niedziela, 12 lipca 2026

 

I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy». Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. A Jezus, znając ich myśli, rzekł: «Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: "Odpuszczają ci się twoje grzechy", czy też powiedzieć: "Wstań i chodź!" Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!» On wstał i poszedł do domu (Mt 9,1-8),

Niemoc człowieka zdanego na łaskę innych. Wątły płomień nadziei, że istnienie skazane na niebyt, może przeniknąć płomień ufności i odrodzenia życia. Przekonujemy się namacalnie, że istnieje Ewangelia miłosiernego gestu Tego, który nie tylko zaskakuje i odbiera argumenty swoim oponentom – lecz jest nade wszystko Miłością, przebaczającą grzechy i uzdrawiającą ciało.  „Odpuszczają są twoje grzechy”- to wstrząsające dla faryzeuszów słowa mocy, które przejdą do sakramentalnego i terapeutycznego depozytu Kościoła. Grzech to choroba duszy, którą trzeba leczyć jak każdą chorobę ciała. Lekarz zadaje pytania i szczegóły dotyczące stanu ciała, tak kapłan pyta o stan duszy. Obie dążą do tego samego celu: odnaleźć chorobę i ją wyleczyć. W świecie którym przyszło nam żyć, „dotykamy wszystkiego i nic nas już nie może dotknąć” – a szczególnie zstępująca naglę i przenikająca każde włókno naszego jestestwa łaska.   Choroba duszy okazuje się poważniejsza niż dolegliwości somatyczne. Jak zauważył metropolita Kallistos Ware: „Nie ma całkowicie prywatnych grzechów. Wszystkie grzechy są grzechami przeciwko bliźniemu, a także przeciwko Bogu i przeciwko sobie. Nawet moje najbardziej skryte myśli faktycznie utrudniają otoczeniu podążanie za Chrystusem." Jesteśmy paralitykami innego rodzaju, zdruzgotani niemocą i bardzo często samotni – wyczekujący cudu i bezpośredniego dotknięcia miłosierdzia. „Pokuta otwiera niebiosa, zabiera nas do raju, pokonuje diabła”- przekonywał św. Jan Chryzostom. Łzy szczęścia na policzkach tych, którzy zrzucili balast grzechów i odeszli pojednani z Bogiem, a nade wszystko sobą. Oczy uzdrowionych to już krajobrazy zmartwychwstania.