niedziela, 20 października 2024

 

Młodzieńcze, mówię ci, powstań ! A umarły usiadł i zaczął mówić (Łk 7,11-16). Chrześcijaństwo bez wątpienia jest humanizmem, odpowiadającym odczuciem nadziei wobec ludzkiego cierpienia i śmierci. Nie jesteśmy fragmentami pozbawionymi znaczenia które niesie gwałtowny podmuch historii. „Wśród żywych jesteśmy umarli.” Już od momentu narodzin towarzyszy nam nieustannie przeświadczenie, że możemy odejść i to, co tak bardzo odwleka się w czasie kiedyś nastąpi w mniej lub bardziej bolesny sposób. Natychmiastowość śmierci to przeświadczenie które nie nabywa się w szkole, lecz przez obserwację i konfrontację z temporalną rzeczywistością istnienia. Obok tych ludzkich rozczarowań i żałosnych tonów, przebija się niczym szept, mądrość ludzi wiary- poderwanych z miejsca do przekraczania siebie. Śmierć jest tuszowaną nieprzyzwoitością naszego świata. Jakże sprawnie próbujemy kamuflować jej nadejście i odsuwać z horyzontu wzroku jej obecność. Przychodzi moment druzgoczący, kiedy stajemy naprzeciw niej w drugiej osobie której oczy zamykają się w ułamku sekundy i pozostaje pustka wypełniona łzami. Ewangelia nieustannie sonduje głębiny ludzkiego ducha i daje siłę do zmagania się trudnościami codzienności która zostaje wrzucona w otchłań zwątpienia i rozpaczy. Ewangelia zwiastuje jutro nowego świata i sprawia, że czas staje się drobiną odkupionej rzeczywistości. „Żaden człowiek nie lubi wyobrażać sobie śmierci, a w szczególności własnego zniknięcia”(E. Morin). Kiedy umiera dziecko, łzy matki wzruszają czułe serce Boga. Słowo Mistrza staje się erupcją życia i zawróceniem z drogi tego, którego na marach niesiono poza granicę świata żywych. „Ów umarły – pisał w swoim komentarzu św. Ambroży – był niesiony do grobu na marach sporządzonych z kawałków drewna. Było to figurą, iż lud musi życie z powrotem otrzymać przez drzewo krzyża.” To wydarzenie przenika piękno wiary i drganie miłości. Bezgraniczne zaufanie wobec Tego, który jako jedyny odbiera siłę śmierci. W kontekście przeczytanej Ewangelii, pozostaje mi wołać słowami Nersesa Snorhali: „Moja owdowiała dusza opłakuje wraz z wdową, jak w Nain, syna umarłego. Miej litość nade mną, Panie, uczyń mnie godnym, abym usłyszał głos, który ożywia !”