wtorek, 19 listopada 2024

 

W przeżywanej najgłębiej samotności można dość do miejsca, gdzie dialog człowieka ze światem przenosi się w inny wymiar poznania i bytowania. W amplitudzie wrażliwości, nawet najmniej istotne drobiazgi, nabierają zaskakującego znaczenia i sensu. Chwila w interwale czasu, zdając się na intuicję mądrzejszych ode mnie, wydaje się czymś tak niezmiernie zaskakującym, twórczym i ożywczym – pod warunkiem, że chcemy ją przeżywać w kategorii natychmiastowego obdarowania. Nawet dżdżysty jesienny dzień z właściwą sobie sennością, może być źródłem równowagi i przedzierającej się ukradkiem radości. Wszystko zdaje się natychmiastowe i nasycone treścią której ukryte przesłanie, staje się czytelne dopiero kolejnego dnia. „W obliczu tego, co życie ma najokrutniejsze, wszystkie myśli czasem się kruszą, pozbawione oparcia, a wystarczy poprosić drżące na wietrze drzewa, aby nauczyły nas tego współczucia, które świat ignoruje”- pisał Ch. Bobin. Dzisiejszy świat niepocieszenie, nie kocha wrażliwców i poetów, patrzących uparcie na krajobraz z którego dobywa się symfonia dźwięków i kolorów – obrazów wzbogacających imaginarium duszy. „Wspomnienie jakiegoś obrazu to tęsknota chwili; a domy, drogi, aleje są ulotne, niestety jak lata”- czytam z dojmującym smutkiem u Prousta. Być może potrzeba inteligencji wiary, aby przekroczyć pesymizm oraz wzbić się poza przygodność i próchnicę pamięci. Rozszyfrowywanie świata i ludzi jest zdumiewające dla tych, którzy zadają sobie trud przekraczania siebie i omijania zastawionych przez innych pułapek. W chrześcijańskiej tradycji życia duchowego i ascezy, wielu duchowych przewodników, posiadało „ontologiczną czułość” wobec otaczającej ich zewnętrzności. Kontemplacja stworzenia i rozszyfrowywania w jej wnętrzu wieczności. Feria liści tańczących na wietrze, chłód przebudzającego twarz powietrza, stukot deszczu o parapet okna i przenikanie z za chmur słońca to jedynie zapowiedź. „W końcu rzeczy nie są już wyposażeniem miejsca naszego wygnania, ale naszej świątyni”(P. Claudel). Być może świat jest wielką biblioteką po której spiętrzonych segmentach trzeba się wspiąć, aby stanąć na szczycie ukrytej tam mądrości. Inteligencja jest siłą samotną i niszczycielską, potrzeba jej żaru duszy i oczu potrafiących w najdrobniejszej szczelinie, dostrzec błysk światła i uśmiech który do nas dotrze w dwójnasób. Momenty zdziwień są jak obwoluty książek zatrzymujących spojrzenie i zapraszające do przerzucenia kolejnej strony i satysfakcjonującego upojenia. Od życia głębszego dzieli nas tylko wstęp, po którym ułamki nicości, przenika dotyk Obecności.  „Człowiek podlega przemianom, nieustannie przekracza siebie, wspinając się po stromym grzbiecie nieskończoności. Wszystko jest jedyne, nowe, nic nie wydarza się dwa razy, wszystko otrzymujemy jak nową łaskę paschalnej radości i wesela”(P. Evdokimov). Sublimacja naszych myśli i uczuć, stają się kluczem do Raju, którego wrota czekają na przekroczenie.