niedziela, 8 kwietnia 2018


J 20, 19-31

 ...«Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

Wieczernik- przestrzeń uobecnienia i spotkania... Chwilowa nieobecność jednego z uczniów zapowiada nam doświadczenie głębokich i intymnych emocji. Niedowierzanie może okazać się błogosławioną chwilą konfrontacji z tym, co przekracza ludzki rozum i percepcję oczu. Zmartwychwstałe ciało Chrystusa ! Czy serce jest wstanie wytrzymać ten napór łaski, a zmysły nas nie zawiodą ? Tomasz zaufał zmysłom i haptycznie rozpoznał Mistrza. Nie był sceptykiem jak powszechnie uważa duża część chrześcijańskich myślicieli i kaznodziejów, nadając mu zbyt pośpiesznie pseudonim niedowiarka. Jego wiara potrzebowała potwierdzenia przez zmysły. „I odtąd wcielony i ukrzyżowany Bóg staje między naszym cierpieniem a nicością, między sprzeciwem i beznadzieją... i przywracając nam życie otwiera przed nami niezwykłe drzwi światłości”- realizm mistyczny. Apostoł pragnął dotknąć cielesności; włożyć palec w rany, skrócić dystans, „uracjonalnić Misterium.” Tak jak Maria Magdalena rzucić się gwałtownie do stóp Chrystusa, aby zatrzymać Go w przypływie nieokiełznanego szczęścia. Ojcowie Kościoła wiele wieków później podążą dyskursywnie tym tropem, głosząc, że zmysł postrzegania jest narzędziem duszy, którego rolą jest odbieranie wszystkich zewnętrznych wrażeń zmysłowych. Obecność Pana po zmartwychwstaniu powoduje nadmierny głód poznawczy w tych, których serca zostały poruszone indywidualnym spotkaniem z Żyjącym. Zauważmy, że Jego ciało nie przestało być prawdziwie fizycznym pomimo iż było przebóstwione. Tomasz namacalnie przekonał się o prawdziwości tego, co widzą jego oczy- poddał się zmysłom, a one przemienione zostały predysponowane do uchwycenia prawdy. Miał rację św. Symeon Nowy Teolog, że wszystko co opowiadamy o Bogu, winno być pierwej usłyszane i widziane: „Jaka jest możliwa wiedza dla kogoś, kto nie zobaczył.” I wcale nie chodzi o fizyczne poznanie- choć takie zawsze jest możliwe dla tego kto wierzy, lecz nade wszystko poznanie w wierze. A my jak dzisiaj widzimy Zmartwychwstałego ? Co myślimy o Tym, który otworzył dla nas swój bok, dłonie i spogląda na nas swoimi przenikliwie pięknymi oczami ? Pewnie prościej jest uwierzyć w śmierć, czy nieboszczyka okrytego całunem przemijalności. „Wiara w zmartwychwstanie nie jest łatwa dla człowieka współczesnego- pisał J. Pasierb- Za wiele jest grozy, roztrzaskań, rozstań, niepowrotów. Zło wyśmiewa dobro, absurd wyszydza rozum. W życiu bardziej widać umieranie niż odradzanie się.” Tomasz nas uczy prostoty wiary i zaufania zmysłom. Niech nasze spojrzenie będzie utkwione w tajemnicy życia i pokornym wyznaniu które dyktuje nam serce: Pan mój i Bóg mój !

sobota, 7 kwietnia 2018


1J 1,7

Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.

Fragment listu św. Jana, mówiący o poruszaniu się w światłości, najpełniej oddaje duchowe przeżycia chrześcijan wywodzących się z Kościołów Wschodnich tradycji bizantyjskiej- przeżywających o tydzień później Paschę. Wielkanoc dla prawosławnych jest największym doświadczeniem światłości; nie tylko przez coroczny cud zstąpienia świętego ognia w bazylice Grobu Pańskiego, ale nade wszystko przez misterium liturgii- Boskiej, która w całej swojej teatralności otwiera każdego kto tylko wstąpi do cerkwi na wydarzenie obecności Zmartwychwstałego Pana. Gogol pisał, że Rosjanie obchodzą Wielkanoc szczególnie uroczyście, ponieważ ich wiara oparta jest na nadziei. Ze szczęściem, które wypisuje się na twarzach wiernych i podniosłymi słowami tropraionu zwiastującego triumf Syna Człowieczego, pokonującego śmierć, szatana i grzech- brzmi niczym litania: „Chrystus zmartwychwstał !”, a lud ile tylko sił w gardle odpowiada z wiarą- „prawdziwie zmartwychwstał”. W tym dniu cerkiewne świeczuszki udzielają światła inaczej, jakby intensywniej, odpowiadając na ciepłotę człowieczych serc- przepełnionych szczęściem Paschy. Ten chwytający za serce nastrój opisuje Czechow w opowiadaniu Święta noc: „Ta sama niezwykła ruchliwość rzuca się w oczy i w samym wielkanocnym nabożeństwie. Carskie wrota we wszystkich nawach otwarte są na oścież, w powietrzu nad kadzielnicami unoszą się gęste obłoki kadzielnego dymu; kędy okiem rzucić, wszędzie światła, blask, pryskanie świeczek… Nie ma żadnych modlitw czytanych; wesołe i pośpieszne śpiewy nie milkną do samego końca; po każdym psalmie kanonu duchowieństwo zmienia szaty i wychodzi z kadzielnicami, co się powtarza prawie przez dziesięć minut”. W tym plastycznym opisie zostaje odsłonięty najbardziej istotny sens; Kościół zdejmuje szatę smutku i przyobleka się w światłość Chrystusa. To szaty godowe tych, którzy wierzą iż Pan może nadejść w tej chwili. Święto pierwszego dnia i ósmego; noc przechodząca ze śmierci do życia i dzień spełnienia ludzkich tęsknot w którym Bóg „będzie wszystkim we wszystkich”. Prawosławie głosi radość zmartwychwstania, obwieszcza czas łaski i przebaczenia. Wyrażają to słowa homilii paschalnej św. Jana Chryzostoma: „Jeśli ktoś jest uczciwy i pobożny, niech znajdzie radość w tej dobrej i pełnej światłości uroczystości… Pan przeto przyjmuje pierwszego jak ostatniego i daje odpocząć tym, co o jedenastej godzinie przyszli… I nad ostatnim się lituje i pierwszego wynagradza, i jednemu daje i drugiego wspomaga… Niech nikt nie opłakuje grzechów przebaczenie bowiem z grobu zajaśniało.” Kościół Wschodni tak bardzo uwrażliwiony na grzech, w tym czasie odsuwa nawoływanie do pokuty i pozwala zanurzyć się grzesznikom w przebóstwiającej światłości Pana. Znika myśl o grzechu, ludzkiej ułomności, czy niegodności- każdy jest zaproszony na Ucztę Baranka. Nadzieja odsuwa smutek i przywraca nadzieję. Chrześcijanie Zachodu i Wschodu, mogą teraz złączeni w wierze wspólnie pobiec ku duchowej wiośnie. Pobiec do pustego grobu, przystanąć i uwierzyć !
Cud zstąpienia świętego ognia: https://www.youtube.com/watch?v=3GcpbSFu7IA 

piątek, 6 kwietnia 2018


J 21, 5-14

 A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?» Odpowiedzieli Mu: «Nie»... A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.

Ewangelia w swoim paschalnym przesłaniu jest „filokaliczna”- odsłania piękno krajobrazu; duchowego przez fizyczny wymiar w którym Chrystus spotyka się z ludźmi wyczekującymi Jego obecności. To piękno emanuje z naznaczonej świetlistością scenerii jeziora, piasku na którym odbijają się stopy Zmartwychwstałego, a nade wszystko podekscytowanych twarzy apostołów dla których zwyczajny posiłek przemienia się w Święto. „Poznajemy Go już i przede wszystkim, przez przemianę tych przedmiotów w inne” (D. Jones). Zaufać swoim zmysłom: oczom, powonieniu, dotykowi, rozdrobnionemu w ustach smacznemu pieczywu wypalonemu w ciągłym przyzywaniu Ducha. „Chodźcie, posilcie się !”- to zaproszenie do wejścia w przestrzeń liturgicznego spożywania; przekraczania wiecznej agape. W tym miejscu nasuwa mi się stwierdzenie Orygenesa. Bóg pojawił się w naszym ciele w świecie w osobie Chrystusa, aby „zaszczepić w naszych duszach szczęście oparte na poznaniu Boga.” W ten sposób krok po kroku Apostołowie odkrywają, że w polu oddziaływania Zmartwychwstałego tworzy się nowa rzeczywistość, przekraczająca wymiar zwyczajnego spotkania, posiłku, bycia naprzeciw siebie. Eucharystia staje się sakramentem paschalnym- darem nieustannej obecności „przekazywanie życia zmartwychwstałego Chrystusa Jego ciału, którym jest Kościół.” On związuje swoją eucharystyczną obecność z materią chleba i wina, czyniąc je środkami swojej obecności. „Ryba” wypieczona i nasycająca głód dzieci tego świata. „Teraz tęsknię już nie do tego, by być pewniejszym Ciebie- wyzna św. Augustyn- lecz tylko do tego, by mocniej w Tobie trwać.” Od tej pory karmimy się Ciałem Boga- Pokarmem Nieśmiertelności. „Nie w odbiciu i podobieństwie, ale twarzą w twarz ukazałeś mi się, Chryste- podkreślał św. Ambroży z Mediolanu- Odnajduję Cię w twoich sakramentach.”

środa, 4 kwietnia 2018


Łk 24, 13-34

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali... Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»

Każdy chrześcijanin ma swoją własną drogę do Emaus, którą przechodzi z wątpliwościami, pytaniami, osobistymi przeżyciami... Dwaj uczniowie na których spoczywa cień krzyża, szli przytłoczeni smutkiem i wątpliwościami z Jerozolimy; po drodze przyłącza się do nich nieznajomy wędrowiec, który włącza się do rozmowy i podejmuje zaproszenie spożycia wspólnej kolacji. Przy błogosławieniu chleba, spadają im łuski z oczu i poznają Go. Jezus czyni te same gesty jak w czasie pożegnalnej Wieczerzy- pozwalając siebie rozpoznać w Eucharystii. „Jest ze mną całkowicie spleciony- pisał Symeon Nowy Teolog- całuje mnie całego i całkowicie mi się oddaje, a ja niegodny, napełniam się Jego miłością i pięknem, nasycam się Jego radością i Boską słodyczą.” Pan Zmartwychwstały pozwala im się poznać i spożyć na sposób sakramentalny. Fulgencjusz z Ruspe przypomina nam wierzącym, że „Chrystus umarł za nas z miłości... Otrzymawszy dar miłości, umieramy dla grzechu, a żyjemy dla Boga.” To aktualne wypełnienie przemienia śmierć w życie miłości i zespala wspólnotę modlącego się Kościoła w komunię uobecniającą życie przebóstwione. Poprzez misterium Eucharystii „Ciało Chrystusa, w Jego paschalnym promieniowaniu zamieszkuje w świecie jako substancja radioaktywna, oczyszczająca, stymulująca” (F. Durrwell). To jednocześnie wspólnota stołu w której gotowy jestem zobaczyć brata i siostrę, komunia miłości w której urzeczywistnia się prawdziwa miłość Boga wiecznie odkrywanego przez nasze oczy i serce. „Bądźcie tym, co widzicie, i przyjmijcie to, czym jesteście”(św. Augustyn). To Ja jestem. Pokarm życia wiecznego !

wtorek, 3 kwietnia 2018


 Dz 2, 36-41

W dniu Pięćdziesiątnicy Piotr mówił do Żydów: «Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem». Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: «Cóż mamy czynić, bracia?» – zapytali Piotra i pozostałych apostołów. «Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego.  

Paschalna percepcja chrześcijaństwa w tym szczególnym czasie zwrócona jest ku duchowemu narodzeniu i oświeceniu które najpełniej odzwierciedla się w sakramencie Chrztu Świętego. Nie tylko noc Paschy staje się momentem celebracji sakramentów wtajemniczenia, silnie związanych z disciplina arcana, ale cały okres wielkanocny staje się sposobnym czasem wędrowania ku sadzawce Wody Życia. Człowiek poruszony Ewangelią i wewnętrznie przynaglony odnajdzie drogę nad swój Jordan. Zmartwychwstanie do nowego życia nie tylko staje się przywilejem katechumenów, ale również i tych których życie powinno się nieustannie odnawiać w Chrystusie na sposób chrzcielny. „Po pierwszym chrzcie dla chrześcijan zaczyna się drugi, ale już życiowy chrzest- wysiłki całego życia z jego smutkami, brakami, cierpieniami, pokusami i zgorszeniami, chrzest ofiarnej miłości do bliźnich, a w końcu chrzest pokuty jako „drugi chrzest” i eucharystyczna jedność z Chrystusem”(A. Wietielew). Chodzi o życie łaską sakramentu i ciągle świeży powrót do pytania przenikniętego miłością: „Czy połączyłeś się z Chrystusem ?” Musi wyrwać się z głębi duszy odpowiedź: „Połączyłem się.” We chrzcie szatan zostaje znowu pokonany, człowiek zbawiony, a to wszystko dokonuje się w znaku wody. To przejście ludzi wiary przez „Morze Czerwone” czyni ich ludźmi Dnia Ósmego i pentakostalnymi nosicielami żaru miłości- wydobytej niczym ze skały- z boku Zwycięskiego Baranka. „Wczoraj się dałem ukrzyżować razem z Chrystusem, dzisiaj razem z Nim okrywa mnie chwała; wczoraj dałem się z Nim zabić, dzisiaj wracam do życia. Wczoraj zszedłem z Nim do grobu, dziś z Nim z martwych powstaję”- przekonywał w homilii św. Grzegorz z Nazjanzu. Baptysterium staje miejscem narodzin nowego człowieka- „utopionego”( pogrzeb) i zmartwychwstałego (wynurzenie i wejście w światłość). Kościół niczym „niebieska matka” rodzi swoje dzieci już uwolnione od grzechu i wystawia ich na działanie promieni wschodzącego Słońca. Święty Ambroży powie: „Zanurzony w wodzie stałeś się rybą.” Ryba jest figurą Chrystusa Zbawiciela. Chrześcijanie zatem stają się pisciuli- pływającymi w wodzie rybkami mającymi od momentu wynurzenia zbawiać świat.   

poniedziałek, 2 kwietnia 2018


Mt 28, 8-15

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą». Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy spaliśmy. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu». Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami, i trwa aż do dnia dzisiejszego.

Zobaczyć i uwierzyć ! Trwamy w radości zmartwychwstania Pańskiego, a lektura fragmentów Ewangelii umacnia naszą pewność, że On żyje ! Kobiety przepełnione wiarą w obecność żywego Chrystusa stają się pierwszymi apostołkami- głosicielami radosnej nowiny. Kościół przeniknięty blaskiem poranka wielkanocnego podejmie to pełne duchowej eksplozji przesłanie: „Pascha piękna, Pascha, Pascha Pańska ! Pascha najczcigodniejsza nam zajaśniała ! Pascha, radośnie obejmijmy jeden drugiego... Bowiem dzisiaj z grobu, jak z pałacu, zajaśniał Chrystus. Niewiasty radością napełnił, mówiąc: „Głoście apostołom !” Pan zostawia niewiastom dwa kluczowe słowa przesłania: radość i proklamacja. Pascha jest „wybuchem radości... Jest to eksplozja kosmicznej radości wywołanej triumfem życia po wszechogarniającym żalu po śmierci- śmierci, którą Pan życia musiał przecierpieć, kiedy stał się człowiekiem...” (D. Staniloae). Ale nawet dzisiaj – podobnie jak dwa tysiące lat temu, radość z bliskości Żyjącego, może zostać przesłonięta kłamstwem, niedowierzaniem, sceptycyzmem, pogardą, a nawet ideologiczną przemocą. Tak jak niegdyś faryzeusze próbowali sfabrykować i zaciemnić fakt nieobecności Chrystusa w zapieczętowanym grobie, tak również i dzisiaj nie brakuje ludzi których oczy spowite są niepoznaniem, ciemnością i przekupstwem. Świat chciałby uczynić z Kościoła socjologicznie poprawną dystrybucję dóbr, ale bez opowiadania o Bogu. „Pozbawcie chrześcijaństwo tej paschalnej radości, zabierzcie mu Paschę – pisał A. Schmemann- i co pozostanie ? Pozostanie dręczące wspomnienie o dziwnym Nauczycielu, pozostaną Jego słowa o miłości i pokorze, pozostanie smutna historia jeszcze jednego tragicznego niepowodzenia. Pozostanie cyniczna myśl: Co może to kazanie miłości i braterstwa w świecie, gdzie mimo wszystko triumfują piłaci, judasze, faryzeusze i naczelnicy, gdzie wszystko zbudowane jest na sile, na strachu, na przymusie ? I prawdę mówiąc właśnie to chcą udowodnić od niepamiętnych czasów wszyscy wrogowie Chrystusa i chrześcijaństwa.” Pomimo tych ludzkich sprzeciwów, naigrywania się i perfidnego śmiechu zwątpienia, radość detonuje twardą skamielinę wielopokoleniowej krótkowzroczności. My jesteśmy świadkami Jego Zmartwychwstania. Nie pozwólmy żeby ktoś nam zamknął usta, aby prawda o największym cudzie została zagłuszona pomrukiem bezbożności. Największą bronią chrześcijaństwa jest odważna wiara i życie w „stanie szczęśliwości paschalnej.”  

niedziela, 1 kwietnia 2018


Kol 3, 1-4

Bracia: Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze Życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.

Wiara chrześcijańska opiera się na najważniejszym wydarzeniu w historii świata- zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. „Oto dzień, który Pan uczynił. Jakże inny od tych dni, które się zaczęły wraz z początkiem świata i które odmierzamy biegiem czasu. Dzień Pana jest początkiem nowego stworzenia...” (św. Grzegorz z Nyssy). Wydarzenie to jest sercem całej teologii, liturgicznego uniesienia, piękna utrwalonego w sztuce i poruszającego ciało jakim jest Kościół otulony światłem wielkanocnego poranka. „Święto świąt i uroczystość nad uroczystościami.” To przyjęcie przez każdego wierzącego paschalnej radości, którą w całej głębi oddają słowa podniosłej antyfony: „Christos anesti ek nekron...” wyraża się w nich epicentrum radości całego stworzenia od nadmiaru życia i łaski. Tej podniosłej chwili nic i nikt, nie jest wstanie zdyskredytować lub w jakikolwiek sposób pomniejszyć. „Zmartwychwstanie- pisze N. Chatzinikolaou – przeobraziło krzyż i śmierć Chrystusa w symbol zwycięstwa i życia. Ale nie tylko dla Niego, lecz także dla nas. Chrystus nie zmartwychwstał po to, aby zmusić nas do uznania Jego boskości, ale żeby dać nam życie wieczne.” Jego zmartwychwstanie jest zapowiedzią naszego powstania martwych i zniszczenia zamykającej ciało grobowej płyty. „Zmienia się porządek rzeczy: grób pochłania śmierć, a nie zmarłego, dom śmierci staje się mieszkaniem życia” (św. Piotr Chryzolog). Jesteśmy poderwani w przypływie radości i niewzruszonej wiary do oznajmienia światu najpiękniejszego i najpotężniejszego przesłania wiary: Chrystus żyje, a śmierć traci swoją moc zniszczenia. „Żyje odtąd dla Boga i dla nas mocą Ducha Świętego w swoim przemienionym człowieczeństwie... Otwarty grób jest już zaczątkiem przemienionego świata, otwartego na boskie energie Ducha Świętego... Światło i blask jaśnieją teraz nie tylko na szczycie góry, lecz także w symbolicznym centrum wnętrza ziemi. Sam Chrystus staje się „ziemią żyjących” (W. Hryniewicz). Trzeba z głęboką wiarą kontemplować to Święto Życia; otwiera się ono bowiem dla tych, których oczy i serca są przemienione. „Zmartwychwstanie nie narzuca się- pisał O. Clement- Nie ukazuje się władcom tego świata, objawia się tylko tym, którzy przyjmują Go w wierze i miłości. To nie Zmartwychwstanie wzbudza wiarę, to wiara pozwala przejawić się Zmartwychwstaniu. Jezus woła nas delikatnie, jak zawołał Marię Magdalenę- a ona dopiero wtedy obróciła się, jej serce się poruszyło, rozpoznało Go.” Kościół również działaj pragnie rozpoznawać Pana- w sakramentach, uśmiechu dzieci, rozkwitającej barwnym kobiercem przyrodzie i słońcu które wschodzi tak samo, jak w dniu kiedy zostało oślepione mocą Zwycięskiego Odkupiciela. Każdemu napotkanemu człowiekowi pragnę zanieść tę dobrą nowinę: Chrystus Zmartwychwstał !