niedziela, 28 stycznia 2024

 

Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". Na to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?"  Tak ostatni będą pierwszymi,
a pierwsi ostatnimi»
(Mt 20, 1-16).

Pierwsza i powierzchowna lektura przypowieści o najętych do pracy robotnikach, może wywołać przeświadczenie o niesprawiedliwości społecznej i być zarzewiem buntu- na sposób marksistowski – rewolucji przeciwko wyzyskowi i niesprawiedliwej zapłacie za wykonaną pracę. Bolszewicka zachłanność już wiele razy chciała zredukować chrześcijaństwo do czego czysto zewnętrznego, powierzchownego, sprowadzonego do wymiaru chleba rozdzielanego nerwowo dla mas. „Ewangelia – jak pisze Orygenes – jest słowem zawierającym dla wierzących obecność obwieszczanego dobra.” Klasa – proletariat – urzeczywistnia ten najbardziej pazerny stan wydarcia czegoś dla siebie, bez głębszego namysłu nad przyszłością. „Rewolucjonista sam chce być Chrystusem, a to pragnienie ofiary przeszkadza mu ujrzeć Chrystusa, uwierzyć w Jedynego Zbawcę” (M. Bierdiajew). Żeby uchwycić istotę przesłania Chrystusa, trzeba czytać ten fragment Ewangelii w określonym kontekście egzystencjalnym i teologicznym. Prawda jest początkiem odpowiedzialności. Przedrzeć się przez ekonomię i ludzką chciwość, aby uchwycić to dramatyczne napięcie eschatologiczne. Nastał czas winobrania, a właściciel potrzebuje rąk do pracy. Wynajmuje robotników sezonowych i z każdym z nich umawia się konkretnie o zapłatę. Sytuacja jest transparentna, tylko wraz z rozpiętością pracy w czasie, zaczynają się piętrzyć pretensje. Zapłatą za dzień pracy jest denar, bez względu na to, czy ktoś rozpoczął pracę rano, przedpołudniem, czy popołudniu. Każdy otrzymuje po równo, wedle zdeklarowanej sprawiedliwości finansowej. Każdy bez względu na czas i trud wykonanej pracy, otrzymuje ten sam pieniądz. W tym momencie wybucha protest i niezadowolenie rysujące się na twarzach oraz pięści zaciśnięte do perswazji siłowej. Właściciel pomimo zaistniałej wrzawy, zachowuje spokój i stanowczo argumentuje po raz kolejny warunki zawartej umowy. Logika Boga jest inna, niż kalkulacje które określają reguły i arytmetyka tego świata. Prawdziwy i wdzięczny robotnik, nie targuje się, ani nie licytuje ile otrzyma. Powinien być wdzięcznym, że jego trud, pot i łzy, użyźniają glebę Królestwa Bożego. Jego dłonie uczestniczą w czymś zgoła większym, niż kolektywna aktywność nastawiona na zysk i partykularny sukces. „W oczach Pana istotna jest nie tyle ciężka praca, co sama zgoda na pracę w Jego winnicy”(J. Radermakers). Każdy duchowny zatroskany o sprawy powierzonej sobie owczarni, powinien pochylić się nad przypowieścią i wedle niej zweryfikować swoje pobudki, działania, pragnienia i apostolską dyspozycyjność. Bezinteresowność służby i zbędność medialnego poklasku ! „Dlatego szaleństwem jest prosić Boga o coś innego poza Nim samym”(Mistrz Eckhart). Tyle delikatnego i kruchego piękna rozsianego jest w duszach ludzkich które pragnie odsłonić mądrość przypowieści. W odczytaniu intencji Boga, potrzebna jest postawa duchowej głębi, przenikliwości i dalekowzroczności, którą będzie przenikać bezinteresowna służba. Miał rację św. Jan Chryzostom, mówiąc: „Tu bowiem pierwsi stali się ostatnimi, ale wszyscy wbrew nadziei i oczekiwaniu tych samych dóbr dostąpili. A to nastąpiło wbrew nadziei i oczekiwaniu, i ci, którzy przyszli później, stali się równymi pierwszym. Tak i to, co nastąpi, będzie większe od tego i dziwniejsze, bo ostatni znajdą się przez pierwszymi a pierwsi dopiero po nich.” Pedagogia nadziei jest większa, niż obfitość portfela i afirmacja zaślepionej siłą pieniądza jednostki.