środa, 17 czerwca 2026

 

Tak że ciemność będzie światłem, a bezruch tańcem. Dostrzegłem poruszenie na twarzach moich uczniów, kiedy przedłożyłem im krytyczne spostrzeżenie: „Kiedy nastąpi czas apokalipsy i wyłączą Internet, tylko ci którzy byli bystrymi obserwatorami rzeczywistości i czytali książki przetrwają ten moment próby.” Była to wypowiedź w kontekście uzależnienia od telefonów i bezkrytycznego pozyskiwania wiedzy za pomocą sztucznej inteligencji. Myślenie krytyczne to umiejętność nad wyraz cenna w świecie informacyjnej papki i dróg na skróty w poszukiwaniu odpowiedzi na najprostsze nawet pytania. Wielu już nawet przestało pytać, pozostając na mieliźnie i w bezruchu wegetatywnego trwania umysłu. „W naszym stopniowo kurczącym się świecie wszyscy potrzebują siebie nawzajem. Musimy szukać człowieka, gdziekolwiek się da. Kiedy Edyp w drodze do Teb napotkał Sfinksa, jego odpowiedzią na jego zagadkę było: „Człowiek”. To proste słowo zniszczyło potwora. Mamy wiele potworów do zniszczenia. Pomyślmy o odpowiedzi Edypa”- rozmyślał Giorgios Seferis. Przysypywani w klepsydrze ludzie żyją z dnia na dzień, pozostając na samym dnie piramidy potrzeb i pragnień. „Zawsze wolimy życie ograniczone, życie umiarkowane, od tego uderzenia pioruna, od tej inteligencji szybszej niż światło. Zawsze wolimy nie wiedzieć, żyć własnym życiem. Ona tam jest. Jest pod płonącym krzakiem, nie zbliżaj się do niej. Potrzeba nieoczekiwanej miłości lub czytania, abyśmy to zobaczyli”(Ch. Bobin). Pośpiech nie pozwala uchwycić tego, co istotne – zamykając w szczelnym kokonie niepoznania i hibernacji uczuć. Wszystko dzieje się po omacku, kapryśnie, obarczone balastem znudzenia i przymuszonej powinności. Na zewnątrz letnie upojenie życiem. Drzewa i kwiaty wydzielają eteryczne zapachy, owady uprawiają balet w pąkach kwiatów, a drzewa rozkładają swe korony ku słońcu, zacieniając zarazem zdyszanego od naglących potrzeb wędrowca. Natura rozkwita bogactwem form i onieśmiela nas – istoty ułomne i zastygłe – o zaciemnionej percepcji piękna; dyspensujących się od poetyckiego namysłu nad rzeczywistością. Natura i kultura zdaje się być trampoliną dla tych których przygniótł syzyfowy głaz niemocy i obojętności. „Tylko sztuka ma moc wyciągania cierpienia z otchłani”- pisał Appelfeld. Dzieła sztuki rejestrują i odczytują świat w sposób porównywalny do tego, jak reflektuje go myśl filozofa, wpatrującego się pejzaż i dostrzegającego w nim zgoła coś więcej, niż impresję barw i dźwięków – symbol nieskończoności, wbrew analitycznym podszeptom rozumu. Jakże trudne jest bycie w świecie dla ludzi wrażliwych, refleksyjnych, potrafiących czytać rzeczywistość w sposób ambitny i twórczy. Tacy ludzie nie są doceniani. Omija się ich, ponieważ stanowią zagrożenie, dla nic nie wartych prostaków, karierowiczów, lizusów i pochlebców, gotowych od tak za pieniądze zrobić wszystko i dokonać gwałtu na własnej wolności. Nakładający maski i dopasowujący się jak kameleon do zaistniałych sytuacji; troglodyci naszego jutra. Manekiny na usługach merkantylnego półświatka. Trzeba się upominać o wrażliwców, podnoszących ten świat o kilka pięter ku górze.