sobota, 5 października 2024

 

Violenta non durant – głosi łacińskie przysłowie i przywraca nadzieję, że konflikty, wojny i gwałty, trwają jedynie chwilę – są migawkowe. „Ruch czasu jest nieodwracalny, ale jego treścią nie jest wymyślone doskonalenie natury i kondycji człowieka, lecz tłum i tumult zjawisk historycznych”(R. Przybylski). Chciałbym móc w to wierzyć, ale nie potrafię. Pesymizm tak mocno targa wnętrzem i zanurza umysł w najbardziej katastroficznym scenariuszu. Świat to zmienny pejzaż kształtowany rękami polityków, dyktatorów i bogatych filantropów, których niejednokrotnie cicho prowadzone interesy zsyłają na świat plagę wojny i okrucieństwa. W imię zachłanności pieniądza, opętany człowiek i historia obfitowała w bezsensowne czystki i działania eksterminacyjne które podszywano wzniosłymi – ideologicznymi hasłami na dnie których spoczywała zatarta kartka z napisem „wolność” którą wyjmowano jak podglebie napiło się obficie krwią niewinnych. Każdy najbardziej haniebny czyn człowieka można usprawiedliwić jakimś motywem, przesłanką, czy impulsem mającym rzekomo zmienić, przemodelować świat na inny – w rozumieniu oprawcy lepszy. Dla niektórych przemoc jest rodzajem nałogu lub hazardu w którym można zyskać, a niekiedy stracić. Nie istnieją sterylne wojny, jedynie mniej lub bardziej uśmiechnięci decydenci na wysokich stanowiskach, liczący nerwowo zyski i straty. Po możliwym krachu, powstają z kolan i reżyserują kolejne widowisko przy którym po raz kolejny pęcznieją emocje i zbroją się armie, dając asumpt do patriotycznych wynurzeń i pomników bohaterów. To rodzaj nowotworu który przerzuca się w różne miejsca. Humanista nie ma nic do powiedzenia, jest jedynie wymarłym przedstawicielem wędrownych proroków, którym wiecznie niedowierzano i stawiano z drwiną za drzwiami dziejących się dynamicznie i okrutnie spraw. „Boję się świata bez wartości, bez wrażliwości, bez myślenia- pisał Kapuściński – Świata w którym wszystko jest możliwe. Ponieważ wówczas najbardziej możliwe jest zło.” Obecnie na świecie jest kilka punktów zapalnych. Wojna na Ukrainie, konflikt izraelsko – palestyński. Wszędzie gruzy miast, śmierć i płacz tych, którym odebrano bliskich. Ludzie wyrwani z miejsca urodzenia, stający się na powrót nomadami szukającymi skrawka niczyjej ziemi. Poranione dzieci na rękach rodziców których jedynym nieszczęściem jest to, że przyszły na świat w miejscu w którym jeden drugiemu próbuje wydrzeć serce i wolność. Politycy biją pianę i roztaczają obietnice których realizacja jest mglista i powiedzmy sobie szczerze nie możliwa do zrealizowania. Jakże wielu się przyglądają temu widowisku w ekranach telewizorów i jak na meczu piłkarskim, kibicują jednej bądź drugiej stronie. „Tam, gdzie nie ma Boga, tym bardziej nie ma człowieka, jest natomiast demon i dlatego piekło jest całkowitym brakiem miłości”(F. Dostojewski). Historia umoczona w błocie i krwi, przeszyta pełnym zazdrości aktem Kaina; okraszona euforią ogłupiałego tłumu kibiców którym na dom nigdy nie spadała cudza bomba. Jakże trudno jest zerwać maski i obnażyć zło. Nowoczesny i ciągle zbrojący się świat jutra, będzie nosił jedynie ślady człowieka, który Boga będącego miłością wygnał na peryferia i sprawił, aby nie wtrącał się w widowisko biesów.