czwartek, 19 lutego 2026

 

Dezorientacja i rozproszenie, to słowa klucze do zrozumienia człowieka poddanego nieustannym aktywnościom i zadaniom którym musi w pocie czoła sprostać. Nie jest łatwo funkcjonować w świecie w którym coś trzeba zrobić na czas lub dostosować się do określonej i narzuconej ideologiami trajektorii myślenia. Obarczeni stygmatem błędu i niedopasowania, wewnętrznie wykrzykują bunt swego jestestwa. Tysiące sposobów aby się wykazać i nie pozostać w tyle za tymi którzy obrali kurs ku zauważeniu, profitowania i materialnym korzyściom- za cenę utraty zdrowia i duszy. Nie przegapią nadarzającej się okazji, aby wyeliminować innych z powziętej uprzednio drogi sukcesu i mniemaniu o przyszłości w której usadowią się w poczuciu spełnienia, jeśli nie całkowitego wypalenia- autodestrukcji. Zaćma spojrzenia i dewastacja wnętrza to niczym zrujnowane miasto, czekające na kogoś kto je odgruzuje i odbuduje. „Jednym z najgorszych demonów cywilizacji technologicznej jest pragnienie rozwoju”(R. Dubos). Nowe technologie i wtórująca im polityka, wymusza konieczność dopasowania się do cywilizacyjnych nowinek, mających rzekomo poprawić jakość egzystencji i uprościć wymianę przepływających naprędce informacji. Ludzie każdego dnia wymieniają naprawdę niewiele słów- są bierni i wycofani- skotłowani w gąszczu własnych myśli i naglących potrzeb, wobec których obmyślają płoche strategie bezpieczeństwa. Człowiek przestał twórczo rozmawiać. Posługiwać się tworzywem słowa ! Kiedyś rozmowa była powinnością ludzi otwartych i zadowolonych z najbardziej prozaicznych spraw i rzeczy. Wymianą spostrzeżeń i wzajemnym ubogaceniem- podpartym życiową mądrością innych. Obecnie dialog stał się czymś uporczywym i zawłaszczającym czas, którego puls obwieszcza dźwięk przychodzących sms. „Wszystkie media mają tę władzę narzucania komukolwiek, kto nie jest uważny, postulatów, na których się opierają”- twierdził McLuhan. „Wiadomość to medium”- silnie paraliżujące percepcję i uwagę posiadaczy nowych technologii. Powolność i spokój w świecie pulsujących krzemowych obwodów, jest przywilejem i komfortem nielicznych, tych którzy odcinając liczne maski Gorgony, uciekli na peryferia świata lub znaleźli bezpieczną przystań w klasztorach lub samotniach, odcinając się od Internetu i nachalnych akwizytorów postępu. Ci ostatni, wybrali przestrzeń serca, niż opryskliwą i butną inteligencję rodzącą zasklepionych w sobie narcyzów, demagogów i kłamców sprzedających podstępnie złudzenia szczęścia. „Ziemia jest pokryta nową rasą ludzi, którzy są zarówno wykształceni, jak i analfabetami- pisał Ch. Bobin- opanowali komputery i nie rozumieją nic o duszach, a nawet zapominają, co kiedyś oznaczało takie słowo.” Poruszamy się w świeci bożków, wygenerowanych recept na życie i kompulsywnego przeglądania się w ekranie telefonu. Substytut „szczęścia” i „religia konsumpcji” podszyta lękiem przed pustką i niezauważeniem- odrzuceniem poza nawias wirtualnego podwórka. „Przesadne uwielbienie Internetu rozwija się w atmosferze, która jawi się jako atmosfera nowej religijności. Jest coraz wyraźniejsza w miarę zbliżania się danej osoby do środowisk, które są najbardziej gorliwymi neofitami”- twierdzi socjolog Philippe Breton. Dlatego w najbliższym czasie Kościół zaprasza swoje dzieci na drogę postu i zmiany myślenia- dystansu i czujności wobec tego, co odbiera nam wolność i wewnętrzny spokój. Post jako rezygnacja i przebudzenie świadomości. Przemienienie postawy wobec rzeczywistości, „aktywne oddanie się wierze” która pozwala stanąć nam w naprzeciw Tego, który jest tchnieniem życia. „Panie Jezu Chryste, Boże nasz- pisał św. Izaak Syryjczyk- swoimi cierpieniami ukój moje cierpienia. Swoimi ranami ulecz moje rany… Niechaj Twoje ciało rozciągnięte na drzewie krzyża pociągnie ku Tobie mego ducha, którego niszczą demony…”