I
oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł
do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy». Na to pomyśleli
sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. A Jezus, znając ich myśli,
rzekł: «Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej
powiedzieć: "Odpuszczają ci się twoje grzechy", czy też powiedzieć:
"Wstań i chodź!" Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na
ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże
i idź do domu!» On wstał i poszedł do domu (Mt 9,1-8),
Niemoc człowieka zdanego
na łaskę innych. Wątły płomień nadziei, że istnienie skazane na niebyt, może
przeniknąć płomień ufności i odrodzenia życia. Przekonujemy się namacalnie, że
istnieje Ewangelia miłosiernego gestu Tego, który nie tylko zaskakuje i odbiera
argumenty swoim oponentom – lecz jest nade wszystko Miłością, przebaczającą
grzechy i uzdrawiającą ciało. „Odpuszczają
są twoje grzechy”- to wstrząsające dla faryzeuszów słowa mocy, które przejdą do
sakramentalnego i terapeutycznego depozytu Kościoła. Grzech to choroba duszy,
którą trzeba leczyć jak każdą chorobę ciała. Lekarz zadaje pytania i szczegóły
dotyczące stanu ciała, tak kapłan pyta o stan duszy. Obie dążą do tego samego
celu: odnaleźć chorobę i ją wyleczyć. W świecie którym przyszło nam żyć,
„dotykamy wszystkiego i nic nas już nie może dotknąć” – a szczególnie
zstępująca naglę i przenikająca każde włókno naszego jestestwa łaska. Choroba
duszy okazuje się poważniejsza niż dolegliwości somatyczne. Jak zauważył
metropolita Kallistos Ware: „Nie ma całkowicie prywatnych grzechów. Wszystkie
grzechy są grzechami przeciwko bliźniemu, a także przeciwko Bogu i przeciwko
sobie. Nawet moje najbardziej skryte myśli faktycznie utrudniają otoczeniu
podążanie za Chrystusem." Jesteśmy paralitykami innego rodzaju,
zdruzgotani niemocą i bardzo często samotni – wyczekujący cudu i bezpośredniego
dotknięcia miłosierdzia. „Pokuta otwiera niebiosa, zabiera nas do raju,
pokonuje diabła”- przekonywał św. Jan Chryzostom. Łzy szczęścia na policzkach
tych, którzy zrzucili balast grzechów i odeszli pojednani z Bogiem, a nade
wszystko sobą. Oczy uzdrowionych to już krajobrazy zmartwychwstania.
