wtorek, 25 sierpnia 2026

 

Nie ma już czarodziejskiego świata. Zostawiono cię. Jakże melancholijny ton ma wyrażona przez Borgesa myśl. Samotność na peryferiach podekscytowanego wszystkim i niczym miasta. „Mam jedną radę: nigdy, ale to nigdy nie odwiedzajcie miejsca, które opuściliście jako dzieci - pisał Gospodinov- Zostało podmienione, opróżnione przez czas, opuszczone, widmo. Tam. Nie ma. Nic.” Napawa mnie smutkiem świadomość, iż świat w którym się wychowałem i który mnie ukształtował - przechodzi do lamusa – w niebyt. Świat w którym obserwacja i zdumienie, połączone z wytężoną pracą umysłu, pozwalało czytać rzeczywistość w wielu fascynujących wymiarach, staje się migotliwym wspomnieniem ludzi cierpliwych i intelektualnie pracowitych: odmieńców i wrażliwców potrafiących marzyć oraz stawiać twórcze i dotykające niemalże kosmosu czy wieczności pytania. Nawet trawa i kwiaty inaczej pachną, niż wtedy kiedy pozbawiały mnie tchu i wymuszały miłosny uśmiech. W dobie AI nasze codzienne życie, praca i edukacja ulegają dramatycznym zmianom. Ludzie z tytułami naukowymi sięgają po te narzędzie, rezygnując z trudu przebywania w bibliotece – miejscu które wykarmiło mądrością gigantów nauki i kultury. „Czemuż wszystko się kurczy, wszystko chce się rozmienić na drobne, ścieśnić się, ustąpić w cień…”nie bez przesady, utyskiwał w Szkicu o mieszczuchu Dostojewski. Wszystko stało się paskudnie banalne, tendencyjne i głupie, zamknięte w dossier ludzkiego inwentarza. Żyjemy szybko i myślmy szybko, bez wczorajszej delektacji i zauroczenia. Przechodzień z dostępem do śmigającego w zawrotnym tempie Internetu, uważa się za „mędrca” znajdującego od zaraz odpowiedzi dotyczące fragmentarycznie, ale jakże przekonująco zdeponowanej gdzieś tam, każdej dziedziny wiedzy. Lecz kiedy odbierze się istocie dwunożnej narzędzie, nagle staje się jak dziecko we mgle. Jak ślepiec potykający się o własną nogę i spadający twarzą na bruk. To nie satyra, a jedynie częściowa prawda o człowieku zalogowanym. Obowiązek obserwatora każde mi nadmienić jeszcze, że ten scenariusz może mieć miejsce i będzie miał tragiczne konsekwencje dla jednostki stającej przed koniecznością zaufania własnym siłom i zasobności swojej wiedzy która, co tragikomiczne  jest już tylko śladowa. „Kultura nie jest posiadaniem dobrze zaopatrzonego magazynu wiadomości, lecz zdolnością jaką ma nasz umysł do zrozumienia życia”- pisał Alberto Moravia. Nie chcemy rozumieć życia i tego, co nas zewsząd otacza. Człowiek pragnie być nieśmiertelny w śmiertelnym przeżywaniu swojej cielesności, obarczonej temporalnością i skazami. Jesteśmy gotowi na wszystko, byle usłyszeć komplement o pięknie naszej materialnej powłoki w która jesteśmy przez Stwórcę odziani. Przestaliśmy cenić mądrość, porzucając ją na rzecz sprytu i strategii obliczonej na sukces lub porażkę. „Ułomna pozbawiona dotyku i zmysłu relacji cywilizacja zamraża piękno w obiektywnym spektaklu, którym handluje. Wszędzie odciśnięta nagość, martwy spektakl erosa, którego trudno rozpoznać w otchłani pustki, między spektaklem i widzem”(Ch. Yannaras). Potrzebujemy pustyni, gdzie schowane w krajobrazie śmierci źródła, czekają na odkrycie. Tam potrafią opaść z ludzkiej twarzy maski które przesłaniają obraz prawdziwego Piękna.