środa, 4 marca 2026

 

Dogłębnie martwi mnie ta kolejna sytuacja wojenna z Iranem. Niepokoje o los jutra nakładają się warstwowo i nie pozwalają spokojnie spacerować naprzeciw oślepiającego wzrok słońca. Wiosna kiełkuje powoli a jej zapach budzi i wyostrza zmysły. Ta impresja zostaje przerwana komunikatami mrożącymi krew w żyłach. Człowiek z amplitudą mojej wrażliwości nie może pozwolić sobie na chwilę spokoju w refleksji o świecie i wydarzeniach które rozpisywane są ponad głowami innych, a na które nie mam żadnego realnego wpływu. Punkty zapalne i kolejne wojny – tym razem Iran – i koncentracja sił amerykańskich i Izraela, konfrontacje, zwarcia i kolejne przerwane życia. Jakże trudno utrzymać pokój w ryzach ludzkich świadomości i sumień. Kolejny demoniczny rechot na twarzach mocodawców, dostrzegających w wymianie sił i ognia, okazję do demonstracji złudnej wielkości i poszerzenia własnych partykularnych wpływów. Kolejna Golgota usypanych i bezimiennych ciał – „odprysków” zemsty,  niemocy przebaczenia i kochania. „Bo ludzie są ciekawi. Ludziom nie wystarcza wersja złagodzonej rzeczywistości. Nawet ozdobiona najpiękniejszymi ideami filozoficznymi i najbardziej nęcącymi hasłami zbiorowej szczęśliwości społecznej. Każdy bowiem człowiek ma własne doświadczenie życia i śmierci, miłości i nienawiści, szczęścia i rozpaczy. Wobec tego doświadczenia nieprzydatne są wszelkie metody interpretacji porządkującej. I ludzie, wiedzeni ciekawością, od czasu do czasu pragną sięgnąć poza te systemy porządkujące” – wyznał trafnie w jednej z rozmów Nowosielski. W to wszystko wpisuje się Krzyż Chrystusa na który również my, prawosławni, spoglądamy częściej z drżeniem ust wyśpiewując strofy Wielkiego Kanonu Pokutnego: „Przypadam do Ciebie, Jezu, zgrzeszyłem przed Tobą, zabierz ze mnie ciężkie brzemię grzechów i jako miłosierny daj mi łzy pociechy.” Jakże dojmujące jest przeświadczenie, że również tymi słowami duchowej przemiany, modlą się na froncie ukraińsko – rosyjskim żołnierze, jakże często unieruchomieni po obu stronach okopów. Tak bracia połączeni chrztem i krzyżem na piersiach szeptają te słowa mocy i jednocześnie ściskają w dłoni kolbę karabinu (narzędzia agresji i zniszczenia). Dzieci Boże zaciemniające oblicze Chrystusa i wystawiające wiarę na nieprawdopodobną próbę.Tam, gdzie kończy się królestwo Boże, natychmiast zaczyna się krajobraz obłędu i moralnej katastrofy: „Świat jest na opak, ludzie chodzą z głowami do dołu… to jest prawdziwe zboczenie ! Obłęd ! Oni nie wierzą ani w Boga, ani w Chrystusa. Ale próżność i duma dręczą ich i muszą skończyć na wzajemnym pożeraniu się”(F. Dostojewski). Świat wydany Złemu to mało popularna diagnoza i wierzcie mi, nie przechodzi przez usta wielu teologom, uprawiającym ugłaskaną i dostosowaną do potrzeb świata naukę. Spirala zła w potężnej opozycji do dobra które odciska się na oczach i duszach tych, którzy przestają być bierni i modlitwą rozkruszają sytuacje spowite mrokiem i brakiem nadziei. „Dusza przez grzech umiera… Łzy nie mogą wskrzesić martwego ciała, lecz jeśli padają na duszę, ożywiają ją i przywracają jej życie”(św. Efrem). Niech zatem ludzkie łzy, staną się wodą nowego chrztu i zalążkiem pokoju przenikającego ciało zapętlonego w złu świata.