niedziela, 16 maja 2021
Od samego początku chrześcijaństwo było głoszeniem radosnej obecności Pana. W Kościele starożytnym cała Piećdziesiątnica była świętowaniem wniebowstąpienia, określano to wydarzenia jako analempsis- wzięcie- „Gdy dopełniały się dni Jego wzięcia z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy” (Łk 9,51). „Ta analempsis obejmuje nie tylko wniebowstąpienie, lecz całe wywyższenie lub zabranie Pana z tego świata, to znaczy Jego najgłębsze uniżenie na Krzyżu, które wszak było konieczne dla Jego wywyższenia”. Jak echo powracają w tym miejscu Chrystusowe słowa skierowane do uczniów: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony” (Mt 23,12). „Nikt nie wstąpił do nieba tylko ten, który zstąpił z nieba” (J 3,13). Święty Augustyn z przenikliwością komentuje misterium tego wydarzenia, wkładając w usta Chrystusa przesłanie nadziei dla wierzących: „Bądźcie moimi członkami, jeśli chcecie wstąpić do nieba. W tym przeto zbieramy siły, tym żyjemy wszystkimi pragnieniami. O tym rozmyślajmy na ziemi, czy będziemy w niebiosach”. Przesłanie jest jak najbardziej czytelne; skoro Pan wstąpił do nieba, to tam jest nasza Ojczyzna do której w trudach egzystencji zmierzamy. Co z tej tęsknoty za innym wymiarem bytowania wyraża sztuka chrześcijańska, obnażając najbardziej głębokie tęsknoty za spotkaniem z Panem. Ikonografia kościołów, na Wschodzie i Zachodzie, stanowi ukazanie tajemnicy wniebowstąpienia w wymiarze całego Kościoła- pewnego sensus fidei. Pantokrator zdobiący apsydy bazylik, jest Tym wywyższonym przez Ojca, wraz z którym manifestuje swoją boską i życiodajną moc. „Wniebowstąpienie zakończy się wtedy- pisał o. Corbon, gdy wszystkie członki Jego Ciała zostaną przyciągnięte do Ojca i ożywione Jego Duchem”. Czyż nie taki jest sens odpowiedzi, którą aniołowie udzieli mężom z Galilei: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo ? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjedzie tak samo jak widzieliście Go wstępującego do nieba”. Wniebowstąpienie jest paschalnym działaniem Chrystusa, który wszystko napełnia, jak również nieustannie odchodzi i przychodzi pozostawiając ślady swojej obecności. Te ślady obecności możemy odnaleźć w ikonie święta. Wraz z kontemplacją spowitego chwałą Chrystusa, dokonuje się podniesienie naszego człowieczeństwa, percepcji ludzkiego ducha- sur sum corda ! Tak jak podaje nam przekaz Ewangelii, tak wraz za nim podąża wyobraźnia ikonograficzna, próbująca uchwycić Chrystusowe „odejście”. Na ikonie cały Kościół zgromadzony na górze Oliwnej trwa w modlitewnym oczekiwaniu. Chrystus jako głowa Kościoła, Maryja- jego figurą, apostołowie- jego fundamentami. Na wszystkich ikonach Wniebowstąpienia wznoszący się ponad obłoki Chrystus przedstawiony jest w chwale i majestacie, w którym przyjdzie na końcu czasów, kiedy rozpocznie się eschatologiczny czas Paruzji. „Wznoszącego się Chrystusa, wspieranego przez dwóch aniołów, otacza krąg sfer kosmicznych, w którym promieniuje Jego chwała. Barwy szat anielskich odtwarzają barwy szat apostołów. Są to aniołowie Wcielenia, którzy podkreślają, że Chrystus opuszcza ziemię razem ze swoim ciałem i przez to nie oddziela się od ziemi i od wiernych, związanych z Nim przez Jego krew. Chrystus wyciąga prawą rękę w geście błogosławieństwa, a w lewej trzyma zwój Pism. Jest On źródłem łaski- błogosławieństwa i słowa- nauczania. Theotokos zajmuje miejsce centralne, jest osią grupy umieszczonej na pierwszym planie. Jej postać odcina się od białego tła szat anielskich. „Czcigodniejsza od Cherubinów i bez porównania chwalebniejsza od Serafinów’, stanowi od zawsze wytyczone centrum, w którym skupiają się światy anielski i ludzki, ziemia i niebo… Matka Boża, figura Kościoła, zawsze przedstawiana jest pod Chrystusem. Występuje w podwójnej roli: jako „orantka” wobec Boga, jest tą, która oręduje, jako „przeczysta”, wobec świata, jest świętością Kościoła”(P. Evdokimov). Apostołowie podzieleni na dwie grupy, otaczają Maryję- nową Ewę, tworząc tym samy doskonały krąg- jako symbol Kościoła którego zadaniem jest manifestacja Królestwa Bożego. „Z nieruchomością postaci Matki Bożej kontrastują gesty apostołów, wyrażające zdumienie, uwielbienie i zachwyt. Najbliżej Maryi zostali wyeksponowani św. Piotr i św. Paweł.” (M. Janocha). Wszystkich spowija atmosfera rozmodlenia, spokoju i uwielbienia, gdyż tam ból rozstania łączy się z radością obecności w Duchu Świętym. Rozradowali się uczniowie, ponieważ teraz ich wiara jest doskonała i ich duch otwarty na zrozumienie tajemnic Chrystusa, już wiedzieli że przez Wniebowstąpienie otworzył bramy Nieba, a tym samym każdy z nich otrzymał zaproszenie aby tam wejść.
środa, 12 maja 2021
Niech wschodzące słońce zastanie cię z Biblią w ręce- ta zachęta Ewagriusza oddaje szacunek dla słowa pisanego i do metaforycznego sensu „spożywania Pisma.” Ojcowie Kościoła jak również myśliciele późniejszych wieków byli wykarmieni słowem; rozkoszowali się mądrością utrwaloną w przekazywanej pieczołowicie tradycji sporządzanych zwojów tekstu. Już w starożytnym Kościele podczas celebracji liturgii diakon odczytując perykopę Ewangelii, rozwijał zwój którego grecki tekst wraz towarzyszącymi mu ilustracjami był słyszany i widziany przez wiernych. Również pewien anonimowy średniowieczny kopista, zapewne wywodzący się ze środowiska monastycznego pozostawił nam niezwykle cenne spostrzeżenie: „Ten, kto nie umie pisać, nie uwierzyłby, co to za praca. Męczy oczy, powoduje bóle w krzyżu, wykręca stawy. Jak marynarz pragnie zawinąć do portu, tak kopista pragnie dotrzeć do ostatniego słowa.” W tym lapidarnym opisie profesji kaligrafa odkrywamy smak i trud mozolnej- bez wątpienia benedyktyńskiej pracy. Z przekąsem moglibyśmy powiedzieć o dzisiejszym uczonym, zaobserwowanym przy wielogodzinnej pracy, pochylonym nad klawiaturą komputera z oczami przekrwionymi od nadmiaru sztucznego światła emitowanego z ekranu. Będę jednak rozmyślał nad tym, co wczorajsze i bardziej intrygujące, niż współczesne techniczne nowinki ułatwiające pracę pisarza. Przychylam się do niegdyś wypowiedzianej opinii Etiena Gilsona: „Żyjemy w czasach i środowisku przesyconym ideami chrześcijańskimi, które nie pamiętają już swego pochodzenia.” Być może tym zwornikiem pamięci jest wspaniała, choć odrobinę zapomniana estetyka pisma. Sparafrazuję Parandowskiego: „Wynaleziono kaligrafię, aby zaspokoić głód piękna.” Kultura szlachetnego pisma zdaje się, że przeszła do lamusa i stała się domeną niewielkiej grupy rekonstruktorów, czy hermetycznego grona miłośników wyszukanego liternictwa. Pomimo tych resentymentów, również dzisiaj istnieją klasztory na Zachodzie i Wschodzie parające się tym kunsztownym rzemiosłem sporządzanych manualnie ksiąg. Wystarczy pojechać na Athos lub odwiedzić jeden z wielu klasztorów benedyktyńskich, aby dać wiarę tym słowom i przekonać się namacalnie o niewymarłej tradycji skryptorium. Chciałbym jednak poświęcić ów tekstom chwilę czasu, zatrzymać się nad kulturą Księgi- niegdyś świętą sztuką wykreślania liter; archaicznej ozdobności i elitarnej profesji jaką była praca rzemieślnika stawiającego pióro na pergaminie. Litery zatopione w gęstowiu plecionek roślinnych i zwierzęcych, geometrycznych kształtów przeistaczających się w abstrakcyjne motywy dekoracyjne przywodzące brzmienie kołyszących duszę tonów muzycznych. Rozchylając karty iluminowanego kodeksu- często nadgryzionego czasem- może odkryć świat jakże zaskakujący w projekcjach ludzkich, a może natchnionych przez Boga wizji i przenikającej go wytworności form. Akt pisania był nierozerwalnie związany z dynamicznym rozwojem chrześcijaństwa które wyniosło sztukę do rangi czegoś na wskroś sakralnego. „Cześć oddawana słowu pisanemu, tekstowi liturgicznemu, wynika z czci oddawanej Bogu, który objawia się w Słowie”(E. Kluckert). Również na nas współczesnych turystach przechadzających się po menadrach historii, zachowane teksty z dawnych wieków robią niebywałe wrażenie; niejednokrotnie zapierając dech w piersi. Wytrzeszczamy oczy zachwycając się precyzją wykonania, talentem, horyzontem wyobraźni i szlachetnością dobranych materiałów. „Szczęśliwy czytelniku, umyj ręce i wtedy weź książkę, powoli odwracaj kartki, a palce trzymaj z dala od liter”- ciągle aktualna instrukcja obsługi dla tych, którzy wchodzili do klasztornej, pałacowej lub uniwersyteckiej biblioteki. Słowa i obrazy- kodeksy, rotulusy i pergaminowe księgi w szlachetnych oprawach gdzie tekst korelował z ilustracjami: ewangeliarze, psałterze, graduały, kroniki, przekłady klasycznej literatury, uczonej wiedzy filozoficznej i encyklopedycznej- to jedne z wielu tych szlachetnych odprysków materii składających się rozmaitą i wielotematyczną kulturę książki. Wytężam umysł i próbuję wyobrazić sobie średniowiecznego skrybę skoncentrowanego na swojej pracy. W cieniu miniaturzysta zbierający wizualne doświadczenia wieków; przesuwający w pamięci wzorniki z których można zrobić własną- w pełni indywidualną iluminację. Skryptorium spowite światłem dziennym, zatopione w ciszy- stawało się środowiskiem w którym słowa i obrazy wyłaniały się z niebytu. Słowa utkane z liter stawały się symbolami. „Literatura nie chce powiedzieć tego, co myśleliśmy, nie chce dotykać tego, gdzie przy pierwszym czytaniu coś nas dotyka,lecz roi się ona od aluzji, które nam (współczesnym) uciekają”(M. Zink). Sens i bogactwo literatury średniowiecza przyćmiewa naszą dosłowność; stając się wielowarstwową opowieścią o życiu i tym, co je przekracza. Pomiędzy technicznymi uwarunkowaniami artysty- istnieje modlitwa tocząca się w głębi duszy- wyszeptana bezszelestnie prośba o natchnienie i biegłość ręki. Sprawne dłonie mistrzów posługujące się rylcem sporządzonym z kości, metalu lub drewna wchodziło w materiał, przygotowując powierzchnię lub wytłaczało zdobny motyw dekoracyjny. Teraz rozumiemy ten podniecający zmysły zachwyt franciszkańskiego uczonego Wilhelma ( z powieści Imię róży), wertującego jakby w transie, arcydoskonałą kopię drugiego tomu Poetyki Arystotelesa- według badaczy tekst zaginiony albo nigdy nie istniejący. Piękno teksu i światło wiedzy otwierające komnaty niepoznanych dotąd krain. „Większość kopistów, podobnie jak i iluminatorów tych dzieł czy też rzeźbiarzy katedr, pozostanie anonimowymi”- pisała R. Pernaud. Ten aspekt anonimowości twórców oddaje coś z ducha epoki, dla której bycie w cieniu było przejawem ludzkiej pokory i nabożnej uległości wobec pracy, która uchodziła za świętą. W naszej zabieganej cywilizacji potrzeba rehabilitacji książki- obcowania z materią i kolorytem świata odmalowanego słowami (tańcem liter )- przeniesionymi na papier w którym szeleszczą i pachną drzewa.
wtorek, 11 maja 2021
Miesiąc maj ogniskuje uwagę wielu chrześcijan na postaci Maryi. Rozsiane po Europie sanktuaria, przydrożne kapliczki i udekorowane kwiatami wizerunki najpiękniejszej z Dam, są wyrazem nie tylko ludycznej pobożności, lecz głębokiej- ogólnoludzkiej afirmacji kobiecości- której najdoskonalszym przykładem jest Bogurodzica. „Majowe święta stanowiły okazję do czczenia Tej, która ucieleśniała wiosenną odnowę i odzyskaną naturę… Średniowiecze dokonuje chrystianizacji królowej maja pod postacią Dziewicy Maryi” (P. Walter). Ma Ona moc kosmiczną. Jest „uświęceniem wszystkich żywiołowych sił nieba i ziemi. Błogosławieństwem wszystkich pór roku.” Jest he panthon basilissa, Panią wszechświata. Jeżeli zaczniemy poszukiwać jakiegoś najdoskonalszego i pobudzającego wyobraźnie portretu idealnej kobiety w teologii i sztuce, to odnajdziemy ją w Dziewicy z Nazaretu na którą Bóg wejrzał miłosnym i pełnym czułości spojrzeniem. Każde jej słowo na kartach Ewangelii, gest, spojrzenie, jest wyrazem ujmującej i pobudzającej czułości. „Czułe macierzyństwo lub Czuła Dziewica”- tak o niej rozmyślali ludzie wielkiej kultury umysłowej i mistyki. „Dziewica Znaku,” Matka Życia,” „Kwiat Kościoła,” „Perła Boga,” „Klejnot Raju,” „Naczynie łaski,” „Cnót wszelkich bezdenna głębina,” „Ziemia urodzajna,” „Mistrzyni życia duchowego,” „Źródło cudów”- te średniowieczne ozdobniki są nie tylko przejawem wyrafinowanego języka dworskiego i klasztornego, lecz odzwierciedleniem poetyckiej i prostodusznej pobożności która wobec tak wyjątkowej Kobiety składali mężczyźni. „Orędowniczka ludzkiej radości, poetka, która stworzyła Magnificat, jest też patronką naszego zachwytu nad pięknem świata- pisał J. Pasierb- Żyła w świecie, była świecką kobietą, pracowała w ogrodzie, kuchni, zbierała płody ziemi i pielęgnowała winorośl i kwiaty, więcej czasu musiała spędzać w pochylaniu się nad ziemią niż w patrzeniu w niebo. Zresztą niebo było w Niej lub obok Niej, bo niebo jest wszędzie, gdzie jest Jezus.” Liturgia bizantyjska w całej swojej ekspresji wyśpiewuje o miejscu Maryi, sytuując Ją w centrum Misterium Zbawienia: „Ty, która jesteś mieszkaniem otoczonym chwałą Bożą.” Patrystyka i hymnografia tkają barwną opowieść o Tej którą Najwyższy uczynił „Pełną Łaski.” Różnorodność wariantów ikonograficznych zachowanych po dziś dzień w różnych miejscach świata, świadczy o szczególnej wrażliwości na piękno i rolę Maryi w życiu Kościoła i poszczególnych osób. Na wielu ikonach wywodzących się z tradycji bizantyjskiej- linie wypisujące kształt najgodniejszej z niewiast, przywodzi na myśl miękkość i blask kwiatów uwodzących intensywnie zmysły zatrzymanych w akcie duchowej kontemplacji. Czarna Madonna z Częstochowy, Bogurodzica Włodzimierska i Kazańska, Theotokos z Tonos, Czarna Dziewica z Le Puy, Pani z Guadalupe. W źrenicy jej oczu odbija się rzeczywistość nowego świata, skąpana w świetle mającego nadejść świtu. „Oczy Matki bez przerwy towarzyszą losowi każdego człowieka i nic nie może zatrzymać porywu Jej matczynego serca”(P. Evdokimov). Ile to kobiet zraszało swymi matczynymi łzami jej wizerunki, przytulało i dotykało dłońmi rzeźby; szukając schronienia w Tej, której serce pomieściło cierpienia i radości Syna wydanego „za życie świata” i powstającego triumfalnie w poranek wielkanocny. Każda próba zbeletryzowania życia Chrystusa bez osoby Maryi wydaje się być skazaną na literacką porażkę. Dlatego zwrócone są do Niej modlitwy wierzących i historia. „Jej ciało zostało uduchowione i „przeźroczyste” dla nieba, w Niej został zrealizowany cel stworzenia świata, Ona jest usprawiedliwieniem świata, celem i sensem, a dlatego też chwałą świata. W Niej Bóg jest już „wszystkim we wszystkich”- pisał S. Bułgakow. Apokaliptyczna Niewiasta wydeptująca nam drogę ku „niezachodzącym dniu Twego królestwa.”
niedziela, 9 maja 2021
Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie" . Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: "Co to znaczy, co nam mówi: "Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie"; oraz: "Idę do Ojca?"" Powiedzieli więc: "Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi". Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: "Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: "Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?" Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość J16,16-20).
Paradokslanie słowa Jezusa mogą się wydawać bardzo enigmatyczne, co to znaczy teraz Jestem z wami, a za chwilę stracicie Mnie ze swojego wzroku. Jezus wskazuje na transcendentny charakter swojej obecności po zmartwychwstaniu. Tu jest zapowiedź wydarzenia jakim jest Wniebowstąpienie Pana- pójście do Ojca. Święty Ambroży powie: „Spójrz w niebo, tam jest Jezus, patrz na ziemię- Jezus jest obecny. Wstąp słowem do nieba, zstąp słowem w podziemie- jest tam Jezus. Dzisiaj, gdy to mówię, jest ze mną w tym miejscu, w tej chwili.” W każdym człowieku tu na ziemi jest tęsknota za tym wiecznym źródłem, tęsknota za "domem gdzie mieszkań jest wiele", za ucztą miłości gdzie smutek zostanie przemieniony w euforię radości z faktu bycia z Nim. Rodzi się w każdym człowieku pulsujące pragnienie do którego prowadzą słowa zaczerpnięte z Apokalipsy: „A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź ! I ten, kto słyszy niech powie: Przyjdź! (...) Amen, przyjdź Panie Jezu!"(Ap 22,17.20). Oczekiwanie końca jest zarazem początkiem- duchową wiosną- przeistoczeniem wszystkiego w Bogu. Oczekiwanie staje się przyzywaniem ! Wołanie to z mocą rozbrzmiewa w sercach chrześcijan, jak strumień przepływający historię- od rajskiego Edenu, zrodzony z wędrówki po ziemi- przez cierpienia profanów oczekujących dnia wesela. „Niebo jest w tobie”- pisał poeta i mistyk Angelus Silesius. W człowieku pulsuje niewypowiedziana i pełna zdumienia tęsknota za wiecznością; na spotkanie z Mistrzem. Chrześcijaństwo pragnie wypowiedzieć z głębin swojego jestestwa modlitwę nadziei: Niechaj przyjdzie łaska i przeminie ten świat (...) Marana tha !
piątek, 7 maja 2021
Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą (J 6, 63-64).
Dlaczego Bóg czyni wiarę tak trudną ?- pyta człowiek wobec piętrzących się wewnątrz duszy wątpliwości. Bez wątpienia wiara zakłada wolność i dialog. Jednak dla Boga ten dialog może być milczeniem rozciągniętym w czasie; pulsowaniem słów które składają się na odpowiedź wtedy, kiedy przyjdzie na to sposobna chwila. W momencie kiedy człowiek zaniecha już pytań, wtedy przychodzą odpowiedzi- niczym strumień światła przedzierający się przez szczelinę zatopionej w mroku przestrzeni. „Biegnę nieustannie w miejsca, z których uchodzisz, i nie widzę jak na mojej drodze albo w sercu śmiejesz się bezgłośnie…”(J. Grosjean). Pozwól Bogu mówić ! Ojciec pustyni Amon, powiedział: „Spójrzcie umiłowani moi, ukazałem wam, jak potężne jest milczenie, jak całkowicie uzdrawia i jak jest w pełni miłe Bogu.” Kto nie potrafi milczeć, nie potrafi też i słuchać- a tym samym nie jest wstanie udźwignąć rozmowy z Tym, który wychodzi naprzeciw niepostrzeżenie. Jakże często nie pozwalamy przedrzeć się ciszy- modlitwie wydzierającej świat od nadmiaru hałasu i roztargnienia. „Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem”(Rdz 28, 16). Odkryć Obecność ! „Dzień mojego duchowego przebudzenia był dniem, w którym zobaczyłam że wszystko jest w Bogu i Bóg jest we wszystkim”- pisała zatopiona w negotiosum silentium mistyczka Mechtylda z Magdeburga. Milczenie wyrwa z bezsilności ociężałość naszego umysłu rozbijającego się o ścianę mnożących się w nim aporii. „Panie, nie pozwól mi zapomnieć- pisał Kierkegaard- że Ty mówisz również wtedy, kiedy milczysz.” Milczenie jest „powrotem do siebie” i odkryciem w granicach własnego człowieczeństwa zstępującego nagle Królestwa Bożego „symbolem świata, który nadchodzi”(św. Izaak z Niniwy). Twórcze milczenie rodzi modlitwę- liturgię w głębinach serca- w której rozbrzmiewa już muzyka wieczności, szum wezbranego od nadmiaru pełni morza, a największy ikonograf jakim jest Duch Święty, urzeczywistnia kulturę piękna ukrytego we wszystkich bytach. „Milcząca miłość” którą w nas inicjuje Paraklet. W apokaliptycznym milczeniu zamykającym czas histori, świetlisty Posłaniec szepta do ucha świętemu Janowi Teologowi: „Widziałeś Oblubienicę Baranka ? Zobaczyłeś Ducha !”
środa, 5 maja 2021
Ci będą walczyć z Barankiem, a Baranek ich zwycięży, bo Pan jest Panem panów i Królem królów- a także ci, co z Nim są: powołani, wybrani i wierni (Ap 17, 14).
Jakże aktualizująco rozbrzmiewa w moim wnętrzu ten tekst Apokalipsy. W pierwsze dni maja było mi dane spędzać czas u rodziny mojej żony. Wśród biesiadników dane mi było zmierzyć się z natarczywym, choć nie pozbawionymi solidnego zaplecza adwersarzem o poglądach promujących ateizm- wykarmiony filozofią marksistowską Slavoja Žižka. Rozmowa przyjęła ton apologetyczny, a w ferworze dyskusji nie było mi nawet dane spokojnie dokończyć degustacji wiktuałów które ostygły zapomniane na suto zastawionym stole. Po ponad dwóch tysiącach lat na nowo odżyły pytania które u zarania chrześcijaństwa były zaczynem poważnych i głębokich syntez teologicznych. „Czy istnieje Bóg ? Kim jest Bóg ? Jeżeli już jest. To czy jesteśmy wolni ? Czy milczenie Boga w historii nie jest znakiem Jego nieobecności, więcej- nieistnienia ? Pytania udręczające umysł, a zarazem zaskakujące i w pierwszym momencie zbijające z pantałyku. Okazuje się, że bycie ateistą nie wyszło z mody i ma coraz to nowych korfeuszy, podejmujących na polu nauki negację istnienia Boga. Pytania w gruncie rzeczy ciągle ponadczasowe i intrygujące, a na dodatek w ustach domorosłego profesora filozofii- można rzec zasadne- choć podszyte urojoną wrogością do chrześcijaństwa. Ateista wypiera Boga, ponieważ- tylko pozornie tak łatwiej żyć. Można to streścić w lekceważącym przeświadczeniu: Jestem więc Bóg nie jest mi do niczego potrzebny. Kiedy jestem uczestnikiem takiej dedukcji, to coś we mnie pęka i wzdryga się. Jest we mnie obawa tego rodzaju, że kiedy ktoś próbuje sprawy tak ważne sprowadzić do rozumowych przepychanek, okraszonych nonszalanckim tonem ironicznej obojętności wobec religii której refleksja nad wiarą przekracza granice zakreślone przez dociekliwy rozum- to z tego nic konstruktywnego nie wyniknie. Już wczesnochrześcijańscy myśliciele doskonale rozumieli, że Bóg wymyka się jakimkolwiek definicjom „pojęcia tworzą idole Boga, tylko zachwycenie coś może uchwycić”- powie św. Grzegorz z Nazjanzu. Uświadomiłem sobie po kilkunastu minutach licytacji na słowa, że proces uśmiercania Boga- wymazywania Go z umysłowej kultury, nigdy się nie zakończył. „Dzisiejsza cywilizacja wcale nie występuje przeciwko Bogu, ale tworzy ludzkość „bez Boga”- pisał P. Evdokimov- Ludzie żyją na powierzchni samych siebie, tam gdzie z definicji Bóg jest nieobecny. Stać się dziś ateistą to nie tyle wybierać, jeszcze mniej- negować, ile płynąć z prądem, aby być takim jak wszyscy… Ateizm wysuwa klasyczny argument: poznanie Boga zakłada dar wiary, której ateista nie ma.” To przekonanie mija się jednak z prawdą, bowiem właśnie rozum jest wstanie- choćby intuicyjnie- po omacku dotknąć tajemnicy Obecności. Wiara mówi: „Daj mi swój mały rozum i otrzymaj Słowo”- „Daj mi swoją krew i otrzymaj Ducha.” Żaden dowód wyrzeźbiony przez rozum nie jest wystarczająco dobry. „Dowody są niewystarczające, bo Bóg jest jedynym kryterium swojej prawdy. W każdej myśli o Bogu to Bóg myśli siebie w ludzkim umyśle- to prawdziwy sens dowodu ontologicznego.” Przewrotne pytanie o obecność Boga, należałoby sprowadzić na inny ton refleksji, rozpoczęty od fundamentalnych pytań które zainicjują proces poszukiwania. Oczekiwanie na to, co nieoczekiwane. Nieobecność zdolna wyjść ku Obecności. Niewiara ostatecznie spotykająca wiarę. Człowiek opróżniony od napierających zewsząd myśli- ogołocony z pychy- jest zdolny uchwycić blask Prawdy. „Bóg jest bliżej nas, niż my siebie samych”(św. Augustyn). Można się zamknąć w grobie racjonalności i podejrzliwości wobec transcendencji, ale również można doświadczyć „intelektualnego zmartwychwstania” sprowadzającego spacer wśród niewiadomych do przepastnej otchłani serca; a tam dokonuje się już tylko miłosne pochwycenie. Może trzeba w pewnym momencie zamilknąć, aby stanąć w środku Obecności; poczuć się nawiedzonym. Wejść w przestrzeń wiary, wobec której rozum musi skapitulować- ogołocić się. „Bóg objawia się, ale się nie udowadnia.” Zrozumieć milczenie Boga ! „Ci, którzy wierzą w ateizm- powie bohater Dostojewskiego Myszkin- ubóstwiają zero.” Ateizm imponuje dzisiaj wielu ludziom, ale nawet wśród tych którzy egzystują przeświadczeni o Jego nieobecności, są i tacy którzy nie przestają tęsknić. Idea Absolutu spędza im sen z powiek. Być może potrzeba takiego ateizmu który oczyści ideę Boga; odsłoni Go na sposób katalogatyczny. Na koniec tej oszczędnej refleksji pozostawiam mądrość chasydów Bubera: „Gdzie mieszka Bóg ?- zaskoczył pewien rabin kilku mędrców, którzy przebywali u niego w gościnie. Po chwili wzburzenia swoich interlokutorów, sam odpowiedział na postawione pytanie: „Bóg mieszka wszędzie, gdzie się Go wpuści.”
sobota, 1 maja 2021
Dziewico, uczyń Twoje sługi godnymi ujrzenia Królestwa Twego Syna.
Maj to dla mnie najpiękniejszy miesiąc roku kalendarzowego. „Ten, kto oczyści oko swojej duszy i który jest zdolny do postrzegania rzeczy pięknych, będących jak podnóżek rzeczy widzialnych- pisał św. Grzegorz z Nyssy- może wznieść się do kontemplacji rzeczy duchowych.” Przyroda staje się „świątynią,” a ziemia wymalowana kwiatami i pękami owocowych drzew, czyni wszystko „liturgią zstępującego piękna.” Piękno świata prowadzi nas do poznania Boga. Wszystko wydaje się zmartwychwstałe- rozpromienione, rozkwitnięte, filigranowe, niczym arras kwiatowy- z obrazów Fra Angelica- po których zwiewnie tańczy Zmartwychwstały Chrystus. Synestezja barw, zapachów i dźwięków. Wielu artystów i mistyków w wielości barw i zapachów rozpoznawało wielką światłość przemienionego świata. „Z natury, w którąkolwiek spojrzeć stronę, wyłania się nieskończoność” (J. Goethe). Otwieram okno i czuję w nozdrzach zapach bzów i eterycznych zapachów które emituje Gaja „ziemia matka, ta, co wszystko rodzi, buduje, potem chłonie, by począć na nowo” (Ajsychlos). Wszechświat otaczający nas wokół staje się zwierciadłem symboli i powracającego w cyklu czasu piękna- Primavery, ustępującej miejsca najpiękniejszej z kobiet tej ziemi Maryi Matce Boga. „Gdy medytujący człowiek spogląda na ziemię, pojmuje, dlaczego jest ona stale zarówno dziewicą, jak matką: dziewicą, ponieważ nieustannie czeka na boskie nasienie; matką, gdyż rodzi kolejne zbiory. Ziemia stoi w obliczu nieba, z którego otrzymuje rosę, deszcze i słońce, a te powodują pęknięcie ziarna i jego wzrost” (M. Davy). Od tej cudowności przyrody oko wrażliwego wewnętrznie człowieka ogniskuje się na Dziewicy Maryi „która stąpa przez pustynię jak róża.” Najpiękniejsza Kobieta- Nowa Ewa, której kult jest tak intensywny w słowiańskiej duszy polskiego narodu. „Matko czasu i przestrzeni. Okno otwarte na wieczność... Orędowniczko dobroci i ogrodów porannych, których drzewa nie chcą być krzyżami”(W. Słobodnik). Raj jako kwitnący ogród był upodobanym przez malarzy motywem gotyku i wczesnego renesansu. W centrum tej przestrzeni była Niewiasta- Kwiat Pokory, piastująca w swych dłoniach małego Króla Chwały. Już na tympanonie późnoromańskiego portalu katedry strasburskiej Chrystus nakłada swej matce na głowę koronę z płatków orlika, taką samą jaką sam nosi. (łac. columba- „gołąb”). Nakłada Jej na głowę Ducha Świętego ! Piękna, jak ukazywało ją z całą delikatnością flamandzkie malarstwo zdobiąc gęsto kwiatowymi girlandami. Piękna w ludowych figurkach, przyciemnionych od woskowych świec ikonach i przydrożnych kapliczkach otulonych śpiewem litanijnych wezwań. Najpiękniejsza z kobiet polskiej ziemi „Madonna o twarzy czarnej jak namioty patriarchów. Madonna o brwiach mądrych jak sklepienie psałterza” (R. Brandstaetter). Średniowieczna poezja opiewała ją następującymi ozdobnikami floralnymi: róża, aloes, koniczyna, lilia, fiołek, oliwka, cedr, goździk- kwiat Boga. „Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico, ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym”(Pnp 4,12). Arcydzieło poezji liturgicznej, hymn Akatyst, skierowany do Bogurodzicy, wprowadza w serce misterium: „Raduj się, przez którą całe stworzenie jest odnowione.” W Niej najdoskonalszym owocu rodzaju ludzkiego „raduje się całe stworzenie.” Dziewica czułości, tuląca grzeszny świat do swego matczynego serca. Maj to miesiąc paschalny i maryjny- czas wyjątkowy- duchowej idyli, tańca zmysłów i matczynego ciepła odnajdywanego w miłosnym spojrzeniu Oblubienicy Boga.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






