Tak
że ciemność będzie światłem, a bezruch tańcem. Dostrzegłem
poruszenie na twarzach moich uczniów, kiedy przedłożyłem im krytyczne
spostrzeżenie: „Kiedy nastąpi czas apokalipsy i wyłączą Internet, tylko ci
którzy byli bystrymi obserwatorami rzeczywistości i czytali książki przetrwają
ten moment próby.” Była to wypowiedź w kontekście uzależnienia od telefonów i
bezkrytycznego pozyskiwania wiedzy za pomocą sztucznej inteligencji. Myślenie
krytyczne to umiejętność nad wyraz cenna w świecie informacyjnej papki i dróg
na skróty w poszukiwaniu odpowiedzi na najprostsze nawet pytania. Wielu już
nawet przestało pytać, pozostając na mieliźnie i w bezruchu wegetatywnego
trwania umysłu. „W naszym stopniowo kurczącym się świecie wszyscy potrzebują
siebie nawzajem. Musimy szukać człowieka, gdziekolwiek się da. Kiedy Edyp w
drodze do Teb napotkał Sfinksa, jego odpowiedzią na jego zagadkę było:
„Człowiek”. To proste słowo zniszczyło potwora. Mamy wiele potworów do
zniszczenia. Pomyślmy o odpowiedzi Edypa”- rozmyślał Giorgios Seferis. Przysypywani
w klepsydrze ludzie żyją z dnia na dzień, pozostając na samym dnie piramidy
potrzeb i pragnień. „Zawsze wolimy życie ograniczone, życie umiarkowane, od
tego uderzenia pioruna, od tej inteligencji szybszej niż światło. Zawsze wolimy
nie wiedzieć, żyć własnym życiem. Ona tam jest. Jest pod płonącym krzakiem, nie
zbliżaj się do niej. Potrzeba nieoczekiwanej miłości lub czytania, abyśmy to
zobaczyli”(Ch. Bobin). Pośpiech nie pozwala uchwycić tego, co istotne –
zamykając w szczelnym kokonie niepoznania i hibernacji uczuć. Wszystko dzieje
się po omacku, kapryśnie, obarczone balastem znudzenia i przymuszonej
powinności. Na zewnątrz letnie upojenie życiem. Drzewa i kwiaty wydzielają
eteryczne zapachy, owady uprawiają balet w pąkach kwiatów, a drzewa rozkładają
swe korony ku słońcu, zacieniając zarazem zdyszanego od naglących potrzeb
wędrowca. Natura rozkwita bogactwem form i onieśmiela nas – istoty ułomne i
zastygłe – o zaciemnionej percepcji piękna; dyspensujących się od poetyckiego
namysłu nad rzeczywistością. Natura i kultura zdaje się być trampoliną dla tych
których przygniótł syzyfowy głaz niemocy i obojętności. „Tylko sztuka ma moc
wyciągania cierpienia z otchłani”- pisał Appelfeld. Dzieła sztuki rejestrują i
odczytują świat w sposób porównywalny do tego, jak reflektuje go myśl filozofa,
wpatrującego się pejzaż i dostrzegającego w nim zgoła coś więcej, niż impresję
barw i dźwięków – symbol nieskończoności, wbrew analitycznym podszeptom rozumu.
Jakże trudne jest bycie w świecie dla ludzi wrażliwych, refleksyjnych,
potrafiących czytać rzeczywistość w sposób ambitny i twórczy. Tacy ludzie nie
są doceniani. Omija się ich, ponieważ stanowią zagrożenie, dla nic nie wartych
prostaków, karierowiczów, lizusów i pochlebców, gotowych od tak za pieniądze
zrobić wszystko i dokonać gwałtu na własnej wolności. Nakładający maski i
dopasowujący się jak kameleon do zaistniałych sytuacji; troglodyci naszego
jutra. Manekiny na usługach merkantylnego półświatka. Trzeba się upominać o wrażliwców,
podnoszących ten świat o kilka pięter ku górze.
