poniedziałek, 21 września 2026

 

Myślę, że większą część naszego życia stanowi poszukiwanie przyczyn istnienia, wykreślanie odcinków które należy pokonać przy licznych obliczeniach, które jakże często okazują się niesprawdzalne i niepotwierdzalne, co ostatecznie powoduje rozterkę i dezorientację. W tumulcie zalewających nas sprzecznych wiadomości, martwimy się o kształt jutra wydanego drapieżnym siłom losu. Eony zagubione w krzywiźnie czasu i historii ! Wszystko jest pewnego rodzaju grą – pomiędzy względnym spokojem – a rozpryskiem jakieś zabłąkanego pocisku, skracającego dystans kolejnego wybuchu. W pogróżkach mocarstw odżyło widomo nuklearnej zagłady. Nawet jeśli to tylko słowa, to niosą one siłę paraliżującego umysł lęku. Znowu wszystko wrze i stoi nad przepaścią jakiejś trudnej do określenia katastrofy. Niektórzy ludzie będący na skraju apokaliptycznego obłąkania, zwiastują bez domieszki błędu koniec tego zapętlonego w swoich problemach świata. Czy można dać im wiarę ? „Nic nie jest brudniejsze niż miłość własna”- pisała Yourcenar. Ten brudny osad zatruwa dusze i jakże często popycha ludzi do egoizmu i szaleństwa przemocy. Nic nas nie nauczył XX wiek i dramat dwóch wojen światowych – torfowisk martwych ciał i pogwałconej ze wszech miar wolności. Ciągle przedzieramy się przez mgłę, przywyknięci do względnego spokoju i bezpiecznego domu w którym nic złego nie może się nam wydarzyć. Tak bardzo wszyscy byli zbulwersowani kiedy patriarcha Rosji Cyryl oświadczył w jednym ze swoich wystąpień, o „metafizyce wojny” i tu zapętlony w spirali zła pasterz Cerkwi miał szczyptę racji. Ponieważ każde zło rozpoczyna się w sercu człowieka, jego pragnieniach, zamiarach i planach, czekających na realizację. Kiedyś życzeniem zarośniętego Marksa, było aby wyjść ze sfery wierzeń do sfery faktów. A te złożone niczym puzzle potrafią niepokoić. Na świecie są swa rodzaje ludzi. Ci, którzy pukają do drzwi i wchodzą, ponieważ nikt im ich nie otwiera, oraz drudzy, którzy pukają do drzwi i cierpliwie czekają – zostając na miejscu- ponieważ drzwi są zamknięte. Ten pierwszy wariant może okazać się brutalnym wtargnięciem. „Rodzimy się, żyjemy, umieramy w sercu bagna, gasnącego piekła, w sercu popiołów – wciąż ciepłych – stworzenia, które rozpaliło miliony ognisk gwiazd we wszechświecie, które potrafiło utworzyć noc, światło, gwiazdy, ale nie potrafiło dać człowiekowi istoty ani wielkości, która jak sądzono, była jego prawem”(J. Lacarriere). Bóg musi szlochać przyglądając jak nieporadnie posługujemy się wolnością i jak w imię najbardziej szlachetnych haseł wzniecamy pożogę, spuszczając z łańcuchów wygłodniałe biesy. „Sumienie jest narzędziem trwałym, ale trudnym w obsłudze. Nigdy nie odstawimy go do kąta, ale prawie zawsze coś w nim szwankuje. To jakby zegar, którego wskazówki wciąż się poruszają, ale niestety godzina, jaką wskazują, jest nieprawidłowa… Dziełem mądrości jest oddalenie się o tych napierających prądów i wyregulowanie naszego zegara według słońca, to znaczy sumienia Boga, którego nasze sumienie jest tylko zatartym i zniekształconym obrazem”- rozmyślał Gustave Thibon.  Wektor sumienia. To jedyny ratunek dla niewyraźnej i labilnej przyszłości !