wobec
tego doświadczenia nieprzydatne są wszelkie metody interpretacji porządkującej.
I ludzie, wiedzeni ciekawością, od czasu do czasu pragną sięgnąć poza te
systemy porządkujące” – wyznał trafnie w jednej z rozmów Nowosielski. W to
wszystko wpisuje się Krzyż Chrystusa na który również my, prawosławni, spoglądamy
częściej z drżeniem ust wyśpiewując strofy Wielkiego
Kanonu Pokutnego: „Przypadam do Ciebie, Jezu, zgrzeszyłem przed Tobą,
zabierz ze mnie ciężkie brzemię grzechów i jako miłosierny daj mi łzy pociechy.”
Jakże dojmujące jest przeświadczenie, że również tymi słowami duchowej
przemiany, modlą się na froncie ukraińsko – rosyjskim żołnierze, jakże często
unieruchomieni po obu stronach okopów. Tak bracia połączeni chrztem i krzyżem
na piersiach szeptają te słowa mocy i jednocześnie ściskają w dłoni kolbę
karabinu (narzędzia agresji i zniszczenia). Dzieci Boże zaciemniające oblicze
Chrystusa i wystawiające wiarę na nieprawdopodobną próbę.Tam, gdzie kończy się
królestwo Boże, natychmiast zaczyna się krajobraz obłędu i moralnej katastrofy:
„Świat jest na opak, ludzie chodzą z głowami do dołu… to jest prawdziwe
zboczenie ! Obłęd ! Oni nie wierzą ani w Boga, ani w Chrystusa. Ale próżność i
duma dręczą ich i muszą skończyć na wzajemnym pożeraniu się”(F. Dostojewski).
Świat wydany Złemu to mało popularna diagnoza i wierzcie mi, nie przechodzi
przez usta wielu teologom, uprawiającym ugłaskaną i dostosowaną do potrzeb
świata naukę. Spirala zła w potężnej opozycji do dobra które odciska się na
oczach i duszach tych, którzy przestają być bierni i modlitwą rozkruszają sytuacje
spowite mrokiem i brakiem nadziei. „Dusza przez grzech umiera… Łzy nie mogą
wskrzesić martwego ciała, lecz jeśli padają na duszę, ożywiają ją i przywracają
jej życie”(św. Efrem). Niech zatem ludzkie łzy, staną się wodą nowego chrztu i
zalążkiem pokoju przenikającego ciało zapętlonego w złu świata.






