Sztuka średniowiecza na
nowo wzbudza zainteresowanie pomimo upływu czasu i zmieniających się kontekstów
historycznych. Na nowo odkrywamy wytwory człowieka i nieprzedawnione piękno
które z nich promieniuje, stając się zagadką i olśnieniem dla ludzi przemierzających
świat z telefonem w dłoni i dostępem do wielkich pokładów encyklopedycznej
wiedzy. Średniowiecze było zaludnione znaczeniami, nawarstwionymi sensami,
śladem boskości której rozwikłanie, było ambicją tęgich umysłów i wdrapujących
ku szczytom świętych. Dzisiaj powróciłem z wycieczki, gdzie przez cały tydzień
przemierzałem Francję szlakiem gotyckich katedr – świadczących nie tylko o
geniuszu chrześcijaństwa, jak również przenikającej ją – głębokiej wierze
ludzi, którzy matematyczną percepcję form zanurzyli w teologicznym i
symbolicznym przesłaniu. Średniowiecze nie znało czegoś takiego jak sztuka dla
sztuki. Każdy wytwór ludzkich rąk wyrastał z wyobraźni muśniętej działaniem
Ducha i szczerym pragnieniem przybliżenia się do Boga. „Każde dzieło sztuki w
tamtej epoce na swój sposób jest Summą, jedną, potężną całością, na którą
jednocześnie składa się masa szczegółów, z których jedne w bardzo zmyślny
sposób zostały podporządkowane drugim – źródłem tego dzieła jest ład, który
przyświecał twórcy przy jego realizacji. Ówczesna sztuka wymagał wielkiej
cierpliwości”- pisała R. Pernoud. Katedra wyraża ducha epoki w której charyzmat
zostaje podporządkowany pragnieniu tworzenia, mocowania się z materią i
strzelistością tak prostodusznie wielką jak modlitwa szeptana o różnych porach
dnia. Katedry wyznaczały limes świata
szukającego Boga i poddanego drganiu wieczności. Koronkowość świątyni w Reims i
Amiens, bezkres Beauvis, poetyckość Notre -Dame w Paryżu, czy świetlistość
Saint Denis i Sainte – Chapelle świadczą o potędze tej sztuki i wymagają od
odbiorcy skupienia, aby móc uczestniczyć w tej świętej harmonii i
pieczołowitości skomponowanych niczym muzyczna fuga form. Styl Ile de France
wychodzi ze swej pierwotnej ojczyzny i rozlewa się niczym gwałtowny strumień na
inne kraje europejskie. Budowniczowie kierowali się odczuciem piękna i
mistycyzmem. Stworzyli konstrukcję ostrołukową opartą na sklepieniach krzyżowo-
żebrowych i łukach przyporowych czyniących budowlę lekką, pozbawioną murów i pełną
akustycznej wirtuozerii. Chcieli tworzyć gmachy wyższe i silniej
zmaterializowane światłem o którym tak rozprawiał opat Sugeriusz „kościół
jaśnieje, w środku swym rozjaśniony” – odwołując się nad wyraz do wielkiego mistrza
jakim był święty Dionizy. Między
filarami i pod żebrowaniem, nad triforium, olbrzymie okna, „które czerpią
światło prosto z nieba”(H. Focillon). Ten ideał średniowiecza zaintrygował i obezwładnił
umysły i spojrzenie ludzi młodych dla których stałem się nieformalnym
przewodnikiem którego rozkosze niebiańskie odcisnęły się w najszlachetniejszych
i zachowanych po dziś dziełach architektury. Młodzież choć tak pozornie
rozproszona, dała się uwieść blaskowi miejsc, gdzie wiara odcisnęła swój niezaprzeczalny ślad.