wtorek, 27 stycznia 2026

 

Za oknem pogoda jest kapryśna i meteorologiczne prognozy muszą się konfrontować z dynamiką żywiołów które paraliżują życie miasta. Pokonywanie drogi do pracy na łyżwach to najprostszy i trochę humorystyczny, jeśli niekonwencjonalny sposób przemieszczania się. Wczorajszy obraz rzeczywistości był groteskowy. Ludzie zmierzający do wybranych przez siebie miejsc powoli, niezdarnie, potykając się i ślizgając samotnie na wielkim lodowisku świata. To jakaś wyrazista metafora wędrówki w której nogi nie mogą nas nieść tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Jesteśmy zdani na powolność i ostrożność- porzucenie pośpiechu za cenę bezpieczeństwa i zdrowia. Wtedy dociera wątła prawda, że nie wszystko zależy od nas i naszych nawyków pozornie kontrolujących codzienność. „Świat jednak kryje tajemnicę w takiej samej mierze, w jakiej ją wyjawia”(O. Clément). Wyemigrować z przestrzeni własnych przyzwyczajeń i bezpieczników. Histeryczna twarz sąsiadki dla której codzienne bieganie to już nie tyle tężyzna fizyczna, co uzależnienie i kult ciała poddanego naporowi przemijania. Zbyt mocno przywiązaliśmy się do aury zimy, gdzie samochód odpala na zawołanie a śnieg jest mglistym wspomnieniem dziecięcych lat. W naturze jak w czasie, zdarzenia zataczają swój krąg w ramach tzw. powtarzalności. Z perspektywy naszych oczu, wbrew mrzonkom katastrofistów obwieszczających ocieplenie klimatu, nie stracimy z pola widzenia śniegu- drogi skutej lodem i przeszywającego boleśnie nozdrza mrozu. Ta mgła drobin śniegu unosząca się w powietrzu, przynagla do zakotwiczenia się w domu ze szklanką ciepłej herbaty w dłoni i przeterminowaną książką w drugiej. Miał rację Marai pisząc: „Granice fizyki i metafizyki zacierają się, teologia zaczyna znów być sensowna.” Odnaleziony świat zdziwień pod którego powłoką kryją się ukryte źródła ciszy. „Znać prawdę, to być może tylko widzieć w ciszy”- pisał w Twierdzy Saint-Exupéry. Wymaga to zejścia w przestrzenie zasłuchania i odmiennej gry zmysłów, niż te którym na co dzień zawierzamy. „Tymczasem Bóg Ewangelii nie jest Bogiem alienacji, który zazdrośnie strzeże swych darów- pisał Życiński- jest Bogiem miłości, bez której nasze życie staje się ciemne i puste, jak życie istot do których dotarł ogień Prometeusza.” Tęsknota może rozbudzić pragnienie zrozumienia nowych znaczeń, sensów i pragnień- otworzyć na to, co przypadkowe a jednocześnie tak silnie poruszające wszystkimi głębinami bytu. Zakłada twórczy wysiłek odbierający nudzie moc otumanienia i dokuczliwego odczucia niemocy istnienia. Tęsknota może stać się filozoficzna, religijna czy estetyczna, teleportując nas na brzeg najpiękniejszego krajobrazu który pomimo majaków potrafią ujarzmić nasze oczy.