Młodzieńcze,
mówię ci, powstań ! A umarły usiadł i zaczął mówić
(Łk 7,11-16). Chrześcijaństwo bez wątpienia jest humanizmem, odpowiadającym
odczuciem nadziei wobec ludzkiego cierpienia i śmierci. Nie jesteśmy
fragmentami pozbawionymi znaczenia które niesie gwałtowny podmuch historii. „Wśród
żywych jesteśmy umarli.” Już od momentu narodzin towarzyszy nam nieustannie
przeświadczenie, że możemy odejść i to, co tak bardzo odwleka się w czasie
kiedyś nastąpi w mniej lub bardziej bolesny sposób. Natychmiastowość śmierci to
przeświadczenie które nie nabywa się w szkole, lecz przez obserwację i konfrontację
z temporalną rzeczywistością istnienia. Obok tych ludzkich rozczarowań i
żałosnych tonów, przebija się niczym szept, mądrość ludzi wiary- poderwanych z
miejsca do przekraczania siebie. Śmierć jest tuszowaną nieprzyzwoitością
naszego świata. Jakże sprawnie próbujemy kamuflować jej nadejście i odsuwać z
horyzontu wzroku jej obecność. Przychodzi moment druzgoczący, kiedy stajemy
naprzeciw niej w drugiej osobie której oczy zamykają się w ułamku sekundy i
pozostaje pustka wypełniona łzami. Ewangelia nieustannie sonduje głębiny
ludzkiego ducha i daje siłę do zmagania się trudnościami codzienności która
zostaje wrzucona w otchłań zwątpienia i rozpaczy. Ewangelia zwiastuje jutro
nowego świata i sprawia, że czas staje się drobiną odkupionej rzeczywistości.
„Żaden człowiek nie lubi wyobrażać sobie śmierci, a w szczególności własnego
zniknięcia”(E. Morin). Kiedy umiera dziecko, łzy matki wzruszają czułe serce
Boga. Słowo Mistrza staje się erupcją życia i zawróceniem z drogi tego, którego
na marach niesiono poza granicę świata żywych. „Ów umarły – pisał w swoim
komentarzu św. Ambroży – był niesiony do grobu na marach sporządzonych z
kawałków drewna. Było to figurą, iż lud musi życie z powrotem otrzymać przez
drzewo krzyża.” To wydarzenie przenika piękno wiary i drganie miłości.
Bezgraniczne zaufanie wobec Tego, który jako jedyny odbiera siłę śmierci. W
kontekście przeczytanej Ewangelii, pozostaje mi wołać słowami Nersesa Snorhali:
„Moja owdowiała dusza opłakuje wraz z wdową, jak w Nain, syna umarłego. Miej
litość nade mną, Panie, uczyń mnie godnym, abym usłyszał głos, który ożywia !”