A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby
postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i
mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego
słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich
narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”(Łk
2,22-40).
Święto Spotkania. „Raduj
się, Bogurodzico Dziewico, pełna łaski, bo z Ciebie zajaśniało Słońce
Sprawiedliwości, Chrystus Bóg nasz, oświecający znajdujących się w ciemnościach.
Wesel się i ty, starcze sprawiedliwy, który wziąłeś w swoje ramiona
Wyzwoliciela dusz naszych, dającego nam zmartwychwstanie”(Troparion). Wizyta w świątyni jerozolimskiej i proroctwo oraz towarzyszące wzruszenie starca Symeona. Te dwie
narracje są ze sobą powiązane w sposób nierozłączny. Wyrażają prawdę o tym, że
Bóg przychodzi do człowieka, a człowiek spotyka Boga. Dla mnie osobiście to Święto Światła- Syn Człowieczy „Bóg z
Boga. Światłość ze Światłości” zstępuje w życie ludzi i rozszerza granice
„Miejsca Najświętszego”, uobecniając się w całej pełni poznania. „Szczęśliwe
oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu królów pragnęło
ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli…” Miał rację św. Grzegorz z Nyssy
mówiąc: „Zbliżając się do światła dusza staje się światłością”. Ofiarowanie to
początek rozszerzającej się na człowieka i świat światłości. Jej eksplozją
będzie późniejsze Przemienienie i Zmartwychwstanie. „Światłość Zmartwychwstania
będzie spowijać Kościół- jak pisał o. Bułgakow- a radość paschalna i zwycięstwo
nad śmiercią będzie go wypełniać”. Ten blask wieczności zapowiadał pokorny
Symeon- człowiek oczekiwania i nadziei. „Duch Święty objawił mu, że nie umrze,
zanim nie zobaczy Mesjasza Pańskiego”. Duch Święty rozświetlił jego zmysły,
obdarował natchnieniem i wyreżyserował spotkanie, które stało się Epifanią !
„Poprzez Ducha Świętego poznajemy Chrystusa, Syna Bożego a przez Syna
kontemplujemy Ojca” (św. Jan z Damaszku). Dlatego Święto Spotkania jest zarazem
uobecnieniem, teofanią Słowa, które stało się ciałem; jest teofanią
czterdziestego dnia. Ten podniosły fakt staje się źródłem do uwielbienia Boga;
naszą radością spotkania. „Jak Bogurodzica, Dziewica niepokalana, niosła w
swoich ramionach Światło prawdziwe idąc na spotkanie tych, którzy pozostawali
jeszcze w mroku śmierci, tak też i my oświeceni jego promieniami i trzymając w
reku widoczny dla wszystkich płomień pośpieszajmy naprzeciw tego, który jest
prawdziwym światłem…” (św. Sofroniusz). My jesteśmy w gronie uprzywilejowanych
na których twarzach i duszach lśni blask obecności Pana. „Człowiek mający oświecenie osiąga wieczne
szczyty, już na ziemi wszystko staje się cudem” (św. Grzegorz Palamas). Chrześcijanina
przenika świeta tęsknota za Oblubieńcem i blaskiem jego Królestwa. Miał rację
Bierdiajew: „Człowiek niesie w sobie zupełnie odmienny świat, niezrozumiały do
końca dla kogoś drugiego”. Ten człowieczy świat ostatecznie zostanie
rozjaśniony w pełni ostatecznego spotkania z Chrystusem- spowitym blaskiem
nowego eonu.
