I
jedli wszyscy, i nasycili się…(Mt 14, 20). Ewangelicznemu
wydarzeniu rozmnożenia chlebów i ryb towarzyszy aura nadprzyrodzoności, a
zarazem zdumiewającej hojności Boga- Dei
operationes. Cud ten miał jeszcze inne, pozaludzkie znaczenie. „Kto żywi
wszechświat- zapytuje św. Augustyn- jeżeli nie Ten, który z kilku ziaren
wyprowadza żniwo ?” Jezus dokonał tego, czego mógł dokonać tylko Bóg. Cud ten
stanowi zapowiedź pokarmu, który nie może się równać z żadnym innym, choćby
najsmaczniejszym pożywieniem; Chleb Życia Wiecznego- Eucharystyczne- wydane dla
nas Ciało Boga. „Tylko wiara pozwala przeniknąć nadprzyrodzone światło
tajemnicy... Nie możemy kontemplować Jego blasku twarzą w twarz, dopóki nasze
nadprzyrodzone spojrzenie nie będzie wystarczająco przygotowane do postrzegania
Go. Oczekując na to, Pan ukrywa się przed nami, ziemskimi „podróżnikami”, pod
postacią znaków, jakim jest Najświętszy Sakrament”(J. Ladame). Obecność
Chrystusa w Eucharystii rozpoznajemy dzięki duchowej percepcji- widzeniu
bardziej sercem, niż rozumem. Ile człowiek musi mieć pokory, aby przybliżyć się
do takiego wielkiego wydarzenia Obecności. „Cała ekonomia dzieła Chrystusa
zostaje przedstawiona podczas liturgii na chlebie- powie św. Mikołaj Kabasilas-
widzimy na nim Chrystusa jako dziecko, Chrystusa prowadzonego na śmierć,
ukrzyżowanego i przeszytego włócznią; potem uczestniczymy w przemienieniu
chleba w przenajświętsze ciało, które prawdziwie cierpiało męki, które zmartwychwstało,
wstąpiło do nieba i zasiadło po prawicy Ojca.” Liturgia jest dokonującą się tu
i teraz narracją wiary, a jej centrum jest przebóstwiony Pan. Trzeba jedynie
przyjść i stanąć naprzeciw Ognia Eucharystii, pozwolić się ogarnąć całkowicie
synergii miłości w której Bóg staje się wszystkim we wszystkich. Nasze usta i
dusze napełniają się Ogniem ! Ten cud spotkania próbują oddać ekstatyczne słowa
św. Symeona Nowego Teologa: „Jest ze mną całkowicie spleciony, całuje mnie
całego i całkowicie mi się oddaje, a ja niegodny, napełniam się Jego miłością i
pięknem, nasycam Jego radością i Boską słodyczą. Biorę udział w światłości…,
wszystkie części mojego ciała stają się nośnikami radości”. Myślę, że bez tego Pokarmu świat rozpadłby
się na kawałki, bez tej Tajemnicy wiary człowiek byłby bytem rozdartym i
nienasyconym, przerażająco głodnym miłości. Kończę to rozważanie modlitwą św.
Symeona Metafrasta czytaną w cerkwi po przyjęciu Świętych Darów: „Ty, który
dałeś mi dobrowolnie swoje Ciało na pokarm; Ty, który jesteś ogniem pożerającym
niegodnych, nie spal mnie mój Stwórco, ale raczej przeniknij wszystkie moje
członki i serce..., i utwierdź mnie całego w Twej miłości.”
