Kościół po raz kolejny w pokorze
serca pragnie doświadczyć bogactwa daru Pięćdziesiątnicy. Piszę pokornie, z tym
mocnym akcentem na wewnętrzną dyspozycyjność, uniżenie i otwartość, to wszystko
dokonuje się w modlitwie przyzywania (Epikleza),
tak jak to czynił Chrystus: Ja zaś będę
prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze (J 14,
16). To wołanie z głębin ludzkiego jestestwa, aby Duch Święty urzeczywistnił
Miłość. Tak głęboko o tym napisał o. Matta el-Maskine „Obietnica Ojca, ze ześle
nam Ducha Świętego, została dotrzymana i proces przybrania za synów,
wielokrotnie obiecanego przez Pana i oczekiwanego przez uczniów, dobiegł końca,
gdy Syn przygotował w samym sobie wszystko, co było konieczne do tego.
Uczniowie byli zgromadzeni w Sali na górze, zgodnie nakazem Chrystusa, aby tam
czekać na obietnicę Ojca, i wszyscy trawli na modlitwie. Wtedy obietnica
została spełniona przez namaszczenie ogniem…” Z Wieczernika każdy
powinien wyjść inny, nie wiem jaki..., ale lepszy jako człowiek i świadek
wiary. To pewnie trudne zadanie szczególnie dzisiaj w sercu dziwnego świata, w
swoistym Babel globalizacji, która nie przybliża i nie otwiera na drugich…,
gdzie języki się pomieszały i w polifonii krzyku współczesności zakładającej
słuchawki na uszy i pędzi się Bóg wie gdzie, w takiej atmosferze nie można uchwycić wiatru, gwałtownego szumu z Nieba,
chcącego odnawiać oblicze ziemi tworzącego życie Parakleta. Duch Święty
zstępuje na świat, wyraża się przez swoje dary i charyzmaty, urzeczywistnia się
w serdecznym uśmiechu każdego dziecka, miłości ludzi i szczerym pragnieniu
dawania dobra. Okrywa Go wielka tajemnica… O tej Tajemnicy sformułowanej jako
modlitwa i antidotum na ból świata napisze Simone Weil: „Wzywać Ducha Świętego
zwyczajnie i po prostu; wołanie, krzyk. Podobnie kiedy jest się u kresu
pragnienia, kiedy jest się chorym z pragnienia, nie wyobraża się sobie
czynności picia w odniesieniu do siebie ani czynności picia ogólnie. Wyobraża
się sobie tylko wodę, wodę samą w sobie, lecz ten obraz wody jest niczym krzyk
całej istoty”. Chyba jeszcze nigdy jak dzisiaj człowiek jest tak mocno
spragniony Wody (łaski Ducha Świętego), zmęczony i bezradny, zagubiony i
kołaczącym sercem człowiek pragnie zaspokoić największe pragnienie. Kiedy
otworzymy nasze wnętrze i pozwolimy się mimo naszej grzeszności poprowadzić
przez pustynię, doświadczymy święta o którym niewiarygodnie napisał Exupery w Małym Księciu kiedy jego mały bohater
doszedł strudzony do wyczekiwanej długo studni aby wreszcie zaspokoić swoje
pragnienie: „Zrozumiałem już, czego
szukał. Podniosłem wiadro do jego warg. Pił, mając oczy zamknięte. To było tak
piękne jak święto. To było czymś więcej niż pożywieniem. Ta woda była zrodzona
z marszu pod gwiazdami, ze śpiewu bloku, z wysiłku mych ramion. Sprawiała
radość w sercu-jak podarek…” Zstąpienie Ducha Świętego to wyjątkowe dla każdego
święto, które wypełnia..., odnawia..., przeobraża i przebóstwia.