Violenta
non durant – głosi łacińskie przysłowie i przywraca
nadzieję, że konflikty, wojny i gwałty, trwają jedynie chwilę – są migawkowe. „Ruch
czasu jest nieodwracalny, ale jego treścią nie jest wymyślone doskonalenie
natury i kondycji człowieka, lecz tłum i tumult zjawisk historycznych”(R. Przybylski).
Chciałbym móc w to wierzyć, ale nie potrafię. Pesymizm tak mocno targa wnętrzem
i zanurza umysł w najbardziej katastroficznym scenariuszu. Świat to zmienny
pejzaż kształtowany rękami polityków, dyktatorów i bogatych filantropów,
których niejednokrotnie cicho prowadzone interesy zsyłają na świat plagę wojny
i okrucieństwa. W imię zachłanności pieniądza, opętany człowiek i historia
obfitowała w bezsensowne czystki i działania eksterminacyjne które podszywano
wzniosłymi – ideologicznymi hasłami na dnie których spoczywała zatarta kartka z
napisem „wolność” którą wyjmowano jak podglebie napiło się obficie krwią
niewinnych. Każdy najbardziej haniebny czyn człowieka można usprawiedliwić
jakimś motywem, przesłanką, czy impulsem mającym rzekomo zmienić, przemodelować
świat na inny – w rozumieniu oprawcy lepszy. Dla niektórych przemoc jest rodzajem
nałogu lub hazardu w którym można zyskać, a niekiedy stracić. Nie istnieją
sterylne wojny, jedynie mniej lub bardziej uśmiechnięci decydenci na wysokich
stanowiskach, liczący nerwowo zyski i straty. Po możliwym krachu, powstają z
kolan i reżyserują kolejne widowisko przy którym po raz kolejny pęcznieją
emocje i zbroją się armie, dając asumpt do patriotycznych wynurzeń i pomników
bohaterów. To rodzaj nowotworu który przerzuca się w różne miejsca. Humanista
nie ma nic do powiedzenia, jest jedynie wymarłym przedstawicielem wędrownych
proroków, którym wiecznie niedowierzano i stawiano z drwiną za drzwiami dziejących
się dynamicznie i okrutnie spraw. „Boję się świata bez wartości, bez
wrażliwości, bez myślenia- pisał Kapuściński – Świata w którym wszystko jest
możliwe. Ponieważ wówczas najbardziej możliwe jest zło.” Obecnie na świecie
jest kilka punktów zapalnych. Wojna na Ukrainie, konflikt izraelsko – palestyński.
Wszędzie gruzy miast, śmierć i płacz tych, którym odebrano bliskich. Ludzie
wyrwani z miejsca urodzenia, stający się na powrót nomadami szukającymi skrawka
niczyjej ziemi. Poranione dzieci na rękach rodziców których jedynym
nieszczęściem jest to, że przyszły na świat w miejscu w którym jeden drugiemu
próbuje wydrzeć serce i wolność. Politycy biją pianę i roztaczają obietnice których
realizacja jest mglista i powiedzmy sobie szczerze nie możliwa do
zrealizowania. Jakże wielu się przyglądają temu widowisku w ekranach
telewizorów i jak na meczu piłkarskim, kibicują jednej bądź drugiej stronie. „Tam,
gdzie nie ma Boga, tym bardziej nie ma człowieka, jest natomiast demon i
dlatego piekło jest całkowitym brakiem miłości”(F. Dostojewski). Historia
umoczona w błocie i krwi, przeszyta pełnym zazdrości aktem Kaina; okraszona
euforią ogłupiałego tłumu kibiców którym na dom nigdy nie spadała cudza bomba.
Jakże trudno jest zerwać maski i obnażyć zło. Nowoczesny i ciągle zbrojący się
świat jutra, będzie nosił jedynie ślady człowieka, który Boga będącego miłością
wygnał na peryferia i sprawił, aby nie wtrącał się w widowisko biesów.