
Niedzielna perykopa
Ewangelii potwierdza niezwykle ważną prawdę, że człowiek i świat jest
przedmiotem troski Boga. „Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał”
(J 3,16)- w tajemnicy Wcielenia uobecnia się filantropia- miłość do każdego człowieka, wyrażona w cierpliwym
poszukiwaniu zagubionej owcy. Bóg szuka człowieka; pragnie ocalić, uzdrowić,
podnieść, wskrzesić na powrót do nowego życia. On potrafi „stracić wiele”, jest
rozrzutny w miłości i zdeterminowany do końca- przyjmując ostatniego jako
pierwszego, potrafiąc grzesznika zawrócić i postawić na drodze ku doskonałości.
Dobrze to rozumieli pierwsi chrześcijanie, kiedy na ścianach katakumb tworzyli
spójną i najsilniej oddziaływującą na przeżywanie wiary wizualną katechezę. Dobry Pasterz, Piękny Młodzieniec- to
nie tylko alegoria szczęścia, której osnową było antyczne wyobrażenie pełnego
witalności mężczyzny o cechach boskich. Chrześcijanie interpretowali ten obraz
zgoła inaczej- „zmienili sens tej alegorii; przez postać niosącą ratunek
zagubionej owieczce sięgając wstecz do psalmów i przypowieści ewangelicznych
odnieśli ją w końcu do Zbawiciela Jezusa Chrystusa, od zbawienia- soteria do Zbawiciela- soter. Słusznie zatem uznano w pasterzu
niosącym owcę chrześcijańskie zobrazowanie szczęśliwości w zaświatach; dotyczy
to oczywiście najstarszego przykładu w rzymskich katakumbach Kaliksta”(F.
Deichmann). Najbardziej poruszająca serce jest determinacja Pasterza- szuka do
momentu, aż znajdzie. Dlatego opuszcza niebo i zstępuje na ziemię. Dlatego
wybiera towarzystwo najbardziej pogardzanych, wykluczonych i zmarginalizowanych-
przygniecionych ciężarem grzechu i cierpienia. W tym rozproszonych na
bezdrożach, odnajduje bowiem samego siebie. Opuszczając zagubioną owcę, w
jakimś sensie Bóg zdradziłby samego siebie; zaprzeczył bezgranicznej miłości.
Człowiek również potrzebuje tego, aby być poszukiwanym i ocalonym- wyjętym z
otchłani beznadziei i paraliżującego lęku przed samym sobą oraz własną
wolnością. „Poza Chrystusem człowiek nie jest ani prawdziwie, ani w pełni
człowiekiem. Jest on poniżej swej natury, żyje odcięty od części samego siebie,
jest wyalienowany. Tylko stając się bogiem przez usynowienie w Chrystusie,
człowiek staje się człowiekiem integralnym, człowiekiem doskonałym, całkowicie
zgodnym ze swą prawdziwą naturą. Albowiem nie ma doskonalszej natury ludzkiej
jak tylko przez zjednoczenie z naturą boską, co spełniło się w osobie Chrystusa
i co każdy człowiek może zrealizować przez upodobnienie się do niej” (J.C. Larchet). Pragnę zakończyć to rozważanie słowami modlitwy pragnienia br.
Rogera: „Jezu Chryste, Zbawco wszelkiego życia. Ty cierpisz z tymi, którzy
przechodzą ciężkie próby i zawsze przygarniasz tych, którzy na Ciebie zrzucają
własne ciężary. Boże, który przynosisz pocieszenie, nawet jeśli zupełnie nie
odczuwamy Twojej obecności, Ty jesteś przez Twojego Ducha Świętego- choć
niewidzialny, zawsze jesteś z nami”.