środa, 24 czerwca 2026

 

Za kilka dni rozpoczynają się wakacje. Pauza od czynności i powtarzalności do której się przez dziesięć miesięcy przywykło. Odpoczynek to powinność konieczna dla rozwoju duchowego i fizycznego. To odmienne spojrzenie na rzeczywistość, bycie w drodze i odkrywanie zupełnie nowych przestrzeni – rzeźbionych przez czas i obecność ludzi których losy splatają się z konkretnym oddechem natury i tembrem miejsca. Szlachetny podróżnik z apetytem na to, co jeszcze nieodkryte. Nostalgia za wymiarem o którym się śni lub marzy, na kształt wiecznie ciekawskiego i bystrego dziecka. „Kiedy otwiera się niewidzialny świat, kontemplacja staje się radosna. Wewnątrz rozkwita radosna atmosfera. A ta radość, wyniesiona w przestrzeń, dociera do wszystkich "żebraków Absolutu". (M.M. Davy). Wolność od bycia na czas i realizacji poleceń wynikających w wyuczonej profesji. Bycie poza, bez limitu degustowanych kaw; na kształt pragnienia ptaków wzbijających się do lotu i szybujących zgodnie z oddechem wiatru. „Pragnij tego, by wędrowanie było długie: żebyś miał wiele takich poranków lata, kiedy, z jaką uciechą, z jakim rozradowaniem, będziesz wpływał do portów nieznanych...” – powie poeta Kawafis. Cały świat niewyrażonych rzeczy, czekający uzewnętrznienia za pomocą pośpiesznie odnotowanych słów na zupełnie świeżych stronach notatnika. Naprawdę wszystko może być zdumieniem i namacalnością zmysłów łapczywie próbujących zatrzymać dla siebie jak najwięcej. Świadomość łączności z przestrzenią w której można się na chwilę zadomowić, pozostawiając na jakiś czas swój bezpieczny matecznik, stając się odmieńcem przygarniętym na chwilę. Intryguje mnie przeszłość odkrywana w zakamarkach zachowanej architektury, przesiewanych przez czas artefaktach, czy zatrzymanych na wieczność szczególikach obrazów artystów – których już z nami nie ma, a jedynie ich sztuka coś ma jeszcze mądrego do powiedzenia. Z nią można toczyć wewnętrzny i upajający dialog. Poruszają mnie bez reszty ludzie wczorajszego świtu, z zupełnie odmienną perspektywą życia, bardziej zrównoważeni i będący w harmonii z ziemią, której niegdyś granice wykreślały ślady ich stóp lub spracowanych dłoni. Patrząc na dzieci mojej epoki, czuliby rozbawienie zmieszaną z  irytacją szklącą oczy, marszcząc czoła na widok technologii od której zależą kaprysy i codzienna monotonia szekspirowskiego pytania: „to be, or not to be” – targanego demonem absolutu. Być może nie trzeba się tym tak martwić, dbając o własną higienę intelektu i duszy. Torba spakowana i oparta o ścianę. „Słońce wschodzi tylko dla tych, którzy idą je spotkać"(Henri le Saux). Wystarczy zakluczyć drzwi, pozostawiając wszystko na swoim miejscu. Wyruszyć w przygodę przyglądania się i przeżywaniu świata  !