W życiu każdego człowieka
istnieją mikro celebracje które przemieniają prozaiczność powszedniego dnia w
drobne święta wytchnienia i spokoju. Wypicie ciepłej kawy w ulubionej filiżance;
lektura książki której słowa poruszają wyobraźnią i przenoszą w krajobrazy tak bliskie,
iż można do nich podróżować nie opuszczając wygodnego fotela; zapach i smak
potraw które niczym afrodyzjak wywołują wypieki na twarzy; co najważniejsze-
twarze tych których oczy sekretnie przechowują tajemnicę miłości i oddania- detonując
siłą obdarowania i niegasnącej czułości. Im bardziej świat jest rozproszony,
tym bardziej człowiek powinien być zwartym w sobie. Spójnym i harmonijnym w
percepcji zewnętrznej i wewnętrznej. Mądrość hinduizmu powie, że każdy człowiek
jest „milczeniem rzeczy tajemnych.” Jeżeli potrafimy na drobne detale życia spoglądać
z dozą tęsknoty i spełnienia, wtedy jesteśmy zadomowieni w sobie i szczęśliwi. Etruskowie
rzeźbili kwiaty na sarkofagach swoich ukochanych, nie umieszczając na nich
żadnego imienia, żadnej inskrypcji, wieku, zajmowanej pozycji społecznej, czy
pochlebnego aforyzmu wbijającego w błogostan najbliższych po starcie bliskiego.
Dla nich, ci którzy tam spoczywali byli kwiatami- sublimacją piękna i miłości. Jakie
to poetyckie i podnoszące na duchu. Jakże możemy wiele się uczyć od kultur nam
tak odległych, które jakże często z wyższością, uważamy za obce, a co gorsza
barbarzyńskie. Grecy przekazali nam mądre odpowiadanie o królu Midasie, którego
Bachus obdarował nietypowym i jakże pożądanym przez wielu darem przemienia
wszystkiego, co dotknie w złoto. Jednak ta obietnica i dar miała złowieszcze i
dramatyczne konsekwencje. Kiedy w przypływie szczęścia wziął w swoje ramiona
córkę którą kochał, to nagle przemieniła się w złoty posąg. Morał tego mitu
jest prosty. Nie pragnij zbyt wiele, a na pewno tego, co wprowadzi ciebie w
zaułek samotności oblepionej blaskiem feralnego kruszcu. Cieszyć się z drobnym
rzeczy, ponieważ za nimi ukryta jest niezawodna pewność i szlak ku krainie
szczęścia. „Świat istnienia znajduje się wyżej niż świat posiadania”- powie
Hamvas. Człowiek ze swojej natury przeznaczony jest do diakonii piękna, będąc
jak powie św. Grzegorz z Nyssy „muzyczną kompozycją, cudownie skomponowanym
hymnem na cześć wszech- twórczej mocy.” Droga od ledwie dostrzegalnych aktów
codzienności, wiedzie ku liturgii źródła- ostateczności na której spoczywa
pocałunek Obecności !
