
Zdaniem świętego Jana „cały
świat leży w mocy Złego”(1 J 5,19). To bardzo mocne i niezwykle intrygująco
rezonujące w ludzkiej świadomości przesłanie. Czy umiłowany uczeń Pana, nie aż
nazbyt przesadnie demonizuje otaczającą go rzeczywistość ? Myślę, że wszystko
zależy od obranej perspektywy- duchowej wrażliwości. Istnieją bowiem takie
obszary ludzkiej wolności w których człowiek odpowiada Bogu swoim nie.
Następuje jakaś utrata wolności i odmowa przeżywania życia w stanie łaski. „Zasada
zła i obraz diabła nie są samoistną siłą, konkurującą z Bogiem, lecz karykaturą
bytu, duchem niebytu” (M. Bierdiajew). To wolność rodzi piekło- samowola-
oddalenie od Obecności, wewnętrzne zachwianie prowadzące w rozpostarte ramiona
naigrywającego się nieprzyjaciela. „Bóg chciał, aby człowiek miał wolność
odrzucania Boga- pisał P. Evdokimov- znaczy wolność bez granic. Ta zawieszająca
moc ludzkiego wyboru czyni jego los niepewnym. I jest to, by rzec, piekło
boskiej miłości, boski wymiar piekła, boska wizja człowieka pogrążonego w nocy
samotności.” Istnieje również na przeciwległym biegunie przepastna ucieczka
człowieka w świat ciemności, negacji, fałszywie pojmowanej afirmacji siebie.
Rozpacz i zwątpienie w świat może popchnąć na najbardziej krętą drogę oddalenia
i wewnętrznej destrukcji, a w konsekwencji ubezwłasnowolnienia jakim jest
opętanie; poczucie niemocy nad sobą, nad własnym życiem. Ewangelia nam mówi o
miłosierdziu Chrystusa, o wskrzeszającej sile druzgoczącej jazgot demona; o
zmartwychwstaniu- które z taką siłą proklamuje chrześcijaństwo. „Bóg przychodzi
z pomocą tym, którzy pragną się leczyć, dając im wiarę”- powie Tertulian. Słowo
Jezusa ma moc rozsupłać demoniczne pęta i przywrócić wewnętrzną wolność tym,
których ciała wyginają się w straszliwych konwulsjach, a dusze ledwo zipią od
nadmiaru przeszywającego chłodu. „Grzech zniekształca człowieka, zaś łaska
czyni go pięknym”(św. Sylwan z Atosu). Dobra nowina o uzdrowieniu,
przebóstwieniu najdrobniejszej tkanki ludzkiego bytu. Pamiętam młodą kobietę
której całe ówczesne życie było brodzeniem w grzechu. W dzieciństwie była
poraniona przez swojego ojca i brata, wyrzucona z domu- zdana na łaskę losu.
Przez wiele lat brnęła w grzechach cielesnych, próbując uśmierzyć broczące rany
pamięci. Przeszła przez różne sekty, zasklepiając swoje serce w niemożliwości
przebaczenia i przemiany własnego życia. Była zniewolona duchowo. Kiedy
położyłem na nią ręce modląc się o uzdrowienie, całe jej ciało wyrywało się do
ucieczki, a usta nie potrafiły zdobyć się na przebaczenie swoim krewnym zła i
przebaczenia sobie. Miłość Boga tak bardzo ją przepalała od środka, że była jak
ten opętany z Ewangelii- pełna wykrzyczanego światu buntu. Otrzymała lekarstwo-
przebaczającą i uzdrawiającą miłość Jezusa. Miłosierdzie rozlało się po każdej
szczelinie jej udręczonej duszy; twarz stała się świetlista, a oczy po raz
pierwszy zobaczyły świat innym, niż do tej pory. Czułe oblicze Mistrza zajaśniało
w jej wnętrzu. „Czyste łzy niszczą wszystkie widzialne i ukryte namiętności”(św.
Izaak Syryjczyk). Ciemności ustąpiły, dziewczyna narodziła się powtórnie. „Kochająca
twarz zwrócona ku samemu Bogu, Bogu, który jest wewnątrz, Bogu, który
przemienia człowieka w siebie, i który czyni z jego życia spojrzenie miłości
skierowane ku temu Innemu”(M. Zundel). Chodzi o doświadczenie Boga. Człowiek
który Go doświadcza pomimo otchłani własnej nędzy i oddalenia, staje się na
powrót wolnym.