wtorek, 1 października 2024

 

Słowo jest wielką tajemnicą i przekleństwem. Ostatnie dni niezwykle mocno uświadomiły mi jak słowo wypowiedziane może rezonować i przynosić zniszczenie, demaskować osoby i ich rzeczywiste intencje. „Narodziły się słowa – nieporadne, mylące, niepotrzebne, jakże natomiast przydatne jako narzędzia tortury”- czytam w Twierdzy de Saint – Exupery. Przemyślenia spreparowane i poddane do przetrawienia osobom trzecim – zasłuchanym i błyskawicznie wyciągającym wnioski; konstruującym swój negatywny pogląd na ten, czy inny temat. Bardzo często osoby nam bliskie i żyjące obok nas mogą słowem stłamsić, przygnieść, ogołocić z godności, zniszczyć, pozostawić w stanie bezdomności, pustki i wewnętrznego wykolejenia. W  takich sytuacjach człowiek odczuwa swoją niemoc, zdaje mu się, że został wtłoczony w sytuację, w której musi się tłumaczyć ze wszystkiego i to w sposób najbardziej obnażający i bezradny jak dziecko przywarte do muru i przerażone. Dostojewski twierdził, że gdyby ludzkie myśli miały zapach to świat nie wytrzymałby tego odoru. Myśli wychodzące przez bramę ust, to już początek katastrofy. Obawiam się świata spreparowanych prawd i urojonych opinii. Przed słowem trudno się obronić, przeciwstawić, a jeszcze jak jest zabarwione emocjami i chęcią zemsty – przeobraża się w huragan taranujący wszystko na swojej drodze. W tę rzeczywistość trzeba się uważnie wsłuchać, przyjąć rezonowanie prawdy lub jej braku. Słowa potrafią wywoływać obrazy, nawet tak dramatyczne w swojej konstrukcji, że inni są skłonni w nie uwierzyć. Przeciwko słowu może być w opozycji tylko słowo, ale ono jest już wtórne do tego, co zostało zasiane i rozbujało wszystko w impecie zamierzonego celu. Jakże wielu jest ludzi którzy mówią, co ślina im przyniesie na język – pogardliwie i bez ogródek - dosadnie i z premedytacją zasiewając nienawiść. Jak rozmyślał katastroficznie Cioran „nienawiść konserwuje.” Słowo – materia mądrych i głupców, uczonych i ulicznych awanturników, charyzmatycznych mówców i manipulatorów, zdolne budować i niszczyć, dawać nadzieję i życie lub tłamsić, a nawet uśmiercać. Potrzebujemy słów, bo dzięki nim wpływamy na otaczającą nas rzeczywistość, rzeźbimy siebie i tych których ucho mimowolnie przylgnie do wyartykułowanych przez nasze usta fraz. Brakuje nam milczącego zatrzymania w biegu spraw i wykrzykiwanych pretensji. Teraz rozumiem w pełni gest Chrystusa i ciszę w której zamilkły krzyki zaciskającego kamienie tłumu. Mistrz pisał na piasku grzechy tych, którzy sprawiedliwość przedkładali nad miłosierdzie.