środa, 31 stycznia 2018
wtorek, 30 stycznia 2018
Wtedy
przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu
do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce,
aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd
na Niego napierał. Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego
synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?»
Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: «Nie bój się,
wierz tylko... Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie,
płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: «Czemu podnosicie
wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi»...Ująwszy dziewczynkę za
rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!»
Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I
osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym
się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
Ewangelia Chrystusa jest Ewangelią
życia. Proklamuje życie, które niczym gejzer wybucha usuwając cień i znamiona
śmierci. „Wiedza staje się miłością”- jak mówił św. Grzgorz z Nyssy. Opowiadanie
o uzdrowieniu córki Jaira odsłania aż nazbyt wyraźnie jak współczujący i
wyrywający z ramion śmierci jest Chrystus. Darem jest osobowe istnienie
człowieka. Człowiek jest tajemnicą, którą On bierze w swoje dłonie (zamyka w
nich, chroni ). Dla świata człowiek jest śmiertelny- skazany na samotny niebyt.
Dla Boga wszystko żyje, przeznaczone jest dla wzrostu, rozkwitu, otulone
światłem jutrzenki. Człowiek nie umiera sam- jak pisał Pascal. Nie jest skazany
na samotne przechodzenie; przekraczanie progu śmierci naznaczone jest
bliskością Zbawiciela. „To nieprawda, że umierając wchodzi się w czerń tunelu.
To przedpokój jasności. Może jest to sięganie poza krąg, po którym światło obiega
wszechświat, zataczając krzywiznę o promieniu trzydziestu pięciu miliardów lat
ziemskich... W tak wielkiej chwili wystrzelenia swej biologicznej egzystencji,
nie wiadomo dlaczego nazwanej śmiercią, sięga się po system wszechświata. Do
samej światłości..” Chrześcijaństwo proklamuje radosne umieranie, spowite
blaskiem nowego wschodzącego Słońca. Święty Serafin z Sarowa umacniał swych
uczniów słowami nadziei: „Dla nas śmierć będzie radosną.” Chrześcijanin jest
istotą rezurekcyjną- homo paschalis-
wychylający spojrzenie ku „nowej ziemi i nowemu niebu.” Do każdego z nas
przyjdzie Chrystus ze słowami: „mówię ci, wstań !” Kiedy inni będą się nad nami
pochylali i szeptali coś przez łzy rozstania, pochyli się ktoś jeszcze. Tylko
On może obudzić do nowego życia !
niedziela, 28 stycznia 2018
W
Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego
nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był
właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on
wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić.
Wiem, kto jesteś: Święty Boga». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z
niego! » Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem
wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to
jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu
posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej
krainie galilejskiej.
Rzeczywistość w której
żyjemy jest napęczniała od nauczycieli, terapeutów, trenerów personalnych oraz
ludzi którzy mówią innym jak „żyć lepiej.” W synagodze w Kafarnaum też było
wielu wybitnych nauczycieli Pisma, biegłych warsztatowo i intelektualnie
mówców. Kiedy Jezus zaczyna przemawiać, wszyscy wcześniejsi głosiciele blakną
przy Jego mądrości, przenikliwości i władzy która rodzi w odbiorcach zachwyt. Jego
słowo posiada moc sprawczą ! „Jezus buntuje się przeciw nauczycielom Prawa,
stając po stronie maluczkich. Nauczyciele Prawa narzucają im ciężary nie do
zniesienia. Nie wiedzą, że Bóg wyzwala. Przypisują Bogu swoje konwencje społeczne
i swoje reguły. Jezus zaś przywraca Bogu wolność, przekraczając nakazy uczonych
w Piśmie i faryzeuszów, odrzucając sam fundament władzy” (C. Duquoc). Chrystus
odsłania miłosierną twarz Boga- pełnego współczucia, potrafiącego niwelować
niesprawiedliwość i przywracać społeczności tych których powszechnie uważa się
za chorych i wykluczonych. „Współczujący jest ten, kto w duchu nie czyni
różnicy pomiędzy jednymi i drugimi, ale lituje się nad wszystkimi”- mówił św.
Izaak Syryjczyk. Tylko On jest wstanie zaradzić sytuacji człowieka zniewolonego
duchowo. Święty Augustyn pisał: „Bóg przygotował lekarstwo wiary i nie
szczędził go na choroby ziemi, nadając mu potężną skuteczność.” Chrystus zbawia- to znaczy przywraca
pierwotne przeznaczenie człowieka, która jest byciem w Bogu. Czyni nową
sytuację ontologiczną, wyprowadzając człowieka z ciemności i demonicznego
zniewolenia ku życiu. To terapeutyczne działanie Zbawiciela dokonuje się
nieprzerwanie w lecznicy jaką jest Kościół. Wyraża to jedna z modlitw: „Uzdrów
swego sługę z choroby duszy i ciała i zgodnie ze swą wolą daj mu życie.”
piątek, 26 stycznia 2018
Paweł,
z woli Boga apostoł Chrystusa Jezusa, posłany dla głoszenia życia obiecanego w
Chrystusie Jezusie, do Tymoteusza, swego umiłowanego dziecka. Łaska,
miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana... Z tej
właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który
jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni,
ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa
naszego Pana ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i
przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według danej mocy Boga.
Często powracam w
osobistej medytacji do tego tekstu. W liście skierowanym do Tymoteusza
wybrzmiewa bardzo osobiste, nasycone silnym ładunkiem emocjonalnym przesłanie
do ucznia, którego prowadził w wierze święty Paweł. „Trzeba na Kościół patrzeć
oczyma wiary, by uznać w nim moc udzielania Ducha Świętego i mającego nadejść
Królestwa Bożego”- mówił jeden z mnichów góry Athos. Wybrzmiewa z tych słów mocny
ładunek wiary i niewiarygodnie silny impuls do podjęcia ewangelizacyjnego
działania, a nade wszystko osobistego- spolaryzowanego świadectwa o Chrystusie.
Tymoteusz jest „ikoną” każdego chrześcijanina- powołanego i przynaglonego do
duchowej aktywności. „Prawdziwe chrześcijańskie pragnienie- powie św. Tichon
Zadoński- to pragnienie Chrystusa i Jego skarbów duchowych.” Takie pragnienia w
młodym uczniu podsyca apostoł Paweł, roztaczając perspektywę bogactwa duchowych
darów. Wyrywa go z poczucia złudzenia, idealizmu, fałszywych wyobrażeń;
wprowadza go na trudną drogę miłości, wyposażając w depozyt niezachwianej wiary
i posłuszeństwa Kościołowi opromienionemu łaską zmartwychwstałego Chrystusa.
Jest to posłuszeństwo wyrastające z głębokiego i uświadomionego sensu
przeżywania Ewangelii. „Tylko ten, kto jest posłuszny Kościołowi, ma pewność,
że w swoim posłuszeństwie wobec Chrystusa nie idzie za swoją własną
przemądrzałością” (H. Baltahasar). Ojcowie Kościoła wielokrotnie akcentują, że
każdy człowiek ochrzczony jest na swój sposób „człowiekiem apostolskim.” Jest
kimś, kto w sercu Kościoła wydobywa odpowiednie i przeznaczone dla siebie dary
i charyzmaty. „W ręku masz pędzel i farby. Najpierw malujesz raj, a potem do
niego wchodzisz”- mówił N. Kazantikas. Jesteśmy powołanie do przeobrażenia
świata. Jesteśmy powołani do uchrystusowienia świata. Jak to zrobić ? Żyć tak
aby inni patrząc na nas powiedzieli, że to niemożliwe żeby Boga nie było !
czwartek, 25 stycznia 2018
Gdy
zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z
nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: „Szawle, Szawle,
dlaczego Mnie prześladujesz?” Powiedział: „Kto jesteś, Panie?” A On: „Ja jestem
Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co
masz czynić”. Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia,
słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a
kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku,
trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił. W
Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz... Wszedł do domu,
położył na nim ręce i powiedział: „Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci
się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony
Duchem Świętym”. Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i
został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły...
Spotkanie, doświadczenie, zdumienie,
ogołocenie i zachwyt w ukazaniu się Boga jest największą tajemnicą w jaką może
wejść zagubiony- przepełniony pytaniami i wątpliwościami człowiek. „Apofaza,
poczucie tajemnicy- powie J.Y. Leloup- prowadzi duchową drogą pokory, a zarazem
do przemienienia całej swojej istoty w światłości i miłości.” Są chwile i
godziny, które nagle znajdują nas w szczególnym stanie, w którym Istota dotyka
nas, nawet jeśli tego nie wiemy, nagle czujemy się w dziwnej atmosferze, jesteśmy
całkowicie „obecni”, całkowicie „tam”... czujemy się gładko i harmonijnie w
sobie, a jednocześnie otwarci i przepełnieni życiem. Szaweł wszedł w światłość-
przemienienie- ujarzmiające jego wzrok i unoszące duszę ku poznaniu Prawdy,
którą tak bardzo lekceważył, odrzucał oraz prześladował. To, co do tej pory
wydawało się jasno sprecyzowanym celem inteligentnego, gorliwego faryzeusza,
przeszło przez moment oczyszczenia- wypalenia, ciemności, metamorfozy, z której
zrodził się „nowy człowiek.” Teofan Zatwornik pisał: „Bóg jest Światłością, i
ci, których czyni on godnymi oglądania Go, widzą Go jako Światłość; ci, którzy
Go otrzymali, otrzymali Go jako światłość. Światło bowiem Jego chwały poprzedza
Jego oblicze i nie może On ukazać się inaczej jak tylko w świetle.” Dumny i
przekonany o słuszności swoich czynów człowiek z pod Damaszku wszedł w ogień
łaski rozpalony przez Ducha Świętego, aby następnie być spowitym mrokiem
bezradności, niepoznania, niewiedzy. „Wszedłszy w ciemność ponad wszelkie
pojęcie, poczujemy nie tylko własny brak słów, ale absolutną ciszę i niewiedzę.
Opróżniony z wszelkiej wiedzy, człowiek zostaje połączony z Tym, kto w sumie
jest niepoznawalny i nie wiedząc nic, wie w sposób przekraczający wszelkie
pojęcie” (Dionizy Areopagita). Od tego momentu Bóg wszedł w środek jego życia,
transcendując wszelkie poznanie, wiedzę, oczywistości; stał się Pawłem-
człowiekiem naznaczonym płomienną bliskością Boga. Od tej pory przeszłość staje
cieniem, czymś na wskroś iluzorycznym, przeobrażonym, nasyconym sensem.
Rozważanie kończę głębokim pouczeniem św. Jana z Kronsztadu: „Zawsze myśl o
tym, że bez Boga jesteś biedny, nędzny, ślepy i nagi duchem. Bóg jest bowiem
dla ciebie wszystkim: twoją prawdą, twym oświeceniem, bogactwem, odzieniem,
twoim życiem i oddechem. Wszystkim !”
wtorek, 23 stycznia 2018
Bramy, podnieście swe
szczyty,
unieście się, odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały!
«Któż jest tym Królem chwały?»
«Pan, dzielny i potężny,
Pan, potężny w boju».
unieście się, odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały!
«Któż jest tym Królem chwały?»
«Pan, dzielny i potężny,
Pan, potężny w boju».
Pełne zdumienia słowa Psalmisty wprowadzają
czytelnika w atmosferę podniosłą, transcendującą wszystko, co do tej pory było znane
i możliwe do wyobrażenia. Jakby rozdarła się zasłona wieczności i zstąpił Ten,
którego zewnętrzna cielesność nasycona światłem- jaśnieje niczym słońce na
firmamencie nieba- boski Helios zstępujący w świat i unoszący ku górze. Taką
wizję próbuje transponować bizantyjska, ruska... i współczesna ikona. „Albowiem
to, co nie możemy zobaczyć cielesnymi oczyma, oglądamy duchowymi poprzez
wyobrażenie na ikonie” (J. Wołocki). Czyż nie takim- pełnym wykwintu i
splendoru jest Chrystus z mozaikowych dekoracji kopuł, sklepień, apsyd,
spękanych od czułych pocałunków i pachnących rajem drewnianych desek- nośników
archetypicznej świętości ? Ikona „kolorowa kontemplacja Boga”, skracająca
dystans między niepoznaniem a poznaniem, lękiem a fascynacją zrodzoną z
poszukiwania serca. „W centrum jasności uroczysty Chrystus-Logos siedzi na gwiezdnym
łuku. Mocny kontur sylwetki i nieprawdopodobnie wydłużone ręce i ramiona, ich
patetyczny, niecielesny gest..., wszystko składa się na obraz zaskakującej ekspresji,
mówiący nie o Galilejczyku, ale o Odwiecznym Słowie” (A. Frybesowa).W
przestrzeni wzroku uobecnia się, zawsze piękny, dostojny, wiecznie młody, o
przenikliwym spojrzeniu- Człowiekolubiec.
„Bóg, który jest wszystkim we wszystkich, który jest obrazem swoich
przyjaciół, a Jego Oblicze jest opisywane przez kształty i kolory- to Chrystus
kosmiczny” (M. Quenot). Nie wiem dlaczego, ale za każdym razem kiedy czytam ten
fragment psalmu, moja wyobraźnia podąża ku miejscom dobrze znanym- teologiczno-malarskim
„przedsionkom nieba.” Jednym z takich miejsc jest zespół późnobiznatyjskich
malowideł z kościoła w konstantynopolskim monasterze Chora. Wizja która została
tam rozpostarta na ścinanych świątyni porywa dynamizmem, świetlistością i
subtelnym humanizmem emanującym z każdego kawałka barwnej dekoracji. Ogromne Zstąpienie do Otchłani w apsydzie i
wywierający jeszcze silniejsze wrażenie Sąd
Ostateczny na sklepieniu kaplicy wskazują nie tylko o niezwykłej biegłości
artysty, ale nade wszystko o mistycznej aurze wyrosłej z fascynującej i
wielkiej teologii Kościoła Wschodniego- wychylonego ku Paruzji. Tu zaczyna się
droga prowadząca oko widza w świat najwyższego splendoru. Człowiek ugodzony
przez grzech i lęk, zostaje zaproszony do przemienionego świata Boga. „I odtąd
wcielony i ukrzyżowany Bóg staje się między naszym cierpieniem a nicością,
między sprzeciwem a beznadzieją, między konaniem a pustką i przywracając nam
życie otwiera przed nami drzwi wieczności” (O. Clement). Wstępuje Król Chwały i
od tej pory wszystko jest przeniknięte paschalną nadzieją i euforią szczęścia.
poniedziałek, 22 stycznia 2018
Jeżeli rzeczywiście uważamy rozdział Kościołów za nieszczęście,
moim zdaniem, nieuniknione, to ich wzajemną nieznajomość należy uznać za
jeszcze większe nieszczęście. Nieznajomość ta bowiem utrudnia obustronne zrozumienie
i współpracę, co więcej, czyni ją niemożliwą. ... Poznajemy się lepiej, by się
lepiej zrozumieć i szanować, i tak czuć się między sobą, aby mimo różnic
poglądów uważać, że jesteśmy chrześcijanami o wspólnych celach i wspólnych
ideałach – D. Balanos
Jeśli potrafię zjednoczyć w sobie samym, w moim własnym życiu
duchowym, myśl Wschodu i Zachodu, Ojców greckich i łacińskich, to stworzę w
sobie odnowioną jedność podzielonego Kościoła; ta jedność we mnie może dać
początek zewnętrznej i widzialnej jedności Kościoła. Dlatego, jeśli chcemy
doprowadzić do połączenia Wschodu z Zachodem, nie możemy dokonać tego przez
wzajemne oszukiwanie się. Musimy ogarnąć w sobie jedno i drugie, i jedno i
drugie przekroczyć w Chrystusie- T. Merton
Subskrybuj:
Posty (Atom)




