… Maria zaś siedziała w domu. Marta
więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i
teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej
Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z
martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej
Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby
umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.
Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś
Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat»… A Jezus, ponownie okazując
głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał
kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!»...To powiedziawszy, zawołał
donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i
ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich
Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów
przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
Niedziela Wskrzeszenia
Łazarza wprowadza nas w rzeczywistość naszej paschy; duchowe przeobrażenie i
perspektywa przyszłości jako nowego eonu. „Ja jestem zmartwychwstanie i życie”.
Wyjście z grzechu do łaski. Przebudzenie ze snu śmierci ku nowemu istnieniu. Imię
Łazarz z hebrajskiego tłumaczy się jako Bóg pomógł- Eleazar. Chrystus każe usunąć kamień pieczętujący wejście, ponieważ
grota była grobem i przywraca życie- pomaga wrócić przyjacielowi. Uczestniczymy
tu w narastaniu i natężeniu ludzkiego bólu oraz współczucia Jezusa. Później
następuje wielkie modlitewne natężenie i eksplozja życia, dzięki której
dotknięty rozkładem Łazarz wychodzi żywy. Miłość jest więc siłą ożywiającą. Ewangelia
wyrywa z naszych serc strach przed objęciami śmierci. Dobrze to wyraził
Sołowjow: „na śmierć nie ma odpowiedzi, nie można jej wyjaśnić, nie ma ona
logiki ani sensu. Jedyną prawdziwą odpowiedź znajdujemy w Biblii: śmierć jest
konsekwencją grzechu”. Samo to stwierdzenie pozostawione od tak wydaje się
pesymistyczne i odarte z nadziei. Jednak tutaj śmierć zostaje rozpromieniona
obecnością Chrystusa- podeptana, jak to można zobaczyć na ikonie Anastasis. Chrystus przynosi nam
wyzwolenie z kajdan grzechu; staje przed grobem (jakkolwiek szeroko go
rozumiemy) i mówi: Wyjdź na zewnątrz ! Porzuć swoje zafałszowane i zakłamane
życie, odseparuj od siebie grzech… Wejdź w życie i bądź wolnym. Miłość jest
siłą ożywiającą, przywracającą na powrót utracone życie. Dlatego pełna wiary w
siłę dobra i przebaczenia Sonia z powieści Dostojewskiego, czytała Rodinowi opowieść
o wskrzeszonym Łazarzu. Świadomość bycia mordercą zamknęła go w „grobie” i
opróżniła jego serce z woli życia. „W koślawym lichtarzu dawno się już dopalił ogarek,
mętnie oświetlający w tej nędznej izbie mordercę i jawnogrzesznicę, którzy się
dziwnie stowarzyszyli w czytaniu tej wiecznej księgi”. Pisarz pokazuje to
rozdwojenie serca i przemienienie które będzie powoli ogarniać duszę
grzesznika. „Człowiek wychodzi spod
zewnętrznej formy- powie Bierdiajew- zewnętrznego prawa i drogami cierpienia
zdobywa dla siebie wewnętrzne światło. Wszystko przechodzi w ostateczną głębię
ducha chrześcijańskiego… Chrystus powinien objawić się człowiekowi na drogach
jego wolności, jako wolność ostateczna, wolność w Prawdzie”. Czy to nie jest
droga grzesznika ku zmartwychwstaniu ? „Czym bardziej zbliżamy się do Boga, tym
bardziej widzimy swą grzeszność” (św. Doroteusz). Zmartwychwstanie !