
Przypowieść o
uroczystej wieczerzy przygotowanej przez Pana z wielką pieczołowitością i
splendorem jest wezwaniem do przyjęcia zaproszenia, które Bóg skierował do
ludzi. Jednocześnie jest przestrogą, aby znajdując różne wymówki, nie lekceważyć
tego zaproszenia. Jakże trudno jest zrozumieć, że ludzie zaproszeni tak
wystawną wieczerzę okazali się tak bardzo lekkomyślni i zawiedli.
Uczestniczenie w takim wydarzeniu z dzisiejszej perspektywy byłoby przywilejem,
prestiżem, nobilitacją społeczną. Ponadto wszystko jest za darmo, a stoły
uginają się od nadmiaru wiktuałów. Wystarczy tylko być i kosztować obfitej
hojności gospodarza. Jakże zdumiewająca jest logika Boga. Uczta adresowana na
pierwszy rzut oka dla uprzywilejowanych- imiennie zaproszonych, staje się
jednak ucztą dla wielu- nawet dla tych z marginesu. „Panie, biednych jest tak
wielu ! Na szczęście pod sklepieniem Twojego domu jest niebo. A Ty nie powołujesz
biednych dlatego, że bogaci zrezygnowali z zaproszenia, lecz dlatego, iż chcesz
nam powiedzieć, ze również bogaty, który pragnie wejść, powinien stać się
ubogi, powinien założyć weselną szatę miłości...”(D.M. Turoldo). Zostają
zatarte różnice społeczne. „Model święta przemienia się w model codzienności”(C.M.
Martini). Dom wypełnia się ludźmi którzy w spontanicznym odruchu, w przypływie
chwili, bez żadnego ale, zapełniają dom gospodarza. „Bóg nie lubi, po ludzku
mówiąc, pustych miejsc przy stole swej dobroci, życzliwości i przyjaźni
względem ludzi- pisał W. Hryniewicz- Jest przecież jak niestrudzenie głosi
tradycja wschodniego chrześcijaństwa, przyjacielem i miłośnikiem ludzi.” Jest
to mesjańska Uczta Wieczności- Liturgia Królestwa Bożego, Komunia Miłości !
Również każda celebrowana tu na ziemi liturgia gromadzi nas wokół ołtarza-
symbolu Boskiej gościnności, stołu uczy do którego wszyscy są zaproszeni- jak
na ikonie Trójcy Rublova. „Ikona gościnności Bożej, gdzie ołtarz świata jest
przyjęty do serca Trójcy Świętej. To na ołtarzu ubogich gorąca miłość Boża
staje się współczuciem Jego Kościoła dla ludzi”(J. Corbon). Jest jeszcze jeden
ważny aspekt. Przypowieść ma nie tylko wymiar eschatologiczny, ale również
opowiada o ludzkiej wolności; o konieczności dokonania wyboru- być z Bogiem lub
poza Nim. Człowiek w swojej samowoli i buncie może sprawy ważne- ostateczne-
przekreślić lub zbagatelizować. Samowola i autoafirmacja zawsze kończy się na
manowcach i przenika ją przepastna pustka. Ten, kto autentycznie kocha, staje
się uczestnikiem wolności- biesiadnikiem uczty Baranka. „Chrystus powinien
objawiać się człowiekowi na drogach jego wolności jako wolność ostateczna,
wolność w Prawdzie”(M. Bierdiajew). W wolności rodzą się synowie Królestwa,
stróże poranka, gwałtownicy forsujący bramy wieczności, szturmujący niebo siłą
miłości i bezwarunkowej odpowiedzi wiary.