W Adwencie nie sposób
pominąć najważniejszej postaci jaką jest Maryja. Jej obecność wyzwala w
wierzących powszechną radość i szacunek, a w tych którzy ocierają się tylko o
chrześcijaństwo, pełne ludzkiej ciekawości swoiste zauroczenie. Jej subtelne i nakreślone
czułością oblicze odcisnęło się w licznych traktatach teologicznych, dziełach
kościelnej sztuki i muzyce. Słowo i
obraz konkurując ze sobą, a niekiedy dopełniając w interesującej koniunkcji
próbowały zedrzeć welon z głowy świętej Niewiasty i zobaczyć Jej ludzkie-
piękne rysy. Maryja „Przybytek boskości”- kobieta, której całe jestestwo
zostało przebóstwione i naznaczone pomysłem Najwyższego. „Chcąc stworzyć obraz
piękna absolutnego i wyraźnie objawić aniołom i ludziom moc swojej sztuki, Bóg
naprawdę uczynił Maryję wszech-piękną. Połączył w Niej piękno częściowe, które
rozdał innym stworzeniom, i ustanowił Ją wspólną ozdobą wszystkich istot
widzialnych i niewidzialnych; albo raczej, uczynił z Niej jakby mieszaninę
wszystkich Bożych doskonałości, anielskich i ludzkich, piękno wzniosłe,
zdobiące owa światy, wznoszące się z ziemi aż do nieba i nawet przewyższające
niebo” (św. Grzegorz Palamas). Tylko liturgiczny i pełen ekscytacji język jest
wstanie przybliżyć się do wypowiedzenia czegoś sensownego o najszlachetniejszej
z córek Ewy. „Bramo Zbawienia świata, w Twoim łonie Bóg został dobrowolnie
uwielbiony i Ojciec nasz całkowicie odnowił cały wszechświat”- wyśpiewuje
Kościół Wschodni. Dając swoje ciało Chrystusowi Jego Matka wchodzi w najgłębszą
i niewypowiedzianą bliskość. W ilu to ozdobnikach i podniosłych słowach próbował
Kościół wyartykułować tytuły Bogarodzicy. „Matka dobrego Pasterza, złoty
świecznik, świetlista chmura, wyższa od Cherubinów, żywa arka, wspaniały tron
Pana, pełne manny naczynie, ożywcza niwa Słowa, ucieczka wszystkich chrześcijan
!” (św. German). Mówiąc o Maryi i sięgając jednocześnie do skarbca sztuki, to
największe wrażenie wywołuje we mnie mozaika Hodegetrii w apsydzie największego
kościoła epoki konstantyńskiej Hagii Sophii. Spokojna i pełna niezwykłej
harmonii, tronująca Basilissa i Theotokos-
Królowa, wprowadza każdego oglądającego w misterium Jej Syna. „Jej oczy otwarte
na nieskończoność są również skierowane do wnętrza… Oczy te pełne są litości
tak wielkiej jak niebo” (P. Evdokimov). Boże Dziecię siedzące na kolanach Matki
zdaje się jakby przetarło szlak boskiej Chwały, rozdarło niebiosa niczym snop
światła i odnalazło błogi spokój w sercu sanktuarium. Anonimowy autor
średniowieczny dotknął słowami to do czego prowadzi ikonograficzna wizja:
„Słońce wysoko się wzbija, porusza się szybko, ma miły wygląd, rzuca wokół
promienie. Podobnie jest z Tobą… Ty bowiem, Pani, wysoko zostałaś wyniesiona,
daleka jesteś od grzeszników. Złożyłaś swe gniazdo na niedostępnych miejscach
nieba, swe serce zwiesiłaś na owym najczystszym świetle i nie wpisanym w
początku wszystkiego, orlim wzrokiem wpatrując się w Boga Ojca świateł, w
płonącym pragnieniu wielbiąc tajemnicę, wydając ogień miłości i pobożności,
pijąc z potoku boskiej rozkoszy i wewnętrznej słodyczy… Wszelkie dobra, które
najwyższy Majestat postanowił uczynić, Twym rękom zlecił”. W utworze Hagia Sofia o. Tomasz Merton poetycką
prozą wymalował Jej nadzwyczajną kobiecość: „Bóg wkracza w swoje stworzenie.
Dzięki Jej mądrej odpowiedzi, dzięki Jej posłusznemu zrozumieniu, dzięki słodko
uległemu przyzwoleniu Sofii, Bóg bez żadnego hałasu wkracza do miasta
zbrodniczych ludzi. Ona koronuje Go nie tym, co chwalebne, lecz czymś większym
niż chwała: a rzeczą większą od chwały, jest słabość, nicość, ubóstwo”.