Za oknem pogoda jest
kapryśna i meteorologiczne prognozy muszą się konfrontować z dynamiką żywiołów
które paraliżują życie miasta. Pokonywanie drogi do pracy na łyżwach to
najprostszy i trochę humorystyczny, jeśli niekonwencjonalny sposób
przemieszczania się. Wczorajszy obraz rzeczywistości był groteskowy. Ludzie
zmierzający do wybranych przez siebie miejsc powoli, niezdarnie, potykając się
i ślizgając samotnie na wielkim lodowisku świata. To jakaś wyrazista metafora
wędrówki w której nogi nie mogą nas nieść tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Jesteśmy
zdani na powolność i ostrożność- porzucenie pośpiechu za cenę bezpieczeństwa i
zdrowia. Wtedy dociera wątła prawda, że nie wszystko zależy od nas i naszych
nawyków pozornie kontrolujących codzienność. „Świat jednak kryje tajemnicę w
takiej samej mierze, w jakiej ją wyjawia”(O. Clément). Wyemigrować z
przestrzeni własnych przyzwyczajeń i bezpieczników. Histeryczna twarz sąsiadki
dla której codzienne bieganie to już nie tyle tężyzna fizyczna, co uzależnienie
i kult ciała poddanego naporowi przemijania. Zbyt mocno przywiązaliśmy się do
aury zimy, gdzie samochód odpala na zawołanie a śnieg jest mglistym
wspomnieniem dziecięcych lat. W naturze jak w czasie, zdarzenia zataczają swój
krąg w ramach tzw. powtarzalności. Z perspektywy naszych oczu, wbrew mrzonkom
katastrofistów obwieszczających ocieplenie klimatu, nie stracimy z pola
widzenia śniegu- drogi skutej lodem i przeszywającego boleśnie nozdrza mrozu. Ta
mgła drobin śniegu unosząca się w powietrzu, przynagla do zakotwiczenia się w
domu ze szklanką ciepłej herbaty w dłoni i przeterminowaną książką w drugiej. Miał rację Marai pisząc: „Granice fizyki i metafizyki zacierają się, teologia
zaczyna znów być sensowna.” Odnaleziony świat zdziwień pod którego powłoką
kryją się ukryte źródła ciszy. „Znać prawdę, to być może tylko widzieć w ciszy”-
pisał w Twierdzy Saint-Exupéry.
Wymaga to zejścia w przestrzenie zasłuchania i odmiennej gry zmysłów, niż te
którym na co dzień zawierzamy. „Tymczasem Bóg Ewangelii nie jest Bogiem alienacji,
który zazdrośnie strzeże swych darów- pisał Życiński- jest Bogiem miłości, bez
której nasze życie staje się ciemne i puste, jak życie istot do których dotarł
ogień Prometeusza.” Tęsknota może rozbudzić pragnienie zrozumienia nowych
znaczeń, sensów i pragnień- otworzyć na to, co przypadkowe a jednocześnie tak
silnie poruszające wszystkimi głębinami bytu. Zakłada twórczy wysiłek
odbierający nudzie moc otumanienia i dokuczliwego odczucia niemocy istnienia.
Tęsknota może stać się filozoficzna, religijna czy estetyczna, teleportując nas
na brzeg najpiękniejszego krajobrazu który pomimo majaków potrafią ujarzmić
nasze oczy.
