środa, 31 grudnia 2025

 

Koniec kalendarzowego roku, topnienie czasu w klepsydrze i oczekiwanie na jutro- które wyłoni się po hucznej, przeprutej wystrzałami fajerwerków sylwestrowej nocy. Przywitaniu nowego roku zawsze towarzyszy refleksja o kształt historii w której człowiek okazuje się nie tylko widzem, lecz również głównym bohaterem w kluczu jednostkowo interpretowanej rzeczywistości. „Słowa posiadają ogromną moc łączenia i konfrontacji z tym, co bez nich pozostałoby rozproszone w czasie zegarów i mierzalnej przestrzeni”- powie Claude Simon. W moim rodzinnym domu wprawiłem w ruch jeden z zabytkowych zegarów mojego ojca, wiszących na ścianie i czekających na poruszenie. Jego bicie przenika duszę domu w którym upływ czasu tak silnie był zbratany z miłością jego mieszkańców. Teolog z racji twórczo wykonywanej profesji, stając na progu widzenia- interpretuje wiele docierających do niego danych z perfekcją wytrwanego obserwatora, mędrca, proroka i świadka. „Droga, którą podróżujemy przez czas, jest usiana gruzem wszystkiego, czym zaczynaliśmy się stać, wszystkiego, czym mogliśmy się stać”(H. Bergson). Każdy świt po intensywnie przeżytej nocy, to rezerwuar nowych szans i nowych możliwości które mają już ukryty wymiar eschatologiczny. Bowiem przeszłość i przyszłość stapiają się w poczuciu wieczności której intuicyjne oczekiwanie jest przywilejem nielicznych. Świadomość przygodności i towarzyszące jej rozdarcie zostaje przezwyciężone przez odczucie życia które jest w Bogu, a które niczym odkryta żyła wody, przedziera się koleinami, żłobiąc wnętrze człowieka. „Czas niesie ze sobą śmierć i śmierć ma miejsce w czasie. Lęk przed przyszłością jest przede wszystkim lękiem przed śmiercią. Śmierć jest wydarzeniem wewnątrz samego życia i śmierć jest końcem życia”- pisał Bierdiajew. Chrześcijaństwo nieprzerwanie proklamuje, że Chrystus wyzwala nas od paraliżującego lęku przed śmiercią, bowiem w Nim czas staje się uobecnieniem wieczności- nowego eonu-  bytu przeobrażonego w miłości. Człowiek wiary nie może być ślepym na wieczność. Upojenie teraźniejszością nie może mu przysłonić perspektywy końca i wyłaniającego się z niej początku. Los człowieka jest zawsze losem Boga. Uświadamia nam tę prawdę tajemnica Wcielenia, kiedy Nieogarniony i Przedwieczny, zstępuje do nas w postaci bezbronnego Dziecka- stając się absolutnym centrum- przenikając wszystkie wymiary świata potężnym dynamizmem łaski. Żegnam stary rok z ulgą człowieka wyzwolonego. Dusza nie wisi mi na ramieniu, a do oczu nie cisną się łzy bezradoności. Mijający czas był dla mnie najtrudniejszym i obfitującym w dramatyczne wydarzenia okresem życia. Wiele napięć i trosk jest za mną, pozwalając mi z ulgą odetchnąć i zaczerpnąć łyk świeżego powietrza. Mam nadzieję, że przyszłość będzie obfitowała w wiele dobra i nade wszystko przyniesie wewnętrzny spokój, wbrew napierającym kapryśnie determinizmom i fatalizmom ze strony ludzi. Umacnia mnie w drodze pełna teologicznej głębi myśl Dostojewskiego: „Ponieważ Bóg istnieje, ja jestem nieśmiertelny. Moja nieśmiertelność jest nieodzowna choćby dlatego, że Bóg nie zechce zgasić na zawsze płomienia miłości, który zapłonął dla Niego w moim sercu.”