Wielka Sobota- dzień
uroczystego Szabatu Boga. Milczenie spowija grób i ludzkie serca; święty
bezruch który za chwilę przemieni się w pełną splendoru i radości liturgię
Wigilii Paschalnej. Kościół zatopiony w kontemplacji, oczekuje chwili w której
otworzą się „bramy Raju,” kiedy drzwi kościoła i carskie wrota ikonostasu
zostaną rozpostarte dla tych którzy oczekują zstąpienia Słońca. „Głęboka cisza
ogarnia stworzenie w spoczynku- pisała Minke de Vres- Lecz Bóg Ojciec,
współczujący, działa dalej. Życie zstępuje w otchłań śmierci wypełniając swym
blaskiem najciemniejsze jej dno. Owocowanie ziarna wrzuconego w ziemię, które
obumiera w swej pierwotnej postaci, by powstać do życia nowego i wiecznego.”
Chrystus złożony w grobie odpoczywa, po tak wielkim boju, który dokonał się na
drzewie kaźni. Zranione Jego dłonie, bok i nogi, są świadectwem dramatu, który
zgotowała mu ludzkość; odciśnięte niczym pieczęć w pamięci Kościoła, staną się
znakami chwalebnego zwycięstwa nad śmiercią i królestwem demona. „Dzisiaj grób
ogarnął Tego, który w swojej dłoni trzyma całe stworzenie, kamień okrywa Tego,
który niebo okrywa pięknością, śpi życie i drży otchłań.” W sobotę dokonuje się
jedynie to, co wyrażają słowa chrześcijańskiego Credo- „zstąpił do piekieł”. Zstąpienie do piekieł widziane oczyma
wiary, stanowi jedno, powiązane i komplementarne wydarzenie: męki, śmierci
krzyżowej i zwycięskiego zmartwychwstania. Krzyż i zmartwychwstanie ukazują się
w tej perspektywie jako dwa oblicza tego samego Misterium. Tę właśnie jedność
Chrystusowej Paschy wyraża ikonografia chrześcijańskiego Wschodu,
przedstawiając Anastasis jako
zstąpienie i wyjście z Otchłani: Chrystus kruszy bramy krainy zmarłych, dźwiga
Adama i Ewę za rękę i wprowadza wszystkich oczekujących Go do królestwa życia.
Słowa radosnego Troparionu powtarzane wiele razy, oddają podniosłość tego
misterium wiary: „Chrystus powstał z martwych, śmiercią podeptał śmierć, i
będących w grobach życie dał”. W ten sposób każdy wierzący może z właściwą dla
siebie wrażliwością, kontemplować tajemnicę zbawienia, która stanowi jakże
ważną prawdę o ostatecznej perspektywie życia w Bogu. Tu ciemność zostaje
ostatecznie pokonana, ponieważ grzech został ugodzony w samo serce. Bunt Adama
który stał się przyczyną strącenia w ciemność, teraz zostaje rozświetlony
obecnością zstępującego Życia. W apokryficznej Ewangelii Nikodema czytamy: „I
ujrzałem, że Pan Jezus Chrystus nadchodzi w chwale światła, w pokorze, wielki,
a jednak skromny, trzymając w dłoni łańcuch pętający szyję Szatana i jego
związane plecami ręce, i wtrąca go na powrót do Tartaru, a wsparłwszy świętą
stopę na jego szyję, rzecze: Dziś skazuję cię na wieczny ogień.” Wielka Sobota
stanowi już antycypację wydarzenia wielkanocnego – centrum chrześcijańskiego
obchodu- Nocy triumfu- w czasie której w Paruzji może nadejść Pan. Wieczorem
kiedy rozbłyśnie światło Paschału- wszystko zostanie zapłodnione życiem i
światłością. Tak jak od światła świat zaczął istnieć jako przygotowany do wejścia
w relację z Bogiem, tak światło Chrystusa Zmartwychwstałego oświeci ciemności
ludzkich serc, i pozwolić na nowo uchwycić oczom duszy, blask światła-
zapowiadającego wielką eksplozję światła, które rozsadzi kamienny grób. „Oczyśćmy
zmysły, a ujrzymy Chrystusa Jaśniejącego- będą opowiadać o tym apofatycznym
wydarzeniu teksty liturgii wschodniej- w niedostępnym świetle swego
Zmartwychwstania. I usłyszymy wyraźnie jak mówi: Witajcie !”sobota, 31 marca 2018
Wielka Sobota- dzień
uroczystego Szabatu Boga. Milczenie spowija grób i ludzkie serca; święty
bezruch który za chwilę przemieni się w pełną splendoru i radości liturgię
Wigilii Paschalnej. Kościół zatopiony w kontemplacji, oczekuje chwili w której
otworzą się „bramy Raju,” kiedy drzwi kościoła i carskie wrota ikonostasu
zostaną rozpostarte dla tych którzy oczekują zstąpienia Słońca. „Głęboka cisza
ogarnia stworzenie w spoczynku- pisała Minke de Vres- Lecz Bóg Ojciec,
współczujący, działa dalej. Życie zstępuje w otchłań śmierci wypełniając swym
blaskiem najciemniejsze jej dno. Owocowanie ziarna wrzuconego w ziemię, które
obumiera w swej pierwotnej postaci, by powstać do życia nowego i wiecznego.”
Chrystus złożony w grobie odpoczywa, po tak wielkim boju, który dokonał się na
drzewie kaźni. Zranione Jego dłonie, bok i nogi, są świadectwem dramatu, który
zgotowała mu ludzkość; odciśnięte niczym pieczęć w pamięci Kościoła, staną się
znakami chwalebnego zwycięstwa nad śmiercią i królestwem demona. „Dzisiaj grób
ogarnął Tego, który w swojej dłoni trzyma całe stworzenie, kamień okrywa Tego,
który niebo okrywa pięknością, śpi życie i drży otchłań.” W sobotę dokonuje się
jedynie to, co wyrażają słowa chrześcijańskiego Credo- „zstąpił do piekieł”. Zstąpienie do piekieł widziane oczyma
wiary, stanowi jedno, powiązane i komplementarne wydarzenie: męki, śmierci
krzyżowej i zwycięskiego zmartwychwstania. Krzyż i zmartwychwstanie ukazują się
w tej perspektywie jako dwa oblicza tego samego Misterium. Tę właśnie jedność
Chrystusowej Paschy wyraża ikonografia chrześcijańskiego Wschodu,
przedstawiając Anastasis jako
zstąpienie i wyjście z Otchłani: Chrystus kruszy bramy krainy zmarłych, dźwiga
Adama i Ewę za rękę i wprowadza wszystkich oczekujących Go do królestwa życia.
Słowa radosnego Troparionu powtarzane wiele razy, oddają podniosłość tego
misterium wiary: „Chrystus powstał z martwych, śmiercią podeptał śmierć, i
będących w grobach życie dał”. W ten sposób każdy wierzący może z właściwą dla
siebie wrażliwością, kontemplować tajemnicę zbawienia, która stanowi jakże
ważną prawdę o ostatecznej perspektywie życia w Bogu. Tu ciemność zostaje
ostatecznie pokonana, ponieważ grzech został ugodzony w samo serce. Bunt Adama
który stał się przyczyną strącenia w ciemność, teraz zostaje rozświetlony
obecnością zstępującego Życia. W apokryficznej Ewangelii Nikodema czytamy: „I
ujrzałem, że Pan Jezus Chrystus nadchodzi w chwale światła, w pokorze, wielki,
a jednak skromny, trzymając w dłoni łańcuch pętający szyję Szatana i jego
związane plecami ręce, i wtrąca go na powrót do Tartaru, a wsparłwszy świętą
stopę na jego szyję, rzecze: Dziś skazuję cię na wieczny ogień.” Wielka Sobota
stanowi już antycypację wydarzenia wielkanocnego – centrum chrześcijańskiego
obchodu- Nocy triumfu- w czasie której w Paruzji może nadejść Pan. Wieczorem
kiedy rozbłyśnie światło Paschału- wszystko zostanie zapłodnione życiem i
światłością. Tak jak od światła świat zaczął istnieć jako przygotowany do wejścia
w relację z Bogiem, tak światło Chrystusa Zmartwychwstałego oświeci ciemności
ludzkich serc, i pozwolić na nowo uchwycić oczom duszy, blask światła-
zapowiadającego wielką eksplozję światła, które rozsadzi kamienny grób. „Oczyśćmy
zmysły, a ujrzymy Chrystusa Jaśniejącego- będą opowiadać o tym apofatycznym
wydarzeniu teksty liturgii wschodniej- w niedostępnym świetle swego
Zmartwychwstania. I usłyszymy wyraźnie jak mówi: Witajcie !”piątek, 30 marca 2018
Dzisiaj
na drzewie wisi Ten, który na wodach ziemię zawiesił, na króla aniołów
zakładana jest korona cierniowa, w szatę hańby obleczony jest Ten, Który niebo
przyodziewa obłokami, policzkowany jest Ten, który w Jordanie uwolnił Adama,
gwoźdźmi przybity Oblubieniec Kościoła, włócznią przebity jest Syn Dziewicy.
Kłaniamy się Twym cierpieniom, Chryste. Okaż nam Twe chwalebne zmartwychwstanie
!
Wielki Piątek to jedyny
taki dzień w ciągu roku, kiedy to przez skorupę zabieganego i pochłoniętego sprawami świata człowieka, przebija się prawda o Krzyżu do
którego został przytwierdzony Syn Boży. To również w liturgii Kościoła jedyny
dzień w którym spojrzenie z Eucharystii przechodzi na jej Owoc- Chrystusa-
Baranka wchodzącego w objęcia odtrącenia i śmierci. Tego dnia jakaś trudna do opisania łaska przechodzi przez ludzkie
serca powodując sejsmiczny wstrząs; czyniąc je uspokojonymi- wychylonymi ku
miłości Boga i ludzi. „Jaśnieje tajemnica Krzyża”- jak to wyraża starożytny
hymn liturgiczny. Jaśnieje i swoim blaskiem zagarnia ludzkie spojrzenia, kruszy
najbardziej stwardniałe serca, a usta wychyla do pocałunku złożonego na Ciele
umęczonego Boga. Dzisiaj chyba najmocniej dociera do nas prawda o tym, że
„Chrystus umarł za nasze grzechy i został wskrzeszony dla naszego usprawiedliwienia”
(1 Kor 15,3-4). Jego agonia staje się odpowiedzią dla cierpiącego człowieka i
stworzenia, nadając sens nawet temu, co jest pozbawione tego sensu. „Krzyż
wskazuje nam wskrzeszenie i drogę, która do niego prowadzi... Przez krzyż świat
i nasze życie stają się przejrzyste” (D. Staniloae). W sercu chrześcijanina
rodzi się na powrót pytanie: Dlaczego umarł za moje grzechy ? Odpowiedzią która
niczym wschodzące słońce rozpromienia wszystko, staje się najprostsze z
możliwych wyjaśnień: „Chrystus nas umiłował i samego siebie wydał za nas” (Ef
5,2). Umiłował każdego człowieka i zajął jego miejsce unicestwienia. „Umiłował
Kościół i dlatego wydał za niego samego siebie” (Ef 5,25). Zostaliśmy
ochrzczeni w Jego śmierci, rozgrzani miłością, stworzeni z przebitego boku,
niczym rajska Ewa z boku pogrążonego w śnie Adama. „Być ochrzczonym w Jego
śmierci oznacza wejść w serce Jezusa- powie R. Cantalamessa- wziąć udział w
dramacie miłości i cierpienia Boga... Z tego chrztu wychodzi się jako nowe
stworzenie, gotowe służyć w nowy sposób dla Królestwa Niebieskiego.” Oznacza to
śmierć dla grzechu i odkrycie bijącego źródła w sakramencie Chrztu i
Eucharystii – Woda i Krew- totalne uchrystusowienie człowieka- Theosis. Jezus stał się „świątynią” w
której wytrysnęła fontanna życia- rozszczelniło się serce Ojca i wytrysnęła
miłość przykrywając duszny i pozbawiony miłosiernego współczucia świat.
Zwyciężył Lew z pokolenia Judy- Syn Człowieczy, a sztandarem tego zwycięstwa
stał się Krzyż. Przez niego „wstąpił na wyżynę, powiódł jeńców” (Ps 68,19),
przez niego „zstąpił w głębiny otchłani”- jako powie Orygenes- ponieważ Krzyż
ma „wysokość i głębokość.” Zrozumie to tylko ten, przez którego serce
przechodzi cząstka tego palladium zwycięstwa- Drzewa Życia, gdzie rozkwitają
pąki najpiękniejszych kwiatów. Stojąc pod tym drzewem każdy z nas jest
zwyczajnym łotrem i bluźniercą- żebrakiem miłości ! Tak powinniśmy się czuć
tego dnia, kiedy całujemy całun i przedstawionego zranionego w dłonie, bok i
nogi Chrystusa. Święty Grzegorz z Nazjanzu streszcza tę wielką tajemnicę
miłości w kilku słowach: „Żaden cud nie jest taki jak cud mojego zbawienia:
nieliczne krople krwi odnawiają cały świat.”
czwartek, 29 marca 2018
Bracia: Ja otrzymałem od Pana to, co
wam przekazuję, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i
dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie
to na moją pamiątkę.” Podobnie skończywszy wieczerze, wziął kielich, mówiąc: „Kielich
ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie,
na moją pamiątkę.” Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć
Pańską głosicie, aż przyjdzie (1
Kor 11,23-26).
Wielki
Czwartek- to dzień szczególnie podniosły ze względu na ustanowiony przez
Chrystusa Sakrament Sakramentów- Eucharystię. Wieczernik to moment
przekroczenia czasu- wejścia w wieczne „teraz” Boga. Najpiękniejsza chwila,
która swoją doniosłością przysłania wielkie dzieło stworzenia świata. Wydarzenie
powtarzane od początku istnienia Kościoła. Chrystus pozostawia siebie w materii
świata- chleb i wino. Nie są to substytuty jego obecności, ale najbardziej
realny dar dla człowieka. Wyraża to entuzjazm świętego Efrema: „O miejsce
błogosławione ! Nikt nie widział ani nigdy nie zobaczy tego, co ty ujrzałeś.
Pan stał się Ołtarzem, Kapłanem, Chlebem i Kielichem zbawienia, Sam z siebie
wszystkim wystarcza, a nikt nie wystarczy dla Niego, sam jest Ołtarzem i
Barankiem, Ofiarą i Ofiarnikiem, Kapłanem i Pokarmem. O miejsce błogosławione !
W tobie baranek paschalny spotkał się Barankiem prawdziwym: symbol słabości
wszedł w spokojne łono i w nim został zamknięty. Błogosławione mieszkanie, w
którym została odprawiona Pascha, do której nigdy nie było podobnej…” Eucharystia jest więc antycypacją dóbr
niebieskich. Jak mówi Teodor z Mopsuestii: „przez nią my, którzy byliśmy umarli
z natury, oczekujemy daru nieśmiertelności; podatni zepsuciu, stajemy się
niezniszczalni; z ziemi i z ziemskiego zła przechodzimy do dóbr słodyczy
niebieskich…” W znakach i gestach, które powtarza Kościół- wpatrzony w tajemnicę
Wieczernika- uobecnia Liturgię Nieba. Pokornie naśladuje Jego ryt miłości. Wchodzimy
w najbardziej możliwą na sposób somatyczny bliskość z Bogiem. Grzegorz z
Nazjanzu napisze: „Eucharystia jest ofiarą bezkrwawą, przez którą łączymy się z
cierpieniami i bóstwem Chrystusa”. Nasze grzeszne człowieczeństwo spotyka się z
człowieczeństwem Chrystusa, aby mogło zostać podniesione ku Jego Bóstwu. „Pan
wciąż jest z nami- będzie przekonywał nas św. Jan Kronsztadzki- On pozwala nam
dotknąć siebie, włożyć dłonie naszego serca w Jego rany przebite gwoźdźmi, i
włożyć palce nasze w Jego bok.”
środa, 28 marca 2018
W
pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: «Gdzie
chcesz, żebyśmy Ci przygotowali spożywanie Paschy?» On odrzekł: «Idźcie do
miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: „Nauczyciel mówi: Czas mój
jest bliski; u ciebie urządzam Paschę z moimi uczniami”». Uczniowie uczynili
tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.
Jezus jest już na progu
przygody wielkanocnej, na samym brzegu odkupieńczego Misterium. Ma się stać
pokarmem do spożycia, a następnie wydać na ukrzyżowanie jak baranek zabijany w
świątyni przy śpiewie podniosłego Hallelu.
Każde świętowanie poprzedzone jest etapem często żmudnego przygotowania.
Aby przystąpić do celebrowania radości w jakiejkolwiek wspólnocie stołu, trzeba
najpierw skupić uwagę na najdrobniejszych detalach, które później staną się
częścią większej- świątecznej oprawy. Podobnie było z uczniami którym Chrystus
polecił odnalezienie właściwego miejsca dla spożycia paschalnego posiłku. Oni
byli przekonani, że ta kolacja będzie miała ten sam corocznie powtarzany
rytuał. Powtarzalność religijnych gestów, ściśle określone menu, tak aby
zachować wierność nomadycznej tradycji Izraela przechodzącego z niewoli do
wolności; ze śmierci ku życiu. Wiele razy próbowałem sobie wyobrazić tę
scenerię Wieczernika. Niski stół nakryty obrusem, migocące lampki oliwne, grubo
tkane dywany na których można było przyjąć postawę półleżącą- jako ludzie
wolni. „Aby każdy czuł się tak, jakby on sam był wyprowadzany z Egiptu” (Pesach 10,5). Przygotowanie pokarmów miało
istotne znaczenie dla przebiegu wieczerzy. Cztery kielichy wina opróżniano według
ściśle określonej kolejności. Po błogosławieniu pierwszego pucharu podawano
chleb przaśny i gorzkie zioła z sałatą, następnie przynoszono baranka i
napełniano drugi kielich, który rozpoczynał właściwe obrzędy paschalnego
posiłku. Na stole pojawiły się przaśne chleby wypiekane w pośpiechu i
zarumienione żarliwością wiary w ocalenie. Wdzięczność- to słowo które było
osnową tego rytuału. Izraelici przypominali sobie: „Teraz Bóg nas wyzwala, to
jest czas naszego zbawienia.” Wypijano drugi kielich i rozpoczynano spożywanie
mięsa maczanego w sosie- charoset. Następnie
trzeci kielich i odmawiano dziękczynienie. Apostołowie kiedy zasiądą do tego
posiłku, staną się uczestnikami już nowego wydarzenia- Przymierza i uobecnienia
miłości Boga. „On jest milczącym Barankiem, Barankiem zabitym, zrodzonym z
Maryi, pięknej owieczki. Wzięty ze stada i poprowadzony na zabicie, wieczorem
został złożony w ofierze...” (Meliton z Sardes). Będą ponawiali te gesty,
wierząc że w nich zawiera się cały Chrystus. Po jakimś czasie uświadomią sobie
głębię tego wydarzenia łaski- upieczeni w ogniu Ducha Świętego, zaczną spożywać
Chleb Nieśmiertelności i pić z kielicha obfitej łaski. „Jest to bowiem
podsumowanie cudów, przypowieści, życia ukrytego i posługi publicznej, a także
ostateczna racja przyjścia Boga w naszym ciele: Oblubieniec staje przed
oblubienicą i daje świadectwo swojej miłości, wydaje jej swoje ciało. A po
dwudziestu wiekach Kościół otrzymuje i przyjmuje nadal to Ciało, które daje mu
życie, miłość, a także płodność oblubienicy i matki” (B.S. Leger). Jutro
rozpocznie się uczta naszego zbawienia. „Ty ofiarujący i ofiarowany,
przyjmujący i rozdawany, Chryste Boże nasz.” Jesteśmy zaproszeni do
Wieczernika, powołani do tego, by nauczyć się istnienia eucharystycznego. Przemienić
się w Tego, który stał się pokarmem.
wtorek, 27 marca 2018
Jezus
w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak
oświadczył: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi”.
Już na pierwszej
Eucharystii i najbardziej podniosłym spotkaniu „hierarchicznej” struktury Kościoła
ciąży bolesny cień zdrady. Apostołowie naprawdę poczuli się zakłopotani wyznaniem o zdrajcy. Ja sam czytając te słowa
przeżywam pewien dyskomfort duszy- być może jestem wpisany w jakieś „kolegium przekupnych
zdrajców.” Jestem pierwszym z grzeszników ! Kościół dzisiaj też jest w Wieczerniku- z tymi
czystymi i nieskazitelnymi, co jak Jan spoczywają słodko na piersi Zbawiciela,
jak również i z tymi, co jak Judasz
wejdą w ciemność lub jak Piotr który zadrży o własne życie zapierając się
wielokrotnie. Tu już nie ma żartów, tu na jaw wychodzą poważne sprawy, które w
ostatecznym rozrachunku staną się osobistym sprawdzianem każdego człowieka. Ostatecznie
zawsze pozostanie pytanie o miłość. Pocieszają mnie za każdym razem czytane
słowa św. Sylwana z góry Athos: „Trzymaj swoją duszę w piekle, lecz nie trać
nadziei.” Tak pełna ciepła i duchowych treści wieczerza sederowa, zostaje
przerwana przez bolesną konieczność wskazania zdrajcy. „Czy to może ja, Panie
?”- to pytanie wypisywało się na twarzy każdego z siedzących tam mężczyzn,
tylko migotliwe i nerwowe drgania oczu, pot na czołach, wskazywały na wiszącą w
powietrzu niepewność. „Wśród trzydziestu srebrników, które brzęczą w kieszeni
Judasza, znajduje się i moja część. Również ja, nie tylko najwyżsi kapłani,
jestem zleceniodawcą. Również ja zapłaciłem. A Judasz jest tylko nieszczęsnym
dowodem moich wszystkich zdrad”. Judasz- przyjaciel Jezusa, zamacza kawałek
macy w misie i wychodzi w ciemność. Pozornie nie ma już odwrotu. Pierwsze
dramatyczne odrzucenie Boga; po nim przyjdzie litania innych- mniej lub
bardziej spektakularnych odtrąceń. Jedno tylko pytanie nie pozwala zachować
spokoju. Dlaczego nikt za Judaszem nie wyszedł. Przecież to ich brat w
kapłaństwie ? Jakże pozbawione współczucia i ogłady będą późniejsze sądy
chrześcijaństwa nad tym pogubionym człowiekiem. Ile ekskomunik wyleje się w ust
tych, których Ewangelia będzie zapraszała do przebaczenia i miłości ponad
wszystko. Nawet liturgiczne teksty przeniknie ten gorzki wyrzut: „I oto
nieprawy, trzymając w ustach niebiański chleb, przygotował zdradę Zbawiciela...
Karmiciela i Pana sprzedaje, który go umiłował, wydaje na śmierć... Lepiej by
było, tobie Judaszu, gdybyś nie został poczęty w łonie matki. Lepiej by było
tobie zdrajco, gdybyś się nie urodził. Ty, oddzielony od Syna Bożego.” Jakże
bolesne są te słowa. Judasz Apostoł- zdrajca i jednocześnie zdradzony. „Ta
pierwsza komunia rodzącego się Kościoła była pierwszym sprzeniewierzeniem się.
Została nam ofiarowana miłość, która nam karze wyrzec się samych siebie.
Pierwszy Kościół zdradził Jezusa, zanim Judasz przyszedł Go pojmać. Był to
pierwszy fakt z długiej historii miłości i zdrady Kościoła, który posiada w
sobie Chrystusa i zdradza Go nieustannie. Była to zdrada miłości”. To mądra lekcja dla każdego z nas. Nie bądźmy
zbyt pochopni w wydawaniu jakichkolwiek sądów o innych. Bądźmy miłosierni i
spoglądający w otchłań własnego serca bo tam również może brzęczeć dźwięk
rozsypanych srebrników. Przeniknięte głęboką nadzieją zdają się być słowa
Evdokimova: „Miłosierdzie Kościoła nie zna granic, niesie ono los zbuntowanych i
składa go w dłonie Ojca.”
poniedziałek, 26 marca 2018
Maria zaś wzięła funt szlachetnego i
drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je
otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z
uczniów Jego, ten, który Go miał wydać: „Czemu to nie sprzedano tego olejku za
trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?” Powiedział zaś to nie dlatego,
jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to,
co składano. Na to Jezus powiedział: „Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie
namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie
nie zawsze macie”.
Ewangelia przenosi nas
do Betanii, do domu bliskich przyjaciół; miejsca niezwykle ważnego sercu
Jezusa. Atmosfera tego spotkania jest jak zawsze pełna ciepła, wdzięczności i
miłości. Marta i Maria, siostry Łazarza, mają za co, dziękować Panu. Sam Łazarz
nie opuszcza na krok Tego, który dał mu jeszcze jedną szansę oglądania świata i
radości z daru życia. Marta jak zawsze zakrzątana, aby na stole nic nie
zabrakło, a jej siostra wpatrzona w Jezusa, przemawia do nas nie tylko ufnością
wiary, ale również śmiałym gestem którego wonność przepełni cały dom. Olejek
nardowy- aromatyczny, intensywnie wnikający w skórę, tak że można jego zapach
odczuwać przez kilka dni. „Woń boskich maści- powiada św. Grzegorz z Nyssy- nie
jest zapachem wyczuwanym przez nozdrza, lecz wonią pewnej, niematerialnej i
umysłem poznawalnej mocy, która wraz z tchnieniem Ducha umożliwia wdychanie
słodkiej woni Chrystusa”. Maria musiała wydać mnóstwo pieniędzy na ten wonny
balsam, bowiem kosztował mnóstwo pieniędzy. Święte marnowanie, które tak
poruszyło fałszywie zatroskanego o ubogich Judasza. W tej scenie dokonuje się
coś więcej, niż higieniczne namaszczenie, świadczące o wdzięczności domowników.
To gest miłosierdzia- symbolicznie zapowiadający dzień pogrzebu i namaszczenia
Jezusa. Wszystko dzieje się przed Paschą, a więc ostatnie dni i godziny, przed
dramatycznymi wydarzeniami w Jerozolimie. Kobieta przez gest namaszczenia
przenosi nas już, do kwitnącego, pięknego ogrodu gdzie będzie znajdował się
grób wykuty w skale, i gdzie w poranek wielkanocny niewiasty udadzą się namaścić
Jego ciało. „Oby starczyło duchowego oleju w naczyniach naszych dusz, abyśmy
nie tracili czasu na zakupy, i mogli z niego korzystać w czas chwały,
śpiewając: Błogosławcie Pana” (hirmos). W Ewangelii pojawia się jeszcze drugie
podanie mówiące o namaszczeniu, ale z rąk innej kobiety- jawnogrzesznicy. W
domu faryzeusza pojawia się kobieta poraniona licznymi grzechami i swoimi łzami
obmywa stopy Pana. Wyciera je własnymi włosami i namaszcza aromatycznym olejem.
Ilustruje dla nas tę scenę katyzma prawosławnej jutrzni: „Przyjacielu
człowieka, nierządnica przystąpiła do Ciebie, miro ze łzami wylewając na Twoje
nogi, i z Twego polecenia wybawiona została od smrodu zła, zaś uczeń Twój niewdzięczny
(Judasz) odrzuca łaskę i odziewa się smrodem, z żądzy srebra sprzedaje Ciebie.”
My również jako mistyczne członki Ciała Chrystusa- czyli Kościół, mamy być miłą
wonią Chrystusa. Powie św. Paweł: „Lecz Bogu niech będą dzięki za to, że
pozwala nam zawsze zwyciężać w Chrystusie i roznosić po wszystkich miejscach
woń Jego poznania. Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa, zarówno dla
tych, którzy dostępują zbawienia, jak i dla tych, którzy idą na zatracenie; dla
jednych jest to zapach śmiercionośny- na śmierć, dla drugich zapach
orzeźwiający- na życie” (2 Kor 2,14-16).
niedziela, 25 marca 2018
Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili
na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na
drodze, a inni gałązki ścięte na polach. Ci zaś, którzy Go poprzedzali i którzy
szli za Nim, wołali: «Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię
Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego, Dawida, które nadchodzi. Hosanna
na wysokościach!»
Niedzielą Palmową-
antycypacją uroczystego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy, rozpoczynamy celebrację
najważniejszych wydarzeń, stanowiących szczyt i źródło liturgicznego obchodu
Kościoła. Przez kilka dni poprzedzających Paschę staniemy się „bezpośrednimi”
uczestnikami najbardziej podniosłych i przenikniętych duchowymi treściami scen.
Przejdziemy ostatnią ziemską drogą Jezusa; wejdziemy w dialog Jego duszy,
zmaganie, lęk i osamotnienie. Być może pojawi się dar łez- niczym dar źródła
które wytrysnęło dla zmęczonego wędrówką Izraela na pustyni. Zatopimy
obumierającego w nas grzesznika w sadzawce chrztu, której woda poruszona
niewidzialną dłonią świetlistego Anioła, stanie źródłem wytryskującym ku pełni
życia. Dostrzeżemy odważną i pełną akceptacji miłość Maryi- Matki Bolesnej-
ufającej do końca i wraz z Ukochanym Synem zbierającej pokłosie ludzkiej
niesprawiedliwości i odtrącenia. „Bóg, który nakłada krzyż, pomaga nam go
nieść” (Tichon Zadoński). Prześledzimy zmagania apostołów, od ich wewnętrznych
dylematów, aż po zdumienie dzięki nowo rozbudzonej nadziei i wierze w
Zmartwychwstałego. „Nikt nie rodzi się chrześcijaninem, każdy chrześcijaninem
się staje”- twierdził Tertulian. Te
kadry złożone w jedną teologiczną opowieść staną się przesłaniem dla nas
dzisiejszych ludzi wiary- ciągle dorastających do bycia uczniami Chrystusa. W
bliskości Mistrza znajdą się najwierniejsi przyjaciele, jak również i zdrajcy
zasklepieni własnym interesem lub tchórzostwem, bezsilną niemożliwością udźwignięcia
osobistego krzyża. Pomimo tych ludzkich dylematów, wszystkich tych ludzi obejmą
przytwierdzone do krzyża dłonie cierpiącego Baranka. Jego czułe spojrzenie
przenika historię świata, stając się potwierdzeniem największej miłości nowego
Adama który przyszedł ocalić grzesznika. Liturgia i ikonografia odsłoni przed
nami narracje, które staną się naszymi wewnętrznymi odpowiedziami wiary.
Wielkopostna droga pokajania musi mieć swój finał w odzyskaniu utraconej przez
grzech wolności dzieci Bożych. „Nie wystarczy opuścić Egipt, trzeba jeszcze
wejść do ziemi obiecanej”- pisał św. Jan Chryzostom. Nasza Via Crucis przecina się z zawsze z drogą Męża Boleści. Uroczysty
wjazd Chrystusa do Jerozolimy wypełniony na pozór radosnym introitem Hosanna, zorientuje chrześcijan w
perspektywie Krzyża. „Krzyż objawia przeznaczenie świata, który Chrystus
prowadzi do przekształcenia w Bogu.” Bardzo szybko radosne Hosanna- „błagam, zbaw mnie Boże,” zabrzmi zgoła inaczej: „Na krzyż
z Nim !” Euforia skandowanej radości przeobrazi się w język niebywałej
sadystycznej ludzkiej kaźni. „Gromadzimy się, aby wspominać śmierć naszego
Pana- powie św. Augustyn- kiedy celebrujemy to wydarzenie na sposób misterium,
nie zadowalamy się przywoływaniem jakiegoś zdarzenia z przeszłości w dniu, w
którym miało ono miejsce, lecz przywołujemy je w taki sposób, aby wziąć w nim
udział.” Trzymamy w dłoniach palmy, ale one nie tylko wyrażają naszą radość,
lecz również symbolizują drzewo na którym jedyny Sprawiedliwy złoży siebie w
ofierze „za życie świata” i cud nowego życia które wytryśnie lada chwila z
zapieczętowanego szczelnie grobu. Wyrażają to pełne podniosłego nastroju teksty
Kościoła Wschodniego: „Ponieważ związałeś nieśmiertelną otchłań i uśmierciłeś
śmierć, i świat wskrzesiłeś, dzieci z palmami sławiły Ciebie, Chryste, jak
zwycięzcę i wołały do Ciebie: Hosanna Synowi Dawida” (ikos). Patrzymy na oślicę
niosącą na swym grzbiecie Króla, ale tak naprawdę to Kościół ma stać się
najpokorniejszym dźwigarem i rozdawcą najpokorniejszej miłości. Odkupienie
człowieka i świata- wyrażone w bogactwie treści i znaczeń; Chrystus wchodzący w
otchłań śmierci i wychodzący jako Zwycięzca, a ludzkość wraz z Nim. „Wszystkie
drzwi naraz się otwierają- pisał P. Claudel- wszystkie przeciwieństwa się
rozpływają, wszelkie sprzeczności się rozwiewają.” Nie pozwólmy sobie na to,
aby pozostać poza tymi wydarzeniami- jako widz lub, co tragiczniejsze-
niedowiarek. Kończę to rozważanie słowami modlitwy zaczerpniętej z Sakramentarza Gelazjańskiego: „Boże,
sprawiedliwością jest Ciebie miłować i kochać, pomnóż w nas dary swej
niewymownej łaski; a jak sprawiłeś, że przez śmierć Syna Twego pokładamy
nadzieję w tym, co wierzymy, tak spraw przez Jego zmartwychwstanie, abyśmy
doszli tam dokąd zmierzamy.”
Subskrybuj:
Posty (Atom)



