niedziela, 31 grudnia 2017




Łk 2, 22-40  Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu»... A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: «Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela»...
Ewangelia przywołuje moment ofiarowania Chrystusa w Świątyni Jerozolimskiej. Znaczenie tego wydarzenia jest szczególnie podniosłe. Mówi o spotkaniu, wykupie i ofierze. Przywołuje pierwotne samofiarowanie Chrystusa. Przedstawienie i ofiarowanie dziecka w świątyni nie było jedynie wypełnieniem semickiego rytuału ze strony Maryi i Józefa. To, co się dzieje ma o wiele głębszy sens. Chrystus zostaje przedstawiony i ofiarowany; mamy tu początek Odkupienia- Bogoczłowiek zostaje oddany światu, aby go przekonać i przemienić siłą bezbronnej miłości, naprawić i podnieść, ofiarować Ojcu. Niezwykle wyraźnie oddaje to komentarz średniowiecznego mistyka św. Bernarda: „Ofiaruj Syna Dziewico Święta i przedstaw Panu błogosławiony owoc żywota Twojego. Ofiaruj na pojednanie nas wszystkich Hostię Świętą, podobającą się Bogu.” Dzisiejsza Ewangelia odsłania nam jeszcze jedno ważne przesłanie, mówiące o Rodzinie która pomimo przeciwności losu jest umocniona więzami miłości i ofiary. Dom rodzinny jest tam, gdzie jest kochająca Matka i Ojciec. Myślę również o własnym rodzinnym domu; o miłości i trosce rodziców. Wspominam jak ojciec uczył mnie wszystkiego, wprowadzał w świat męski- spokojnie i rozważnie. Jak matka chroniła mnie niczym piskle i powtarzała niczym refren psalmu: „Dziecko uważaj na siebie. Pamiętaj, bądź dobry dla innych.” Tato odprowadzał mnie na dworzec kiedy wyjeżdżałem do szkoły, później na studia i żegnał się w taki sposób jakbym miał odpłynąć za ocean i wrócić Bóg wie kiedy. Wracam pamięcią do dnia moich święceń, gdzie ojciec i matka z poczuciem dumy, łzami, szczęściem całowali moje dłonie. Kocham ich za to, że potrafili akceptować każdą moją decyzję, widząc w niej pomysł i palec Boży. Bezpieczny dom w którym pielęgnowana jest atmosfera serdeczności, wrażliwości i pokoju. Tylko taka rodzina jest wstanie przynieść swoje dziecko i poświęcić je Bogu. Dom jest pierwszym środowiskiem w którym człowiek wzrasta, uczy się wiary, mądrości a nade wszystko miłości. Ksiądz Twardowski z właściwą dla siebie wrażliwością pytał w dziecięcy sposób: „Czy pochwaliłeś kiedyś swoją mamusię ? Czy wiesz, że mamusia ma cudowne oczy ? Pomyśl, jaki jesteś wobec swojego tatusia ? Czy myślisz o nim ? Czy modlisz się za niego ? Kiedy dom rodzinny jest miłością ?” Brak tej przestrzeni sprawia jakieś ludzkie i duchowe ubóstwo. Dlatego Rodzina z Nazaretu może być cudownym wzorem dla wielu zagubionych i pozbawionych wartości osób żyjących pod jednym dachem, a paradoksalnie sobie obcych. Bóg wszedł w ludzką rodzinę, stał się dzieckiem pięknej i głęboko wierzącej Kobiety. Stał się przybranym synem pracowitego i czułego cieśli, ucząc się i wzrastając w klimacie poczucia bezpieczeństwa i szacunku. Rodzinne więzy i zobowiązania były podporządkowane misji, którą otrzymał od Ojca. „Kiedy doczekamy powrotu tych szczęśliwych czasów- pytał J. Berthier- Gdy Jezus Maryja i Józef staną się wzorem wszystkich chrześcijańskich rodzin, wówczas myśli płynące z wiary, napełnią wszystkie umysły, ożywią wszelkie pragnienia, pokierują wszystkimi uczynkami. Jeżeli zostaną one ofiarowane Bogu, staną się święte i zasługujące na niebo.”

czwartek, 28 grudnia 2017

Mt 2,13-18

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.”

Narodziny Chrystusa, poza triumfem i świetlistością dobra, uwalniają również moce zła i próbują osłabić siłę wydarzenia w którym Bóg objawia pełnię swojej miłości. Demoniczne siły uobecniają się w działaniu i lęku przed utratą władzy króla Heroda. W przybliżeniu dramatycznego męczeństwa niewinnych dzieci i ocaleniu Dzieciątka Jezus, ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu i jej późniejszego powrotu do ziemi ojczystej święty Mateusz wyraźnie wzoruje się na tekście zaczerpniętym ze Starego Testamentu, opisującej wyjście Izraelitów i powrót z wygnania. Ojcowie Kościoła dostrzegli w tym przekazie niezwykle atrakcyjną pod względem teologicznym i symbolicznym opowieść. „Boże nasz Ojcze, w dniu dzisiejszym Święci Młodziankowie Męczennicy obwieścili Twoją chwałę nie słowami lecz śmiercią”- głoszą teksty liturgiczne. Mamy tu zawarte elementy teologii męczeństwa, niezwykle silnie zabarwionego emocjonalnie- ponieważ dotyczyło bezbronnych dzieci. W tej bezbronności postrzegano wspólnotę chrześcijan dryfującą wśród wrogiego pogańskiego świata. Młody Kościół zanurzony w Krwi Baranka- przeżywający Paschę Pana. Bóg przyszedł na świat, aby umrzeć. Ta głęboka prawda wyrywa nas z banalności świąt i wesołkowatości. Po radości narodzin rysuje się perspektywa krzyża- zaakceptowanego i przyjętego w wolności. „Te niemowlęta, choć o tym nie wiedzą, umierają za Chrystusa, ich zaś rodzice opłakują śmierć męczenników, a on, nie umiejąc jeszcze mówić, świadczą o Zbawicielu. Oto panowanie Tego, który przez śmierć przyszedł panować. Oto już wybawia Ten, który jest Wybawicielem; oto już zbawia Ten, który przynosi zbawienie” (Kwodwultedus).  W Boże Narodzenie wpisany jest realizm męczeństwa- największego daru z siebie. Chrystus jest Zbawicielem i koroną tych dzieci. Sam dopiero narodzony już działa zbawiając niewinne dzieci, które wyznały wiarę i umarły dla Niego. Ich życie stało się drogocenne w oczach Boga. Wiara chrześcijańska zakłada pójście śladami Chrystusa. Niezrozumienie, prześladowania, wykluczenie, a nawet męczeństwo jest wpisane w życie uczniów Chrystusa. Zbyt wyraźnie rozumieją to chrześcijanie współcześni; prześladowani za wyznawanie wiary; dzieci doznające gwałtu przez brutalny świat dorosłych, odpierający radość istnienia i piękno niewinności. Kończę słowami Brata Karola de Foucauld: „Żyj dzisiaj tak, jakbyś wieczorem miał umrzeć jako męczennik.”

niedziela, 24 grudnia 2017


Lęk ogarnia piekło, bo Stwórca stał się sercem stworzenia ! Boże Narodzenie. Misterium bliskości Boga, który stał się Człowiekiem. Ukazał boskość w tym, co na ziemi niewątpliwie najpiękniejsze: w małym dziecku. „Bezcielesny przyjmuje ciało, Słowo się materializuje, Niewidzialny daje się widzieć, Nietykalny daje się dotknąć, Bezczasowy poczyna się w czasie, Syn Boga staje się synem człowieczym...” (św. Grzegorz z Nazjanzu). Kontemplacji tego wydarzenia towarzyszy mi radość i wzruszenie prostaczka; człowieka który nie zdoła do końca pojąć ogromu zstępującej w świat i jego historię Miłości. Ten, który do tej pory był nieogarniony, przyszedł w ciele Dziecięcia. „Pan przyszedł na świat nie wśród złota i srebra, lecz wśród błota” (św. Hieronim). Słowo wyszło z ciszy, wykluło się niczym wątłe piskle z łona Tajemnicy; przeszedł niebiańską szlak i znalazł miejsce pod sercem najpiękniejszej ziemskiej Kobiety Maryi. „Wszechmogący objawia się w delikatnej słabości Dziecka, nieskończona Cisza wypowiada się poprzez Słowo ‘streszczone” w ciele, Piękno Całkowite ofiaruje się we fragmencie, w szopce. To tam znajduje się brama otwierająca przejście do nieskończonej ciszy Boga, skąd pochodzi życie, ku któremu wzdycha niespokojne serce” (B. Forte). Każdy nosi w sobie ewangeliczny moment narodzin najcudowniejszego Dziecięcia; swoje własne, pełne ciepła wyobrażenie o tym, co stało się w Betlejem. Ludzkie oblicze Boga, sprawia że człowiek odnajduje swoją własną, pełną wewnętrznego i przemienionego piękna twarz. „Twarzyczka Dziecięcia rozdarła na zawsze matowość świata, sprawiając, że wytrysnęło w nim światło zmartwychwstania” (O. Clement). W Noc Narodzenia Bóg wchodzi w serce stworzenia, a człowiek- grzeszny, wątły, słaby i zasklepiony w sobie, zostaje wyniesiony ku wieczności, promieniując siłą miłości scalającej wszystko to, co do tej pory były wybrakowane. Pewnie dlatego w tym czasie nasila się tyle dobra i ludzkiej życzliwości, a skamieniałe ludzkie serca kruszą się od nadmiaru miłości przebaczającej i wskrzeszającej świętość. Ludzie stają się bardziej bogopodobni, ośmielę się powiedzieć- rozrzutni w okazywaniu sobie dobroci. Boże Narodzenie nie jest tylko świętem cudownego człowieczeństwa- wydobywaniem dobroci z pod warstw zaprószonego ludzkiego wnętrza. Jest to również święto radości Boga. Święty Leon Wielki w homilii na święto Narodzenia Pańskiego, mówi: „Niech się weseli święty, niech się raduje grzeszny.” Raduje się również Bóg Ojciec, ponieważ w Słowie które stało się Ciałem, uobecniła się pełnia łaski. „W Nim bowiem wybrał nas... według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski” (Ef 1,4).  Philantropia – miłość do człowieka.


Pragnę wszystkim moim przyjaciołom, znajomym, studentom, uczniom, czytelnikom mojego bloga złożyć z serca płynące życzenia świąteczne. Niech Chrystus – Światłość ze Światłości, Książę Pokoju, napełnia wasze serca głębią wiary, miłością i pokojem. Promieniujcie szczęściem. Christos rażdajetsia. Sławitie Jeho !

czwartek, 21 grudnia 2017


Ps 33  
Dusza nasza oczekuje Pana,
on jest naszą pomocą i tarczą.
Raduje się w Nim nasze serce,
ufamy Jego świętemu imieniu.
Duchowe przygotowanie do ważnych wydarzeń zawsze jest przeniknięte oczekiwaniem. W tęsknocie zawiera się intensywność uczuć, rozedrganie serca, a oczy duszy stają się bardziej szkliste i wyostrzone na nagłe zadziwienie. W chrześcijaństwie intensywność myślenia o Bogu nigdy nie jest czymś wydumanym, biernym czy jedynie sentymentalnym; zawiera się w tym szczególna głębia uczuć i napięcie. Czasami mam takie nieodparte wrażenie, że Chrystus się narodził, ale świat jeszcze o tym nie wie. Ludzie ciągle potrzebują dowodów i rozmaitych bodźców do tego, aby przedrzeć się w przestrzeń wiary i zachwytu. Chrześcijaństwo próbuje ze wszystkich sił wyjaśniać ukrytą obecność Boga Miłości, ale często kapituluje przed falą komercyjnego szczęścia proklamowanego z ambon lekkomyślnego świata. W miejsce fałszywych sakralizacji musi wejść odwaga poznania, przybliżenia się, zestrojenia ze śpiewem aniołów obwieszczających radosną wieść. Za lada chwilę w murach świątyń w liturgicznej ekspresji form pojawi się „Ten, który w swojej dłoni trzyma całe stworzenie...” Chleb eucharystyczny przeistoczy się w betlejemski Dar Nieba- Pokarm Życia. Kościół nie będzie opowiadał o pięknym i owiniętym w pieluszki Dzieciątku z Betlejem- ten przekaz jest dla rozrzewnionych świątecznym nastrojem agnostyków wgapionych w kolorowe podarki i zdobną choinkę; będzie niósł przesłanie o Bogu, który stał się ciałem. „Szczęśliwe oczy wasze, że widzą”- powie wiele lat później Jezus z Nazaretu. Miał rację T. Merton: „Tajemnica jest działaniem Bożym- czymś, co Bóg czyni w czasie, by wprowadzić ludzi do sanktuarium wieczności. Jako religia tajemnic chrześcijaństwo jest religią faktów: faktów Boskich, Bożego działania. Chrystus się narodził. Narodził się dla nas i narodził się dzisiaj. Boże Narodzenie nie jest dniem takim jak inne. To dzień uczyniony świętym i wyjątkowym przez świętą Tajemnicę. Dzisiaj wieczność wkracza w czas, a czas- uświęcony- zostaje włączony w wieczność.” Zostawmy zatem świecidełka i błahostki komercyjnych wabików. Poderwijmy się jak pasterze przebudzeni w nocy i oślepieni blaskiem gwiazdy pobiegnijmy obwieszczając zaspanemu światu: „Niebiosa i ziemia jednoczą się dzisiaj, albowiem Chrystus się rodzi. Dzisiaj Bóg zstąpił na ziemię, a człowiek wstąpił na niebiosa.”

środa, 20 grudnia 2017


Łk 1, 26-38

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus... Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym... Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Literatura starożytna zachowała dla nas tak wiele mitów i legend mówiących o zapłodnieniu kobiety, która ma urodzić dziecko boga. Sprowadzają się one zazwyczaj do dwóch scenariuszy: albo kobieta zostaje wybrana na małżonkę przez boga, który łączy się z nią cieleśnie, albo jakiś przedmiot – opieczętowany aurą cudowności- wnika w ten czy inny sposób w jej ciało. Już u początku kształtowania się cywilizacji i kultur, towarzyszyło ludziom przekonanie, że macierzyństwo jest jakimś bezpośrednim włożeniem dziecka do łona matki. Nie rozumiano procesu poczęcia i etapów kształtowania się życia w łonie kobiety. Śmiertelne kobiety w wielu zachowanych źródłach piśmienniczych, były oddawane bogom lub też były dla nich zastrzeżone, często określano je jako „poświęcone bogom,” stąd nie mogły należeć do żadnego ziemskiego mężczyzny. Wymagano również aby zachowały dziewictwo do momentu „świętej inicjacji.” I tak w mitologii greckiej Zeus połączył się z Danae pod postacią złotego deszczu. W Egipcie tebański Amon oświadczał swojej wybrance: „Ja jestem twoim ojcem... Posiadłem cię.” Owidiusz wspomina o tradycji, według której Mars urodził się z Junony dotkniętej kwiatem, bez współudziału Jowisza. Pentameron ukazuje młodą dziewczynę, która stała się brzemienna po skosztowaniu listka z krzaku różanego. Nana poczęła Attisa po zjedzeniu jabłka granatu. Takie ciąże wywołane spożyciem czegoś spotykamy również poza światem klasycznym i jego barwnych mitów. Legenda z wyspą Trobrianda opowiada o matce herosa która stała się brzemienna pod wpływem kliku kropel wody spływających ze stalaktytu. Chrześcijaństwo, w którym postać Dziewicy Maryi wiąże się z ideałem dziewictwa, jak i boskiego macierzyństwa, wyróżnia się tym, że nie wyrasta ze sfery mitu, czy barwnego podania, ale z faktu historycznego otulonego cudowną tajemnicą ingerencji Boga. „Wcielenie – powie bizantyjski myśliciel Mikołaj Kabasilas- było nie tylko dziełem Ojca, Jego Mocy i Jego Ducha, ale także dziełem wolności i wiary Dziewicy. Bez zgody Najczystszej, bez Jej wiary, ten plan byłby nie do zrealizowania...” Cała dogmatyczna wykładnia Kościoła przez wieki pochylająca się nad wybraną przez Boga Kobietą, zawierała się w dwóch istotnych określeniach: Matka Boża i zawsze Dziewica- Theotokos i Aeiparthenos. „Za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy”- takie sformułowanie znajduje się w Credo, a ma swoje źródło w przekazie Nowego Testamentu. „Człowieczeństwo przynosi ofiarę najczystszą – Dziewicę, i Bóg czyni Ją miejscem swoich narodzin i Matką wszystkich żyjących, doskonałą Ewą” (P. Evdokimov). Dlatego Kościół Wschodni w Wigilię Bożego Narodzenia w sposób podniosły wyśpiewuje: „Cóż ofiarujemy Tobie, o Chryste ? Niebo ofiaruje Tobie aniołów, ziemia przynosi Tobie dary, a my ludzie, ofiarujemy Tobie Matkę Dziewicę.” To Jej człowieczeństwo, Jej ciało stało się ciałem Chrystusa. Już św. Grzegorz z Nazjanzu ostrzegał Kledoniusza: „jeśli ktoś nie uznaje Maryi za Theotokos, to staje się obcy Bogu.” Niewiarygodna jest w teologii świadomość przenikającego się macierzyństwa i dziewiczości, jakby tych dwóch elementów nie można było odseparować od siebie. „Teologia zajmuje się sprawami nadprzyrodzonymi i ciągle napotyka na tajemnice- pisał Newman- których rozum nie może wyjaśnić ani do których nie może się przystosować.” Zamieszkanie Boga w ciele Kobiety- Oblubienicy, należy zatem kontemplować w pokornym milczeniu, bez niegrzecznej ciekawości podyktowanej chęcią racjonalnego i absolutnego wyjaśnienia wszystkiego. Żar Ognia- Duch Święty- Miłość, schodzi niczym lawa (nasienie Boga)- napełniając łono Dziewicy Życiem. W konsekwencji tego aktu, Bóg będzie musiał narodzić się po ludzku. „Słowo wcielone w komórkę jajową zagnieździ się w całym splendorze materialności kobiecego ciała, które obdarzy Je kojącą łaską łożyska, pępowiny, płynu owodniczego, śluzu. Zacznie mu też tykać biologiczny zegar, który zatrzyma ciało Boga w ciele matki przez około czterdzieści tygodni, a później na mocy tej samej konieczności wymusi urodziny, Świat stanie otworem. Popychany ku niemu skurczami macicy, spiralnym ruchem zacznie przesuwać się w dół, aż Józef, który nie ma o tym wszystkim pojęcia, zobaczy czubek głowy” (R. Koziołek). Jakże brakuje słów aby pisać o tym cudzie, niech to zostanie przesłonięte zasłoną tajemnicy; wydarzenie ciągle fascynujące i popychające w przestrzeń wiary i zdumienia. Bądź błogosławioną Matko Życia i Matko Światłości.

wtorek, 19 grudnia 2017

Dziewica dziś Przedwiecznego rodzi i ziemia grotę udostępnia Niedostępnemu... Jesteśmy przyzwyczajeni od dzieciństwa do obrazów sentymentalnych i pełnych ciepła szopek bożonarodzeniowych. Taki wdrukowany kod kulturowy- Chrystus narodził się w szopce. To przekonanie jest w nas taki silne i kształtuje całą gamę wyobrażeń na temat miejsca narodzin Mesjasza. Od dzieciństwa pamiętam jak z moim ojcem budowałem w kościele szopki, to był mój dziecięcy świat w którym dojrzewała wiara i pewnie rozkwitała ckliwa wyobraźnia tego zbawczego wydarzenia. Najpierw musiała być drewniana konstrukcja z mnóstwem siana, aniołków, świecidełek i innych dodatków. Najpierw zaplanowane miejsce dla owieczek i baranków, osiołka a jakże, dopiero finalnym momentem była reprezentacja dzieciątka na białym prześcieradełku. Chrześcijaństwo zachodnie dzięki kulturze skrzętnie przechowywało to wyobrażenie przestrzeni narodzenia Boga- Człowieka w swojej wyobraźni. Muszę niestety zburzyć nasze dziecięce, czasami infantylne wyobrażenia. Dzięki ikonografii renesansowej promieniującej na inne epoki sztuki, utrwalił się w powszechnym przekonaniu model szopki jako tego szczególnego miejsca przyjścia na świat dzieciątka Jezus. Mówimy że pierwszą szopkę zbudował święty Franciszek z Asyżu aby jeszcze mocniej kontemplować Wcieloną Miłość którą odrzucił świat. „Przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli”. Chyba źle odczytali wierzący intencję Franciszka, on nie zbudował szopki wprowadzając ją do kościoła i czyniąc częścią liturgicznego misterium, ale poszedł zabierając ze sobą braci i odprawił Mszę Świętą do szopki, tym samym wchodząc w klimat ubóstwa, opuszczenia, chłodu i narodzin Dziecięcia pośród zwierząt. Franciszek miał cudowną wyobraźnie i oczyma wiary widział więcej niż my dzisiaj. Tak naprawdę narodzenie Chrystusa miało miejsce w grocie. Jaskinia zawsze odgrywała istotną rolę w ludzkich wyobrażeniach, przy czym bogactwo tych wyobrażeń jest przeobfite. Od najdawniejszych czasów chrześcijanie pielgrzymujący do miejsc związanych z życiem Jezusa, a udając się do Betlejem zwiedzali jedną z grot. Do grot zaganiali pasterze swoje stada przed nocą która była zimna, jak również chroniąc swój bezcenny żywy inwentarz przed drapieżnikami wykradającymi owce ze stada. To w grocie Maryja powiła Dzieciątko, ponieważ nie było miejsca dla nich w mieście. Bóg narodził się pośród zwierząt, w smrodzie, wilgoci i śpiewie czteronogich adorantów. Położony na gnoju, bo gdzież tam było sianko narodził się Król królów i Pan panów ! Taka aura towarzyszyła Jego przyjściu, a grota stała się niemym świadkiem największego cudu historii. Wyraz temu przekonaniu daje w swoich słowach Roman Melodos: „Panna porodziła dzisiaj Ponadnaturalnego, a ziemia proponuje grotę Niedostępnemu”. Natomiast wielu Ojców Kościoła porównywało ciało Panny w grocie do kwitnącego i życiodajnego ogrodu w Edenie. Grota jest również obrazem matczynego łona. Jak wyśpiewa nabożeństwo „Akatystu” do Bogurodzicy: „łono Twoje większe niż niebo i ziemia”. Łono Maryi wskazuje na łono i serce ziemi. „Człowieczeństwo Boga rozpoczyna się zstąpieniem Jezusa w głębię ziemi, do ciemności groty”. Dlatego chrześcijański Wschód w narodzeniu Chrystusa dostrzega już wydarzenie Paschy. Takim dogmatycznym obrazem tych duchowych poszukiwań staje się ikona Narodzenia Chrystusa. „Ikona zachowuje ścisły związek z tekstami liturgicznymi i przedstawia szczególnie wstrząsającą ich interpretację: trójkąt groty, ten ciemny otwór do jej wnętrza, to piekło. Aby dotknąć otchłani i stać się „sercem stworzenia”, Chrystus mistycznie umieszcza swoje narodzenie w głębi otchłani, gdzie zło butwieje w swym ostatecznym zagęszczeniu. Chrystus narodził się w cieniu śmierci, Boże Narodzenie pochyla niebiosa aż po piekło, a my wpatrujemy się w leżącego w żłobie Baranka z Betlejem, który zwyciężył węża i dał pokój światu”. Ta wizja wydaje się jakże odmienna od zachodniego sposobu obrazowania miejsca narodzin jak również ukazania samego Dziecięcia. Mamy tu do czynienia z Izajaszowym Mężem Boleści (Iz 53,3). Dostrzegamy tu teologiczne paralele do wydarzenia złożenia Chrystusa do grobu, cieszy wielkiego szabatu- wydarzenia Wielkiej Soboty. „Każde złożenie do grobu jest powrotem do matczynego łona i poprzedza nowe narodziny” (G. Leeuw). Jak głoszą teksty liturgiczne z wielką dramaturgią i podniosłością chwili: „Życie się uśpiło, a piekło drży z trwogi”. Chrystus na ikonach złożony jest przez swoją Matkę w żłobie który przypomina katafalk, jakby grób kamienny. Powijaki Dzieciątka mają dokładnie ten sam kształt co śmiertelny całun, który anioł pokaże niewiastom niosącym wonności w poranek zwycięstwa życia nad rozpaczą śmierci. „Świetliste Dzieciątko odcina się na czarnym tle i antycypuje „zstąpienie do piekieł”. Ono samo jest „światłem, które w ciemnościach świeci”; „Słońce zaszło wraz z Nim, ale ciało Boga pod ziemią rozprasza ciemności piekła. „Światło zwycięża ciemności, Życie unicestwia śmierć”. Chrystus narodzony w grocie, owinięty w całuny, jest niczym innym jak mistagogiczną wykładnią zstąpienia Słowa do piekieł, tu rozbrzmiewa w oddali echo słów Ewangelii Janowej: „Światłość w ciemności świeci”. Pewnie warto byłoby się zapytać gdzie w tej grocie jest miejsce dla mnie ? Do groty trzeba mieć odwagę wejść, najpierw przejść przez ciemność aby w głębinie skalnej zobaczyć Światłość położoną  w sercu stworzenia. Jest w tym głęboka prawda o tym, że człowiek odrodzi się kiedyś we wnętrznościach ziemi, „urodzi się na nowo do życia wiecznego” (J. Servier). Przesłanie Ewangelii i ikonograficzna wizja groty w której poczęło się Życie Świata, niech będzie źródłem inspiracji w medytacji chwili narodzin każdego dziecka, a szczególnie narodzin każdego człowieka do wiary. W „grocie” wraz Maryją każdy wierzący powinien począć Boga- Człowieka, aby Go ofiarować dla innych i tym samym napełnić życie miłością i pokojem.  



 

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Mt 1, 18-23

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów».  

Ewangelista Mateusz w specyficznie semicki sposób przybliża nam szczegóły Narodzenia Pańskiego. Przyglądamy się temu Misterium oczami świętego Józefa. Kiedy rzetelnie prześledzimy ikonografię ilustrującą temat narodzenia Chrystusa, zobaczymy Józefa wycofanego, wystraszonego, niepotrafiącego do końca objąć sercem tej chwili. Jego oczy patrzą gdzieś poza rozgrywającą się scenę, wydają się zawieszone gdzieś w pustce; tak się dzieje wtedy kiedy nie potrafimy poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. „W noc Bożego Narodzenia wydaje się, że Bóg i człowiek zamienili się rolami – pisał J. Pasierb- Bóg jest bezsilny, kruchy, zagrożony, to Jemu trzeba opieki, światła i ciepła.” O czym nam opowiada Ewangelia ? Mówi o początkowym kryzysie Józefa i odwadze zaopiekowania się własną rodziną. Z zalęknionego i poddawanego pokuszeniu mężczyzny, rodzi się człowiek głębokiej wiary i odwagi. Z marginesu wschodnich ikon i osobistej walki z myślami, pojawia się opatrznościowy mąż i ojciec, przyjmujący pod dach swego domu Boży Cud. Jest sprawiedliwy, to znaczy postępuje właściwie, jest sprawiedliwy w stosunku do swojej Oblubienicy; miłość usuwa lęk z jego serca. Bóg wkracza w jego rozmyślania. Głęboki sen staje się przestrzenią ważnych rozstrzygnięć i śmiałych decyzji. Anioł szepcze Józefowi, a ten posłuszny woli Boga czyni jak należy, „bierze swoją Małżonkę do siebie.” Anselm Grun pisał: „Jednak mężczyzna, by właściwie postępować musi, musi wsłuchiwać się w sny. Bez snów mężczyzna będzie ślepcem.” Największe wrażenie robi na mnie obraz Lorenzo Costa Święta Rodzina. Renesansowy artysta ukazuje małego, nagiego Jezusa w spokojnej pozie leżącego na białym płótnie. Maryja i Józef stojący obok siebie spoglądają z wdzięcznością i błogosławieństwem na Dzieciątko. Zdumienie Józefa odzwierciedla ową adoracyjną postawę jaką winien przyjmować chrześcijanin, wyznając wiarę w prawdziwą obecność Chrystusa w Eucharystii; złożonego na białym korporalne i bezbronnego. Miłość uobecnioną, zapraszającą do wejścia w komunię. „Józefie, zwiastuj praojcu Dawidowi przedziwne zdarzenia- głosi liturgia bizantyjska- Dziewicę widziałeś rodzącą, z mędrcami składałeś pokłon- za pasterzami śpiewałeś chwałę – przez anioła zostałeś pouczony. Proś Chrystusa Boga, aby nas zbawił.”