Jesteśmy zanurzeni w
rytmie czasu, odkrywając dowody naszej nieśmiertelności. Pozostały ponad dwa
tygodnie do wejścia w Paschę. To dobry czas na bilans lub rewizję własnych
postanowień, podjętych zobowiązań i osobistych- drobnych umartwień. To czas leczniczy
i terapeutyczny, pozwalający na porzucenie rozmaitych i głęboko schowanych w
zakamarkach duszy lęków. Obawy przed porzuceniem, brakiem miłości, akceptacji,
czy namacalności i nieuchronności nadejścia śmierci. Patrzę w twarze tych, którzy
stoją na opłotkach Kościoła- zbuntowanych, obrażonych, poranionych,
pretensjonalnych, płaczących. Rozdawać nadzieję tam, gdzie wiara zdaje się być
obumarłą, zmurszałą i ciasną. Człowiek wiary widzi rzeczywistość szerzej i głębiej.
Kiedy się pokajam, to Bóg wychodzi naprzeciw- Miłosierny Ojciec- pokazując mi
krajobrazy- fascynujące perspektywy życia. Znowu kiedy zaczynam czuć się
bezpieczny w moim mieszkaniu wiary- natrafiam na chropowaty krzyż. Chciałbym do
jego niesienia zaprosić ludzi zapętlonych i czujących się na marginesie
kościoła instytucji. Niech wyjdą z zaryglowanego szczelnie grobu. Modlę się za
tych którzy są mniej szczęśliwi niż ja. Reżyser Andrzej Tarkowski napisał mądre
słowa: „Dokądkolwiek się wybieramy, zawsze w gruncie rzeczy będziemy szukali
własnej duszy.” Mamy poszukać swojej duszy, to znaczy mojego własnego
wewnętrznego świata w którym Bóg Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, dokonuje
naszego duchowego odrodzenia. Zstąpić do wewnętrznej świątyni. W tym czasie
mamy odpocząć, wyciszyć się, przestać biec na oślep. „Odpocząć. To znaczy
począć się na nowo”- pisał Norwid. Wydobyć z siebie nowego człowieka- przeobrażonego-
utkanego w Duchu Świętym. Chodzi o krzyż, który zostaje wbity w sam środek
mojego serca. Baranek, który na nim zawisł- poi mnie strugami swojej miłości-
taka jest prawda o Krzyżu. Z tej perspektywy rozpościera się krajobraz
ocalenia. Bóg doświadczył odrzucenia i wyniszczenia, abyśmy zrozumieli na czym
polega bezinteresowna miłość. Przez Jego chwalebne rany emanuje światło naszego
zmartwychwstania. Jak powie w swojej katechezie św. Cyryl Jerozolimski: „Nie
umarł wbrew swej woli ani też nie został ofiarą przemocy, ale uczynił to dobrowolnie…
Z własnej woli przyjął na siebie mękę, radując się wspaniałym dziełem, ciesząc
się przyszłym triumfem i weseląc z powodu zbawienia ludzi. Nie wstydził się
krzyża, bo przezeń dawał życie światu…” Nastał czas duchowej wiosny. Nie bądźmy
smutni, przygnębieni czy osieroceni. Odkryjmy Krzyż- emanujący światłem. Krzyż,
który wyzwala od zwątpienia i bezradności. „Krzyż jest początkiem nieba”- tylko
po nim możemy się wdrapać wyżej. Na horyzoncie wydarzeń kamień odpieczętowuje
grób i dokonuje się zaskakująca inwazja Życia. środa, 3 kwietnia 2019
Jesteśmy zanurzeni w
rytmie czasu, odkrywając dowody naszej nieśmiertelności. Pozostały ponad dwa
tygodnie do wejścia w Paschę. To dobry czas na bilans lub rewizję własnych
postanowień, podjętych zobowiązań i osobistych- drobnych umartwień. To czas leczniczy
i terapeutyczny, pozwalający na porzucenie rozmaitych i głęboko schowanych w
zakamarkach duszy lęków. Obawy przed porzuceniem, brakiem miłości, akceptacji,
czy namacalności i nieuchronności nadejścia śmierci. Patrzę w twarze tych, którzy
stoją na opłotkach Kościoła- zbuntowanych, obrażonych, poranionych,
pretensjonalnych, płaczących. Rozdawać nadzieję tam, gdzie wiara zdaje się być
obumarłą, zmurszałą i ciasną. Człowiek wiary widzi rzeczywistość szerzej i głębiej.
Kiedy się pokajam, to Bóg wychodzi naprzeciw- Miłosierny Ojciec- pokazując mi
krajobrazy- fascynujące perspektywy życia. Znowu kiedy zaczynam czuć się
bezpieczny w moim mieszkaniu wiary- natrafiam na chropowaty krzyż. Chciałbym do
jego niesienia zaprosić ludzi zapętlonych i czujących się na marginesie
kościoła instytucji. Niech wyjdą z zaryglowanego szczelnie grobu. Modlę się za
tych którzy są mniej szczęśliwi niż ja. Reżyser Andrzej Tarkowski napisał mądre
słowa: „Dokądkolwiek się wybieramy, zawsze w gruncie rzeczy będziemy szukali
własnej duszy.” Mamy poszukać swojej duszy, to znaczy mojego własnego
wewnętrznego świata w którym Bóg Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, dokonuje
naszego duchowego odrodzenia. Zstąpić do wewnętrznej świątyni. W tym czasie
mamy odpocząć, wyciszyć się, przestać biec na oślep. „Odpocząć. To znaczy
począć się na nowo”- pisał Norwid. Wydobyć z siebie nowego człowieka- przeobrażonego-
utkanego w Duchu Świętym. Chodzi o krzyż, który zostaje wbity w sam środek
mojego serca. Baranek, który na nim zawisł- poi mnie strugami swojej miłości-
taka jest prawda o Krzyżu. Z tej perspektywy rozpościera się krajobraz
ocalenia. Bóg doświadczył odrzucenia i wyniszczenia, abyśmy zrozumieli na czym
polega bezinteresowna miłość. Przez Jego chwalebne rany emanuje światło naszego
zmartwychwstania. Jak powie w swojej katechezie św. Cyryl Jerozolimski: „Nie
umarł wbrew swej woli ani też nie został ofiarą przemocy, ale uczynił to dobrowolnie…
Z własnej woli przyjął na siebie mękę, radując się wspaniałym dziełem, ciesząc
się przyszłym triumfem i weseląc z powodu zbawienia ludzi. Nie wstydził się
krzyża, bo przezeń dawał życie światu…” Nastał czas duchowej wiosny. Nie bądźmy
smutni, przygnębieni czy osieroceni. Odkryjmy Krzyż- emanujący światłem. Krzyż,
który wyzwala od zwątpienia i bezradności. „Krzyż jest początkiem nieba”- tylko
po nim możemy się wdrapać wyżej. Na horyzoncie wydarzeń kamień odpieczętowuje
grób i dokonuje się zaskakująca inwazja Życia. poniedziałek, 1 kwietnia 2019
Sławię Cię, Panie, bo
mnie wybawiłeś...
Panie, mój Boże,
z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.
Panie, mój Boże,
z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.
Wielki post jest czasem ocalenia i
powrotu... „Chrystus zmarł na krzyżu- tę słabość widzi cały świat; Chrystus
zmartwychwstał- tę siłę widzi tylko kochający Go i wierzący w Niego” (M.
Bierdiajew). Człowiek zostaje wydobyty z błota grzechu, zamętu i śmierci.
Podnoszą nas dłonie Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Chrystusa- przytulając i
uobecniając miłość. „Byliśmy umarli z powodu grzechu i niezdolni zbliżyć się do
Ciebie, ale Ty dałeś nam najwyższy dowód swego miłosierdzia, gdy Twój Syn,
jedyny Sprawiedliwy, wydał się w nasze ręce i pozwolił się przybić do krzyża”-
czytamy w rzymskiej modlitwie o tajemnicy pojednania. Wraz z Chrystusem którego
okrył całun śmierci, wchodzimy w chłód grobu, aby dokonało się przebudzenie
naszego życia; może nawet reanimacja trupa. „Światło zwycięża ciemności, Życie
unicestwia śmierć.” To nasz powtórny neokatechumenat i przebudzona z letargu
obojętności świadomość chrzcielnego zanurzenia w wodzie- żywiole śmierci i
powrocie do świata- jako ktoś zupełnie nowy. Istnieje ścisły związek pomiędzy
pojęciem grobu i baptysterium. Święty Paweł porównuje chrzest do grobu; stąd
liczne w chrześcijańskiej kulturze baseny chrzcielne, które przyjmują kształt
sarkofagu- cysterny z wodą- w kształcie krzyża lub oktagonalnego frigidarium. Utopienie
i współpogrzebanie z Chrystusem zostaje wyraźnie zobrazowane w rycie chrzcielnym
przez potrójne zanurzenie- figurę triduum paschalnego. „Bądźmy pogrzebani wraz
z Nim, aby i z Nim zmartwychwstać”- powie św. Grzegorz z Nazjanzu. „Chrzest
oznacza mistyczny pogrzeb i zmartwychwstanie z Chrystusem” (K. Ware). Dzięki
boskim misteriom- sakramentom- „łączymy się z Tym, który dla nas się wcielił,
przebóstwił, umarł i zmartwychwstał”(M. Kabasilas). Tych teologicznych skojarzeń
można przywoływać bardzo wiele, choć sens i przesłanie jest jedno- grób, szczelina
świetlistości i nowe życie w Bogu. W liturgii człowiek staje się istotą ocaloną
i zmartwychwstałą. Dotyka okruchów wieczności- świetlistej tuniki Chrystusa,
której uczepiła się i nie chciała puścić Maria z Magdali w poranek wielkanocny.
Jej dusza była ukwiecona i przeobfita od nadmiaru życia. Słońce wzniosło się
ponad horyzont, piekło opustoszało, grób człowieczej duszy rozłupał się na
dwoje- uchylając swe podwoje Zwycięzcy. „Wszystkie nasze Wielkanoce i każda
Eucharystia ma tę moc ostatecznego przejścia”- pisał O. Clement. W ten sposób
Kościół staje się przestrzenią rezurekcyjną- soma pneumatikon- ciało utkane ze światła- podniesione ku górze
staje się uprzywilejowanym uczestnikiem wieczności- wspólnotą ocalonych
wydartych paszczy Lewiatana i śmierci.
niedziela, 31 marca 2019
Jezus przechodząc ujrzał pewnego
człowieka, niewidomego od urodzenia… Jak długo jestem na świecie, jestem
światłością świata. To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny
i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce
Siloe”- co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił
widząc.
Ewangelia
opowiada nam o niewidomym od urodzenia. My też jesteśmy „niewidomi” jeśli nie
fizycznie to przynajmniej duchowo. Potrzebujemy bliskości Jezusa- delikatnego
muśnięcia duszy i błota na oczach które zadziała niczym lekarstwo; obmycia w
sadzawce sakramentu pojednania. Gdybyśmy uświadomili sobie że jesteśmy ślepi,
jakże usilnie szukalibyśmy uzdrowienia ! Pisze o tym doświadczeniu św. Grzegorz
Wielki: „Kto więc nie zna blasku
wiekuistego światła, jest ślepy; jeśli jednak nie wierzy w Odkupiciela, to jest
tym który siedzi koło drogi. Ale gdyby miał wiarę i nie dbał o to, aby prosić o
otrzymanie wiecznego światła, i nie modlił się, byłby podobny do tego, kto
będąc niewidomym siedząc przy drodze, ale wcale nie żebrze. Jeśli
zaś wierzy i poznaje ślepotę swego serca, i prosi o odzyskanie światła prawdy,
jest jak ten, kto będąc niewidomym żebrze siedząc przy drodze. Kto więc poznaje
ciemności swej ślepoty, kto pojmuje, że brak mu wiecznego światła, niech woła z
głębi serca, niech woła także głosem ducha: "Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj
się nade mną!". Od pierwszego dnia Wielkiego Postu Mistrz kładzie
błoto na nasze oczy, abyśmy dostrzegli to, że nędzni jesteśmy i zasklepieni w
sobie. Tak wielu ludzi jest jeszcze w mroku, nie pozwala się zagarnąć
uzdrawiającej miłości Boga. Ewangelia przynosi nam radość i światłość-
orientuje nas ku Słońcu, które niebawem wzejdzie w wielkanocny poranek.
Wszystko zdaje się być przeniknięte szczęściem. Wyraża to antyfona liturgiczna:
„Raduj się Jerozolimo, zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie. Cieszcie się,
wy, którzy byliście smutni, weselcie się i nasycajcie u źródła waszej
pociechy”. Połowa drogi za nami- tak blisko jest Pascha ! Nie bójmy się wejść w
Chrystusową światłość- zaniewidzieć od nadmiaru światła. Poczuć na twarzy i
sercu dotyk Jezusa. „Niech moje łzy będą
mi sadzawką Siloe, abym mógł w niej obmyć niewidome oko mojej duszy ! Wówczas
ujrzę, Panie, Ciebie, światłości przedwieczna”- wyśpiewuje Kościół w Kanonie
pokutnym św. Andrzeja z Krety.
Wybiegnijmy pełni wdzięczności ku naszemu Panu, mówiąc: „Wierzę, Panie
!” Na tym etapie naszej drogi jesteśmy już w pełni przekonani, że wiara w
Chrystusa przywraca światu zmysł duchowego widzenia i pełnię życia.
„Chrześcijaństwo- powie Sołowjow- nie jest tylko wiarą w Boga, lecz również
wiarą w człowieka, w możliwość realizacji bóstwa w człowieku”. Dlatego na końcu
ziemskiej drogi może nastąpić już tylko uchrystusowienie człowieka; spotkanie
ze Zmartwychwstałym Panem. Kończę to rozważanie modlitwą pragnienia, słowami
św. Dymitra z Rostowa: „O miłości czysta, szczera, doskonała ! O światło
substancjalne ! Użycz mi światła, ażebym w nim poznał Twoją światłość. Oświeć
mnie, żebym zobaczył Twoje ojcowskie serce. Daj mi serce, abym Cię kochał… Ty
jesteś moim jedynym pragnieniem, moją pociechą, kresem wszystkich moich udręk i cierpień. Szukam tylko Ciebie, w Tobie jedynym jest moja radość i moje
szczęście. Teraz, i mam nadzieję- na wieki”.
czwartek, 28 marca 2019
Niech
Pan rozpromieni swe oblicze nad Tobą, niech cię obdarzy łaską. Niech zwróci ku
tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem (Lb
6,25-26).
Być chrześcijaninem to
oddychać nadzieją- łapać i zasysać żwawo powietrze, nieustannie być w drodze
zbawienia, którą w trudzie trzeba pokonać, aby dojść do Źródła. Człowiek jest
istotą tragiczną, ale wyzwoloną. Wbrew temu co głosił Epikur, że „Substancja
tego ogromnego świata jest wydana śmierci i zniszczeniu”- chrześcijanie odkrywają
horyzont nowej egzystencji. Pragną przyłożyć do ziemi ucho, „aby móc usłyszeć
szmer ukrytych źródeł i niewidoczność kiełkowania” (J. Maritain). Przejście
przez duchową pustynię, otwiera zmysły na niepoznane dotąd obszary obecności
Boga. Pustynia zaczyna śpiewać dla tych, którzy widzą oczami duszy horyzont
wieczności- skapanej w kroplach spadającego w darze światła. Wiara w ten świat
musi się otworzyć na zmartwychwstanie. Wschód jest krainą Objawienia. Czas
zaczyna się kurczyć, a pod stopami wypełnionego tęsknotą pielgrzyma zaczyna
drżeć ziemia na której utrwaliły się ledwie zarysowane stopy Boga. Idziemy za
Nim, choć może nie rozumiemy do końca sensu i celu tej włóczęgi. Żyjemy i
poruszamy się w przestrzeni wiary- wątpiącej, nieporadnej, migotliwej niczym
lampa oliwna lub głębokiej - intensywnej niczym żar ognia. „Światło pochodni
jest obrazem oświecenia wewnętrznego” (Dionizy Areopagita). Chrześcijanin jest
dzieckiem Dnia Ósmego. „Ów dzień rozświetlony jest nie przez materialne słońce,
lecz przez prawdziwe światło- powie św. Grzegorz z Nyssy- słońce
sprawiedliwości, które prorok nazywa wschodem, bo słońce to nigdy nie
zachodzi.” Człowiek w pulsującym od nadmiaru łaski Ciele Kościoła, wychyla się
niczym kwiat ku wschodowi Słońca- Tego, które wzeszło w poranek wielkanocny.
Słońca którego świetlista aura rozpromieni twarze zmęczonych poszukiwaczy w
dniu przeobrażenia- przeistoczenia świata w Królestwo Życia- Wieczność ! „Ten
ósmy dzień jest figurą zmartwychwstania Chrystusa, które nastąpiło nazajutrz po
szabacie; jest figurą chrztu, który jest początkiem nowej epoki i pierwszym
dniem nowego tygodnia; wreszcie jest figurą ósmego dnia, który nastąpi po całym
czasie świata” (J. Danielou). Człowiek wiary jest istotą na wskroś paschalną i
apokaliptyczną, zorientowaną ku chwili odrodzenia i przeobrażenia. „Nie
zapominajcie, że życie jest chwałą,” przekonywał Rilke. Każdy nasz krok który
stawiamy, spojrzenie, słowo i gest- czyni z prozy życia liturgię tęsknoty-
proroczą zapowiedź wydarzenia już zanurzonego w Bogu. Paschalna egzystencja
Jezusa staje się darem odkupionej ludzkości. Na tę chwilę odczuwamy tę
rzeczywistość na sposób sakramentalny jako przedsmak pełni istnienia. „Sakramenty
są naszym pielgrzymowaniem do Emaus, do Eschatonu- pisał E. Schillebeeckx-
Idziemy u boku Pana i choć Go nie widzimy, wiemy, że jest blisko nas.” Z każdym
dniem jesteśmy bliżej wschodu Słońca. W dniu ósmym „Bóg bez zasłony zbliży się
do człowieka, a człowiek w swej nagości do Boga”(G. Greshake). Bóg wyjdzie ku
nam i przyjmie nas wszystkich. Katarakty serca się otworzą, z oczu popłyną zły
szczęścia. Serce zabije jak uczniom w drodze do Emaus. Życie objawi się w całej
pełni. Pustynia rozkwitnie i stanie się Rajem !
wtorek, 26 marca 2019
Wspomnij na swoje
miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.
Wielki Post jest czasem bezpośredniego i
namacalnego odczuwania miłosierdzia Boga. Egzekucja najstraszliwsza w dziejach
świata, staje się świętem odkupienia. „Ja Pan stałem się mały, aby móc was
wyprowadzić z powrotem na wyżyny, skąd upadliście”- czytamy w jednym z
Apokryfów. Wpatrujemy się w Krzyż i kontemplujemy zawieszonego na jego gałęziach
Baranka „który był przybity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy.” Na
Golgocie zabiło serce Boga i eksplodowało z nadmiaru miłości wobec człowieka dźwigającego
na swych ramionach balast przejmującej ciemności i zła. Jakże bardzo się
pomylił Feuerbach pisząc w Istocie
chrystianizmu, że „tajemnica Boga to tylko tajemnica miłości człowieka do
samego siebie.” Nie można zredukować obrazu Boga do samolubnego- zakochanego w
sobie włodarza świata, a człowieka- jako istoty egoistycznej, sfrustrowanej i
próbującej być jak Bóg. „To ze względu na Chrystusa zostało stworzone ludzkie
serce. Przepastna szkatuła by pomieścić samego Boga...”(M. Kabasilas). W
tajemnicy Krzyża dokonuje się największy dialog miłości Boga i człowieka;
otwiera się rana boku i wytryskuje miłość. „Nikt nie może wyobrazić sobie świata,
który nie jest zbawiony, świata, który zawsze pozostanie w cierpieniu, zamknięty
w sobie, świata, w którym krzyż nie wypełniałby całkowicie przeznaczenia świata...
W Królestwie Boga, świat został przemieniony przez krzyż, przez który sam Bóg
jest ostatecznie objawiony i wywyższony” (D. Staniloae). Jaka siła, jakie
pragnienie życia ożywia tego człowieka na krzyżu ? On w milczeniu odpowiada na
wszystkie najtrudniejsze i najbardziej dramatyczne pytania człowieka. „Wystarczy
dla mnie ten Bóg, między czterema gwoździami”- ułoży ze słów proste wyznanie Claudel.
Tylko ikonografia z właściwą dla siebie przenikliwością potrafi oddać misterium
uobecnionej miłości. Sztuka- synteza piękna i prawdy- na obliczu sponiewieranego
Chrystusa, przebija się przez tygiel kotłujących się myśli w głowie widza i obwieszcza
już poranek Paschy. „Niechaj nikt się nie boi śmierci, albowiem śmierć Zbawiciela
nas oswobodziła” (św. Jan Chryzostom). Ukrzyżowany bierze na siebie piekło- „nieobecność
miłości” i rozświetla je blaskiem zwycięstwa: „Umiłowawszy, swoich na świecie,
do końca ich umiłował” (J 13,1). Przywołuję w pamięci Krucyfiks z Rozano- jeden
z najstarszych toskańskich dzieł tego formatu; wykonany przez średniowiecznego
mistrza Gugliema w 1138. Tym, co najbardziej przykuwa wzrok, to twarz
Chrystusa- pogodna i pełna nadziei. Każdy fragment tej malarskiej wizji jest w
pełni rezurekcyjny. Jego duże, szeroko otwarte oczy i pozbawione cierpienia
oczy, członki odprężone z bezkrwawymi znakami gwoźdźmi w dłoniach i stopach,
bez rany w boku (jakby zasklepiona po zrodzeniu Kościoła w sakramentalnym
źródle miłości). Ciało triumfujące nad śmiercią, z charakterystyczną esowatą
stylizacją anatomiczną piersi i brzucha. Rozpiętemu na drzewie Zwycięzcy
towarzyszą wymalowane drobiazgowo epizody przywołujące Wielki Tydzień i finał
Zmartwychwstania. „Chrystus na krzyżu- mówił Jakub z Saruga- stał się niczym
drabina”- po której my, grzesznicy, może wdrapać się do Królestwa Miłości !
poniedziałek, 25 marca 2019
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w
Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z
rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł:
„Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między
niewiastami”…
Wielu chrześcijan
przeżywa zaskoczenie odkrywając, że w wielkopostnym kalendarzu przypada Święto
Zwiastowania. Niekiedy Zwiastowanie jeszcze głębiej wybrzmiewa w swoich
treściach będąc w bliskości tajemnicy Krzyża. Historia chrześcijaństwa
rozpoczyna się wbrew pozorom w pierwszym- najbardziej intymnym Nazaretańskim
Wieczerniku. Tam dokonuje się pierwsze
przyjęcie Boga przez człowieka; przyjęcie przez Kobietę- nową Ewę. To również
nasza izdebka przyjęcia Boga. Jak pisał w swoim poemacie Gerard Hopkins: „Nowy
Nazaret w nas, gdzie Ona dopiero ma począć, Jego poranek, południe i wieczór..”
Intymność i niezwykłą głębię momentu zwiastowania oddaje nawet werset Koranu:
„I oto powiedzieli aniołowie: „O Mario ! Zaprawdę, Bóg wybrał ciebie i uczynił
czystą, i wybrał ciebie ponad kobietami światów.” Chrześcijanie poszli w swojej
refleksji jeszcze dalej, bowiem teologiczne treści tego wydarzenia zawsze
wiązali z cudem Wcielenia. Główne znaczenie tego obchodu i duchowych treści
wybrzmiewających w liturgicznych celebracjach chrześcijańskiego Wschodu i
Zachodu było umocowane w przesłaniu Ewangelii św. Jana: Słowo stało się Ciałem (J
1,14), i stało się w chwili, w której jak powie św. Paweł: „Bóg posłał swojego
Syna, zrodzonego z Niewiasty” (Ga 4,4). Maryja sama będąc stworzeniem, została
wybrana na Tą, przez którą Logos
Stworzyciel zjednoczył się z ludzką naturą. Bóg wybierając Maryję nie tylko
przeciwstawił ją edenicznej Ewie, ale nade wszystko dostrzegając Jej wiarę i
miłość uczynił ją „Naczyniem Łaski” prezentującym grzesznemu światu Zbawiciela-
nowego Adama. Wyrażają to słowa św. Grzegorza z Nyssy: „…za pierwszym razem Bóg
Logos wziął proch z ziemi i ukształtował człowieka, ale tym razem wziął proch z
Dziewicy, i nie tylko ukształtował człowieka, ale ukształtował człowieka wokół
siebie samego”. Chrystus zatem przyszedł przez ciało Dziewicy, poczęty w sposób
cudowny „z nasienia Ojca”. Syn Boży wszedł w świat, stał się uczestnikiem
prawdziwego człowieczeństwa, samemu zaświadczając, iż został „zrodzony z
Niewiasty”. Jeżeli zatem pierwszy człowiek Adam nadał swej żonie imię Życie- Hava, Zoe, to druga Maryja stała się w
sposób najpełniejszy Matką wszystkich wierzących, dzięki wierze w Jej Syna.
„Dlatego więc słusznie i zgodnie z prawdą nazywamy świętą Maryję Matką Boga-
napisze św. Jan z Damaszku- A tytuł ten zawiera całą tajemnicę Wcielenia”.
Dlatego chrześcijanie od początku Kościoła odkrywali w Maryi również własną
Matkę i Orędowniczkę. Termin Theotokos był
pradawnym i zaszczytnym tytułem, używanym by okazać cześć Maryi i dobrze
udokumentowanym w najstarszych modlitwach. Wyrażają to słowa ciągle żywej
modlitwy pochodzącej z III wieku a powstałej w środowisku koptyjskim: „Pod
Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko, naszymi prośbami racz nie gardzić
w potrzebach naszych, ale od wszelkich złych przygód racz nas wybawiać, Panno
chwalebna i błogosławiona”. Zwiastowanie w cieniu Krzyża- ta korespondencja
dwóch pozornie przeciwstawnych treści, stanowi jedno wielkie opowiadanie o
Odkupieniu człowieka. Koncentruje spojrzenie Kościoła na Oblubienicy i
Oblubieńcu- Maryi i Chrystusie. Ona była cichą, dyskretną towarzyszką dzieła
swego Syna- „Droga”, którą Zbawiciel pokonywał aby dojść do ludzi. Z oddali
brzmi w naszych uszach treść kontakionu Romanosa Melodosa: „Smutek serdeczny
dotyka mnie, o Dziecię. I nie mogę znieść myśli o przebywaniu w moich
komnatach, gdy Ty jesteś na krzyżu; Ja w domu, gdy Ty w grobie. Pozwól mi iść z
Tobą ! Twój widok uśmierza mój ból. Na to odpowiada Chrystus: Porzuć smutek, Matko,
porzuć go… Jesteś pośrodku mojej weselnej komnaty”. Ona była pod Krzyżem w
największym doświadczeniu wiary i miłości- pełna ufności- widząc historię
świata w miłości sączącej się z nabrzmiałych ran Jej Dziecka. „Ona cierpiała
wraz z Synem, i doświadczała duchowo Jego śmierci” (H. Balthasar). Otulona
blaskiem wielkanocnego poranka przytula Kościół czyniąc go swoim Nazaretem-
miejscem Zwiastowania, Wcielenia i Zmartwychwstania.
niedziela, 24 marca 2019
Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi nie będzie
łaknął; a kto we Mnie wierz, nigdy pragnąć
nie będzie (J 6, 35).
„Człowiek jest tym, co
je”- wypowiedział te słowa niemiecki filozof- materialista Feuerbach. Był
negatywnie ustosunkowany do chrześcijaństwa, ale w tym stwierdzeniu- rzecz
jasna nieświadomie- zawarł największą dla chrześcijan prawdę o namacalnej bliskości
Boga; wejście w komunię z Miłością przez pokarm. Jemu zapewne chodziło tylko o
zwyczajną egzystencję człowieka osadzoną w zdobywaniu pożywienia i podtrzymywania
istnienia substancji bytu. Chrześcijaństwo w tym stwierdzeniu rozumie sprawy
głębiej; odkrywając głębokie pragnienie Chrystusa – „Kto spożywa moje ciało, ma
życie wieczne”. Sakrament Ciała i Krwi Pana jest urzeczywistnieniem jedności
naszej natury z Chrystusem i jednocześnie ze wszystkimi członkami Kościoła,
przez udział życiodajnym misterium obecności Boga. Sprawia to pokarm, który został
nam ofiarowany- Święte Postacie- czynią wierzących uczestnikami życia, które już
jest w Bogu. Wyrażają to słowa św. Jana Damasceńskiego: „Mówimy o Komunii- i
jest ona rzeczywiście, ponieważ wchodzimy we wspólnotę z Chrystusem i
uczestniczymy w Jego Ciele i Bóstwie, a przez to wchodzimy również we wspólnotę
i wzajemne zjednoczenie pomiędzy sobą, gdyż biorąc z jednego Chleba, stajemy
się wszyscy jednym Ciałem i jedną Krwią, a dla siebie nawzajem członkami”.
Eucharystia to wydarzenie zjednoczenia z Panem, zadatek wieczności, święto
zstępującego Życia. Nie tylko upamiętnienie- ale realne uobecnienie w cudownej
bliskości Kogoś dla którego jesteśmy ważni, który pragnie podarować nam życie
wieczne. Ten Pokarm nie tylko zabezpiecza nad przed głodem fizycznym, ale w
pełni nasyca duszę- to Pokarm Nieśmiertelności dla tych, których celem wędrówki
jest Niebo. „Wschód wschodów rozszerza się na cały świat- czytamy w starożytnym
tekście z II wieku- Nieśmiertelny, Niezmierzony, wielki Chrystus świeci nad wszystkimi
ludźmi mocniej niż słońce.” Zmartwychwstałe Ciało Boga !
Subskrybuj:
Posty (Atom)



