J 10,1-10
Chrystus mówi o sobie,
że jest „bramą owiec”, tylko w Nim i przez Niego mamy jedynie dostęp do
wieczności. W innym miejscu Ewangelii postawiono Panu pytanie: „Panie, czy
tylko nieliczni będą zbawieni ? On odrzekł do nich: Usiłujecie wejść przez ciasne
drzwi; gdyż wielu powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli…” (Łk
13,23-25). Mistyczny, a zarazem eschatologiczny sens mają słowa Pana skierowane
do „anioła Kościoła w Laodycei”: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto
posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał” (Ap
3,20). Czy potrafimy usłyszeć ten głos Chrystusa, a pójść za nim, zaufać mu, pozwolić
wyobraźni wzbić się ponad wszelkie ludzkie projekcje o naszej przyszłości ? „Ja
jestem bramą”. Nie ma innego wejścia, poza tym które przechodzi przez spotkanie
ze zbawiającym spojrzeniem Jezusa. Inne drzwi stanowią tylko imitację „bramy
wiary”, przez którą stworzenie przejdzie dotknięte placem Ducha Świętego. „Ja
jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko
przeze Mnie” (J 14,6). To znaczy, że Jezus nie tylko może wskazać nam drogę,
ale i poprowadzić do celu. On jest bowiem drogą i bramą, spełnieniem pragnień i
tęsknot człowieczych o idealnym świecie. „To Chrystus przez tajemnicę
odkupienia stał się symboliczną bramą, przez którą wejdą zbawieni do Królestwa
Niebieskiego. Brama ta stanowi oddzielenie sacrum od profanum, odmianę życia,
przekroczenie granicy, otwarciem na nowy, nieznany świat”. Tam dokona się wielka
synteza i przeobrażenie wszystkiego w Nim. Wszelkie poznanie zostanie
zaspokojone i serce nasycone miłością w całej pełni. Chrześcijanie przyjdą jak
potulne baranki do źródeł, aby pić wodę życia, „zrodzoną z wędrówki pod gwiazdami”-
tak jak wyrażają to plastycznie wczesnochrześcijańskie mozaiki. „Oto przybytek
Boga z ludźmi i zamieszka wraz z nimi i
będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi” (Ap 21, 2-5).