piątek, 20 marca 2026

 

Kilka dni temu włócząc się uliczkami Florencji, zaszedłem do bazyliki San Spirito, a w jej zakrystii zobaczyłem krucyfiks autorstwa Michała Anioła. Okrzepły w przeświadczeniu, iż renesansowy rzeźbiarz tworzył tylko zmysłowe, sensualne i przesadnie muskularne ciała, moim oczom odsłoniła się smukła, krucha i ascetyczna figura Chrystusa. Ten ujmujący oczy widok pozostawił mnie przez chwilę w zupełnej ciszy, poza zgiełkiem przesuwających się przez przestrzeń kościoła turystów. Zupełnie inny od rzeźb które emanowały siłą antycznej nagości i erotyzmu- jakiejś przesadnie wykreowanej rasy ludzi którą można chociażby dostrzec na freskach z kaplicy Sykstyńskiej. „Na Golgocie, jakby utożsamiony z Hiobem, przeżywa naszą rozpacz wobec Bożego milczenia, może nawet opuszczenia przez Boga. Zmartwychwstaje w tajemnicy”- pisał  Clément. Nagi i wątły skazaniec o delikatnie zaciśniętych ustach i ujmująco dramatycznie opadniętej pod wpływem wewnętrznie tłumionego bólu głowie. Ciało lekko skręcone i wyrwane przez rzeźbiarza ze statycznego unieruchomienia na drzewie kaźni. Bezpośredni stosunek widza ze Skazanym wyraża się przez nagość; ciało na powrót przemienione i odarte z potrzeby zatrzymania i uprzedmiotowienia. Chrystus nie posiada perizonium – jest nagi i odarty z materii – zawstydzająco spokojny i przekonujący znaczniej mocniej, niż epatujące bólem i krwią przedstawienia gotyckiego średniowiecza. Bierdiajew kiedyś powiedział, że On wszedł w naszą egzystencję w uniżeniu „był incognito i to było jego kenozą.”  Akt oddania w całej rozciągłości ciała po przeszywający na wskroś wymiar ducha. To  „Boski Eros” –  przezwyciężający chaos stworzenia i pociągający świat ku sile paschalnego świadectwa wiary. „Przez Chrystusa cała nasza natura zostaje naprawiona”(św. Grzegorz z Nyssy). Stałem naprzeciw odartego ze wszystkiego Boga i poczułem się poruszony tak mocno, iż pociekła mi po policzku łza. Otchłań grzesznika przyzywająca daru miłosierdzia !