niedziela, 17 maja 2020


Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie». Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: «Cóż to znaczy, co nam mówi: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”; oraz: „Idę do Ojca”?» Mówili więc: «Cóż znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co powiada». Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?” Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość» ( J 16, 16-20).

Bardzo enigmatyczne zdają się słowa Chrystusa; chwila w której uczniowie będą dostrzegać Pana, a zarazem chwila, gdzie będzie całkowicie nieuchwytny dla ich cielesnych oczu, a jednak ciągle obecny. Jak rozumieć ową chwilę ? Czy można wytyczyć jakieś granice poznawalności lub jej braku ? Człowiek wierzący z łatwością uchwyci transcendentny sens egzystowania Zmartwychwstałego Pana. Dla ludzi poszukujących, sceptycznych, wątpiących lub niewierzących, takie zjawiska „uobecniania i znikania”, będą irracjonalnymi i trudnymi do zrozumienia fenomenami. Teologia jest trudną dziedziną, łatwo można ją przyrównać do wspinaczki wysokogórskiej. Wspinanie jest wyczerpującym procesem dochodzenia do uchwycenia prawdy; czasami tak obarczonym różnymi determinantami, że można zaniechać dalszej drogi ku górze. Przebijanie się przez długi gąszcz zawiłości, w pewnym momencie zostaje oświecony światłem. Wskazówki nie są wyczerpujące, ale pozwalają na krocznie dalej. Życie Jezusa posiada pewien bardzo istotny aspekt: jest zapoczątkowaniem przyszłości, która jest wydarzeniem meta- racjonalnym, przekraczającym wszystkie możliwe standardy poznawcze. Jak pisał o. Sergiusz Bułgakow „W chrześcijaństwie powinno się przywiązywać taką samą wagę zarówno do tego, że Chrystus wcielił się, ukazując się na ziemi i przebywając wśród ludzi, cierpiał i zmartwychwstał, jak i do tego, że wzniósłszy się do nieba, znowu odsunął się od świata, znowu, chociaż nie w dotychczasowym sensie, stał się wobec niego transcendentny, przebywa na niebiosach, „siedząc po prawicy Boga”. Dlatego właśnie czekamy na drugie chwalebne przyjście Chrystusa, które będzie katastroficznym przełomem w życiu świata, końcem obecnego eonu”. Kiedy zmartwychwstaniemy, będziemy posiadali łaskę oglądania Boga. „Zmartwychwstanie Chrystusa- to obraz naszego przyszłego zmartwychwstania... Śmierć to nasza sobota, w ciągu której nasze ciała spoczywać będą we wnętrzu ziemi; a po sobocie nastanie dla nas Dzień Zmartwychwstania, wieczna Pascha”(J. Jachontow). Pełnia spotkania ! Z drugiej strony, obok nadziei powtórnego przyjścia Pana, uobecnia się ciągle Jego obecność w Kościele- prawdziwa- szczególnie na sposób sakramentalny. „W Nim przecież żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”(Dz 17,28). Mamy ufność, że nasz świat jest zanurzony w Bogu. Celebracja liturgii powoduje „szczelinę” w czasoprzestrzeni, dotykając niejako na sposób cielesny świata Boga. Wchodzimy w Jego czas, a przez to nasza indywidualna historia staje się święta, ponieważ jest naznaczona obecnością Transcendentnego Przyjaciela ludzi.  

środa, 13 maja 2020


Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata».  Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie (J 6,51-53).

Istnieje taki chleb którego smak jest nieporównywalny z żadnym chlebem- choćby najdoskonalszym arcydziełem sztuki piekarskiej. Chrystus  zstępuje w serce ludzkiej historii i staje się Pokarmem- eucharystyczną obecnością pośród tych których umiłował. W tych pierwocinach zmielonego zboża, wody i zakwasu, powstaje materia która mocą modlitwy Kościoła staje się prawdziwym i wydanym do spożycia Ciałem Boga. Nie bez przyczyny każdy uczestnik liturgii składa wyznanie przed przyjęciem świętych darów: „Wierzę, że to jest przeczyste Ciało Twoje i to jest najczcigodniejsza Krew Twoja.” Przez materię ukształtowaną ludzkimi dłońmi, wypaloną w piecu egzystencjalnego zmagania, dokonuje się komunia miłości; obdarowanie- uchrystuowienie. Człowiek przemienia się w Tego, którego przyjmuje. „W Chrystusie przychodzi do nas sam Bóg, by zwyciężyć śmierć i otworzyć nam drogi przebóstwienia”(O. Clement). Autentyczność wiary pozwala zrezygnować rozumowi z pytań – jak to się dokonuje ? Czy zmysłom- w jaki sposób Obecność staje się częścią pokarmu codzienności ? Misterium które się rozgrywa, ogołaca człowieka z pytań i wątpliwości. „Duch Święty nagle zstępuje i dokonuje tego, co przewyższa wszelki rozum i pojęcie”- pisał św. Jan z Damaszku. Eucharystia wymaga percepcji wiary, zanurzenia się w bezgranicznej tajemnicy Miłości i poddaniu się Jej. Jakże dojrzale o tej rzeczywistości rozmyślał się św. Augustyn u początku swej chrześcijańskiej drogi wiary: „I zdawało mi się, że słyszę Twój głos z wyżyny: „Jam pokarm dorosłych, dorośnij a będziesz mnie spożywał; i nie wchłoniesz mnie w siebie, ale ty się we mnie przemienisz.” Eucharystia to dziękczynienie za krwiobieg przepływającego przez ciało Kościoła Życia. Mistyczna Wieczerza i zaślubiny grzesznego człowieka z doskonałym i emanującym siłą miłości Bogiem- „On jest blisko mnie, a ja jestem blisko Niego.” Jestem w Nim, a On we mnie.

poniedziałek, 11 maja 2020


Mikroeschatologia. Szkice o śmierci i zmartwychwstaniu- (moja na świeżo przygotowana do druku książka) stanowi zbiór tekstów podejmujących najbardziej frapujący odwiecznie człowieka temat przemijania, śmierci i tego, co po niej może nastąpić. „Każda linia pisma to nić między życiem a śmiercią”- przekonywał J. M. Laclavetine. Już sam tytuł przedłożonej dla czytelników książki może sugerować materię i rozpiętość prezentowanych tematów. Eschatos- ostateczny, logos- słowo. To pokłosie licznych przemyśleń w tym szczególnym czasie pandemicznej próby. Czas w którym egzystujemy jest zatem tylko preludium do naszego pełnego istnienia. Dotykamy zatem treści dotyczących kresu istnienia człowieka i świata; perspektywę pulsującej przed nami wieczności- pojmowaną jako nowe istnienie w Bogu. „Śmierć jest bramą życia”- powtarzali starożytni. Kluczowym aspektem tych szkiców, będzie spojrzenie na człowieka wchodzącego w śmierć przez pryzmat paschalnego zwycięstwa Chrystusa. Spotkania pozbawionego wyimaginowanej grozy, lecz spowitego światłością, szczęściem i pięknem. Spojrzenie na te sprawy, będzie dogłębnie teologiczne i estetyczne. Paschalne zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią jest fundamentalnym elementem kerygmy; przepowiadania chrześcijaństwa i wychowania człowieka dla wieczności. Zaprezentowane szkice będą opowiadały o nadziei, rozjaśniając nieporadnie spowite cieniem i lękiem kłębiące się w sercach wielu ludzi pytania. „Całe życie prawdziwego chrześcijanina jest świętą tęsknotą- pisał św. Augustyn w komentarzu do Listu św. Jana- Za czym zaś tęsknisz, tego jeszcze nie widzisz. Gdy jednak tęsknisz, wówczas stajesz się podatnym do przyjęcia tego, co zobaczysz, gdy nadejdzie.” Bardzo się cieszę, że udało mi się zebrać w książkę tak różnorodne przemyślenia. Dziękuję ludziom którzy mnie motywują, aby słowa przelewać na papier. Szczególne podziękowania kieruję pod adresem wiernych mi przyjaciół. Ojcu Januszowi Jędryszkowi- pustelnikowi z Góry Polanowskiej, za liczne rozmowy i paschalny entuzjazm którym mnie zaraził. Dziękuję mu również za przedmowę do książki- lapidarną, ale oddającą kluczowe przesłanie przedłożonych przeze mnie tekstów. Andrzejowi Binkowskiemu- artyście i ikonopisarzowi za mozolną pracę przy składaniu tych refleksji i projekt okładki. Jeżeli ktoś z moich czytelników bloga będzie zainteresowany nabyciem tej publikacji to proszę pisać na mój kontakt email: rszwedowicz@op.pl

 

niedziela, 10 maja 2020


Łk 16,19-31

 Jezus powiedział do faryzeuszów: „Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: «Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu»...

Przypowieść Jezusa jest papierkiem lakmusowym dzisiejszego świata, odzwierciedla współczesne mechanizmy narastających przepaści pomiędzy, tymi którzy posiadają wszystko i tymi którzy wegetują w strasznej nędzy. Przypowieść przebija się jeszcze dalej, niż tylko ukazanie dysproporcji społecznej dwóch różnych ludzi. Opis bogacza oddającego się uciechom świata, nie myśląc o innych, zwłaszcza ubogich, stanowi kalkę dzisiejszego portretu psychologicznego- prężnego, silnego, człowieka-boga, dla którego kolekcjonowanie przyjemności i coraz mocniejsze szukanie przeżyć stanowią cel sam w sobie. Interesujące jest to, że w tym opowiadaniu bogacz, nie zostaje nam przedstawiony z imienia. Zastanawiające ! „W mentalności semickiej imię wyraża najgłębszą rzeczywistość osoby, skupia w sobie jej historię. Bogacz z przypowieści nie ma imienia, gdyż nie ma historii. Nie potrzebuje imienia, gdyż jego życie jest puste, daremne, skupione wyłącznie na sobie. Swoją egzystencję zbudował na pustce. Stracił imię, gdyż zagubił prawdziwy sens istnienia”. Życie to nie tylko imprezy, adrenalina, wystrzałowe gadżety poprawiające humor i pozwalające na chwilę uciec od realnych problemów życia. Wielu dzisiejszych ludzi tzw. celebrytów- ludzi z pierwszych stron gazet, będących ciągle na fali sukcesu, próbujących za wszelką cenę zachować poklask i witalność, na końcu tego wielkiego show, niejednokrotnie kończy tragicznie. Na fali popularności płynie się tylko chwilę ! Świat jest wypełniony ludźmi bez twarzy i serc, którzy zapomnieli że inni posiadają imię i zastąpili je innymi maskotkami: pieniądze, kariera, władza, seks, interesami, ciągłym udowadnianiem innym, że jestem panem świata. Fantastyczną intuicję miał Bierdiajew pisząc: „Kiedy upokarzam się przed wolą Bożą, kiedy zwyciężam w sobie niewolniczy bunt egoizmu, czynię to w wolności i idę ku wolności... Pokora jest jedną z metod przejścia ze stanów, w których panuje niższa natura, do stanu, w którym panuje wyższa natura, co oznacza wzrastanie człowieka, jego duchowy wysiłek.” Taką pokorą charakteryzował się Łazarz- przeciwstawna postać tego dramatu- żebrak- który nie ma nic, jedynymi jego bogactwem jest towarzystwo psów, które przychodzą lizać mu rany i umilać chropowatą i pełną bólu egzystencję. „Cecha świętości jest odkrycie dla siebie związku między dwoma światami, to znaczy między materialnym i duchowym... Święty jest na granicy dwóch światów” (L. Lavelle).  Łazarz w przeciwieństwie do lekkomyślnego bogacza posiada imię, które oznacza- „Bóg wspomaga”, „Jahwe udziela pomocy”.  Obraz który nam szkicuje słowami Chrystus, odsyła nas do tego, co dokona się w wieczności, na którą już teraz trzeba zapracować. „Chce nam ukazać radykalną zmianę sytuacji w momencie śmierci, czyli wówczas gdy skończy się przedstawienie”. Kiedy śmierć zagląda w oczy, wtedy budzi się lęk, staje przed oczami całe życie człowieka, ze wszystkimi odcieniami, wtedy zauważamy w sobie pustkę bogacza. Odkrywamy, iż potrzebujemy innych, ponieważ w pojedynkę nikt się nie zbawia. Trzeba jak Łazarz schylić się po resztki, których nikt zwyczajnie nie chciałby dotknąć, podnieść. Te resztki można rozumieć, jako wrażliwe oczy serca, odwagę zrezygnowania ze swojej napuszonej dumy, dostrzeżenie drugiego człowieka choćby w najmniej komfortowej sytuacji życia. Piekło jest brakiem miłości, izolacją, odrzuceniem, byciem tylko ze sobą, permanentnym egoizmem który karmi sam siebie- liczę się tylko ja. Taką wizytówkę mają przyklejoną mieszkańcy otchłani- „liczę się tylko Ja”. Ewangelia musi nas katechizować, podprowadzić pod ważne pytania życiowe. Czy ta beztroska jest wszystkim na co, może się zdobyć współczesny człowiek ? Nawet najdłuższa i najlepiej wyreżyserowana zabawa kiedyś się skończy. A po niej, przyjdzie nam spojrzeć w oczy ludzi, dla których nie mieliśmy nic, poza własną pychą.

piątek, 8 maja 2020


J 6, 35-40

Jezus powiedział do ludu: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym».

Najbardziej wymowny fragment Ewangelii, który stanowi cząstkę eucharystycznej katechezy Chrystusa. Obecność Chrystusa w sakramentalnych gestach i rytach; materii przeobrażonej zstąpieniem Ducha. „Kościół jest tajemnicą, a zatem również sakramentem”- miejscem dotykania śladów obecności Chrystusa. Eucharystia jest darem dla wędrowców przemieszczających się po krętych drogach życia. Wnętrze Kościoła- jest jakby „labiryntem” do którego trzeba wejść i odważnie przejść. Czasami trzeba się zgubić. Skręcić w zaułek i stanąć przed ścianą; zrewidować trasę i powrócić na start. Zacząć jeszcze raz. Przejść duchową drogę- podobną do tej, którą przemierzali w symbolicznej wędrówce średniowieczni pielgrzymi stąpający po posadzce labiryntów gotyckich katedr. Dotrzeć do centrum świata- miejsca świętego- centrum, gdzie Bóg staje tak bliski- namacalny dla duszy.. Pisała o tej duchowej drodze, poszukująca światła wiary Simone Weil: Człowiek „jeśli tylko nie straci odwagi, jeśli nie przestanie iść, może mieć pewność, że wreszcie dojdzie do środka labiryntu, i tam Bóg czeka, by go pochłonąć. Później wyjdzie stamtąd zmieniony, już jako ktoś inny, wchłonięty i strawiony przez Boga. Będzie potem trzymał się wejścia labiryntu, by wciągać delikatnie tych, co się zbliżają…” Czy nie jest to metaforyczny obraz serca Kościoła i pulsującej w niej Liturgii Życia ? Bóg udziela się człowiekowi w tak nieprawdopodobny sposób, że dar Komunii staje się aktem największego zjednoczenia- miłosnego bycia naprzeciw Tego, który jest wszystkim. Berengaud twierdził, że „Kościół to Tabernakulum Jego obecności”, to budowla, której jest On jednocześnie Architektem i zwornikiem. To labirynt z powykręcanymi i nie łatwymi ścieżkami, które z zaufaniu trzeba przejść, aby przekonać się, że w każdym momencie On, nie utracił nikogo z horyzontu swojego wzroku. „Język wiary jest symbolem”( P. Tilich), dzięki któremu możemy wyobraźnią dotrzeć o wiele dalej i głębiej. Święty Augustyn scharakteryzował człowieka jako homo viator, czyli wędrowca, pielgrzyma do innego świata. Droga chrześcijanina zawsze prowadzi do Chrystusa „a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę…” Zakończę słowami muzułmańskiego myśliciela Ibrahima al- Chawassa: „Droga do ciebie stała się całkiem jasna. A kto szuka, o ścieżkę nie pyta; Gdy zima zagraża, w tobie jest wszak lato, Ty jesteś cieniem, gdy lato zawita !”

niedziela, 3 maja 2020


W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności.  Kamień zastały odsunięty od grobu. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: „Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie”». Wtedy przypomniały sobie Jego słowa, wróciwszy zaś od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym.  A były to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to Apostołom (Łk 24,1-10).

Ewangelia opowiada o paschalnym doświadczeniu uczniów i ich spotkania z Jezusem zmartwychwstałym. „Język Pisma dotyczący zmartwychwstania jest językiem łamanym, odwróconym, pozornie sprzecznym, przypominającym lód na jeziorze, który wiosną rozpada się  i unosi się, a by uwolnić wodę”(O. Clement). Próba opowiadania, czy interpretowania tego wydarzenia wydaje się niewystarczająca, nieostra, niewyrażalna, ograniczona granicami słowa i wzroku. Tylko drżenie wiary w głębi człowieczeństwa pozwala ziarnu życia zakiełkować.  Pierwszymi które doświadczyły tego drżenia, kiełkowania prawdy i proklamowały świadectwo o Żyjącym były kobiety. „Kobiety otrzymują jako pierwsze wielkie objawienia: o Zmartwychwstaniu- one przed wszystkimi ludźmi. Tylko one zobaczą aniołów przy grobie Zmartwychwstałego. Nie mężczyźni: ich wiara w triumf Jezusa nad śmiercią oparta jest na logicznej analizie stanu grobu. Kobiety nie zastanawiają się nad całunem i nad płótnami. Włączają się natychmiast w to, co niewidzialne. Kobiety współcierpią z Jezusem, stojąc pod krzyżem. Jedna z nich namaszcza Go żyjącego, wyprzedzając dzień pogrzebu; inna ociera chustą zakrwawioną twarz Człowieka- Boga; jeszcze inna pozostawia usługiwanie Mu siostrze, by słuchać Jego słów i adorować Go. I tylko jedna osoba wystąpiła w obronie Jezusa: kobieta, żona Piłata, która próbuje Go ratować, gdy wrze przeciw Niemu gniew mężczyzn” (J.P. Roux). Ta subtelna i pełna miłosnego drżenia wiara w triumf życia nad śmiercią, utrwali się na najstarszych przykładach paschalnej ikonografii i będzie ujmująco kobieca. „Misterium otoczona milczeniem”(P. Evdokimov), której udziałem staną się niewiasty niosące mirrę do grobu. Ciemność groty sugeruje niemożliwość widzenia- symboliczną niewiedzę- a zarazem przestrzeń którą spowija nadzieja spotkania. To nie grób jest niemym świadkiem eksplozji życia, lecz głębia kobiecych serc i ich pełne przenikliwości oraz czułości spojrzenie w którym zatrzymuje się świetlista postać Chrystusa, poprzedzona anielskim obwieszczeniem. Jakże wymowne w tym miejscu stają się słowa świętego Maksyma Wyznawcy: „Ten, kto poznaje misterium krzyża i grobu, zna także rację wszystkich rzeczy. I wreszcie ten, kto zgłębił ukryte znaczenie zmartwychwstania, zna cel, dla którego Bóg stworzył wszystko od początku.” Grób i cała sceneria tego wydarzenia opowiedziana pełnym ujmującego piękna- językiem ikony (wizualną kerygmą)- pozwala odczuć w całej rozciągłości emocji, siłę zstępującego życia i święto szczęścia. Ciało Chrystusa przeniknięte energiami Ducha, napełnia wiarą serca tych wierzących pragnieniem uczestniczenia w Jego zmartwychwstałym życiu. Realizm tego widzenia jest pełen paradoksów. Tak naprawdę z zewnątrz niczego nie widać. Jedynie pusty grób, całun i przepaski pogrzebowe. „Dlaczego będącego w wiecznej światłości szukacie jako człowieka ? Widzicie grobowe przepaski, idźcie wiec i głoście światu, że Pan powstał, niszcząc śmierć, jest bowiem Synem Bożym, zbawiającym rodzaj ludzki”(Jutrzna paschalna). Trzeba przebić się zmysłami głębiej, tak aby usłyszeć pełen słodyczy głos Oblubieńca: Witajcie. Radujcie się !

piątek, 1 maja 2020


Dziewico, uczyń Twoje sługi godnymi ujrzenia Królestwa Twego Syna
Maj to dla mnie najpiękniejszy miesiąc roku kalendarzowego. „Ten, kto oczyści oko swojej duszy i który jest zdolny do postrzegania rzeczy pięknych, będących jak podnóżek rzeczy widzialnych- pisał św. Grzegorz z Nyssy- może wznieść się do kontemplacji rzeczy duchowych.” Przyroda staje się „świątynią,” a ziemia wymalowana kwiatami i pękami owocowych drzew, czyni wszystko „liturgią zstępującego piękna.” Piękno świata prowadzi nas do poznania Boga. Wszystko wydaje się zmartwychwstałe- rozpromienione, rozkwitnięte, filigranowe, niczym arras kwiatowy- z obrazów Fra Angelica- po których zwiewnie tańczy Zmartwychwstały Chrystus. Synestezja barw, zapachów i dźwięków. Wielu artystów i mistyków w wielości kolorów i zapachów rozpoznawało wielką światłość przemienionego świata. „Z natury, w którąkolwiek spojrzeć stronę, wyłania się nieskończoność” (J. Goethe). Otwieram okno i czuję w nozdrzach zapach bzów i eterycznych zapachów które emituje Gaja „ziemia matka, ta, co wszystko rodzi, buduje, potem chłonie, by począć na nowo” (Ajsychlos). Wszechświat otaczający nas wokół staje się zwierciadłem symboli i powracającego w cyklu czasu piękna- Primavery, ustępującej miejsca najpiękniejszej z kobiet tej ziemi Maryi Matce Boga. „Gdy medytujący człowiek spogląda na ziemię, pojmuje, dlaczego jest ona stale zarówno dziewicą, jak matką: dziewicą, ponieważ nieustannie czeka na boskie nasienie; matką, gdyż rodzi kolejne zbiory. Ziemia stoi w obliczu nieba, z którego  otrzymuje rosę, deszcze i słońce, a te powodują pęknięcie ziarna i jego wzrost” (M. Davy). Od tej cudowności przyrody oko wrażliwego wewnętrznie człowieka ogniskuje się na Dziewicy Maryi „która stąpa przez pustynię jak róża.” Najpiękniejsza Kobieta- Nowa Ewa, której kult jest tak intensywny w słowiańskiej duszy polskiego narodu. „Matko czasu i przestrzeni. Okno otwarte na wieczność... Orędowniczko dobroci i ogrodów porannych, których drzewa nie chcą być krzyżami” (W. Słobodnik). Raj jako kwitnący ogród był upodobanym przez malarzy motywem gotyku i wczesnego renesansu. W centrum tej przestrzeni była Niewiasta- Kwiat Pokory, piastująca w swych dłoniach małego Króla Chwały. Już na tympanonie późnoromańskiego portalu katedry strasburskiej Chrystus nakłada swej matce na głowę koronę z płatków orlika, taką samą jaką sam nosi. (łac. columba- „gołąb”). Nakłada Jej na głowę Ducha Świętego ! Piękna, jak ukazywało ją z całą delikatnością flamandzkie malarstwo zdobiąc gęsto kwiatowymi girlandami. Piękna w ludowych figurkach, przyciemnionych od woskowych świec ikonach i przydrożnych kapliczkach otulonych śpiewem litanijnych wezwań. Najpiękniejsza z kobiet polskiej ziemi „Madonna o twarzy czarnej jak namioty patriarchów. Madonna o brwiach mądrych jak sklepienie psałterza” (R. Brandstaetter). Średniowieczna poezja opiewała ją następującymi ozdobnikami floralnymi: róża, aloes, koniczyna, lilia, fiołek, oliwka, cedr, goździk- kwiat Boga. „Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico, ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym”(Pnp 4,12). Arcydzieło poezji liturgicznej, hymn Akatyst, skierowany do Bogurodzicy, wprowadza w serce misterium: „Raduj się, przez którą całe stworzenie jest odnowione.” W Niej najdoskonalszym owocu rodzaju ludzkiego „raduje się całe stworzenie.” Dziewica czułości, tuląca grzeszny świat do swego matczynego serca. Maj to miesiąc paschalny i maryjny- czas wyjątkowy- duchowej idyli, tańca zmysłów i matczynego ciepła odnajdywanego w miłosnym spojrzeniu Oblubienicy Boga.