środa, 15 kwietnia 2026

 

Człowiek to suma drobnych natchnień i radości, eterycznie uwolnionych w przestrzeni rozleniwionego życia. Nieuniknione wahania na linii czasu, gnającego bezpowrotnie i pozostawiającego zmarszczki. Chciałbym być posłuszny myślom kotłującym się obficie w głowie, które uwalniając na zewnątrz, mogą mnie przygnieść, onieśmielić, wstrząsnąć, a nawet przerazić. Wolę intensywnie rozmyślać, niż wchodzić do cyberprzestrzeni „labiryntu” w poszukiwaniu wszystkiego, a zarazem niczego. Odczuwam jakąś uwierającą nieufność wobec Internetu i przesiewanych w nim informacji o świecie, polityce, religii, czy zdobyczach nauki i techniki. Rzeczywistość wykreowana przez sztuczną inteligencję to nowy gatunek chimer które skutecznie ogłupiają i pozbawiają trzeźwości myślenia i postrzegania. „Smutne w sztucznej inteligencji jest to, że brakuje jej sztuczności, a więc inteligencji”(J. Baudrillard). Dramatycznym wydaje się fakt, że wielu ludzi nie potrafi już się obejść bez telefonu czy komputera. Zakładnicy coraz to nowych i udoskonalanych technologii, co na kształt miniaturowego więzienia, pozbawionego prawa amnestii. Zdają się być zastygli i przyssani do ekranu w którym ciągle coś miga, zmienia się, symuluje zmysły do granic nadwyrężenia- przenikniętego przez pustkę, rozproszenie i dojmujące poczucie osamotnienia. „Dzięki łatwości tworzenia, manipulowania i rozpowszechniania obrazów, a także przez nadaną im istotność, nowe media ustanowiły świat wirtualny paralelny do świata realnego, zyskujący większą władzę niż ten ostatni”- pisał J. C. Larchet w książce Chorzy od nowych mediów. Urojone przystanie szczęścia szturmowane przez anonimowy tłum gapiów, podglądaczy, cenzorów i narcyzów. Obawiam się o jutro w którym nie spotkam człowieka którego ręce będą wolne, oczy szeroko otwarte, usta przysposobione do wymiany kilku życzliwych fraz. Mętnieje mój optymizm pod naporem spostrzeżeń i obserwacji młodych ludzi, których jakby ktoś na niewidzialnej dla oka smyczy - trzymał na uwięzi - rozdrabniając na kawałki wolność której frazesami są wypchane ich usta. Życie musi być przeżyte realnie, przeniknięte namacalnością spotkań, słów i westchnień, rzeźbiących duszę istoty, zdolnej przekraczać siebie i niebezpieczeństwa które kiełkują pod warstwą przecieranego szlaku. Zerwać z twarzy blagierską maskę kogoś, kto uważa się za nowoczesnego i poinformowanego o każdym odruchu zewnętrzności. Marnotrawi swój cenny czas na ślęczenie przed ekranem, będąc przekonanym jak pierwsi rodzice po spożyciu owocu z zakazanego drzewa, że będą jak Bóg. Być może należy zacząć posługiwać się jak sugerował Platon „jakimś zmysłem innym od zmysłów ciała.” Wzrokiem duszy wypatrującej miłośnie świtu. Na progu Apokalipsy dobrze jest stać twardo na ziemi i być wylogowanym !