wtorek, 3 listopada 2026

 

Nigdy nie czułem się tak bezradnym jak teraz kiedy widzę jak moja mama gaśnie. Jest jak świeca która się ledwie tli, przykryta korcem zrezygnowania i pogodzenia z tym, co nieuniknione. Ikona bólu ! Starość obarczona chorobami jest jakimś trudnym do pojęcia ościeniem człowieczeństwa. Ostatnią i najbardziej wymagającą próbą wiary. Egzamin z cierpienia które odziera ze wszystkiego i czyni z osoby na powrót dzieckiem, wydanym w ręce innych – a być może za chwilę tych - co myją papierowe ciała zmarłych. Nie sposób tego zrozumieć, a jeszcze trudniej opisać słowami. Ciężki oddech, gasnące oczy, mowa która staje się mozolną i już ciężką do zrozumienia komunikacją z najbliższymi. Ból przeszywający ciało w każdym centymetrze i jego odczuwalność tak intensywna przy każdym, nawet najdrobniejszym ruchu. Zapach szpitalnej sali i towarzystwo współcierpiących paraliżuje, tych zdrowych, asystujących przy łóżku chorej. Być zamkniętym w bezładności materii na podobieństwo kokonu z którego nie można się już uwolnić i złapać tchu. Patrzysz na to i sam to współodczuwasz, zraszając łzami niemoc uczynienia czegokolwiek – odwrócenia feralnego stanu rzeczy. Medycyna staje się doraźnym uśmierzeniem bólu; farmakologicznym znieczuleniem i ogłupieniem. Można przeżyć osiemdziesiąt lat i nie być dostatecznie przygotowanym na takie doświadczenia. To, co okazuje się niezniszczalne to miłość, wyrażona w mętnym ale pełnym czułości spojrzeniu matki. Zawsze wydawało mi się, że nie ma takich lęków które sparaliżują mój umysł i duszę. Nie lękam się bliskości śmierci, ale odczuwam jakiś rodzaj przerażenia przed osieroceniem. Spotykam nieustannie Żyjącego w modlitwie, a jednak boję się straty matki i odcięcia duchowej pępowiny która w przekazaniu daru życia splotła nasze losy. „Jak trzeba by było żyć, aby umierać bez żalu”- pyta jeden z bohaterów Sołżenicyna. Pocieszają mnie przed laty zanotowane słowa Bierdiajewa: „Tylko ten, kto dojrzał w poniżonym i pokonanym, w postaci sługi, w ukrzyżowanym – Króla i Boga, ten włącza się w tajemnicę zbawienia. Ale w tym celu niezbędne jest wyzwolenie się od wyłącznej władzy tego świata, z hipotezy panujących w nim śmiercionośnych sił.” Kiedy już nie można uczynić pozostaje jedynie siła modlitwy. Mnogość szeptających ust,  uwielbieniem Obecności w wydarzeniu przejścia.