Wy
natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego
się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami
Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie
miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,31-36).
Dzisiaj tak wiele w
ludziach wyobcowania, egoizmu, buty i narcystycznego samouwielbienia. Człowiek
przestał spoglądać w twarz drugiego. Zaciska zęby, wyszarpując dla siebie jak
najwięcej – deptając przy tym cudzą wolność i godność. Świat czyni pełnym
wrogów ! Widzi tylko siebie i błyskawicznie zaciska pięści do walki. W fałdach
serca powstała zamulona obojętnością wyrwa, którą zalepić może na powrót
odszukana i uzdrawiająca miłość. Być może trzeba stracić władzę nad sobą, aby
na powrót stać się małym i nieporadnym dzieckiem, wpadającym w ramiona
Obecności. Dzieckiem zawierzenia, pozbawionym wszelkich karkołomnych kalkulacji
i wypłowiałych od nadmiaru nienawiści emocji. Najtrudniej jest kochać
nieprzyjaciół – ro znaczy tych którzy nam coś zawinili, a których już sama
obecność wydaje się napastliwą i budzi krew w żyłach. Można zabić kogoś słowem
i pozostawić w takim stanie psychicznej agonii. Jakże często ci najtrudniejsi i
żłobiący w nas rany, stają się największym sprawdzianem naszego
chrześcijaństwa. „Gdy przebaczam, to wcale nie twierdzę, że nie było zła. Wręcz
przeciwnie, zło było i właśnie dlatego mogę przebaczyć – twierdził Tischner –
Przebaczenie oczyszcza mnie, a nie mego winowajcę – oczyszcza z pragnienia odwetu.
Mogę teraz złożyć sprawę w ręce Boga: niech On będzie sędzią… Przebaczam, bo
Bóg pierwszy przebaczył. Nic tak nie odsłania obrazu Boga w człowieku jak
właśnie zdolność wybaczania. Bóg wybaczył mnie, ja wybaczam tobie.” Modlitwa w
intencji krzywdziciela powoduje podwójne działanie łaski. Przemienia modlącego
i rozkrusza serce wyrządzającego zło. Dochodzi do głosu sumienie, odsłaniając
naturę wyrządzonego zła, zrywając maski i obnażając fałszywe usprawiedliwienia.
Takie jest sens międzyludzkiej komunii, odpowiedzialności za siebie i innych.
„W piekle każdy żyje na własną rękę; do nieba można się dostać jedynie z
innymi”(A. Chomiakow). Nikogo nie można przekreślić, czy postawić w nawias
zapomnienia: „W skąpcu najbardziej skąpym, w prostytutce i pijaku jest dusza
nieśmiertelna, która oddycha świętością, a uśpiona za dnia, oddaje się nocnej
adoracji”- powie Claudel. Czyż Ewangelia nie mówi o Miłości która przenosi
góry, uzdrawia niewidomych, zabliźnia ropiejące rany, wskrzesza umarłych i
czyni wszystko na powrót nowym. Być zaginionym i odnaleźć się. Być umarłym i
ożyć… Miłość ocala, żeby się o tym przekonać- wystarczy szczerze przebaczyć !
