wtorek, 30 maja 2023

 

Jednym z cudownych i poruszających oblicz prawosławia jest estetyka teologiczna ikony. Niekiedy ludzie wychowani w innym obszarze i rozpiętości geograficznej, wyrastający z innej kultury i religii, doświadczają natychmiastowego zdumienia, poprzez kontakt z materialnym nośnikiem łaski jaka jest Ikona. To pierwsze poruszenie jest intensywne i gwałtowne, poza natychmiastową próbą zracjonalizowania tego fenomenu. Myśl religijna, życie mistyczne, a nade wszystko ekspresja liturgii, odzwierciedlają w ikonografii drzemiące niczym gejzery - źródła poruszającego byty Piękna. Odbiór spraw najważniejszych dokonuje się za pomocą zmysłów, a następnie porusza serce w milczącym zatrzymaniu nad Obliczem. Sztuka stanowiąca część cerkiewnego depozytu, przypomina postronnym obserwatorom, iż „człowiek przeniknięty przez Ducha oddaje Mu poniekąd swoje własne oblicze. Na jego ludzkiej twarzy może zajaśnieć piękno samego Boga- pisał W. Hryniewicz- Piękno sięga w głąb człowieczeństwa, gdzie duch człowieka styka się z Duchem Boga.” W ikonie streszcza się wielowiekowa tradycja mozolnego poznawania i tęsknoty za Poznawanym i ciągle Nieodkrytym- a ostatecznie przyjmującym ludzkie rysy Chrystusie- Wcielonym Bogu o szeroko otwartych oczach. „Chcecie ujrzeć Boga ? Przecież On jest miłością !”- przekonywał św. Augustyn. Odnajduje najdoskonalszą i pozbawioną skazy twarz Piękna. Powraca do mnie poetycka medytacja Turczyńskiego: „Twarz Chrystusa wyłania się ze światła inokopu i sama jest Światłem… Twarz wysmukła i pełna życzliwości. W oczach nie ma cienia gniewu, nawet surowości, jest tylko jakiś nie do wysłowienia smutek, który można wszak rozumieć jako zachętę do zwierzeń, spowiedzi, do może nawet rozmowy. Syn Boży i brat wszystkich ludzi… Drobne płatki warg zawsze gotowe rozchylić się przed słowami wybaczenia i modlitwy.” Ikona zatrzymuje na sobie odczucie przejrzystości, światła i miłosnego przynaglenia. „Kolor malarstwa pociąga mnie ku kontemplacji i jak łąka osładza wzrok, niedostrzegalnie wlewając w duszę chwałę Bożą”- pobrzmiewa tu z horyzontu historii mądrość św. Jana z Damaszku. Czystość barw i splot linii za pomocą których można wykreślić świat wolny od prymatu cielesności i rozkładu materii. Wczoraj w krótkim wykładzie poświęconym tradycji malarstwa ikonowego, przekonywałem młodych ludzi o ciągle niegasnącym zainteresowaniu światem ikony w który wchodzi człowiek głodny duchowości, a niosący na sobie balast przytłaczającej i dusznej egzystencji. „W epoce współczesnej tylko sztuka nie zaprzestała poszukiwań innej sfery świadomości – być może świadomości rajskiej. Jednak z braku sakramentalnego zakorzenienia ześlizgnęła się na poziom pustej rozrywki, gdzie została pochłonięta przez udrękę, szaleństwo i instynkt samobójczy”(O. Clement). Jakże terapeutyczną okazuje się ta „boska sztuka,” uzupełniając w ludziach deficyty wiary- skrzętnie chowanej na obrzeżach świata.  To prowadzi do głębszej świadomości wyrażonej patrystyczną mądrością: „Człowiek jest ludzkim obliczem Boga.”

niedziela, 28 maja 2023

 


Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały, i na każdym
 z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić...
(Dz 2,1-11).

Królu Niebieski, Pocieszycielu Duchu Prawdy, Który wszędzie jesteś i wszystko napełniasz. Skarbnico dóbr i życia Dawco, przyjdź i zamieszkaj w nas, i oczyść nas od wszelkiej nieczystości, i zbaw o Dobry, dusze nasze.

Zielone Świątki- to było jak trzęsienie ziemi: niespodziewane, paraliżujące, pełne ekspresji, zatrzymujące dech w piersiach mężczyzn zabarykadowanych w Wieczerniku przed możliwymi prześladowaniami. Hagia- Pneuma- Panhagion- Zoe- zstąpiło niczym lawa z krateru nieba, wszystko czyniąc napełnionym ogniem i światłem. Wszystko zostaje przeniknięte łaską, rzeczywistość drży, wibruje, budzi się w ogromnym oddechu życia, jak dziecko z tysiącem uśmiechów, jak szum który podrywa wody morza czyniąc z nich nieokiełznany żywioł; namiętność która rzuca ku sobie w objęcia kochanków. To spektakularne wydarzenie utrwalone na kartach najstarszego apostolskiego świadectwa, pozwala nam pośrednio poczuć atmosferę tej prawdziwie doświadczonej i zinterpretowanej w duchu wiary historii. Świadectwo wzmacnia naszą wiarę, że „istnieje owocne doświadczenie Absolutu” (J. Maritain). Tak bardzo przełomowa chwila wydobywa z łona rozczarowania, lęku i zwątpienia, ludzi napełnionych mocą; przekonanych o sile Chrystusowej Obietnicy. W pieczęci charyzmatycznej miłości, „Bóg złączył się z człowiekiem na wieki”(Ch. Peguy). Człowiek i świat stał się przenikniętym energiami Królestwem Bożym- Soma pneumatikón. W oczach apostołów zabłysło niestworzone światło, a cudowna woń świętości uwiodła ich zmysły i przyoblekła w zbroję odwagi. Tajemnica działania Ducha jest tajemnicą przeobrażenia samego człowieka. „Przebóstwienie jest duchowym wzrastaniem, które dokonuje w Kościele Duch przez zbawczy akt Chrystusa” (N. Nissiotis). Odtąd cała teologia łaski stanie się doktryną o przebóstwieniu- o „nowym stworzeniu” rozgrzanym do czerwoności człowieku wiary poruszającym się w przestrzeni obecności Trójcy Świętej. Tak więc w Pięćdziesiątnicy, nie czcimy osobno trzeciej Boskiej Osoby, lecz świętujemy Trójjedynego Boga, który przez zesłanie Ducha czyni Kościół uświęconym i przeobrażonym. Święty Grzegorz Teolog pisał: „Stary testament głosił Ojca w sposób zupełnie wyraźny, Syna raczej jakby przez zasłonę. Nowy Testament ukazał nam Syna całkiem jasno, ale bóstwo Ducha Świętego tylko zaznaczył. Teraz wreszcie Duch Święty między nami przebywa wyraźniej, objawiając nam prawdę o sobie.” Wszystko zostaje od środka przeniknięte pięknem i żarem: człowiek, liturgia, przyroda, kultura, stając się odzwierciedleniem świata przebóstwionego. Ponieważ w Duchu Świętym- jak pisał Ignatios z Latakii „kosmos zostaje uszlachetniony przez zrodzenie Królestwa, a Chrystus Zmartwychwstały uobecnia się, Ewangelia staje się mocą życia, Kościół urzeczywistnia komunię trynitarną, władza przekształca się w służbę, liturgia jest pamiątką i antycypacją, działanie ludzkie zostaje przebóstwione.”

sobota, 27 maja 2023

 

W poniedziałek (29. 05. 2023) o godz. 11.35 w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. Constantina Brancusiego w Szczecinie, odbędzie otwarcie wystawy pt. "Patrząc w oczy Ikony. Wystawa poświęcona pamięci Jerzego Nowosielskiego w setną rocznicę urodzin artysty." W przestrzeni wystawienniczej szkoły, znajdą się ikony różnych artystów. Będzie to swoisty wyraz wdzięczności wobec artysty i myśliciela jakim był Nowosielski, jak również przybliżenie się do sztuki sakralnej przez dzieła które na co dzień stanowią wyposażenie kościelnych wnętrz i włączone są w liturgiczny kult Kościoła. Ikony stanowią nierozerwalną część tradycji teologicznej chrześcijaństwa. Są nie tylko częścią depozytu sztuki, lecz zdumiewającym językiem wiary przełożonym na malarską wizję. Ikony zdobią świątynie i mieszkania, przenoszą doświadczenie sacrum w przestrzenie muzealnych gmachów i miejsc zakorzenionych tak silnie w historii. Rozpoznajemy z łatwością w licznych publikacjach książkowych i ikonosferze – przesycając ją ascetyczną estetyką modlitwy i teologią piękna. Ikony od wieków wpisują się egzystencję człowieka, stanowiąc zachwyt nad Bogiem odsłaniającym w sercu świata swoją twarz. Tam gdzie wszystko jest przeniknięte pośpiechem, hałasem i nerwowością, ikona zaprasza do milczącego dialogu i staje się teofanicznym argumentem za istnieniem Obecności. Serdecznie zapraszam.

środa, 24 maja 2023

 

Każde uderzenie serca to poryw, w którym Ojciec oddaje siebie. Te uderzenia pompują nam krew Syna, ożywioną tchnieniem Ducha. Medytację o Duchu Świętym można porównać do surfowania na wysokiej fali, wszystko jest przeniknięte dreszczykiem ekscytacji mieszającej się z dozą niepewności. Jest jeszcze jeden aspekt tej wyjątkowej Postaci, który najpełniej uzupełnia niewyraźny portret Tego, który ukrywa się za symbolicznym zrywem żywiołów i delikatnych muśnięć. Myślę o pięknie- wyrywającym się poza granice filozofii i sztuki. Pięknie które sprawia, że świat mieni się hipnotyzującą ferią barw, a krajobraz tak dobrze nam znany- faluje niczym wzburzony ocean wprawiany w ruch niewidzialną dłonią Przedwiecznego. Duch Święty otwiera człowieka na piękno; chodzi zatem o estetykę duszy i zmysłów którym tak mocno zawierzamy. „Trzecia Osoba Trójcy objawia się jako Duch Piękna”(P. Evdokimov). Może dlatego jest tak arcypiękny, że sztuka chrześcijańska poczuła się bezradna, aby Go zamknąć w ikonicznym przedstawieniu. Duch jest bezpośrednim uchwyceniem piękna, tak intensywnym, że ludzka wyobraźnia musi skapitulować- zasłonić oczy, a otworzyć serce- zdać się na coś poznawalnego jakby intuicyjnie. Nawet gołębica po którą tak chętnie z repertuaru ikonograficznego korzystali artyści jest jedynie apofatyczną formą wertykalnego wzniesienia zmysłów poza horyzont poznawalności. „Bóg nie objawia się w sposób widoczny, lecz daje odczuć swoją obecność; nie daje się poznać, lecz oddaje się człowiekowi; choć oczy niczego nie widzą, serce jest pełne radości”(św. Bernard). Każde antropomorfizowanie Ducha, może zakrawać na coś z gruntu fałszywego- karykaturalnego. „We wszystkim, co budzi w nas czyste i autentyczne odczucie piękna, Bóg jest autentycznie obecny- pisała S. Weil- Istnieje coś jak gdyby wcielenie Boga w świat, a piękno jest jego znakiem.” A zatem wszelka sztuka która zrodziła się na glebie wiary, nosi w sobie wcielenie Piękna. Zatem kontakt z pięknem nabiera charakteru epifanicznego, sakramentalnego i charyzmatycznego. „Sztuka to przede wszystkim intuicja wiary”(P. Neagu). Zatem artysta i wizja świata która wytryskuje z pod jego dłoni ma w sobie coś, na wskroś mistycznego- uduchowionego. „Piękno jest więc utożsamiane z tym, co święte”(T. Spidlik). Nie bez przyczyny słowiańscy posłowie wracając do Kijowa, zdali tak urokliwe i pełną zachwytu sprawozdanie księciu Włodzimierzowi: „My zaś nie możemy zapomnieć piękna tego.” Przynieśli w sercu i pamięci doświadczenie piękna bizantyjskiej świątyni i liturgii- choć naiwnego, ale jednak rozgrywającego się w sferze zmysłów poznania Boga jako Piękna. „Kontemplacja piękna duchowego splata się z kontemplacją tego świata...” Mistyka staje się oddechem chrześcijaństwa, nieustannym pulsowaniem piękna. Nieprzerwanie istnieje ciągle żywa relacja religii i sztuki. Piękno oderwane od religii staje się niebezpieczne, przewrotne, płodzące liczne fantasmagorie, otwierając niebezpieczne i zaludnione niewyraźnymi twarzami przestrzenie. „Piękno jest nie tylko straszną, ale i tajemniczą rzeczą. Tu diabeł z Bogiem się zmaga, a polem bitwy jest serce człowiecze”(F. Dostojewski). Pięćdziesiątnica dokonująca się nieustannie w sercu Kościoła jest jedynie potwierdzeniem tego, że kiedy zstępuje Piękno- wszystko zostaje w Nie przemienione. Świat staje się piękny- witalny- jak na bizantyjskich mozaikach, odzwierciedlających malachitowo-topazową przestrzeń szczęścia; wychylony ku wieczności- skąpany w świetle nowego dnia. Przemawiają do mnie intuicje Bierdiajewa, postrzegającego piękno jako sens ostateczny człowieka i świata: „Królestwo Boże można traktować wyłącznie jako królestwo piękna. Przemienienie świata jest ujawnieniem piękna. Wszelkie piękno na świecie jest albo wspomnieniem raju, albo proroctwem o świecie przemienionym. Przeżywanie stanu harmonii jest przeżywaniem piękna. Piękno jest ostatecznym ideałem, z którego zostanie wypędzona wszelka dysharmonia, wszelkie kalectwo, wszelka podłość.” Żyją obok nas ludzie, którzy zamiast pragnienia piękna noszą w sobie brzydotę i co tragiczne ciążą ku rozpaczy. Potrzebna jest modlitwa epiklezy- spraszanie Piękna, które odnowi oblicze świata.

niedziela, 21 maja 2023

 

Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał (J 17, 6-8).

Wyobraźmy sobie sytuację w której ktoś po raz pierwszy otwiera Ewangelię i natrafia na powyższe słowa. Nie są one „afiszem reklamowym, na który trafiamy przypadkiem, ani tekstem uśpionym w jakiejś księdze… Jeżeli Bóg, we własnej Osobie, przyszedł do mnie w Słowie, to w moim sercu powinna już powstać chęć rozpoznania Jego Oblicza, zarys dziękczynienia, nieuchwytna radość adoracji”(A.M. Besnard). Słyszy modlitwę Nieznanego i mimowolnie staje się jej częścią. W tych westchnieniach jest coś finalnego- wieńczącego dobrze zrealizowane dzieło- drganie budzące z letargu; otwierające na zdumienie. Choć modlitwa artykułowana jest przed rozpoczęciem Męki Jezusa, lecz zachowuje ona ponadczasową świeżość i wagę, ponieważ w każdej chwili w Nim mamy „Rzecznika wobec Ojca”(1J 2,1), jak również ma wymiar epikletyczny- wyraża bowiem obietnicę Parakleta i przyszły, eschatologiczny dynamizm Jego działania. W sztuce istnieje taki moment w którym artysta wie, że jego obraz jest ukończony. Odkłada pędzel na paletę i pozostaje miejsce na zachwyt lub rozczarowanie. Realizm pragnienia dosięgnięcia horyzontu piękna i wieczna droga ku nieznanym światom. Przygląda się powierzchni płótna i tekstura barw układa się w temat który miał zamiar urzeczywistnić. Ukończone dzieło należy już do przeszłości, a jednocześnie proklamuje zachwyt nad przyszłością której delektowanie się wychodzi poza ramy czasu i miejsca. Narodzinom wszystkiego, co wielkie, towarzyszy dramat odrzucenia i niezrozumienia, aż po spektakularne wyjaśnienie w końcowym efekcie triumfu. „Weźmy obraz. Przecież każdy obraz jest jak ikona- pisał C. Wodziński- Chce, żeby niewidzialne stanęło przed naszymi oczami. I, chce abyśmy przed tym niewidzialnym, które się nam przygląda, przyklękli. Ikona wydziera się ku Niewidzialnemu. I nas podrywa.” Chrystus również otwiera nas na ikoniczność Innego. To utrwalenie misterium Paschy, w której dar Ukrzyżowanej Miłości przenika pierwociny Kościoła i otwiera go na Zmartwychwstanie i powiew Ducha- „Nieznanego poza Słowem.” Mistrz z Nazaretu zrealizował plan Ojca. Miłość zatriumfowała i strumieniem daru przeniknęła wszystkie obszary egzystencji, czyniąc je świetlistymi i przejrzystymi w blasku Królestwa drzemiącego pod powłokami powierzchowności. Świat w którym będzie pojawiać się zasada odrzucenia, negacji i buntu- będzie nieustannie spotykał w drodze Mistrza i konfrontował się z Jego prawdą. Na modlitwę Pana odpowiada wierzący słowami pragnienia, przyzywania, zawierzenia i prośby. Wołam za Teresą z Lisieux: „Ciebie proszę, mój Boże, byś sam był moją Świętością.”

czwartek, 18 maja 2023

 

Od samego początku chrześcijaństwo było głoszeniem radosnej obecności Pana. „Ja jestem królestwem niebiańskim ukrytym pośród was. I ja jestem widzialny przez tych, którzy Mnie szukają i znajdują Mnie teraz, tak zajaśnieje w nich i ponad nimi wszystkimi, bo i teraz jaśnieję nad wszystkimi niebiosami, choć jestem ukryty”- wkłada w usta Chrystusa słowa nieustannej obecności Symeon Nowy Teolog. W Kościele starożytnym cała Pięćdziesiątnica była świętowaniem Wniebowstąpienia, określano to wydarzenia jako analempsis- „wzięcie”- „Gdy dopełniały się dni Jego wzięcia z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy” (Łk 9,51). Niczym echo powracają w tym miejscu Chrystusowe słowa skierowane do uczniów: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony” (Mt 23,12). „Nikt nie wstąpił do nieba tylko ten, który zstąpił z nieba” (J 3,13). Przesłanie jest jak najbardziej czytelne; skoro Pan wstąpił do nieba, to tam jest nasza Ojczyzna do której w trudach egzystencji zmierzamy.  Tak intensywnie przeżywaną w sercu wierzących tęsknotę bycia zjednoczonym z Panem, przekłada na język malarskich form sztuka. Ikonografia chrześcijaństwa, na Wschodzie i Zachodzie, stanowi ukazanie tajemnicy wniebowstąpienia w wymiarze całego Kościoła- pewnego sensus fidei. Pantokrator zdobiący apsydy bazylik, jest Tym wywyższonym przez Ojca, wraz z którym manifestuje swoją boską i życiodajną moc. „Wniebowstąpienie zakończy się wtedy- pisał o. Corbon, gdy wszystkie członki Jego Ciała zostaną przyciągnięte do Ojca i ożywione Jego Duchem”. Czyż nie taki jest sens odpowiedzi, którą aniołowie udzieli mężom z Galilei: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo ? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjedzie tak samo jak widzieliście Go wstępującego do nieba”. Wniebowstąpienie jest paschalnym działaniem Chrystusa, który wszystko napełnia, jak również nieustannie odchodzi i przychodzi pozostawiając ślady swojej obecności. Te ślady obecności możemy odnaleźć w ikonie święta. Wraz z kontemplacją spowitego chwałą Chrystusa, dokonuje się podniesienie naszego człowieczeństwa, percepcji ludzkiego ducha- sur sum corda ! Tak jak podaje nam przekaz Ewangelii, tak wraz za nim podąża wyobraźnia ikonograficzna, próbująca uchwycić Chrystusowe „odejście”. Na ikonie cały Kościół zgromadzony na górze Oliwnej trwa w modlitewnym oczekiwaniu. Chrystus jako głowa Kościoła, Maryja- jego figurą, Apostołowie- jego fundamentami. Na wszystkich ikonach Wniebowstąpienia wznoszący się ponad obłoki Chrystus przedstawiony jest w chwale i majestacie, w którym przyjdzie na końcu czasów, kiedy rozpocznie się eschatologiczny czas Paruzji. „Wznoszącego się Chrystusa, wspieranego przez dwóch aniołów, otacza krąg sfer kosmicznych, w którym promieniuje Jego chwała. Barwy szat anielskich odtwarzają barwy szat apostołów. Są to aniołowie Wcielenia, którzy podkreślają, że Chrystus opuszcza ziemię razem ze swoim ciałem i przez to nie oddziela się od ziemi i od wiernych, związanych z Nim przez Jego krew. Chrystus wyciąga prawą rękę w geście błogosławieństwa, a w lewej trzyma zwój Pism. Jest On źródłem łaski- błogosławieństwa i słowa- nauczania. Theotokos zajmuje miejsce centralne, jest osią grupy umieszczonej na pierwszym planie. Jej postać odcina się od białego tła szat anielskich. „Czcigodniejsza od Cherubinów i bez porównania chwalebniejsza od Serafinów’, stanowi od zawsze wytyczone centrum, w którym skupiają się światy anielski i ludzki, ziemia i niebo… Matka Boża, figura Kościoła, zawsze przedstawiana jest pod Chrystusem. Występuje w podwójnej roli: jako „orantka” wobec Boga, jest tą, która oręduje, jako „przeczysta”, wobec świata, jest świętością Kościoła”(P. Evdokimov). Apostołowie podzieleni na dwie grupy, otaczają Maryję- nową Ewę, tworząc tym samy doskonały krąg- jako symbol Kościoła którego zadaniem jest manifestacja Królestwa Bożego. „Z nieruchomością postaci Matki Bożej kontrastują gesty apostołów, wyrażające zdumienie, uwielbienie i zachwyt. Najbliżej Maryi zostali wyeksponowani św. Piotr i św. Paweł.” (ks. M. Janocha). Wszystkich spowija atmosfera rozmodlenia, spokoju i uwielbienia, gdyż tam ból rozstania łączy się z radością obecności w Duchu Świętym. Rozradowali się uczniowie, ponieważ teraz ich wiara jest doskonała i ich duch otwarty  na zrozumienie tajemnic Chrystusa, już wiedzieli że przez Wniebowstąpienie otworzył bramy Nieba, a tym samym każdy z nich otrzymał zaproszenie aby tam wejść.

 

środa, 17 maja 2023

 

Posłuchaj i nakłoń ucha (Ps 45,11). W świecie przekonania o absolutnej pewności i dostatecznej zasobności wiedzy, człowiek ulega pokusie samostanowienia o sobie. Jałowa oscylacja egoizmu i próżności, czyni świat powierzchownym, iluzorycznym i relacyjnie pustym. Poliformizm postaw prowadzący do zamknięcia siebie w sobie, bez możliwości wychylenia się ku innym; podtrzymywanym sztucznie niczym bańka napełniona złudnym poczuciem niezależności. „Wyglądamy nijak, ale zależymy w całości wyłącznie od siebie”(P. Valery). Dzisiejsze pogawędki filozoficzne nie mają na celu kwestionowania istnienia Boga, są zwyczajnie wobec faktu Jego obecności najwyraźniej obojętne. Nauka zajęta reprodukowaniem i przedłużaniem życia dla nielicznych, nie marnuje czasu na trzeszczącą i nużącą teologię. On jest zbędny, ponieważ świat skutecznie wyleczył się ze „zbiorowej nerwicy”(Freud) jaką jest nachalna i kompensacyjna społecznie religia. „Należy zniszczyć świat pochrześcijański. Trzeba postawić człowieka na ziemi i udowodnić mu, że jego światło jest światłem jedynym. Jednak, żeby pozbyć się Boga, nie wystarcza półgłębkiem zaprzeczać jego istnieniu. Ludzie nie mogą zapomnieć prawa Ewangelii, prawa miłości nadludzkiej, które ich słabość przemienia w prawo nienawiści… Żeby unieważnić chrześcijaństwo, trzeba zmienić kierunek pragnienia, odwrócić je od Innego ku Ja”(R. Girard). Te ideologiczne chimery, utrwalają urojoną i demonicznie niebezpieczną postawę człowieka. Istota posiadająca nieśmiertelną duszę jest niepotrzebna, to jedynie produkt uboczny przesyconych lękiem zabobonów- takie efemerydy rozsiewają piewcy buntu i nieskrępowanej wolności myślenia. Wszystko przekręca się do góry nogami i staje się pożałowania godną miernotą: kłamstwo bierze górę nad prawdą; nienawiść nad miłością; intelektualne wynurzenia nad prymatem rozsądku przenikniętego prostoduszną mądrością; brzydoty opierającej się zbawczej sile piękna; sceptycyzmem niewiary nad eksplozją łaski przeistaczającą dzieci ciemności w istoty świetliste- przebóstwione. „Z cienia przechodzę do przejrzystości. Z przejrzystości do cienia a jedno i drugie kolejno mnie pochłania, że póki jestem jednym prawie nie umiem uwierzyć w istnienie drugiego”- to dojmujące napięcie duszy oddają słowa Anne Philippe. Bóg nie jest w trudnej sytuacji, tylko człowiek stojący na rozwidleniu dróg wadzi się ze sobą. Otwiera lub zamyka drzwi dla Obecności ! „Człowiek nie przestaje marzyć- pisał M. Neusch- Chciałby być w centrum historii i panować nad wszystkimi jej perspektywami. Teologia tak samo jak scjentyzm, obiecywała mu centrum, wyjaśniające wszystko. Ale tak chrześcijanina jak  ateistę ich wspólna przygoda nauczyła, że nie ma „drogi królewskiej” i że w życiu idzie się naprzód tylko poprzez torowanie sobie niełatwej drogi pomiędzy kruchymi pewnościami i mnóstwem niepewności.” Dzisiejsza religia nie jest krzykiem jak w zamierzchłych wiekach historii. Nie jest triumfalnym pochodem, ale wędrówką proroków którym się ceruje usta, schowanych za horyzontem świtu. „Jest jedna teologia- teologia miłości w prawdzie”(Patriarcha Demetrios).Wiara naszego dzisiaj poczyna się w sercach milczących prostaczków- ludzi przepastnej głębi i ducha- nie udzielających odpowiedzi na spadającą lawinę pytań, lecz każdym drganiem swojego istnienia świadczących o obecności Tego, który nigdy nie zwątpił w człowieka w swoim bezmiarze miłości.