Mk 7,24-30
Mamy dwie kobiety, przyrównane przez szorstki
język Chrystusa do psów. Dlaczego tak mocne słowa…, poniewierające kobiecą
godność ? Zanim spróbujemy odpowiedzieć sobie na tak postawione pytanie, trzeba
przyjrzeć się pewnym uwarunkowaniom, zakorzenionym w mentalności żydowskiej.
Nam się psy najczęściej kojarzą z wiernością, oddaniem, przyjaźnią wobec
człowieka. Biblia często widziała w psie, negatywne, pogardliwe i złe cechy.
Używano określenia „pies” jako wyzwiska, epitetu i wiązano to zwierzę z ludźmi
bezbożnymi, ogarniętymi nienawiścią, żądzą krwi, brakiem moralności, seksualnym
rozpasaniem. „Jak pies do wymiotów powraca, tak głupi powtarza swoje
szaleństwa” (Prz 26,11). Św. Paweł swoich „żydujących” przeciwników również
nazywa „psami” (Flp 3,2). Nawet Apokalipsa św. Jana mówiąc o tych, którzy nie
mogą wejść do Królestwa Bożego wspomina o psach: „Na zewnątrz są psy, guślarze,
rozpustnicy, zabójcy, bałwochwalcy i każdy, kto kłamstwo kocha i nim żyje” (Ap
22,15). Dlaczego robię taki obszerny wstęp odwołujący się do negatywnego obrazu
psa. Do Jezusa przychodzi Syrofenicjanka, kobieta której córka była opętana
przez ducha nieczystego. Syrofenicjanie byli bowiem ludźmi zdemoralizowanymi w
przekonaniu Żydów, posądzano ich wiele aktów nieczystych, uprawiali bowiem
orgie seksualne przywdziewając skóry zwierzęce, byli ludźmi których traktowano
jak kundle. Kobieta która przychodzi do Jezusa jest grzesznicą. Pan nie
chce uzdrowić jej dziecka ponieważ kiedy to uczyni ta dziewczynka jak stanie
się dorosłą osobą powieli schemat życia matki, stanie się taką samą moralnie
zepsutą osobą. Jezus wskazuje iż, choroba tej matki, jej stan ducha w którym
się znajduje jest o wiele bardziej niebezpieczny niż zniewolenie duchowe
jej córki A nawet więcej dręczenie córeczki jest skutkiem rozwiązłego
życia matki. Cała ta sytuacja rodzinna musi być poddana duchowemu uzdrowieniu.
Ta niewiasta to zrozumiała i przyjęła wtedy łaskę uzdrowienia. Bóg dokonuje uzdrowienia, przez wzgląd na jej wiarę. On jej rzekł:
„Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę”. Gdy wróciła do
domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł." Pan
uzdrowił dziecko, a jednocześnie przywrócił do nowego, lepszego życia jej matkę.
Potrzebny był tej kobiecie taki wstrząs. Czasami Bóg może nas wyzwać od psów,
ale tylko dlatego, abyśmy zrozumieli, że dzieje się w naszym życiu coś nie tak,
abyśmy poczuli miłość, oraz to, że jesteśmy dla Niego ważni. Czasami trzeba
zdobyć się na odwagę modlitwy, która będzie skomleniem szczeniaka poruszającym serce
Boga.