sobota, 3 czerwca 2017

W samej swojej istocie jest On Nowością działającą w świecie. On jest obecnością Boga z nami, wspierającego swym świadectwem naszego ducha. Bez Niego Bóg jest daleko, Chrystus należy do przeszłości, Ewangelia jest martwą literą, Kościół- zwyczajną organizacją, władza- dominacją, kult- wspomnieniem, a postępowanie chrześcijańskie- niewolniczą moralnością. Ale w Nim, poprzez nieodłączne ludzkie współdziałanie, świat dźwiga się i jęczy w bólach porodu Królestwa, a człowiek zmaga się przeciwko „ciału”, Chrystus zmartwychwstały jest tuż obok, Ewangelia jest mocą kształtującą  życie, Kościół znakiem wspólnoty trynitarnej, władza- wyzwalającą służbą, misja- Pięćdziesiątnicą, liturgia- uobecnioną anamnezą i antycypacją, działanie ludzkie doznaje łaski przebóstwienia. Duch Święty sprawia, że nadchodzi Paruzja w sakramentalnej i pełnej mistycznego realizmu epik lezie, powołuje do istnienia, mówi przez proroków, włącza w dialog, sam będąc „rozlany w sercach” tworzy wspólnotę, pociąga ku powtórnemu przyjściu. On jest Panem i Dawcą życia. Przez Niego Kościół i świat wołają całym swoim jestestwem: „Przyjdź, Panie Jezu !”

                                                                                        Patriarcha Antiochii Ignacy IV

piątek, 2 czerwca 2017


J 21, 15-19

Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje». I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje». Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje.


Jedno z najważniejszych pytań od którego nie można się uchylić, to pytanie o miłość. Zdolność do kochania warunkuje całościowo nasz sposób postrzegania siebie, rzeczywistości, a nade wszystko Boga. Kiedyś zastanawiałem się na czym polega istota chrześcijaństwa. Przebrnąłem mozolnie przez mądre konstrukcje filozoficzno- teologiczne i w połowie drogi dostrzegłem, że odnalezienie tej odpowiedzi zawiera się w koncepcji miłości. Miłość to niewiarygodny wynalazek Boga i tworzywo, dzięki któremu można zrozumieć sens życia i religii. Miłość jest przejawem Bożej Filantropii- kiedy Bóg stworzył pierwszego człowieka, uczynił to z miłości, spoglądając na Chrystusa Człowieka- absolutne uobecnienie Miłości; sam akt kreacji stanowi najbardziej afirmatywny wyraz Jego działania. Przez powołane do istnienia stworzenie, przepływa „strumień miłości”. Dzięki temu świat stał się liturgią, a Jego miłość wynosi nieustannie stworzenie ku kosmicznej komunii. W dzisiejszej Ewangelii również pojawia się pytanie o miłość. Pytanie intymne, osobiste, niepozwalające na wycofanie się, czy usunięcie w cień. Istotą chrześcijaństwa jest odpowiedź na miłość- zbawczą, wskrzeszającą, dokonującą na powrót scalenia, a nade wszystko przebóstwienia człowieka. Ale chrześcijaństwo, nie jest przymusem; stąd wyznanie miłości dokonuje się w przestrzeni wolności serca. Mieczysław Jastrun w jednym ze swoich esejów napisał: „Nie ma poczucia wolności bez poczucia wolności wyboru. Ale czy wolność wyboru jest całkowicie zależna od naszej świadomości ?” Tak naprawdę człowiek kocha, ponieważ nie potrafi inaczej- choć to „inaczej” może jest ściśle zależne od świadomości i dokonanego wyboru.  Prawdziwa miłość rodzi się w wolności wyboru. Wyznanie Piotra w czasie spotkania ze Zmartwychwstałym Panem, przeszło przez ogień doświadczenia- pewnie dlatego stanowi tak świadomą odpowiedź. Jego duchowa rehabilitacja dokonała się dzięki pełnemu miłości spojrzeniu Chrystusa. Dla tego na darmową miłość, odpowiada swoją potłuczoną, kruchą miłością „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, ze Cię kocham”- mistyka serca- najbardziej dojrzały akt woli. „Miłość to coś najbardziej wolnego, co istnieje”- pisała Edyta Stein. Zrozumiał to dobrze Piotr, a wraz z nim całe rzesze innych, którzy narodzili się na nowo- odkrywając miłość Chrystusa.

czwartek, 1 czerwca 2017

J 17, 20-26

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: «Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. I także chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata…

Pożegnalna Wieczerza z uczniami jest szczególnym i najbardziej odpowiednim momentem, aby modlić się i mówić o darze jedności. „Chrystus nie przybył stworzyć jeszcze jednej religii, ale ofiarować każdemu człowiekowi komunię miłości”. Jedność Chrystusa z Ojcem i jedność braci między sobą jest wyrazem tej twórczej miłości. Pan przekazując Kościołowi Eucharystię, uwrażliwia na potrzebę komunii. Historia Kościoła jest pełna gwałtownych zrywów, rywalizacji, podziałów, polityki i chęci zastąpienia Ewangelii władzą czy dominacją jednych nad drugimi. Trzeba przyznać że przez wiele wieków historii chrześcijanie zachowywali się wobec siebie nie jak bracia, ale wrogowie których serca był skamieniałe. To nie herezje i ludzie za nimi stojący przyczyniali się do rozbicia Ciała jakim jest Kościół. Często heretycy byli bardziej radykalni niż większość obojętnie egzystujących członków kościelnych społeczności. Tajemnica podziału jest równie silna jak tajemnica jedności. Jej źródło znajduje się w zazdrości i poczuciu wyższości jednych nad drugimi; w zamykaniu Boga tylko dla siebie i fałszywym przekonaniu o dogmatycznej słuszności, która innych bezpardonowo potrafi zręcznie wysadzić na margines „świętej społeczności”. „Proces rozpoznawania jednego Kościoła w podzielonym chrześcijaństwie- pisał W. Hryniewicz- oraz przywracania pełnej wspólnoty kościelnej wymaga zwykłej szczerości i bezinteresowności, gotowości do krytycznej oceny własnych braków i niedostatków, otwarcia się na duchowe bogactwo doświadczenia chrześcijańskiego w innych Kościołach, cierpliwego dialogu i wzajemnego nawracania ku sobie… W ten sposób można ponownie odkryć katolickość jednego Kościoła Chrystusowego, która z powodu podziału nie może dojść do pełni w żadnej z podzielonych części chrześcijaństwa”. Kiedy chrześcijanie mają problem z poczuciem jedności powinni nade wszystko powracać myślami i sercem do Wieczernika; aby słowa Chrystusa inspirowały do wyjścia ku sobie nawzajem. Epitety którymi posługują się ochrzczeni wobec siebie, przyklejając sobie etykiety z napisem „sekta”, prężąc przy tym muskuły eklezjalnej wyższości wyrażonej socjologiczną dominacją, stają się jawnym zaprzeczeniem słów Chrystusa. Rozłamy powinny być leczone modlitwą w której przyzywany Duch Święty, będzie uobecniał jedność- communicatio in sacris. „Jeśli ktoś widzi Kościół widzi rzeczywiście Chrystusa- gdyż widzi go w Duchu Świętym” (św. Grzegorz z Nyssy). Wbrew pozorom Kościół nie jest podzielony- to ludzie dzielą się na lepszych lub gorszych chrześcijan, mniej lub bardziej radykalnych. Jedność Kościoła odkrywa się zasiadając przy jednym stole eucharystycznym, patrząc sobie wzajemnie w oczy, łamiąc Chleb Życia i podając sobie Kielich Nieśmiertelności. „Tam gdzie jest Eucharystia, tam jest Kościół”- podpowiadają Ojcowie Kościoła. Akademickie dyskusje o ekumenizmie w rzeczywistości nie pogłębiają niczego, to tylko tony zapisanego i zmarnowanego papieru zalegającego w uniwersyteckich bibliotekach. Ekumenizm to świeżość myślenia i współodczuwania razem; powrót do tej pierwszej jedności, gdzie o uczniach Chrystusa mówiono z podziwem: „zobaczcie jak oni się miłują”. Czy te słowa nie są pochwałą najpiękniejszej jedności. Czy tak transparentnego chrześcijaństwa nie pragniemy ? Olivier Clement pisał: „Kościół jest komunią, a równocześnie ma stawać się komunią, bo czasami od niej się oddala. To my powinniśmy sobie przypominać, że zawsze, kiedy się to nie udaje, mamy „drążyć” i kiedy „drążymy”, odkrywamy nie nicość lecz bezmiar, ocean miłości, „ocean światła”… Komunia została dana, w głębi komunia istnieje, bo tam, w głębi, jest Chrystus”.

środa, 31 maja 2017

Łk 1,39-56

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

Błogosławiona Dziewica jest „naczyniem” łaski, szczęścia i miłości. Ona nie zamyka się ze swoją najgłębszą tajemnicą. Niosąc w sobie Życie- staje się „Dziewicą Znaku”- wypełnioną po brzegi kobiecej duszy miłością. Uobecnia w sposób najdoskonalszy i szczery miłość macierzyńską, ponieważ w Niej, Przedwieczny Bóg stał się Dzieckiem. „Ta posłuszna i radosna akceptacja zbawczego zamiaru Boga, tak pięknie wyrażona w Magnificat, była aktem wolności”- pisał Jerzy Fłorowskij. Izraelska Dziewczyna, pełna duchowego piękna i odwagi wchodzi z Chrystusem w świat; jakby chciała po raz pierwszy zwrócić uwagę świata na Tego, który jest Zbawicielem. „Za wielka jest, by dała się wyrazić słowem”- powie przekuwający teologię w język poezji św. Efrem. Może dlatego wobec tak ujmującej serce tajemnicy, wyczerpujące wydają się pochwalne słowa Elżbiety: „Błogosławiona jesteś i owoc łona”. Tylko inna kobieta posiadająca duchową wrażliwość i życie pod swoim sercem była wstanie w bliskiej osobie odkryć Theotokos i Panhagię. Ojcowie Kościoła znajdują w Maryi uosobienie Kościoła: „Jest tylko jedna Dziewica Matka i miło jest nazwać Ją Kościołem” (Klemens Aleksandryski). Nawiedzenie jest równocześnie świętem szlachetnej, obleczonej w wiarę kobiecości. „Elżbieta i Maryja jawią się jako istoty będące obiektem działania łaski, zdolne stać się początkiem autentycznego życia osobowego Boga, w Bogu i dla samego Boga, potwierdzając na nowo swoją całkowitą zależność od Jego woli. W ten sposób czystość realizuje się  dziewictwie… Nawiedzenie Elżbiety przez Maryję i rozmowa między obu niewiastami zawiera całą tajemnicę Bożej relacji pomiędzy Starym i Nowym Przymierzem. Ich spotkanie ukazuje łaskę Bożą działającą w Maryi w sposób tajemniczy, ale dla wiary najbardziej logiczny i najbardziej oczywisty”(N. Nissiotis). Dzisiejsza Ewangelia zaprasza nas do duchowej płodności i entuzjazmu wiary. Wkroczyć w świat z miłością, czując w sobie pulsujące istnienie Boga.

wtorek, 30 maja 2017

Ps 68  

Deszcz obfity zesłałeś, Boże,
Ty orzeźwiłeś swe znękane dziedzictwo.
Twoja rodzina, Boże, znalazła to mieszkanie,
które w swej dobroci dałeś ubogiemu.

Deszcz spadający z nieba w tradycji biblijnej wiąże się z obfitością błogosławieństwa. W tym malowniczym i na wskroś symbolicznym nawodnieniu materii, dostrzegamy życiodajne i pełne obfitości działanie Ducha Świętego. Przywłaszczając słowa Claudela, należy powiedzieć, że ten najsubtelniejszy i ukryty w Trójcy, dokonuje „aktu swojej obecności”. W tym wymiarze obecności i daru, Kościół jawi się jako „tajemnica Chrystusa w Duchu Świętym”. Deszcz spada na suchą, nieurodzajną i spragnioną życia glebę ludzkich serc. Święty Grzegorz z Nazjanzu wspomina o „strumieniu”- wylewie Ducha Świętego w człowieku. W taki sposób oczyszczony człowiek z brudu grzechu, staje się zwiastunem uzewnętrznionego Królestwa Bożego. Naucza o tym św. Bazyli: „Tak więc oczyściwszy się z brzydoty, którą wycisnęło zło, wróćmy do naturalnego piękna, tak jak obraz królewski, któremu przez oczyszczenie przywraca się dawną postać- tak jedynie można zbliżyć się do Parakleta… Dzięki Niemu serca wznoszą się ku górze, słabi dają się prowadzić za rękę, a ci, którzy posuwają się naprzód, doskonalą się… I podobnie jak ciała jasne i przejrzyste, kiedy pada na nie promień, stają się lśniące i błyszczą, innym, choć własnym blaskiem, tak samo dusze niosące Ducha, oświecone przez Ducha, one właśnie stają się duchowe i przekazują łaskę innym”. W tym świetle można zrozumieć eklezjalne znaczenie oczyszczenia i namaszczenia Duchem Świętym, które dopełnia chrzest (zanurzenie w wodzie i pomazanie olejem). Wyraża to wschodnia modlitwa wyjęta z celebracji sakramentu wtajemniczenia: „Boże, naznacz ich pieczęcią niepokalanego krzyżma; będą nosić w swym sercu Chrystusa, aby byli mieszkaniem Trójcy”. Rozkwit życia duchowego- kiełkowanie, wzrost i dynamika posłania pochodzi od Ducha. Zstąpienie Ducha w deszczu duchowych darów, przynosi oczyszczenie, odnowienie, przebóstwienie. Oczyszczone oczy i dusza człowieka zaczyna postrzegać rzeczywistość w nowości istnienia oraz wchodzi w przestrzeń adoracji, uwielbienia, wdzięczności. „Z pomocą wyobraźni zajrzyj do środka swego serca- radzi mnich Filemon- bo czyste serce (zroszone deszczem) widzi Boga jak w zwierciadle”.  Dar ten oczekuje godnego przyjęcia, podobnie jak spieczona słońcem ziemia pręży się modlitwą źródła wołając: „Daj mi pić”.

 

poniedziałek, 29 maja 2017

J 16, 29-33

Uczniowie rzekli do Jezusa: «Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie potrzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś». Odpowiedział im Jezus: «Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną. To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Ja zwyciężyłem świat».

Chrześcijanin jest człowiekiem próby, konfrontacji i gotowości na najmniej przewidziane sytuacje. „Przejście przez próbę jest wydarzeniem duchowym. Prowadzi do wewnętrznej wolności i oświecenia przez Ducha Świętego, które jest osobistą Pięćdziesiątnicą chrześcijanina”. Człowiek traci perspektywę życia wiecznego w momencie kiedy zostaje przygnieciony przeświadczeniem, że nic nie jest wstanie zrobić. Oburzał się na to rosyjski filozof Hercen: „Przeraża mnie po prostu ten współczesny człowiek. Cóż za obojętność, ograniczoność, jakiś brak pasji…, jak wcześnie zużywa się w nim entuzjazm, energia, wiara we własną sprawę”. Te słowa można z wielką swobodą przenieść na grunt chrześcijaństwa, nie tyle jako bolesny przytyk ile chęć wzniecenia motywacji. Ten syzyfowy kamień niemocy jest tylko jednym z etapów próby wiary, nie jest on niemożliwy do uniesienia. Człowiek potrafi się wznieść wyżej i wyżej- na skrzydłach wiary, pokonując tym samym bezsilność i zamęt wokół siebie. „Wielkie cierpienia prowadzą nad do mądrości, gdyż są one bólami porodowymi, za pomocą których nas duch wyzwala się z osłonki przyzwyczajeń i niby nowo narodzone dziecię wpada w ramiona rzeczywistości” (Rabindranath). Człowiek dzięki paschalnemu zwycięstwu Chrystusa jest skazany na sens; na odwagę bycia kimś lepszym niż mu się zdaje. „Kto odbija się i skacze- powie Rahner- spada  w rozpościerającą się głębię… Kto przyjmuje całkowicie swoje człowieczeństwo, ten przyjął Syna Człowieczego, ponieważ w Nim Bóg przyjął człowieka”. Niezrozumienie i ucisk jest w jakimś najgłębszym sensie wpisane w ekonomię miłości Boga. Zawiera się w tym wewnętrzna próba, mocowanie ze sobą, choć w sercu drżą słowa ostatecznego triumfu: „Odwagi ! Ja zwyciężyłem świat”.  

sobota, 27 maja 2017

Od samego początku chrześcijaństwo było głoszeniem radosnej obecności Pana. W Kościele starożytnym cała Pięćdziesiątnica była świętowaniem Wniebowstąpienia, określano to wydarzenie jako analempsis- „wzięcie”- „Gdy dopełniały się dni Jego wzięcia z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy” (Łk 9,51). „Ta analempsis obejmuje nie tylko wniebowstąpienie, lecz całe wywyższenie lub zabranie Pana z tego świata, to znaczy Jego najgłębsze uniżenie na Krzyżu, które wszak było konieczne dla Jego wywyższenia”. Jak echo powracają w tym miejscu Chrystusowe słowa skierowane do uczniów: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony” (Mt 23,12). „Nikt nie wstąpił do nieba tylko ten, który zstąpił z nieba” (J 3,13). Święty Augustyn świetnie komentuje misterium tego wydarzenia, wkładając w usta Chrystusa przesłanie nadziei dla wierzących: „Bądźcie moimi członkami, jeśli chcecie wstąpić do nieba. W tym przeto zbieramy siły, tym żyjemy wszystkimi pragnieniami. O tym rozmyślajmy na ziemi, czy będziemy w niebiosach”. Przesłanie jest jak najbardziej czytelne; skoro Pan wstąpił do nieba, to tam jest nasza Ojczyzna do której w trudach egzystencji zmierzamy. Co z tej tęsknoty za innym wymiarem bytowania wyraża sztuka chrześcijańska, obnażając najbardziej głębokie tęsknoty za spotkaniem z Panem. Ikonografia kościołów, na Wschodzie i Zachodzie, stanowi ukazanie tajemnicy wniebowstąpienia w wymiarze całego Kościoła- pewnego sensus fidei. Pantokrator zdobiący apsydy bazylik, jest Tym wywyższonym przez Ojca, wraz z którym manifestuje swoją boską i życiodajną moc. „Wniebowstąpienie zakończy się wtedy- pisał o. Corbon, gdy wszystkie członki Jego Ciała zostaną przyciągnięte do Ojca i ożywione Jego Duchem”. Czyż nie taki jest sens odpowiedzi, którą aniołowie udzieli mężom z Galilei: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo ? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjedzie tak samo jak widzieliście Go wstępującego do nieba”. Wniebowstąpienie jest paschalnym działaniem Chrystusa, który wszystko napełnia, jak również nieustannie odchodzi i przychodzi pozostawiając ślady swojej obecności. Te ślady obecności możemy odnaleźć w ikonie święta. Wraz z kontemplacją spowitego chwałą Chrystusa, dokonuje się podniesienie naszego człowieczeństwa, percepcji ludzkiego ducha- sur sum corda ! Tak jak podaje nam przekaz Ewangelii, tak wraz za nim podąża wyobraźnia ikonograficzna, próbująca uchwycić Chrystusowe „odejście”. Na ikonie cały Kościół zgromadzony na górze Oliwnej trwa w modlitewnym oczekiwaniu. Chrystus jako głowa Kościoła, Maryja- jego figurą, apostołowie- jego fundamentami. Na wszystkich ikonach Wniebowstąpienia wznoszący się ponad obłoki Chrystus przedstawiony jest w chwale i majestacie, w którym przyjdzie na końcu czasów, kiedy rozpocznie się eschatologiczny czas Paruzji. „Wznoszącego się Chrystusa, wspieranego przez dwóch aniołów, otacza krąg sfer kosmicznych, w którym promieniuje Jego chwała. Barwy szat anielskich odtwarzają barwy szat apostołów. Są to aniołowie Wcielenia, którzy podkreślają, że Chrystus opuszcza ziemię razem ze swoim ciałem i przez to nie oddziela się od ziemi i od wiernych, związanych z Nim przez Jego krew. Chrystus wyciąga prawą rękę w geście błogosławieństwa, a w lewej trzyma zwój Pism. Jest On źródłem łaski- błogosławieństwa i słowa- nauczania. Theotokos zajmuje miejsce centralne, jest osią grupy umieszczonej na pierwszym planie. Jej postać odcina się od białego tła szat anielskich. „Czcigodniejsza od Cherubinów i bez porównania chwalebniejsza od Serafinów’, stanowi od zawsze wytyczone centrum, w którym skupiają się światy anielski i ludzki, ziemia i niebo… Matka Boża, figura Kościoła, zawsze przedstawiana jest pod Chrystusem. Występuje w podwójnej roli: jako „orantka” wobec Boga, jest tą, która oręduje, jako „przeczysta”, wobec świata, jest świętością Kościoła”( Evdokimov P.). Apostołowie podzieleni na dwie grupy, otaczają Maryję- nową Ewę, tworząc tym samy doskonały krąg- jako symbol Kościoła którego zadaniem jest manifestacja Królestwa Bożego. „ Z nieruchomością postaci Matki Bożej kontrastują gesty apostołów, wyrażające zdumienie, uwielbienie i zachwyt. Najbliżej Maryi zostali wyeksponowani św. Piotr i św. Paweł.” (ks. M. Janocha). Wszystkich spowija atmosfera rozmodlenia, spokoju i uwielbienia, gdyż tam ból rozstania łączy się z radością obecności w Duchu Świętym. Rozradowali się uczniowie, ponieważ teraz ich wiara jest doskonała i ich duch otwarty  na zrozumienie tajemnic Chrystusa, już wiedzieli że przez Wniebowstąpienie otworzył bramy Nieba, a tym samym każdy z nich otrzymał zaproszenie aby tam wejść.