Spacerowałem wczoraj nad
brzegiem morza. Lekko pochmurna pogoda sprzyjała intymności na plaży którą
normalnie przykrywa kołdra wygrzewających się w słońcu ciał. Było spokojnie, a
natura mówiła językiem szeptów i muśnięć. Usiadłem na drewnianym falochronie i
wpatrywałem się w horyzont bezkresu, odpoczywając od spraw i myśli które na co
dzień uwierają i męczą. Już mnie nie unosi czas, ale chwila której pozwalam
trwać. „Istnieć oznacza świadomie żyć tragiczną antynomią siebie w sobie i świata
wokół ciebie”(Ch. Yannaras). Czasami trzeba się oddalić od miejsc w których nie
da się żyć. Gdzie umysł przygniata nieznośność egzystencji, podszytej
koniecznością zrobienia czegoś na czas. „Gdyż o to właśnie idzie, o chwilę
wytchnienia, tego właśnie szuka człowiek w wytęsknionej dali, w spokoju po
niewypowiedzianie przytłaczjącym, bolesnym i szalonym niepokoju, który go
ogarnia, gdy pomyśli o swojej sytuacji – pisał w książce A świat trwa Krasznahorkai. Pomimo licznych moich powrotów i oddaleń
od malarstwa, to nigdy nie przedstawiłem w obrazie pejzażu morskiego. Mój ojciec
kochał morze i góry, jego sztuka była rozpięta pomiędzy tymi obłaskawiającymi
oczy żywiołami natury. Mógł godzinami leżeć ma ziemi, delektując się powabami
miejsc które napełniały go sensem i szczęściem. W pokoju gościnnym znajduje się
duży obraz z wizerunkiem mojej mamy na piaszczystej plaży, której to sztafażem są
rozwieszone sieci rybackie i turkusowy blask rozbijających się o brzeg fal. Oczy
poszukujące ekstazy w przestrzeni, gdzie taniec wody i szczyt góry – przestają być
punktami orientacyjnymi, a stają się doznaniem czegoś zupełnie duchowego. „Poczuć
w powiewie wiatru westchnienie błękitu”- jak to w jednym z poematów oddał
Viktor Hugo. Można malować nie tylko pędzlem, lecz również słowami nagłe
impresje i pozostawić je w pamięci na całe życie. Czyż świat nie jest wielką
galerią sztuki w której buzują pierwociny piękna, ponętnie obezwładniając
zmysły ? W zwierciadle natury można rozszyfrować najbardziej skomplikowane
sekrety wnętrza i uśmierzyć ból niepowodzeń. Ten moment onieśmiela świeżością i
pozwala na kolejny wybór. Odwaga życia !
